Artykuł

Bóg – winny czy niewinny? 11

Apr8

Postawmy Boga w stan oskarżenia. Już czas najwyższy, już jest ta godzina – w nabożeństwach pasyjnych, w Drodze Krzyżowej spotykamy się z tym wydarzeniem – Chrystus pod sąd postawiony. Uaktualnijmy je.
O co dziś pytają ludzie oskarżający Boga?
Boże, czy przyznajesz się do tego, że kazałeś Abrahamowi wziąć jego umiłowanego syna, którego mu dałeś, i złożyć go Tobie w ofierze? – Czy wymagasz od ludzi by gotowi byli Tobie oddawać, co w ich życiu najcenniejsze?

Czy przyznajesz się, że zabiłeś wszystkich pierworodnych synów egipskich? – Dlaczego pozwalasz na cierpienie i śmierć niewinnego dziecka? Na niezawinione cierpienie i śmierć? Jakiekolwiek cierpienie i śmierć..?

Dlaczego potrzebowałeś krwi tysięcy baranów, kozłów, cielców; ofiar całopalnych, dziękczynnych, pochwalnych, przebłagalnych..? Codziennych, szabatnich, sezonowych, dorocznych, paschalnych..? Czy jesteś Bogiem żądnym krwi? – Dlaczego sprawiedliwość Twa żąda ofiary, zadośćuczynienia, odbycia kary? 

Kto będzie mówił jako obrońca Boga? Czy znajdzie się ktoś, kto zechce bronić Jego – Dobry – imienia?
Chcemy by mógł się wypowiedzieć, chcemy, by zapadł sprawiedliwy wyrok.
Czy w procesie będą brać udział świadkowie? Czy ława przysięgłych zechce podać wyrok?

 

Filozofia nowożytna i współczesna zdaje się rozprawiać doskonale z wizją ‘boga’, którego ludzie tworzą na swój własny obraz i użytek. Mistrzowie podejrzeń dostarczyli studiów na temat uwarunkowań psychologiczno-społecznych człowieka, których wynikiem jest jego religijność i skłonność do wyjaśniania wielu zjawisk za pomocą mitów i odwołania do transcendencji. Ateistyczni filozofowie przekonują, że wiara w “Boga do zapychania dziur” jest absurdalna. I dobrze… Jeśli wykorzystamy to do oczyszczania wiary i posiadanej idei Boga. (Filozofowie owi negując istnienie Boga, o jakim mieli pojęcie, zanegowali Jego istnienie w ogóle…)

Próby oskarżania Boga o – krótko mówiąc – zło, wpisują się w takie na ludzki sposób Jego pojmowanie: antropomorfizację. Przejmujące jest, kiedy Kierkegaard czyni szczegółową analizę historii Abrahama mającego złożyć umiłowanego Izaaka w ofierze na polecenie Boga. Kierkegaard walczy z tą sytuacją, tworzy wszelkie możliwe scenariusze, porównania, analizy. Mam wrażenie, że po to, by nie tylko ocalić Abrahama ale … Boga. Gdyby filozof żył dziś, dowiedziałby się, że historycznego Abrahama nie było, w Pismo został wciągnięty fragment popularnego mitu o ofierze z dziecka, i to w tym właśnie celu, by takich praktyk zakazać…  Na podstawie tego, czym jest ta perykopa w Biblii, nie można tworzyć pytań: co czuł w tym czasie Izaak?

Bóg nie żąda, nie jest hegemonem, satrapą, nie życzy nam cierpienia i śmierci i nimi nie karze. Tylko dlaczego ludzkość Go o to właśnie stale oskarża? W ostatnich latach historia sądownictwa odnotowała przypadki pozywania Boga obarczanego winą za zło świata… Ponieważ Bóg jest używany do zapychania dziur – jako taki podlega krytyce. Bo nie dość dobrze spełnia swoją rolę. Nie wyzwala od cierpienia, nie gwarantuje szczęśliwego życia, nie wysłuchuje  najgorętszych nieraz modlitw. Dlatego postrzega się go jako milczącego, gniewnego, zazdrosnego, karzącego. Ale to nie jest Bóg. W buddyzmie funkcjonuje powiedzenie: jeśli spotkasz na swej drodze Buddę – zabij go. W tym wyraża się prawda, że nie da się zamknąć absolutu w ciasnym ludzkim umyśle. Kiedykolwiek oskarżasz Boga o zło – rozmijasz się z Nim. 

