Artykuł

IV niedziela Wielkiego Postu (22 III): Jest to dar Boga 13

Mar22

(2 Krn 36,14-16.19-23; Ef 2,4-10; J 3,14-21)

Gorzkie Żale, Droga Krzyżowa, te nabożeństwa mimo całego piękna, niosą ze sobą wielkie zagrożenie. Zwłaszcza Gorzkie Żale i to nawet w wersji uwspółcześnionej. To nabożeństwo jest w swej istocie z jednej strony opisem męki i śmierci Jezusa, a z drugiej wyrazem naszego współczucia Jezusowi. Kłopot w tym, że za tę mękę i śmierć w zasadzie obwinia się jedynie Żydów. To Żydzi, według pierwotnego tekstu, winni są wszystkiemu, to oni, a nie legioniści rzymscy, ubierają Jezusa w purpurę i wyszydzają, nazywając Go królem żydowskim. My, chrześcijanie, stoimy z boku, bezradnie przypatrujemy się tragicznym wydarzeniom i śpiewamy:

Bądź pozdrowiony! bądź pochwalony,
Dla nas zelżony, i pohańbiony,
Bądź uwielbiony! bądź wysławiony!
Boże nieskończony.

Owszem, tu i ówdzie dochodzi do głosu chrześcijańskie sumienie i przyznajemy się do naszych grzechów, ale teraz popełnionych. Tak czy inaczej, winę za śmierć Jezusa ponoszą inni, nie my.

W tym przyznaniu się do odpowiedzialności za śmierć Jezusa nie chodzi o wtrącanie nas w bezowocny żal, w jałowe ubolewanie nad tym, co się stało, czy też w fałszywą pokorę, polegającą na wylewaniu krokodylich łez nad Tym, którego zabiliśmy. Chodzi o uwierzenie Bogu, o to, by nigdy nie zapominać o tym, że jest On Miłością i tylko Miłością. Miłością miłosierną, to znaczy taką, która nie jest niczym uwarunkowana, jest po prostu bezwarunkowa. Tę prawdę o Bogu ukazuje nam Jezus. Zabijany przez nas wtedy, gdy nasi ojcowie przybijali Go do krzyża, i zabijany przez nas dzisiaj, gdy krzywdzimy Go, krzywdząc Jego siostry i braci, nie odepchnął i nie odpycha nas od siebie, nie porzuca, ale pozostaje z nami, czyli nieustannie dla nas zmartwychwstaje.

A więc nie przez ogrom męki Jezus wybawia nas ode złego, ale przez miłość, bo to ona, czyli Jego Duch, trzyma Go przy nas często wbrew nam.

* * *

Raduj się (…) Cieszcie się (…) weselcie się i nasyćcie u źródła waszej pociechy. Takim wezwaniem rozpoczyna się liturgia czwartej niedzieli Wielkiego Postu. Post i radość? Właśnie tak spełnia się nasza mszalna modlitwa o pokój, którego nikt, poza Bogiem, nie jest w stanie nam udzielić. Bóg daje bowiem za darmo.

Komentarze przez RSS

13 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Małgorzata says:

    A mnie się widzi, że powiedzieć, że Bóg jest “tylko Miłością”, to tyle, co zredukować Go do jednego znanego nam, oswojonego i “miluśkiego” terminu. A przecież On wszystko przekracza.

  2. Keiko says:

    No, ale miłość w rozumieniu św Jana Ewangelisty chyba najbardziej przybliża nam Boga…

  3. Małgorzata says:

    Tak, ale po co mówić, że jest “tylko” Miłością?

  4. Oszajca says:

    Dlatego że nie istnieje inne słowo, które lepiej oddawałoby naturę Boga, jeśli przez miłość rozumie się bezapelacyjne, bezwzględne oddanie siebie drugiemu i, co jeszcze trudniejsze, przyjęcie drugiego, pozwolenie na to, by on w nas zamieszkał.

  5. Zibik says:

    Zastrzeżenie Pani Małgosi jest oczywiste, a słowo “tylko” i wyjaśnianie – niezbyt fortunne, co najmniej zbędne.

    Bóg Trójjedyny jest nie tylko Absolutem i Miłością, ale również m.in. Miłosierdziem, Wielkością, Doskonałością, Mądrością, Światłością i Ciemnością (nadmiarem światła), Tajemnicą, Milczeniem i Słowem, Pokojem, Sprawiedliwością. Czystością, która dotyka nas nieczystych. Bogactwem i Ubóstwem zarazem.

  6. Agata says:

    A jednocześnie Bóg nie jest Absolutem i nie jest Miłością, nie jest Miłosierdziem, ani Wielkością, ani Doskonałością, ani Mądrością, ani Światłością, ani Tajemnicą, ani Milczeniem, ani Słowem, ani Pokojem, ani Sprawiedliwością. Bo Bóg się nie mieści w słowach.

    I osobiście, uważam, że jeśli próbujemy Go nazywać, to możemy mówić, że jest samą Miłością, właśnie dlatego, że ‘Miłości’ też nie uda się nam do końca zrozumieć i opisać, a jednak wiele to słowo mówi. Jak wyżej Autor napisał.

  7. Zibik says:

    Owszem wobec Niego zawodzi wszelkie ludzkie słowo, myśl, uczucie. To prawda, a jednak nie do końca, bo mówi się (pisze): Bóg staje się człowiekiem – najczystszym człowieczeństwem, ten Absolutny, Zupełnie Inny, Daleki i Niepojęty.
    “Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J1,1)
    W Ewangelii Jana logos oznacza osobę Jezusa Chrystusa jako Tego, który objawia światu Boga Ojca.

