Artykuł

III niedziela zwykła (25 I): Natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim 0

Jan23

(Jon 3,1-5.10; 1 Kor 7,29-31; Mk 1,14-20)

Porzucić wszystko i pójść za Jezusem znaczy towarzyszyć Mu we dnie i w nocy. Dzielić z Nim dolę i niedolę. A ponieważ Jezus chadza również tam, gdzie innym nie po drodze, gdzie bywa śmiertelnie niebezpiecznie, również Jego towarzyszy mogą spotkać przeróżne niedogodności i nieprzyjemności. Tak zarysowany schemat życia, taki jego sposób, najczęściej rezerwujemy dla zakonników i księży. To oni opuszczają wszystko i poświęcają się dla sprawy Bożej, czego wyrazem jest celibat.

To prawda, ale prawdą jest również to, że świeccy żyją podobnie, bowiem dla męża czy żony, opuszczają ojca i matkę. Cali poświęcają się współmałżonkowi, rodzinie. I niemałe to poświęcenie. Czasami wydaje się przewyższać wszelkie inne, nawet to związane z celibatem. Wystarczy tylko uzmysłowić sobie cierpienie duchownych z Kościołów wschodnich czy ewangelickich, którzy, chcąc pozostać wierni powołaniu, szli na śmierć do obozów zagłady czy gułagu. Małżeństwo jest przecież sakramentem, a to znaczy, że w swojej istocie niczym nie różni się od pozostałych sakramentów. Oddać życie za Kościół, znaczy to samo, co opuścić ojca, żonę i dzieci dla Chrystusa.

Jeśli tak, to czy podział na duchownych i świeckich można nadal podtrzymywać? Skoro wszyscy są powołani do tego samego dzieła, do towarzyszenia Jezusowi w Jego pracy dla świata, to znaczy, że ten podział nie daje nikomu jakiegoś szczególnego przywileju, szczególnego miejsca, jakiegoś szczególnego upoważnienia do wynoszenia się nad innych.

Nikt z nas nie umarł za kogoś drugiego, byśmy mogli rościć sobie pretensje do jakichś szczególnych względów. A Ten, który za nas umarł, dokładniej mówiąc, którego zabiliśmy, nadal pozostaje tym, kim był przed śmiercią. Wciąż tylko zaprasza, zachęca, a jeśli czyni wyrzuty, to tak, by nas nie poniżać. Budzi w nas rozum, serce i sumienie, byśmy chcieli żyć, a nie tylko wegetować na Jego i innych koszt.

* * *

Święta Faustyna Kowalska mówi: W czasie trzeciej probacji Pan dał mi poznać, żebym Mu się ofiarowała, aby mógł czynić ze mną to, co Mu się podoba. Mam zawsze stawać przed Nim jako ofiara. Zlękłam się w pierwszej chwili, czując się nędzą bezdenną i znając dobrze siebie. – Odpowiedziałam Panu jeszcze raz: Jestem nędzą samą, jak mogę być zakładniczką? – Dziś tego nie rozumiesz. Jutro dam ci poznać w czasie adoracji. (…) Jezus dał mi poznać, że chociaż się nie zgodzę na to, to jednak mogę się zbawić i łask, których mi udzielał, nie zmniejszy i nadal będzie w takiej samej poufałości ze mną, tak że chociaż się nie zgodzę na tę ofiarę, to nie zmniejszy się przez to hojność Boża. I dał mi Pan poznać, że cała tajemnica ode mnie zależy, od mojego dobrowolnego zgodzenia się na tę ofiarę z całą świadomością umysłu. W tym akcie dobrowolnym i świadomym jest cała moc i wartość przed Jego majestatem.

Komentarze przez RSS

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com