Archiwum March 2009

V niedziela Wielkiego Postu (29 III): I został wysłuchany 1 Autor: Wacław Oszajca SJ

Mar28

(Jr 31,31-34; Hbr 5,7-9; J 12,20-33)

Autor Listu do Hebrajczyków mówi, że Jezus zanosił gorące prośby do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci i został wysłuchany. Na pierwszy rzut oka widać, że coś tu jest nie tak. Przecież Jezus umarł, a Jego zgon potwierdzili pilnujący Go żołnierze jak też Jan apostoł. Na czym więc polegało owo „wysłuchanie” przez Boga Jezusowej prośby czy też modlitwy? Przecież wygląda na to, że Bóg nie wysłuchał Jezusa, skoro zawisł On na krzyżu.

Nasz kłopot, jak się okazuje, wcale nie jest wyłącznie naszym czy też nowym kłopotem. W Ewangelii na piątą niedzielę Wielkiego Postu mamy zapis świadczący, że współcześni Jezusowi borykali się z podobnymi trudnościami. Oto Bóg Ojciec mówi do Jezusa, ale otaczający Go biorą Boży głos za grzmot, inni zaś twierdzą, że to może anioł przemówił.

Szukając odpowiedzi na te pytania, warto zwrócić uwagę na zmiany, jakie zaszły w wystroju kościoła. Starym zwyczajem pozasłaniano krzyże i obrazy. W jakim celu? By umożliwić nam lepszy dostęp do tego, co Bóg ma nam do powiedzenia. Co jakiś czas trzeba zamknąć oczy, nie po to jednak, by się odrywać od codzienności, przeciwnie, po to, by się lepiej zorientować, o co w tym wszystkim, co składa się na nasze życie, chodzi.

Chrystus tych, którzy mu zaufali, nie zabiera ze świata, nie izoluje, nie tworzy ze swoich wyznawców oddzielnej społeczności, oddzielnego narodu, jakiegoś swojego państwa. Przeciwnie, posyła tych, którzy Go pokochali, między ludzi, by tam, pośród nich, o Nim opowiadali, proponowali Jego sposób patrzenia na rzeczywistość, myślenia o niej i rozbudowywania jej według Jego planu.

* * *

Przygotowując się na obchody Wielkiego Tygodnia, warto, choćby tylko w wyobraźni, czy też korzystając z albumów i przewodników, wybrać się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. A gdy dotrzemy na Golgotę, warto zauważyć, że znajdująca się tam bazylika Grobu Pańskiego pierwotnie nazywała się bazyliką Zmartwychwstania. Ta zmiana nazwy, wezwania, wiele mówi. Stawia nas wobec pytania: Dlaczego zmartwychwstanie zastąpiono grobem?

IV niedziela Wielkiego Postu (22 III): Jest to dar Boga 13 Autor: Wacław Oszajca SJ

Mar22

(2 Krn 36,14-16.19-23; Ef 2,4-10; J 3,14-21)

Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa, te nabożeństwa mimo całego piękna, niosą ze sobą wielkie zagrożenie. Zwłaszcza Gorzkie Żale i to nawet w wersji uwspółcześnionej. To nabożeństwo jest w swej istocie z jednej strony opisem męki i śmierci Jezusa, a z drugiej wyrazem naszego współczucia Jezusowi. Kłopot w tym, że za tę mękę i śmierć w zasadzie obwinia się jedynie Żydów. To Żydzi, według pierwotnego tekstu, winni są wszystkiemu, to oni, a nie legioniści rzymscy, ubierają Jezusa w purpurę i wyszydzają, nazywając Go królem żydowskim. My, chrześcijanie, stoimy z boku, bezradnie przypatrujemy się tragicznym wydarzeniom i śpiewamy:

Bądź pozdrowiony! bądź pochwalony,
Dla nas zelżony, i pohańbiony,
Bądź uwielbiony! bądź wysławiony!
Boże nieskończony.

Owszem, tu i ówdzie dochodzi do głosu chrześcijańskie sumienie i przyznajemy się do naszych grzechów, ale teraz popełnionych. Tak czy inaczej, winę za śmierć Jezusa ponoszą inni, nie my.

