VI niedziela Wielkiego Postu (5 IV): Ku chwale Boga Ojca 0
(Mk 11,1-10; Iz 50,4-7; Flp 2,8-9; Mk 14,1 – 15,47)
Kończy się Wielki Post i zaczyna Wielki Tydzień. Mamy zatem Niedzielę Palmową, czyli Męki Pańskiej, jak czytamy w Mszale rzymskim. Liturgia przenosi nas do Jerozolimy, do początków nowej ery. Oto Jezus triumfalnie wjeżdża do świętego miasta Jeruzalem. Entuzjazm tłumów i apostołów, okrzyki, zielone gałązki ścięte na polach, ale na szczególną uwagę zasługuje co innego. Jezus wjeżdża do Jerozolimy na osiołku, żeby chociaż na porządnym, dojrzałym ośle, a najlepiej na rumaku, ale nie, na młodym jeszcze zwierzęciu i to wypożyczonym tylko na ten czas, jakby na chwilę.
Z jednej strony widzimy Jezusa jako króla, potomka, syna Dawida, co niektórych uczestników triumfalnego pochodu mogło utwierdzić w przekonaniu, że oto nastał czas spełnienia proroctw i Jezus wreszcie uwolni swój naród od wszelkich nieszczęść. Z drugiej jednakże strony tenże król i Mesjasz wcale nie wygląda na mocarza, wodza, nie stoi za nim żadna polityczna czy militarna siła. Wszak osiołek to żaden rumak, a płaszcze apostołów to nie zbroja.
A jednak ten wjazd Jezusa do Jerozolimy jest triumfem, tyle że rozciągniętym nie na jakiś określony czas i zamknięty w określonej przestrzeni, ale ogarniający całą czasoprzestrzeń. Wjazd do Jerozolimy jest początkiem, jeśli w odniesieniu do działania Boga można mówić o jakimś początku, obejmowania przez Jezusa w posiadanie wszystkiego, co jest, łącznie ze złem i ze śmiercią. Jezus, jako król wszechświata, ukaże się nam w Wielki Piątek, kiedy zabijany przez nas, będzie nas przed Bogiem usprawiedliwiał, i gdy wbrew sobie samemu dochowa wierności Bogu, który w chwili najtrudniejszej, jak się okazuje nie tylko dla człowieka, ale i dla Boga również, opuścił Go, zostawił samego.
* * *
W każdą niedzielę i uroczystość mówimy, że Jezus umarł, zmartwychwstał, wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca. Niedziela, jak wiemy, przypomina Kościołowi o wydarzeniach, które już się dokonały, i o tych, które mają nadejść. Liturgia, a więc serce tego dnia, łączy więc przeszłość i przyszłość. Jeśli tak, to trzeba powiedzieć, że dzień dzisiejszy, każdy dzień tygodnia, jest już niedzielą, bo każdego dnia Jezus przychodzi, by poszerzać granice swego królestwa aż w nieskończoność.




Komentarze przez RSS
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu