<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Wolność z wyboru</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Jan 2012 21:23:41 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
	<item>
		<title>By: Małgorzata</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-10536</link>
		<dc:creator>Małgorzata</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2010 05:07:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-10536</guid>
		<description>Nie znam planu Boga. Mam świadomość, że cokolwiek mówię na temat Boga, w tym Jego planów, jest kwestią wiary a nie wiedzy. Ale faktycznie, nie zaznaczyłam tego wyraźnie i dałam się przyłapać na nieuprawnionym skrócie.
Co do tego, czy jesteśmy całkiem wolni czy nie: jesteśmy wolni w takim zakresie, na jaki pozwala nam nasze ograniczenie. I jest tak, że ktoś, kto zauważy własne ograniczenie (mimo tego, że jest to oczywiste, to często zajmuje długie lata) może się buntować i biadolić, że jest ograniczony a w tym również, że jego wolność jest ograniczona. Odmienną postawą jest akceptacja swojego stanu ograniczenia i zauważenie, że jako istota ograniczona mam dane cudowne rzeczy. Na przykład, umiem kochać, zachwycać się, mam do dyspozycji czas, świat, kolory, zapachy. Wśród tych bogactw mogę codziennie kroczyć i posuwać się w kierunku tego Wszystkiego, co kocham. To jest wolność, której żadne ograniczenie nie jest w stanie ograniczyć. Tak sądzę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie znam planu Boga. Mam świadomość, że cokolwiek mówię na temat Boga, w tym Jego planów, jest kwestią wiary a nie wiedzy. Ale faktycznie, nie zaznaczyłam tego wyraźnie i dałam się przyłapać na nieuprawnionym skrócie.<br />
Co do tego, czy jesteśmy całkiem wolni czy nie: jesteśmy wolni w takim zakresie, na jaki pozwala nam nasze ograniczenie. I jest tak, że ktoś, kto zauważy własne ograniczenie (mimo tego, że jest to oczywiste, to często zajmuje długie lata) może się buntować i biadolić, że jest ograniczony a w tym również, że jego wolność jest ograniczona. Odmienną postawą jest akceptacja swojego stanu ograniczenia i zauważenie, że jako istota ograniczona mam dane cudowne rzeczy. Na przykład, umiem kochać, zachwycać się, mam do dyspozycji czas, świat, kolory, zapachy. Wśród tych bogactw mogę codziennie kroczyć i posuwać się w kierunku tego Wszystkiego, co kocham. To jest wolność, której żadne ograniczenie nie jest w stanie ograniczyć. Tak sądzę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marian</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-10530</link>
		<dc:creator>Marian</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Jun 2010 20:19:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-10530</guid>
		<description>Witaj Małgosiu,
Jestem oczarowany faktem, że odpowiedziałaś na moją zaczepkę. 
Skąd znasz plan Boga?
Uważam, że jesteśmy niewolni,  ponieważ mamy co najmniej obowiązek wychownia dzieci i pogrzebania rodziców.
Nawet jeśli poza tym nie mamy żadnych innych zobowiązań, to i tak, w związku z tym, wolni całkiem, ani na prawdę, nie jesteśmy.
Wiara w wolność jednak może być ogromnie ważna.

Pozdrawiam Cię pięknie,

Marian</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Małgosiu,<br />
Jestem oczarowany faktem, że odpowiedziałaś na moją zaczepkę.<br />
Skąd znasz plan Boga?<br />
Uważam, że jesteśmy niewolni,  ponieważ mamy co najmniej obowiązek wychownia dzieci i pogrzebania rodziców.<br />
Nawet jeśli poza tym nie mamy żadnych innych zobowiązań, to i tak, w związku z tym, wolni całkiem, ani na prawdę, nie jesteśmy.<br />
Wiara w wolność jednak może być ogromnie ważna.</p>
<p>Pozdrawiam Cię pięknie,</p>
<p>Marian</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Małgorzata</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-10522</link>
		<dc:creator>Małgorzata</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 20:21:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-10522</guid>
		<description>Marianku, zaiste, miło, że mnie odwiedziłeś.
Polemizowałbym jednak. Myślę, że każdy może być wolny. Co więcej, każdy został stworzony jako wolny. Taki był, jest i będzie  plan Boga. Sęk w tym, że człowiek w to nie wierzy i tym samym sam sobie odbiera wolność. Ale na szczęście nie dotyczy to wszystkich. Pozdrawiam Cię serdecznie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Marianku, zaiste, miło, że mnie odwiedziłeś.<br />
Polemizowałbym jednak. Myślę, że każdy może być wolny. Co więcej, każdy został stworzony jako wolny. Taki był, jest i będzie  plan Boga. Sęk w tym, że człowiek w to nie wierzy i tym samym sam sobie odbiera wolność. Ale na szczęście nie dotyczy to wszystkich. Pozdrawiam Cię serdecznie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Marian</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-10521</link>
		<dc:creator>Marian</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 19:44:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-10521</guid>
		<description>Witaj Małgosiu,
Miło zobaczyć Cię w Internecie.
Myślę, że nikt nie jest wolny.
Pozdrawiam Cię pięknie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Małgosiu,<br />
Miło zobaczyć Cię w Internecie.<br />
Myślę, że nikt nie jest wolny.<br />
Pozdrawiam Cię pięknie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: jarek</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-7870</link>
		<dc:creator>jarek</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 07:01:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-7870</guid>
		<description>W kazdym razie tym razem juz nie mam uwag. Zgadzam sie z Toba :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W kazdym razie tym razem juz nie mam uwag. Zgadzam sie z Toba :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Andrzej</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-7836</link>
		<dc:creator>Andrzej</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 19:00:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-7836</guid>
		<description>@Jarek

Oczywiście użyłem pewnego skrótu. Jakbym miał wymieniać po kolei o jakie rzeczy mi chodzi, to by kilku ekranów nie starczyło. Może rozwinę odrobinę myśl.