W tym przyznaniu się do odpowiedzialności za śmierć Jezusa nie chodzi o wtrącanie nas w bezowocny żal, w jałowe ubolewanie nad tym, co się stało, czy też w fałszywą pokorę, polegającą na wylewaniu krokodylich łez nad Tym, którego zabiliśmy. Chodzi o uwierzenie Bogu, o to, by nigdy nie zapominać o tym, że jest On Miłością i tylko Miłością. Miłością miłosierną, to znaczy taką, która nie jest niczym uwarunkowana, jest po prostu bezwarunkowa. Tę prawdę o Bogu ukazuje nam Jezus. Zabijany przez nas wtedy, gdy nasi ojcowie przybijali Go do krzyża, i zabijany przez nas dzisiaj, gdy krzywdzimy Go, krzywdząc Jego siostry i braci, nie odepchnął i nie odpycha nas od siebie, nie porzuca, ale pozostaje z nami, czyli nieustannie dla nas zmartwychwstaje.

A więc nie przez ogrom męki Jezus wybawia nas ode złego, ale przez miłość, bo to ona, czyli Jego Duch, trzyma Go przy nas często wbrew nam.

* * *

Raduj się (…) Cieszcie się (…) weselcie się i nasyćcie u źródła waszej pociechy. Takim wezwaniem rozpoczyna się liturgia czwartej niedzieli Wielkiego Postu. Post i radość? Właśnie tak spełnia się nasza mszalna modlitwa o pokój, którego nikt, poza Bogiem, nie jest w stanie nam udzielić. Bóg daje bowiem za darmo.

III niedziela Wielkiego Postu (15 III): My głosimy Chrystusa 3 Autor: Wacław Oszajca SJ

Mar15

(Wj 20,1-17; 1 Kor 1,22-25; J 2,13-25)

Jedni żądają znaków, czyli cudów, drudzy zaś porządnego, naukowego dowodu, mówi Paweł apostoł. My tymczasem mamy do podarowania jedno, możemy mówić z jednymi i drugimi o faktach, o tym, co rzeczywiście się wydarzyło i co z tych wydarzeń dla naszego rozumienia rzeczywistości wynika. Mówiąc za Pawłem, chcąc opowiadać o Bogu, opowiadamy o konkretnym człowieku z krwi i kości. Opowiadamy o Jego nauczaniu, ale jeszcze głośniej o Jego czynach, bo jest On jedynym człowiekiem, który nieskończenie więcej zrobił niż powiedział. Opowiadamy o człowieku, pod którego dotknięciem wszystko nabierało nowego znaczenia. Łącznie ze śmiercią, która w kontakcie z Nim utraciła niszczycielską moc, przestała być zatrutym źródłem rozpaczy, a stała się wyznaniem miłości.

Jeśli więc w Wielkim Poście robimy rachunek sumienia i przypominamy sobie nasze winy wobec Boga, to po to, by jeszcze jaśniej zobaczyć, że nie tak daleko odbiegliśmy od tych, których dzisiaj przywołuje Jan ewangelista. Przecież nasze potknięcia, upadki, winy względem Boga biorą się z braku zaufania do Jezusa, z braku zaufania do Jego pomysłu na ludzkie życie. Taki stan rzeczy bierze się z tego, że Jezus, podobnie jak Mojżesz, mówi co innego, my zaś słyszymy co innego.

Gdzie więc szukać ratunku, zwłaszcza przed taką pobożnością, która, jak tego przykład mamy w dzisiejszej Ewangelii, zamiast ocalić i chronić życie, zabija je? Pytanie wcale nie takie proste, a odpowiedź wcale nie taka znów łatwa. Cała historia chrześcijaństwa jest przecież zapisem poszukiwania odpowiedzi na pytanie: Jak odczytywać dzisiejszą rzeczywistość, by stała się ona wypowiedzią Boga, słowem Bożym?

