Artykuł

III niedziela wielkanocna (26 IV): On sam stanął pośród nich 0

Apr25

(Dz 3,13-15.17-19; 1 J 2,1-5a; Łk 24,35-48)

Dzisiaj widzimy to jasno, że w Jerozolimie, tak jak w Betlejem, Syn Boży, Bóg zjawia się jak najzwyczajniej. Po prostu, powoli lub nagle ten i ów odkrywa, że jest świadkiem, uczestniczy w tym, co najważniejsze dla niego, ale też dla innych, a w rezultacie dla całego Świata. To najważniejsze nie dzieje się jednak w nadzwyczajny sposób. W Betlejem nie ma przecież niczego nadzwyczajnego. Dwoje małżonków, dwoje rodziców i dziecko. Potem, gdy to dziecko dorośnie i stanie się wędrownym nauczycielem, przy całej swojej wielkości i sławie, przy pierwszym spotkaniu będzie odbierany jako jeden z pośród wielu.

Opis podobnego spotkania mamy w dzisiejszej Ewangelii. Drzwi zamknięte, zaryglowane, apostołowie przestraszeni i obolali, i nagle, podobnie jak parę godzin wcześniej w Emaus, teraz w Jerozolimie, okazuje się, że pośród nich jest Ten, którego być nie powinno. Przecież na własne oczy, przynajmniej niektórzy, widzieli Jego śmierć i grób. Ta Jego obecność zmusiła apostołów do głębszej rewizji własnego światopoglądu. Stanęli wobec następnego etapu odsłaniania się prawdy nie tyle o nich samych, ile o Bogu, o samoudzielaniu się Boga człowiekowi.

To wyłanianie się Jezusa z wnętrza, ze środka tej przestrzeni, w której się akurat jest, pokazuje nam kierunek, w jakim trzeba podążać, by spotkać Boga chrześcijan. A właściwie uczy nas chrześcijańskiego patrzenia na otaczający nas świat. Chcąc skontaktować się z Bogiem, wcale nie trzeba ruszać się z miejsca. Wystarczy temu miejscu uważnie się przyjrzeć, a okaże się, że Bóg jest znacznie bliżej, niż myślimy.

* * *

Na wschodnich terenach Polski, tam gdzie całkowicie nie zanikły wpływy Kościołów wschodnich, w drugi dzień Wielkanocy chodziliśmy na cmentarz, pomodlić się za zmarłych z naszych rodzin. Niektórzy zanosili palmy i resztki z wielkanocnego stołu, a czasami pisanki. Mądry to był zwyczaj łączenia śmierci ze zmartwychwstaniem. Mądry, gdyż najstraszniejsza w śmierci nie jest ona sama, ale nasza bezradność wobec jej skutków. Jak kochać nadal kogoś, kogo się nie widzi, nie słyszy, kogo nie można dotknąć, uściskać, ucałować, nie mówiąc o jeszcze mocniejszych, najbardziej intymnych więziach?

Komentarze przez RSS

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com