Niezręcznie jest wchodzić w rolę adwokata Boga. W poczuciu własnej niewiedzy i świadomości jakże małego rozumienia. To też jakby przyjmować, że On tej obrony potrzebuje, czyli ujawnia swoją  słabość, zależność, niesamowystarczalność. Nie wiem, czy posiadam licencję na przemawianie w imieniu Boga. Nie wiem też, czy ma sens rozprawianie się z poszczególnymi wobec Niego zarzutami. O tym jest już mnóstwo tekstów. Można korzystać z najnowszych badań nad biblią, osiągnięć teologii, egzegezy, archeologii. Ale czy to rozwieje ludzkie wątpliwości, że Bóg jest dobry i nie chce śmierci grzesznika? Gdyż, sądzę, te właśnie wątpliwości nie pozwalają nam (którzy się do tego przyznają, ale i tym, którzy wcale o tym nie myślą) w pełni zaufać Bogu. I to jest sedno problemu.

A sam Bóg? W każdej Mszy świętej aktualizuje się ofiara Chrystusa. W tym tygodniu przeżywamy to szczególnie. Bóg wydaje się na nasze oskarżenia. Miłość wcielona przychodzi, pozwala się obarczyć winą i odrzucić. Pozwala się umęczyć i zabić. W Jezusie  Bóg daje ostateczny dowód, że kocha bezgranicznie. Wychodzi z inicjatywą odkupienia. Przynosi obietnicę pełni życia.
Więc kiedy my dziś oskarżamy Boga, stajemy razem z Nim na początku Drogi Krzyżowej. Pójdźmy byle do końca, zobaczyć i przyjąć, że Zbawiciel umiera dla każdego z nas na krzyżu.

Komentarze przez RSS

11 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Małgorzata says:

    Cieszę się, że nie zabrakło Ci determinacji.:)Tylko, że wchodząc na stronę główną nie widać, że tekst ma dalszy ciąg. Dobrze by było to poprawić.
    A co do aktualnych oskarżeń pod adresem Boga, najważniejsze jest to, że jest “niepotrzebną hipotezą” Leibniza, że jest nieaktualny. A najlepszą obroną jest chwalić Jego Imię: “Jestem, który jest” lub “Jestem, który będzie”. Bo to naprowadza na zdumienie czasownikiem “być” i faktem, że jednak “istnieje coś a nie nic”, czyli że cały świat wcale nie jest konieczny, ale jest dany w darze. Bogu niech będą dzięki!
    Pozdrawiam świątecznie.

  2. Małgorzata says:

    Już widać, że jest dalszy ciąg. Może nie zauważyłam? w takim razie przepraszam.

  3. Andrzej says:

    Ciekawe, dobrze wpisuje się w naszą z góry skazaną na porażkę dyskusję o tym kim jest Bóg. Ale czekam na więcej mam nadzieję, że się doczekam :).

    Ale to Bóg, który jest po części wspólny z Judaizmem. Zastanawiam się, czy jest coś, co wyróżnia tak bardzo “nasze” postrzeganie Boga od tego judaistycznego. Czy tylko osoba Jezusa? Jeżeli tak, to może i taką analizę, należałoby przeprowadzić w przypadku Jezusa. Bo jeżeli Jezus i Bóg to jedno, to czy przypadkiem nie należy postrzegać boską obecność na ziemi 2000 lat temu jedynie jako narzędzie? A jeżeli tak, to co za tym idzie? :)

    Tak trochę inna zmiana tematu. Trochę nie rozumiem czytania z ostatniej niedzieli. Jezus powiedział, że ktoś go zdradzi, a zdradzi go po to, aby się wypełniło pismo. Natomiast mówi, że lepiej dla tego człowieka by było, aby się nie narodził. I tutaj nie rozumiem. Czy gdyby się Judasz nie narodził, bądź ktokolwiek, kto tym zdrajcą by był, to by nie było śmierci na krzyżu i zbawienia?