* * *

Jak łatwo podczas tych poszukiwań pobłądzić, świadczy np. los abp. Marcela Lefebvre’a, który, jako uczestnik II Soboru Watykańskiego, podpisał jego dokumenty, a następnie zanegował zarówno je same jak i cały sobór, twierdząc, że jest on więcej niż skażony herezją. Znamienna zmiana poglądów, warta przemyślenia.

Koncert “Anioły są wśród nas” 1 Autor: Agata Słyk

Mar12

W dniu 15 marca w Kościele św. Anny, niedługo po Mszy Św. o godz. 15, odbędzie się koncert, który ma na celu przybliżenie idei wolontariatu – pomocy osobom niepełnosprawnym.
Organizatorzy koncertu pragną promować działania oparte na zasadzie wolontariatu. Ich celem jest też zwrócenie uwagi odbiorców na powszechnie panującą obojętność wobec osób potrzebujących pomocy.

Zapraszamy… :)
plakat_plk01f

Ostatnie wywiady prof. Zbigniewa Religi 8 Autor: Małgorzata Felicka

Mar10

Legitymacją do pisania na temat śmierci profesora Zbigniewa Religi jest, jak mi się zdaje, fakt, że udzielił on wywiadów, w których o swej rychłej śmierci mówił. Więc chyba życzył sobie, żebyśmy się jego umieraniu przyjrzeli, a cisza na ten temat byłaby sprzeniewierzeniem się jego woli.

Choć materia jest delikatna, to mam nadzieję, że uda mi się nie urazić niniejszym tekstem niczyich uczuć i nie naruszyć szacunku, jaki żywię dla pamięci  tego wspaniałego człowieka.

Przede wszystkim było to heroiczne umieranie wielkiego Polaka, które zostało upublicznione i w związku z tym nasunęły mi się porównania z tym, co świat, a z nim cała Polska, obserwowała niemal dokładnie pięć lat temu, kiedy umierał Jan Paweł II. Jak wypada to porównanie? Obaj, po ludzku patrząc, mieli życie spełnione. O papieżu tak wiele powiedziano, że nie trzeba nic dodawać, a w przypadku profesora można tylko zadumać się nad tym, czy może być coś piękniejszego niż wykorzystywanie wszystkich swych talentów po to, by dawać innym ludziom, skazanym na śmierć, szansę na dalsze życie? Czy coś innego może przynieść więcej satysfakcji i poczucia mocy?

Nie chodzi mi jednak o zestawianie tych dwóch postaci i porównywanie ich wielkości, tylko o to, jakim przesłaniem uczynili swoje umieranie. Najpierw wyliczę podobieństwa: obaj mieli do swej śmierci budzący podziw heroiczny stosunek – patrzyli jej bez lęku prosto w oczy. Obaj chcieli umierać wśród swoich a nie w szpitalu, i obaj, choć mogli, nie imali się nadzwyczajnych środków medycznych dla podtrzymania własnego życia. No i oczywiście to podobieństwo, które w pierwszym rzędzie przykuło moją uwagę: obaj chcieli przez swoją śmierć coś ważnego przekazać tym, którzy śmierć mają jeszcze przed sobą.

I tu zaczynają się różnice: Jan Paweł II dał niesamowite świadectwo wiary, że przechodzi do domu Ojca. Trudno wyobrazić sobie tak głębokie przekonanie o tym, że śmierć jest przejściem do domu Ojca, jakie miał papież, ale chciałabym takie przekonanie mieć.

Profesor Religa dał świadectwo stanowczej niewiary. Mówił, że po tamtej stronie nic nie ma i że wie, gdzie będzie – w ziemi.  Dlaczego łatwo mi uwierzyć w spokój osoby wierzącej w obliczu śmierci, a nie chce mi się wierzyć w spokój ateisty? Nie wyobrażam sobie, że można spokojnie mówić, że dalej już nic, bo myślę, że to jakby powiedzieć: nic nie miało i nie ma sensu. Czy to ułomność wyobraźni?

