Artykuł

Niedziela Zmartwychwstania (12 IV): My też zmartwychwstaliśmy 1

Apr13

(Dz 10, 34a.37-43; Kol 3, 1-4; J 20, 1-9)

Paweł apostoł przypomina Kolosanom, a co za tym idzie, również nam, że już powstaliśmy z martwych. Co to znaczy, w jaki sposób zmartwychwstaliśmy i kiedy ten fakt miał miejsce? Jak mogliśmy zmartwychwstać, skoro nikt z nas nie umarł? Nadal przecież nosimy paszporty a nie karty zgonu. Czyżby zmartwychwstanie dokonywało się przed śmiercią? Słuchając apostoła, trzeba odpowiedzieć, że owszem, tak, gdyż chrześcijanin jest człowiekiem, który przez całe życie powstaje z grobu, do którego zresztą sam siebie od czasu do czasu zapędza. Strach pomyśleć, że możemy w tym grobie zamknąć się na zawsze. Otóż, zmartwychwstanie dokonuje się wtedy, gdy człowiek postanawia traktować Boga tak, jak Go traktuje Jezus Chrystus.

Datę naszego zmartwychwstania można jednak podać z dokładnością co do minuty. Wystarczy o nią zapytać rodziców, chrzestnych, albo poprosić w kancelarii parafialnej. Właśnie w dniu chrztu stanął przy nas Chrystus, jako że to nie kto inny, tylko On sam nas ochrzcił, a to znaczy, że związał siebie z nami tak mocno, iż nikt, nic i nigdy nie zdoła Go od nas oderwać. Owszem, my sami usiłujemy co i raz oderwać siebie od Niego, odepchnąć Go od nas, zapomnieć o Nim. Czasami myślimy, że się nam udało od Chrystusa uwolnić.

Takie myślenie o Chrystusie jest złudne, ponieważ wciąż słyszymy Jego zaproszenie kierowane pod adresem wszystkich ludzi bez względu na to, czy ktoś żyje z Nim w przyjaźni, czy już o Nim zapomniał, czy też wprost Go nienawidzi. Jezus nieustannie powtarza te same słowa: Bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie, moje ciało i moją krew, bierzcie wszyscy. I nie chodzi tu jedynie o zachętę do udziału we mszy, co już samo w sobie jest ważne, ale o to, byśmy razem z Nim dzień w dzień tworzyli coraz lepsze warunki dla ludzkiego szczęścia, czyli poszerzali granice nieba.

* * *

Risus Paschalis to znaczy: śmiech wielkanocny. W niektórych Kościołach tradycji wschodniej, zwłaszcza w Kościele ormiańskim, kiedy w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego diakon odczytuje z Ewangelii relację pierwszych świadków o zmartwychwstaniu, wszyscy obecni w świątyni wybuchają gromkim śmiechem. W Kościołach chrześcijańskiego Zachodu risus paschalis to znany od XVI w. zwyczaj rozbawiania wiernych zgromadzonych w kościele w Wielkanoc opowiadaniem jakiegoś dowcipu. Początkowo był on mocno krytykowany. Obecnie inaczej traktuje się śmiech w teologii. Faktem jednak pozostaje, że tak jak i w pozostałych sferach życia publicznego, podczas naszych zgromadzeń liturgicznych śmiech czy poczucie humoru rzadko dochodzą do głosu. Kiedy wychodziłam z kościoła w Londynie, to czułam się przepełniona radością. To było po prostu bardzo radosne spotkanie ludzi. U nas jednak jest trochę inaczej – napisała dr Dorota Brzozowska na stronie internetowej diecezji gliwickiej.

Komentarze przez RSS

Jest jeden komentarz dla tego wpisu

  1. Małgorzata says:

    Zauważyłam, że niektórzy dominikanie na Służewiu mówią czasem coś do śmiechu w czasie homilii. Ale to racja, że ogólnie pokutuje przekonanie, że w polskim kościele ma być smętnie i grobowo poważnie, bo inaczej nie przystoi. Swoją drogą nie przypominam sobie scenek śmiesznych czy wesołych w Biblii. Są takie? Dowcip w kościele? Popieram. Byłoby super!

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com