Artykuł

Walentynki 2009 11

Feb14

Bóg jest wielki! – Stworzył człowieka. Jego serce, jego wolność, jego rozum.
W historii biblijnej (na marginesie, czytania w ostatnim tygodniu pochodziły właśnie z początku Księgi Rodzaju) Bóg stwarza pojedynczego człowieka i dostrzega ujawniający się w tym brak: Nie jest dobrze by człowiek był sam. Przyprowadza do niego różne istoty żywe, by człowiek znalazł wśród nich adekwatne dla siebie dopełnienie. Nie znajduje. Kiedy Bóg przedstawia mężczyźnie kobietę, dopiero wtedy Adam woła: Ta dopiero jest częścią mnie! Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem.

Na pewno niektórzy się zżymają na sentymentalizm, powierzchowność, banalność Walentynek. Ale można w takim dniu zatrzymać nad tym, jak bardzo podstawowe dla człowieka i głęboko w nim zapisane jest pragnienie wzajemnej, trwałej i wyłącznej miłości. 

Dostałam smsa z życzeniami płomiennej miłości i spełnienia erotycznych marzeń. Oczywiście pragnę, by się spełniły… Czy mogłabym w swoim pragnieniu być jakimś wyjątkiem wśród katolików? 

Ortega y Gasset twierdził: niech inni myślą sobie co chcą: dla mnie szczyt ludzkiego życia to czysta i subtelnie dramatyczna namiętność. Dlaczego nie miałabym się z nim zgodzić? Hiszpański myśliciel mówi o miłości, że jest aktywnością i ruchem duszy ku ukochanemu obiektowi, jest ontologicznym związkiem z nim. Rodzi się, gdy w drugim rozpoznajemy/odnajdujemy najcenniejsze dla nas wartości. Mierzyć ją można zdolnością do przyjmowania cierpienia i znoszenia bólu. (Z drugiej strony, przecież cierpienie poszerza serce i zwielokratnia zdolność miłowania.) Miłość według Ortegi jest afirmacją obiektu, uznaniem i trwaniem w przekonaniu, że ten oto ma prawo do swego istnienia, jest godny by być.

Kochać coś, to zabiegać by istniało, nie przyjmować do wiadomości, na ile to możliwe, by wszechświat mógłby trwać bez naszego obiektu.

Chciałabym, by chrześcijaństwo nie utożsamiało pożądania z grzesznością, nie dzieliło człowieka na cielesnego i duchowego, a rzeczywistości na przyziemną, niegodną uwagi oraz wzniosłą, do której dążymy. Oczekuję syntezy, integracji ciała i ducha, również w sobie. I tego wszystkim życzę.

Komentarze przez RSS

11 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. gościówa says:

    A to ciekawa uwaga na blogu bądź co bądź pod szyldem jezuitów. (Tak, wiem, że tylko autorzy wpisów ponoszą odpowiedzialność za swoje teksty.)

    Kontrast jest w każdym razie ciekawy w porównaniu do tego, co doradzają księża jezuici na swojej oficjalnej stronie:
    http://www.jezuici.pl/rozmawiamy
    Kilka pierwszych z brzegu przykładów:
    http://www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/107/n/645
    http://www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/109/n/1050
    http://www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/109/n/984

    “Myśli nieczyste”, “myśli nieskromne”, podniecenie tylko wtedy nie jest grzechem, jeśli przydarza się mimowolnie… Strach się bać! :-)))

  2. gościówa says:

    Czy wy zaczęliście moderować komentarze??? Ostrzegajcie chociaż!

  3. kuba says:

    Nie moderujemy prawie w ogóle. Tylko, gdy ktoś obraża albo przeklina, kasujemy komentarz i wysyłamy mailem informację autorowi. Wywalamy automatycznie generowane spamy.

  4. gościówa says:

    Ale mój post 2 razy wywaliło. Były tam 3 linki do bardzo czcigodnej strony www Towarzystwa Jezusowego… 8-/

  5. kuba says:

    To pewnie przez te linki został uznany przez maszynę za spam, przywróciłem go powyżej, dzięki:)

  6. Agata says:

    @gościówa
    Dziwne, bo ja nie dostrzegam kontrastu między moim postem a tym, co mieści się na stronach, które polecasz…

    Przede wszystkim, dotyczy czego innego, nawet jeśli pojawiają się słowa “marzenia erotyczne”.