I jeszcze dwie rzeczy: Zbigniew Religa był bez wątpienia prawym człowiekiem, który wiele dobrego zdziałał. Bóg najwyraźniej nie był mu do tego potrzebny. Mówił dziennikarce, że kierował się w życiu dekalogiem. Ale to nie był dekalog, tylko w najlepszym przypadku „oktalog”, bo pierwsze dwa przykazania, według nas, wierzących, fundujące wszystkie następne, odrzucił. Profesor dał świadectwo tego, że tak okrojony dekalog wystarcza, jeśli się dobrze czyni i ma na względzie dobro bliźnich. Patrząc na przykład, jaki dał Zbigniew Religa, chciałoby się zrewidować niektóre apodyktyczne twierdzenia chrześcijan (w tym Jana Pawła II) o wpływie wiary na moralność, na jakość życia i stosunków z ludźmi. Sądzę, że do takiej rewizji Profesor chciał nas sprowokować.

Zastanowiło mnie natomiast mocne stwierdzenie Profesora, że jest zadowolony ze swego życia i że było ono dokładnie takie, jakie chciał, żeby było i że nie ma do siebie o nic pretensji. (Dziennik,09/03/09, wywiad przeprowadzony przez Renatę Kim). Oczywiście patrząc z boku, nie sposób to podważać. Było to życie odważne, piękne, pożyteczne. Ale, że tak można spojrzeć na swoje życie, które się kończy, trudno mi uwierzyć. Jest to co prawda marzeniem i celem każdego, ale czy to w ogóle możliwe? Nawet jeśli nie było żadnych złych uczynków, świństewek, zaniedbań, które się w życiu zdarzają, to przecież były sytuacje dylematów moralnych, z którymi stykamy się, czy chcemy czy nie i które pozostawiają osad żalu i poczucie winy, że odrzuciliśmy przeciwną opcję. Lekarz z pewnością przeżywa takich sytuacji więcej niż przeciętny człowiek. Więc zastanawiam się, czy Profesor był do końca szczery w rozmowie z dziennikarzami.

Szkoda, że już nie można zadać tego pytania Zbigniewowi Relidze, szkoda, że nie ma go już wśród nas.

II niedziela Wielkiego Postu (8 III): Jeżeli Bóg z nami… 3 Autor: Wacław Oszajca SJ

Mar7

(Rdz 22,1-2.9-13.15-18; Rz 8,31b-34; Mk 9,2-10)

Zmartwychwstać, powstać z martwych, te określenia najczęściej odnosimy do Jezusa Chrystusa. Trzeciego dnia zmartwychwstał, Bóg wskrzesił Go z martwych. Apostołowie zastanawiają się, co to znaczy powstać z martwych. Skoro tak, to nie od rzeczy będzie, jeśli i my w okresie Wielkiego Postu pomedytujemy nad tym zagadnieniem.

Po pierwsze, z Pisma Świętego i liturgii wynika, że zmartwychwstawanie jest procesem, a nie wydarzeniem jednorazowym, nagłym, dziejącym się już poza czasem i przestrzenią. Jeszcze zanim do apostołów dotrze wiadomość, że Jezus przeżył śmierć, On zstępuje do piekieł, skąd wyprowadza zmarłych. Na takie rozumienie śmierci, która przestaje być kresem życia, a staje się jego fragmentem, Jezus przygotowywał swoich uczniów przez cały czas pobytu z nimi. Również opowiadanie o przemienieniu Jezusa jest jedną z takich lekcji. Oto apostołowie zaczynają postrzegać Go jako tego, którego życie jest spełnianiem obietnic danych ich ojcom i praojcom reprezentowanym tutaj przez Mojżesza i Eliasza. Ta prawda o Jezusie z jednej strony zachwyciła apostołów, a z drugiej wprawiła w wielkie zakłopotanie. Powód – oto otrzymali od Niego więcej, niż się spodziewali, niż mogli oczekiwać – Jezus jest kimś więcej niż prorokiem, niż Mesjaszem.