  4. Małgorzata says:

    @Andrzej
    To pytanie o Judasza jest ciekawe. Może wyprowadzisz je z komentarza i zrobisz z niego oddzielny post? Może wtedy jacyś uczeni w Piśmie się odezwą?

  5. Andrzej says:

    @Małgorzata

    Problem w tym, że same pytania, to trochę za mało na post. Ja bym raczej wolał, żeby jakiś uczony w Piśmie podchwycił temat i coś o tym napisał. Najpewniej o tym by coś nasmarował o. Kowalczyk i o. Oszajca, ale obydwaj są mocno zajęci. Jakiś chętny? :)

    Chyba, że sama Małgorzato masz pomysł, jak by to można ująć, może jak ktoś mi coś podpowie, to podchwycę i napiszę.

  6. Agata says:

    Dzięki :)

    Andrzeju, co masz na myśli pisząc ‘czekam na więcej’?

    Szczerze, nie wiem jaki jest Bóg wg judaizmu; nie znam i nie umiem czytać ST inaczej jak w świetle NT, a więc osoby i wydarzenia Jezusa.

    Rzeczywiście, dobrze by było, gdyby kompletni teologowie chcieli zabrać głos.

  7. Agata says:

    Odnośnie Judasza – oczywiście miał wolną wolę i wcale tak postąpić nie musiał, ale od zawsze było wiadomo, że tak właśnie postąpi, w dodatku zwątpi w miłosierdzie Boga i zabije się w rozpaczy, więc lepiej dla niego by się nigdy nie narodził.
    Tylko czy to nie jest za proste?
    A może własnie jest proste?

  8. Andrzej says:

    @Agata

    Czekam na więcej tego typu analiz.

    Co do Judasza. Czy na pewno Judasz miał wolną wolę skoro zapisane to zostało w Piśmie? To trochę jak pytanie Jezusa do Boga, czy na pewno musi umierać (Mt 26, 39):

    Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty

    No i czy zwątpienie to wystarczający powód, żeby myśleć, że lepiej, żeby się człowiek nie narodził? Nadal chyba nie rozumiem ;).

  9. kereng says:

    dla zainteresowanych problematyką Kościoła, teologii, zostawiam adres strony z ciekawą ofertą literacką: http://www.ksiazeczki.blox.pl

  10. leosia says:

    Skoro Bóg dał człowiekowi wolną wolę, nie może być winien tego, że Judasza chciwość doprowadziła do zdrady. Postanowił on zdradzić dla zysku. Mało to takich dzisiaj na świecie Judaszy? Wiele razy w moim życiu doznałam oszustw, itd., jednak o to nie mogę mieć pretensji do Boga, jedynie do człowieka, który wyćwiczył w sobie podłość, chciwość, znieczulicę – takiego, któremu wydaje się, że posiadł mądrość samego Boga. I taki baran jeden z drugim wyobraża sobie miłosierdzie, jako coś – co mu się należy, bo uważa, że po to Jezus za nas oddał życie?
    Nie tędy droga do Boga.
    Kasa liczy się tylko kasa, co się stało z miłością, która nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą?
    Zapomnieli już ludzie o własnych sumieniach, o tym, że większa jest radość z dawania niż z brania. Najwygodniej jest zwalić winę na kogoś, byle by się poczuć silniejszym, mądrzejszym. Zbytnia pewność siebie zgubiła nie jednego człowieka i zgubi jeszcze bardzo wielu, zanim człowiek pojmie, po co żyje na tym świecie.
    Od śmierci ciała nikt się nie wykupi, dobrze by było gdyby zaczęto myśleć o tym, co powiedział Jezus o śmierci drugiej, jaką jest śmierć DUSZY.
    Pozdrawiam serdecznie .

  11. leosia says:

    Lepiej żeby się nie narodził, nie oznacza tego samego co by się urodził. Narodzić się z DUCHA PRAWDY, znaczy to uwierzyć w SŁOWA JEZUSA, On jest jedyną DROGĄ prowadzącą do prawdziwego BOGA.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com