Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa 0
Wprawdzie jeszcze grubo ponad miesiąc do tego jubileuszu, ale pozwolę go sobie zapowiedzieć już teraz: 6 listopada minie dokładnie 20 lat od premiery “Lawy: opowieści o <<Dziadach>> Adama Mickiewicza”. Film ten Tadeusza Konwickiego uważam za mistrzowski, nie zatraca siły wyrazu samych “Dziadów”, a wystawia jeszcze mnóstwo scen pięknych; wśród nich tyle urzekających obrazów z Wilna (m.in. Rossa, dziedziniec ks, Skargi, podwórzec bazyliański): można zobaczyć, jak surowo wyglądał jeszcze niedawno (no, przed 20 laty) plac Katedralny, dziś tak zadbany i ludny w godzinach wypoczynku. Do tego nastrojowa i przejmująca muzyka Zygmunta Koniecznego, scenografia Allana Starskiego, zdjęcia Piotra Sobocińskiego, i wiele wspaniałych ról: Gustawa Holoubka (ba!), Andrzeja Żmijewskiego, Jolanty Piętek-Góreckiej. Mai Komorowskiej (dla mnie guślarz już na dobre ma twarz i głos Mai Komorowskiej), Jana Nowickiego, długo by wyliczać!
Widzę w “Lawie” niezwykle udany obraz polskości, tradycyjnej polskości, z którą wiecznie musimy się rozliczać. Jeśli istotnie film T. Konwickiego nie jest ceniony tak, jak na to zasługuje, to teraz nadarza się dobra okazja, żeby oddać mu sprawiedliwość. “Wewnętrznego ognia” “Lawy” “sto lat nie wyziębi”.




Komentarze przez RSS
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy dla tego wpisu