Po latach, w liście do chrześcijan mieszkających w Rzymie, Paweł apostoł to opowiadanie o Jezusowym przemienieniu dopowie do końca. Jezusowe życie i śmierć jest scenariuszem, opisem życia i śmierci każdego chrześcijanina. W tym scenariuszu jedno jest pewne – Bóg zawsze stoi po stronie człowieka, nigdy, przenigdy przeciw niemu. Dlatego śmierć, największy wróg ludzkości i narzędzie w ręku zła, przez to, że zetknęła się z Jezusem, też została zbawiona ode złego, stając się tym samym jeszcze jednym sposobem istnienia, życia.

* * *

Liturgia Wielkiego Postu sprawowana jest w fioletach, bez kwiatów, przy wyciszonej muzyce. Wszystko jest stonowane, łagodniejsze, z czego nie wynika, że smutne czy wprost ponure. Przeciwnie. Wielki Post jest pełen radości, bo jest czasem objawiania się miłości Boga. Jednocześnie jest to czas na wstyd, żal, nawet ból z powodu tego, co my z tą miłością robimy. Żeby jednak ta druga strona Wielkiego Postu nie wzięła góry nad pierwszą, musimy pamiętać o Abrahamie, czyli o tym, że Bóg oczekuje od nas nie ofiar, ale czegoś znacznie ważniejszego, co i ofiarom nadaje sens. Czego?

Niepolityczna uczta w „Polityce” 4 Autor: Małgorzata Felicka

Mar4

Były tłumy! Ludzie w wieku od podstawówki do zupełnie starych (celowo nie piszę starszych, bo trzeba patrzeć prawdzie w oczy), zajęli wszystkie wolne krzesła, których nie starczyło, więc sporo osób stało w dużym ścisku. Część tłumu – ze znanych mi twarzy dojrzałam o. Oszajcę – nawet wylewała się przez drzwi i stała w korytarzu. Profesor Tadeusz Gadacz na podstawie takiej frekwencji zmienił zdanie o Warszawie. Okazja? To zdumiewające, ale okazją była zorganizowana w siedzibie „Polityki” promocja książki „Historia filozofii XX wieku” i spotkanie z jej autorem, Tadeuszem Gadaczem. Nie żadna lustracja, ani aborcja, ani konflikt izraelsko-palestyński. A jednak nie jest z nami tak źle. Nie tylko warszawiakom (ujawniła się na przykład 50 osobowa grupa z Gdańska) pozostał jeszcze jakiś instynkt pozwalający wykrywać wielkość i chcieć się do niej zbliżać.

Chociaż ja również przez dwie bite godziny stałam, ani przez chwilę nie żałowałam, że przyszłam. Uwielbiam spotykać ludzi z pasją, a jeśli na dodatek pasję ma mądry człowiek i jest nią myślenie i dzielenie się rezultatami swoich poszukiwań i przemyśleń z czytelnikiem, któremu okazuje się szacunek, choćby przez to, że stara się mówić jak najbardziej zrozumiale o sprawach skomplikowanych, to jest to wyjątkowo smakowita uczta.

Dla Tadeusza Gadacza życie jest filozofią i właśnie takie życie kocha. Odpoczywa, kiedy śpi – pięć godzin dziennie. Poza tym – czyta. Wyjeżdża zagranicę, po to tylko żeby czytać w bogatszych bibliotekach. Czyta – w sześciu językach – również to, co czytali inni filozofowie i na tej podstawie znajduje związki ich myśli z tradycją, o których oni sami nie wiedzieli. Także na tej podstawie odkrywa wzajemne podobieństwa między z pozoru dalekimi od siebie prądami myślowymi. Napęd do życia daje mu filozofia, pocieszenie daje mu filozofia. Ciekawe, co je na śniadanie?

