Artykuł

Czy dorastający chłopak musi odejść z Kościoła? 1

Feb10

Alergicznie reaguję na aktywność Kościoła pod hasłem „duchowość mężczyzny”. Ale jeżeli książkę z takim tytułem przynosi mi przyjaciel i nauczyciel, w końcu zaglądam; zwłaszcza że jest on autorem dwóch rozdziałów.

Czytam Cezarego Gawrysia („Więź”), bo o nim mowa, i czuję, jakby to były moje własne myśli.

„Naprzód przebojem, młodzi rycerze, / do walki z grzechem swej duszy, / wodzem nam Jezus w hostii ukryty, / z Nim w bój nasz zastęp wyruszy!” – tę pieśń śpiewałem jako dorastający chłopiec na niedzielnych Mszach dla młodzieży. Przestałem ją śpiewać w wieku lat czternastu, kiedy też przestałem chodzić do kościoła.

Ja także jako czternastolatek zrywałem się z kościoła, który wydawał mi się nudny, daleki od mojego życia i moich spraw. Później do niego wróciłem. Zawsze jednak uważałem, że przywołane słowa pieśni robią chłopakom wielką krzywdę. Jest to w zasadzie pieśń taliba. Młodego rycerza, który walczy z grzechem duszy. Nie mam zamiaru iść na świętą wojnę.

Po latach wydaje mi się błędem ewangelizacji, że podobne teksty służą do formacji wiernych. Jaka z tego może powstać duchowość? Nie będzie to przykład męski, ale taki, który nasuwa mi się pierwszy (pochodzi z wywiadu z Tadeuszem Batrosiem, wówczas dominikaninem):

Porażające są historie, gdy lekarz przytulił czterdziestoletnią zakonnicę i było to dla niej tak szokujące przeżycie, że zanim trafiła na terapię do psychoterapeuty, nie mogła się uwolnić od obsesyjnych snów i myśli.

Benedykt XVI w swojej pierwszej encyklice „Deus caritas est” pisze, że wiara nie tworzy świata równoległego, ale bezpośrednio wiąże się z naszym życiem. Tymczasem kwestie duchowości mężczyzny czy kobiety, seksu, zawsze poprzedza wielkie „ale”, niezależnie od tego, ile przyniesie ono pożytku, a ile szkody. A światy równoległymi pozostają. Z jednej strony jest czysto i “duchowo”, z drugiej – nierząd. Mało pociągająca alternatywa, przed którą staje dorastający chłopak. Czy zawsze będzie on musiał odejść z Kościoła, by później do niego wrócić?

„Duchowość mężczyzny” (J. Augustyn, red., WAM, Kraków 2008).

Komentarze przez RSS

Jest jeden komentarz dla tego wpisu

  1. gościówa says:

    Dobrze powiedziane.
    Dodam, że ja w tych “duchowościach mężczyzny”, “duchowościach kobiety” widzę coś jeszcze. Autorzy próbują propagować za pomocą tych idei kruszącą się i coraz bardziej archaiczną koncepcje podziału zachowań na męskie i kobiece.

    Mają prawo do przekonania, że tradycyjnie pojmowana męskość i kobiecość jest lepsza. Ale nieuczciwe jest mieszanie tego z duchowością. Bo takie książki, jak np. dziełka Eldredge’a sugerują między wierszami, że nie można być człowiekiem duchowym, jeśli się nie zachowuje “po męsku”, “po kobiecemu” tak, jak życzy sobie tego autor.

    Czemu to ma służyć? Ja zauważam, że tam, gdzie w duszpasterstwie i poradnictwie duchowym mieszane są zagadnienia z półki kultura z zagadnieniami z półki duchowość – tam prędzej czy później wyłazi sankcja grzechu. Zachowuj się wg naszego modelu kulturowego, bo inaczej to grzech, a co najmniej brak duchowości, brak realizacji “swojego” powołania. Czyli nielojalność wobec “Boga” i jego “zamysłów” (celowo piszę w cudzysłowiu).

    Jest to nieuczciwe, bo w ten sposób duszpasterze, doradcy duchowi narzucają ludziom sprawy drugorzędne jako takie, na których Panu Bogu strasznie zależy i które są obwarowane sankcjami.

    Ale po co to? Nie znajduję innego wytłumaczenia, jak rodzaj poczucia władzy. Choć nie wiem po co ona komu.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com