Dziecko – nie ważyć lekce 3
Czego potrzeba by dorośli szanowali dzieci, żeby je traktowali poważnie? Aby zważali na ich – jakże inny i rozległy – świat uczuć, aby starali się je rozumieć?
Przy wielkim postępie nauk psychologicznych i antropologicznych, medycyny i techniki, można twierdzić, że dziś dzieci traktowane są zupełnie inaczej niż sto lat czy wieki temu. Dziś bieda mniejsza, rozwinięty system pomocy społecznej, szkoły i podwórka nowoczesne, mieszkania jasne i wygodne. Dzieci mniej, w rodzinach mają więcej opieki, uwagi swoich rodziców. Oczywiście, wygląda to inaczej w Warszawie, inaczej na Śląsku czy na wschodzie, w mieście inaczej niż na wsi. Dziś o dziecko trudniej, trzeba się starać; dziecka się pragnie i o dziecko się dba. Już się pewnie nie słyszy samousprawiedliwiającego “Bóg dał, Bóg zabrał…”
Dzieci mają – bo są ludźmi – prawo do godności. Różnica z dorosłymi polega na tym, że dzieci nie umieją się bronić, kiedy to ich prawo łamane jest przez dorosłych właśnie. Dzieci są całkowicie zależne od dorosłych. Nie tylko materialnie. Od ich troski, opieki, uwagi. Od ich obecności, także emocjonalnej. Dzieci postrzegają dorosłych jako półbogów, którzy wszystko wiedzą i mogą *.
Poruszający jest stosunek do dzieci Starego Doktora, jak nazywał siebie Janusz Korczak. Poruszające, że został celibatariuszem po to, by być dla dzieci. I to, że pozostał im wierny do śmierci w komorze gazowej w Treblince. Jednak najwięcej mnie porusza kształt życia Doktora, odbity w jego twórczości, które miało miejsce między tymi dwoma wydarzeniami. To ponad 30 lat, połowa tego życia.
Janusz Korczak szanował dzieci, ich indywidualizm, ich pragnienia, myśli. Szanował ich uczucia. Twierdził, że nie tyle dzieci muszą dorównać dorosłym i wejść na ich poziom, by było porozumienie, ale dorośli nie dorastają do świata uczuciowego dzieci. Mały dziecinnie cieszy się i smuci, kocha i gniewa, obraża i wstydzi, obawia się i ufa. Dzieci przeżywają świat uczuciowo. Przez to są autentyczne, nie kłamią. Z czasem dopiero uczą się używać kłamstwa – od dorosłych. Czasem Korczak zwierzał się, że nie umie rozmawiać z dorosłymi. Z dziećmi po prostu był.
Dawał dzieciom prawo do popełniania błędów, do uczenia się na błędach. Ufał w dobre intencje. Chociaż również dostrzegał u niektórych dzieci, skazę, skłonność do bezinteresownego zła. Nie rozumiał jej. takie dzieci chciał izolować, by nie zarażały innych. Przejawy występności traktował jako chorobę, którą trzeba leczyć, zabezpieczać przed rozprzestrzenianiem. Naturalna u dzieci jest skłonność do rozwoju, wzrastania, tak fizycznie, jak mentalnie i duchowo. W porzucaniu wiary przez dorastające dzieci widział pomyłkę zarozumiałego poszukiwacza wiedzy. To jak zgubienie dobrej drogi w lesie albo zarzucenie przez nieuwagę cennej rzeczy. Był dobrej myśli, że kiedy młody dojrzeje, zdąży znaleźć wiarę.
To, czego Doktor wymagał od wychowawcy to umiejętność przebaczania. Każdemu, w każdym przypadku i całkowicie.
To co najistotniejsze, to dostrzegać i współodczuwać. Działanie z tego wypływające, ze zrozumienia sytuacji małego drugiego, nie może być działaniem krzywdzącym czy uwłaczającym. Nalegał, by nie działać w gniewie, w silnym wzburzeniu. Takie działanie na pewno nie będzie najlepszym z możliwych. Dostrzegał też, że sam gniew, zasmucenie rodzica jest dużą dla wrażliwego winowajcy karą.
Więc wiemy – dzieci trzeba szanować i nie można krzywdzić. Czy bywają krzywdzone przez najbliższych? O tym, że owszem, zdaje się przekonywać obecność akcji społecznej KOCHAM – NIE BIJĘ. Korczak był zagorzałym przeciwnikiem stosowania kar cielesnych u dzieci. W praktyce nie widział w nich żadnego pożytku. A przecież miał doskonały materiał badawczy w postaci często trudnych, „występnych” dzieci. W tekście Dwa razy dwa – cztery tak bronił ich nietykalności cielesnej:
Pragnę dorosłym życzyć aby chcieli i umieli być przyjaciółmi dzieci. By widzieli w dziecku małego brata – człowieka.
I jeszcze tego, by wobec Boga stawali się dziećmi. A to znaczy uznać swoją całkowitą niewystarczalność i zależność od Dobrego, godnego zaufania Ojca.
——————-
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki: J. Korczak, Pisma Wybrane, II, Warszawa 1984.




@ Agata
Dziękuję. Piękne.
AGATKO….masz dar pisania,mowienia i sluchania i wiele innych darow…wiedz ze dla niektorych Ty jestes darem:)dzieci to “pamiatki”ktore zostaja po nas,włozmy w nie cala energie,milosc i piekno aby dobrze sie reprezentowaly…sciskam!
“Czego potrzeba by dorośli szanowali dzieci ?” – Wystarczy je naprawdę kochać, nie tylko swoje dzieci. Podobnie jest z innymi ludźmi….
Złe traktowanie bezbronnego, a tym bardziej zabijanie (unicestwianie)zawsze jest czynem podłym i nikczemnym, a bicie karą brutalną i zbędną.