Artykuł

Reformacja w sercu 4

Feb1

Słowa pewnych ludzi mają moc zmieniania życia innych. Dzieje się tak, kiedy mówią prawdę i kiedy umieją słowa kierować do serc, na glebę prawdy spragnioną. Czasem spotykamy takich ludzi. Później nie da się już świata traktować tak samo.

Zapoznałam się z postacią Martina Lutra. A później długo myślałam, co w nim jest takie pociągające. W sporze z Rzymem, kiedy sprawy przybierały coraz gorszy obrót, zakonni współbracia, słuchacze kazań i wykładów, trzymali jego stronę. Poszli za nim. Czy był rewolucjonistą, hipnotyzerem tłumów, czy mamił obietnicami prostego życia? Nie można wyciągnąć takich wniosków. Zwłaszcza, że Luter żył według tego, co głosił. Swoim życiem zilustrował “dobrą nowinę”.

Był dobrze wykształcony. Jego wiedzę docenili przełożeni powierzając mu wykłady z pisma zanim jeszcze został doktorem teologii. W życiu duchowym towarzyszył mu niepokój, pokusa smutku. Wiarę przeżywał w bardzo osobisty sposób. Zgłębiał Pismo i studiował Ojców. Efektem było wypracowanie własnej teologii, która nie wykraczała poza ramy katolickiej, choć w pewnych okresach Luter nie ustrzegł się błędów.

Miał odwagę głośno mówić o nadużyciach, o kłamstwie, o złu, które widział w Kościele. Dziś też wielu pokrzykuje. Tylko że nie wystarczy mówić, co się mi nie podoba bądź czego sobie życzę by uległo zmianie. Luter ukształtował swoje poglądy w oparciu o wykład wiary katoliciej, Pismo święte i osobistą relację z Chrystusem. Dostrzegł, że życie ludzi należących do Kościoła nie zgadza się z nauką Chrystusa. Chciał odnowić Kościół. Jednak przywiązanie wielu hierarchów do błędu było na tyle mocne, że chciano by Luter milczał. Nie zamilkł. Stał się Reformatorem, bo pozostał wierny sobie; zaufał sobie, nawet za cenę negacji autorytetu papieża. Ale to za mało. Luter odnalazł Prawdę i to jej był wierny.

Komentarze przez RSS

4 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Albertyn says:

    Witam,

    Proponuję zamienić nazwisko Lutra na abp Marcela Lefèbvre. Ostatnia część artykułu po zamianie jest całkiem interesująca … Proszę potraktować to jako prowokację intelektualną. Na otrzezwienie polecam “Trzech Reformatorów” Maritaina. Nawiasem mówiąc to i szatam swoje kuszenie opiera na wierze katolickiej, pokazując się w postaci anioła światłości. Na szczęście, gdy sie patrzy na historię Kościoła na przestrzeni wieków, “nie ma tego złego co by na dobre”, poczynając już od śmierci Chrystusa na krzyżu. Wydaje się że w tym kontekście trzeba szukać oceny Lutra jak i abp Marcela Lefèbvre.

    … “Miał odwagę głośno mówić o nadużyciach, o kłamstwie, o złu, które widział w Kościele. Dziś też wielu pokrzykuje. Tylko że nie wystarczy mówić, co się mi nie podoba bądź czego sobie życzę by uległo zmianie. Marcel Lefèbvre ukształtował swoje poglądy w oparciu o wykład wiary katoliciej, Pismo święte i osobistą relację z Chrystusem. Dostrzegł, że życie ludzi należących do Kościoła nie zgadza się z nauką Chrystusa. Chciał odnowić Kościół. Jednak przywiązanie wielu hierarchów do błędu było na tyle mocne, że chciano by Lefèbvre milczał. Nie zamilkł. Stał się Reformatorem, bo pozostał wierny sobie; zaufał sobie, nawet za cenę negacji autorytetu papieża. Ale to za mało. abp Marcel Lefèbvre odnalazł Prawdę i to jej był wierny”

    Pozdrawiam

  2. Marcin Ł. Makowski says:

    Nie bardzo rozumiem ku czemu służą takie teksty. Oczywiście, że Luter miał dużo racji, oczywiście, że Kościół zachowywał się arogancko wobec jego argumentacji, to jasne, że papież nie wykazał żadnego zainteresowania dialogiem. Pytam się, czy to są jakieś nowe i odkrywcze prawdy, które wymagają ponownego naświetlenia?

  3. Agata Słyk says:

    Różne rzeczy są oczywiste, ale interpretacja faktów historycznych, do których nikt już nie ma bezpośredniego dostępu, bynajmnej do nich nie należy. Bo niby dla kogo są te oczywistości oczywiste? Ja chociażby, przy aktualnym stanie mojej wiedzy, nie mogę się zgodzić z opinią: to jasne, że papież nie wykazał żadnego zainteresowania dialogiem.

    Ale nie o historii jest ten wpis.
    Dwie rzeczy chciałam w nim uchwycić: To, że dobrze być wiernym swojemu sumieniu, z zaznaczeniem, że musi być ono odpowiedzialnie ukształtowane. Oraz to, że fascynującym jest, że spotkanie jakiegoś człowieka, może ważyć na kształcie całego dalszego życia. Są ludzie, którzy mogą powiedzieć: Bez tamtego spotkania, bez tamtych słów, moje życie byłoby inne. A przecież spotykamy ludzi i rozmawiamy codziennie! Co sprawia, że w człowieku tylko czasem wyzwala się potencjał do zmiany? Według mnie dzieje się tak, gdy nasze serce rozpozna jakąś prawdę i zechce za nią iść.

  4. Marcin Ł. Makowski says:

    Jeśli za chęć dialogu, ze strony papieża uznamy bullę Exsurge Domine, to faktycznie, marny ten dialog.

    A tak przy okazji, nie idealizowałbym postaci Lutra, wystarczy poczytać jego późne pisma i okazuje się, że był dzieckiem swoich czasów. Nawoływał do zabijania czarownic, niszczenia szkół i palenia synagog Żydowskich, powstańców w wojnach chłopskich porównywał do psów, które ujadają i które trzeba wymordować. Nie wspominając o stosunku do anabaptystów oraz Serbołużyczan.

    Jeśli szuka Pani przykładu na osoby wierne swoim sumieniom, znam dziesiątki lepszych.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com