Niebywała erudycja Profesora budzi podziw i może onieśmielać, ale nie jest wymierzona przeciw mniej sprawnym, nikogo nie wyklucza, nie pomniejsza. Raczej można powiedzieć, że szczodrze udziela się. Szereg stwierdzeń Tadeusza Gadacza sprawiło mi wiele radości. Wymienię kilka: Autor w sporze między poszukiwaniem prawdy a dążeniem do oryginalności staje po stronie prawdy – nawet jeśli prawdopodobnie nigdy się jej nie odkryje. W filozofii interesuje go człowiek. Ceni filozofię dialogu. Dialog jest według niego zarówno instrumentem (Habermas) jak i egzystencją (Levinas). Nie lubi powojennej filozofii francuskiej, bo zrezygnowała z pytania o prawdę i zajmuje się grami. Uważa, że filozofia powinna uczestniczyć w ważnych wydarzeniach współczesności, na przykład powinna przemyśleć obecny kryzys i to że tak nie jest Profesor uważa za zjawisko negatywnie świadczące o naszej kulturze i niebezpieczne.

Autor tworzy dzieło, które będzie miało kilka tysięcy stron i będzie przeglądem stanowisk kilkuset filozofów. Na pytanie kolegi, po co pisze takie dzieło, przecież wszystko można znaleźć w googlach, mówi, że gdy wpisuje w google słowo “sens”, wyskakuje mu miasto we Francji.

Na początku spotkania pada pytanie, dlaczego pisze książkę  tak obszerną. Wyjawia w odpowiedzi, że nie da się krócej napisać tego, co chce. Dla zobrazowania problemu przytacza mail anonimowej studentki, która poprosiła go o napisanie, jaki jest według niego sens życia, ale żeby było w jednym zdaniu. Śmiechy z sali, bo wszyscy wiedzą, że się nie da.

Pod koniec spotkania ktoś dociekliwy chce jednak wiedzieć, co odpowiedział tej anonimowej studentce na jej pytanie o sens życia. Tadeusz Gadacz uśmiecha się i mówi: „Odpowiedziałem jej, że miłość”.

A więc jednak się da! I to nawet jednym słowem!

Zachęta do zabijania w PP? 39 Autor: Adam Juchnowicz SJ

Mar2

Podobno dobra publicystyka powinna: podejmować niebanalne tematy, prowokować do myślenia, przełamywać utarte schematy, oraz mobilizować do odnajdywania prawdy i podejmowania działania. Jeśli tak, to wiele z tych zalet gatunku prezentuje wywiad Pawła Smoleńskiego z o. Stanisławem Opielą w styczniowym numerze PP.

Szereg ważnych kwestii z życia Kościoła w ostatnich dziesięcioleciach przedstawionych z wnikliwością i troską o autentyczność ewangelicznego przesłania. Orzeźwiający powiew świeżości. Wartka opowieść o katolickim (szczególnie w wydaniu Towarzystwa Jezusowego) zaangażowaniu na Wschodzie, stanięcie w prawdzie gdy chodzi o niektóre przyczyny niechęci do Kościoła, strzał w dziesiątkę co do skandalicznej tendencji do pobłażliwości wobec nadużyć seksualnych osób duchownych…

Jeden z wątków wzbudził jednak moje zdumienie. Otóż w paru pytaniach przeprowadzający wywiad zdaje się sugerować, że Kościół nie ma moralnego ani nawet religijnego mandatu by aktywnie przeciwdziałać zabijaniu dzieci nienarodzonych. A już na pewno nie powinien wpływać na prawo państwowe by chroniło życie ludzkie od poczęcia. Hierarchia, jak i katolicy świeccy, mogą co najwyżej delikatnie „tłumaczyć” (z naciskiem na delikatnie) oraz… „wychowywać aby aborcja nie była potrzebna”.

Ciekawy jest moment, w którym o. Opiela zwraca uwagę, że człowiek rozpoczyna swoje życie w momencie poczęcia i że nie sposób podać żadnej innej racjonalnej cezury. Dodajmy na marginesie, że jest to fakt wskazywany przez nauki przyrodnicze – biologię i genetykę a nie jakiś specyficznie katolicki artykuł wiary.