  8. Małgorzata says:

    Agato, zetknęłam się z teologią apofatyczną, którą przywołujesz, a zapoczątkowaną przez Pseudo-Dionizego, który powiada w traktacie “O imionach Bożych”, że Bóg nie ma imienia i równie dobrze wolno Go nazywać każdym imieniem, jak i odmówić jakiegokolwiek. Właśnie dlatego razi mnie słowo “tylko”. Ale nie o łapanie za słówka mi chodzi, lecz o konsekwencje takiego a nie innego mówienia o Bogu, a więc i myślenia Boga. Bo od tego, jak człowiek widzi Boga w dużym stopniu zależy jego widzenie samego siebie i własnego życia. Wydaje mi się, że współcześnie w reakcji na wielowiekowe przedstawianie Boga jako karzącego starca i w reakcji na okropieństwa XX wieku, zapanował zbyt “landrynkowy” obraz Boga. Pozytywne konsekwencje tego zwrotu są jasne: radość z bycia człowiekiem, ufność i nadzieja oraz wyzwalanie się z poczucia przygniecenia grzechem pierworodnym. Inną konsekwencją mówienia o Bogu wyłącznie jako o Miłości z zapomnieniem Jego roli Stwórcy i Pana życia i historii jest jednak to, że człowiek zapomina, że bycie człowiekiem to również zadanie i wymaganie. Bo skoro Miłość jest bezwarunkowa, to można poczuć się jak niemowlaczek: wierzgać nóżkami, bawić się grzechotkami i robić w pieluszki do końca życia, bo i tak jest się kochanym takim, jakim się jest. A ponieważ widzę, że los człowieka to nie cukierek, to sądzę, że prawdziwiej jest, jeśli nie pomija się tego w Bogu, co można nazwać za R.Otto, ” misterium tremendum”. A wtedy jest na przykład miejsce na uczucie grozy w obliczu wszechmocy.

  9. Oszajca says:

    Tyle tylko, że Bóg „najpełniej (objawia) swoją wszechmoc w łasce przebaczenia” – Pierwsza modlitwa eucharystyczna o tajemnicy pojednania. Jeśli więc mamy drżeć ze strachu to tylko przed sobą samym, a nie przed Bogiem. Jesteśmy wolni i od nas zależy, co z sobą zrobimy. Na tym polega dramaturgia naszego istnienia, że możemy Boga odrzucić.

  10. agata says:

    Małgorzato,
    Czy naprawdę potrafisz stanąć przed Bogiem ze świadomością/czuciem, że jesteś bezwarunkowo umiłowana?

    Myślę, że jeśli ktoś całe życie wierzga i robi w pieluszki, to nigdy nie przyjął synostwa bożego. Nigdy nie dorósł, bo nie zostały zaspokojone jego potrzeby jako dziecka. Nie wiem, na jakim poziomie ogólności, ale problemem współczesnych jest brak sensu, satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie “dlaczego istnieję?”, poczucia, że się jest chcianym i przyjmowanym przez świat. Doświadczenie miłości powoduje odpowiedz w postaci miłości.
    Ale wcale nie twierdzę, że mam wyłączną rację. Pewnie życie by udowodniło, że bywa inaczej. Więc,Małgorzato,też masz rację.

    @Zibik
    Naprawdę ktos o Jezusie mowi, że to najczystsze człowieczeństwo? ;)

  11. Małgorzata says:

    @ o. Oszajca
    Dziękuję za odpowiedź. Rozmyślam nad nią traktując jako cenną wskazówkę. Nie chciałabym nadużywać Ojca cierpliwości, ale na razie przynajmniej nie udaje mi się zgodzić na to, że “jeśli mamy drżeć ze strachu, to tylko przed sobą samym, a nie przed Bogiem”. Doświadczanie grozy w obliczu Wszechmocy, o uznanie istnienia której się dopominałam, to jednak nie to samo, co drżenie ze strachu. Poza tym, jeśli Bóg okazuje łaskę przebaczenia, to znaczy, że coś Go na początku zagniewało, inaczej nie byłoby mowy o przebaczeniu. I tego zagniewania można się bać. Czy pojecie “bojaźni Bożej” wyszło już z użytku? Rozumiem, że nie chodzi tu o strach, tylko o cześć i uznanie wszechmocy.
    Jeśli natomiast chodzi o drżenie ze strachu, to przecież są obecne w świecie siły zła, które nie pochodzą od człowieka, więc nie tylko przed sobą samym można się trząść ze strachu.

    @Agata
    Wpadłam w lekki popłoch jak osoba wywołana do tablicy, gdy zobaczyłam Twoje pytanie “Czy naprawdę potrafisz stanąć przed Bogiem ze świadomością/czuciem, że jesteś bezwarunkowo umiłowana?” Po chwili zreflektowałam się, że dla mnie to nie jest sprawa do publicznego roztrząsania, więc wybacz, ale nie odpowiem. Poza tym, nie miałaś z pewnością tego na myśli, ale gdybym chciała na to pytanie udzielić odpowiedzi, to żadna nie byłaby dobra. Gdybym odpowiedziała, że nie, to można by powiedzieć, właśnie dlatego mam powyższe wątpliwości, a gdybym odpowiedziała, że tak, to można by powiedzieć, że tylko tak mi się wydaje, bo gdyby tak było naprawdę, to bym takich wątpliwości nie miała. Pozdrawiam :)

  12. agata says:

    No właśnie :-)

  13. Wojtek_himself says:

    To ja Go zdradziłem, to moje grzechy go zdruzgotały, to moja pycha go przebiła, to dla mnie cierpiał, to mnie kocha

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com