    Nie wydaje mi się też, by Jezuici głosili coś sprzecznego z moją wypowiedzią.

    Z tego co widzę, terminy “myśli nieczyste” “myśli nieskromne” pojawiają się w ustach tych, którzy aż boją się bać…
    Z drugiej strony, jest jakaś trudność mówienia o “tym” w sytuacji penitenta. (Np. nie można niewinnie powiedzieć do księdza, że się mieszka z kolegą, bo to jest rozumiane jednoznacznie; a kiedy nie chce się użyć słów, których użyć się nie chce, to jak wytłumaczyć, że się mieszka a nie “mieszka”? :)

    Przyznaję, zapewne wielu duchownych nie jest oswojonych ze swoją, a tym bardziej innych seksualnością. I może niektórzy radzą: Nie dotykać!. Ale nie dramatyzujmy.

  7. gościówa says:

    “…Spełnienia erotycznych marzeń”

    Erotyczne marzenia to myśli nieczyste? Wolno je mieć, czy jest to grzech? ;-)
    Ojcowie jezuici z czcigodnego portalu mają na ten temat swoje zdanie.

  8. Agata says:

    Też o tym pomyślałam…

    A jeśli marzenia erotyczne miałyby dotyczyć relacji z nader ukochanym mężem?
    To Bóg jest autorem seksualności człowieka i… Jakże niesamowity jest, skoro w człowieku tyle dynamizmu, napięcia, uczuć, erotyki. Ale żeby było po bożemu, Miłości musi towarzyszyć odpowiedzialność za drugiego człowieka. To trudne i wymaga wielkiej dojrzałości.

    Świadomość własnej seksualności, posiadanie erotycznych marzeń, myśli, relacji, może towarzyszyć czystemu sercu, ale może też być błądzeniem (grzechem). Wszystko rozgrywa się w człowieku.
    Myślę, że takie też zdanie mają oo. Jezuici. Póki nie zaoponują, chyba można tak przyjąć.

  9. gościówa says:

    Ooooj, to może lepiej ty oo. Jezuitów nie czytaj. Bo może ci się zawalić obraz świata. :]

    Tak na poważnie, po co ci przyjmować, że oni się z tobą zgadzają? Potrzebujesz tego do spójnej wizji rzeczywistości?

    “Ale żeby było po bożemu, Miłości musi towarzyszyć odpowiedzialność za drugiego człowieka. To trudne i wymaga wielkiej dojrzałości.”

    Ale my tu o marzeniach erotycznych, a nie o Miłości.

    “Świadomość własnej seksualności, posiadanie erotycznych marzeń, myśli, relacji, może towarzyszyć czystemu sercu, ale może też być błądzeniem (grzechem).”

    No właśnie, jest w tej materii duże pomieszanie. Kiedy wg ciebie posiadanie erotycznych marzeń jest grzechem i dlaczego?

  10. Marcin Ł. Makowski says:

    Niestety w oficjalnej nauce Kościoła “marzenia erotyczne” przypominają raczej wizję z “Kuszenia św. Antoniego” Hieronima Bosha, aniżeli obraz pełnej harmonii, który wyłania się z Twojego artykułu. Nie trzeba sięgać daleko, wystarczy zobaczyć jaką polemikę wywołała, wydawać by się mogło tak niewinna rzeźba Berniniego jak “Ekstaza św. Teresy”.

  11. Agata Słyk says:

    @gościówa
    Heeej..! To nie ja się upieram od pierwszego wpisu, że jezuici mają jakieś tam kontrowersyjne w stosunku do mojego zdanie…
    Kontrast jest w każdym razie ciekawy w porównaniu do tego, co doradzają księża jezuici na swojej oficjalnej stronie
    Ojcowie jezuici z czcigodnego portalu mają na ten temat swoje zdanie.
    To z Twoich wypowiedzi. Mi na tej zgodności nie zależy; tylko odpowiadałam na zarzut, że jezuici mają inne zdanie.
    Na ostatnie pytanie odpowiedziałam wyżej. Nie oczekuj odpowiedzi w stylu – tak/nie. Nie, kiedy chodzi o sumienie i serce człowieka.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com