Co na to redaktor Smoleński? – Niestety nie podejmuje merytorycznej dyskusji a jedynie wypowiada ogólnikowe argumenty emocjonalne w rodzaju, że zwolennicy poglądu przeciwnego bywają całkiem sympatyczni a nawet są… „często (…) lepsi niż wielu katolików”. Przy okazji, Kościół w Polsce, jako wzór do naśladowania dostaje… Giscarda d’Estainga, bo – mimo, że uważał się za katolika, jako prezydent Francji bez zająknięcia podpisał wyjątkowo liberalną ustawę otwierającą szeroko drzwi dla zabijania dzieci nienarodzonych!

W wywiadzie wypływa również głośny w połowie ubiegłego roku przypadek czternastolatki, która zaszła w ciążę ze swoim o rok starszym kolegą. Tym razem, Paweł Smoleński potępia Kościół i przedstawicielki organizacji pro-life za próby (ostatecznie bezskuteczne zresztą) przekonania dziewczynki i jej rodziców by nie pozbawiać życia oczekującego na urodzenie dziecka. Próby te, zdaje się sugerować redaktor Przeglądu, zaprzeczają autentyczności… chrześcijańskiej wiary i katolickiego miłosierdzia tych, którzy je podejmowali!

Będę szczery. Trudno mi zrozumieć logikę tego typu rozumowań. Może jakieś „koło ratunkowe od przyjaciół” na BP? :-)

I niedziela Wielkiego Postu (1 III): Żył tam wśród zwierząt 0 Autor: Wacław Oszajca SJ

Mar1

(Rdz 9,8-15; 1 P 3,18-22; Mk 1,12-15)

Pustynne zwierzęta to lwy, hieny, skorpiony i pewnie jakieś jadowite węże. W takim towarzystwie Jezus przebywał przez czterdzieści dni. Do tego trzeba dodać szatańskie pokusy, czyli mówiąc po naszemu, potworne rozterki duchowe, na które nie ma lekarstwa. Jakby tego było mało, przeciwko Jezusowi zaczynają sprzysięgać się ludzie. Osadzono w więzieniu Jana, osobę bardzo bliską Jezusowi. A przecież Jezus jest owym łukiem, czyli tęczą, którą Bóg za czasów Noego położył na obłokach jako znak przymierza z Izraelem, a teraz znowu kładzie, już nie na niebieskich przestworzach, ale na ziemi, pośród ludzi.

Pod koniec Wielkiego Postu zobaczymy, że owe lwy i skorpiony, szatan i ludzie dopną swego i zgaszą tę tęczę. To znaczy zechcą zgasić. Zabijemy Jezusa, mniemając, że wyświadczamy przysługę sobie, naszym dzieciom, jak też naszej religii, ojczyźnie i Bogu. Byśmy więc nie ulegali tego typu pobożnym złudzeniom, na początku Wielkiego Postu posypujemy głowy popiołem, ale nie po to, by z rezygnacją stwierdzić, że wszystko, ten cały widzialny świat, to nic innego, jak tylko marność nad marnościami. Wprost przeciwnie. Popiół, w naszym chrześcijańskim rozumieniu, nie jest symbolem przemijania, nie oznacza, że przeznaczeniem wszelkiego stworzenia jest śmierć, czyli nicość. Owszem, wszystko, co jest, przejdzie przez śmierć, ale to nie znaczy, że przestanie istnieć. Popiół oznacza to, co jest w nas wieczne, czego nie zniszczy ani ogień, ani woda, ani żadna inna siła. Że tak jest, przekonamy się w Wielki Piątek.

* * *

Post, czyli rybka, śledzik, żadnych tam czekoladek, ciasteczek. Szerokim łukiem należy też obchodzić dyskoteki. Dobre i to, gorzej, jeśli tylko to, jeśli tylko tyle. Lepiej, jeśli post oznacza np. próbę zapanowania nad nałogiem tytoniowo-alkoholowym, bo od czegoś trzeba zacząć, w którymś momencie zawrócić z drogi, na której nie dość, że nie znaleźliśmy szczęścia, to jeszcze napytaliśmy sobie i innym biedy.

Jeśli więc narzekamy na brak przyjaciół, na niezrozumienie i odepchnięcie, na podły dzisiejszy świat, sięgnijmy po lustro.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com