Bóg jest dosyć &quot;wydajną istotą&quot;. Do opisania całego prawa i zasad, zgodnie z którymi powinien żyć człowiek wystarczyło Mu 10 przykazań. Judaizm, a następnie chrześcijaństwo zdążyło z tych 10 przykazań zrobić dziesiątki tysięcy stron przepisów, zakazów i nakazów. Jednych mniej, drugich bardziej sensownych, a istota rzeczy (te 10 przykazań), pozostaje niezmienna. Dlatego chciałbym, aby mniej w Kościele poświęcać czasu na przepisy, kłótnie teologiczne które nie mają najmniejszego znaczenia dla przeciętnego chrześcijanina a zająć się tym co najważniejsze - kształtowaniem duchowym chrześcijanina.

W styczniowym numerze Przeglądu Powszechnego jest świetna dyskusja, jakich księży potrzebujemy w XXI wieku. Postaram się odnieść postem na blogu w weekend do tych tekstów, bo choć z większością się zgadzam, to jedna wypowiedź mnie trochę niepokoi. Ale, ad rem, teksty te świetnie wskazują, że Kościół trochę za bardzo siedzi we własnym sosie, a czerpiąc z doskonałej metafory Mikołaja Foksa, księża Kościół (w tym świeckich) zaślubiają i winni są iść razem z nimi, a nie patrzeć na nich z urzędniczej wysokości.

Mam nadzieję, że dostatecznie sprecyzowałem co miałem na myśli ;-).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Jarek</p>
<p>Oczywiście użyłem pewnego skrótu. Jakbym miał wymieniać po kolei o jakie rzeczy mi chodzi, to by kilku ekranów nie starczyło. Może rozwinę odrobinę myśl.</p>
<p>Bóg jest dosyć &#8220;wydajną istotą&#8221;. Do opisania całego prawa i zasad, zgodnie z którymi powinien żyć człowiek wystarczyło Mu 10 przykazań. Judaizm, a następnie chrześcijaństwo zdążyło z tych 10 przykazań zrobić dziesiątki tysięcy stron przepisów, zakazów i nakazów. Jednych mniej, drugich bardziej sensownych, a istota rzeczy (te 10 przykazań), pozostaje niezmienna. Dlatego chciałbym, aby mniej w Kościele poświęcać czasu na przepisy, kłótnie teologiczne które nie mają najmniejszego znaczenia dla przeciętnego chrześcijanina a zająć się tym co najważniejsze &#8211; kształtowaniem duchowym chrześcijanina.</p>
<p>W styczniowym numerze Przeglądu Powszechnego jest świetna dyskusja, jakich księży potrzebujemy w XXI wieku. Postaram się odnieść postem na blogu w weekend do tych tekstów, bo choć z większością się zgadzam, to jedna wypowiedź mnie trochę niepokoi. Ale, ad rem, teksty te świetnie wskazują, że Kościół trochę za bardzo siedzi we własnym sosie, a czerpiąc z doskonałej metafory Mikołaja Foksa, księża Kościół (w tym świeckich) zaślubiają i winni są iść razem z nimi, a nie patrzeć na nich z urzędniczej wysokości.</p>
<p>Mam nadzieję, że dostatecznie sprecyzowałem co miałem na myśli ;-).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: jarek</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-7824</link>
		<dc:creator>jarek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 21:05:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-7824</guid>
		<description>Z tym jest mi sie bardzo trudno zgodzic, musze przyznac. Rzecz pierwsza, i najbardziej zasadnicza, to to, ze doprawdy nie wiem jak rozdzielic &#039;rozwoj duchowy&#039; od &#039;spraw przyziemnych&#039;. Czlowiek jest psychofizyczna jednoscia a &#039;sprawy przyziemne&#039;... No coz, wystarczy wziac do reki Pismo Swiete. Jest ono pelne &#039;przyziemnych spraw&#039;. Jego &#039;bohaterowie&#039; nie sa w zaden specjalny sposob &#039;uduchowieni&#039; i zajmuja ich najbardziej &#039;przyziemne&#039; rzeczy pod sloncem. I jakos - przez ten ogrom &#039;przyziemnych spraw&#039; - Pan Bog przetyka swoja nic. Czyni z nich rzeczy wazne, przemienia je, nadaje im sens, albo moze pomaga odkryc sens w nich zawarty. Jesli Kosciol ma &#039;wyjsc z kregu swoich&#039;, sila rzeczy musi wejsc w sprawy jak najbardziej &#039;przyziemne&#039;, codzienne. W te ludzka wolnosc wlasnie: darowana, zdobywana, uzywana, naduzywana... Powiedziec &#039;stary, co robisz?&#039; oznacza w koncu rowniez zajecie sie bardzo przyziemnymi rzeczami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z tym jest mi sie bardzo trudno zgodzic, musze przyznac. Rzecz pierwsza, i najbardziej zasadnicza, to to, ze doprawdy nie wiem jak rozdzielic &#8216;rozwoj duchowy&#8217; od &#8216;spraw przyziemnych&#8217;. Czlowiek jest psychofizyczna jednoscia a &#8216;sprawy przyziemne&#8217;&#8230; No coz, wystarczy wziac do reki Pismo Swiete. Jest ono pelne &#8216;przyziemnych spraw&#8217;. Jego &#8216;bohaterowie&#8217; nie sa w zaden specjalny sposob &#8216;uduchowieni&#8217; i zajmuja ich najbardziej &#8216;przyziemne&#8217; rzeczy pod sloncem. I jakos &#8211; przez ten ogrom &#8216;przyziemnych spraw&#8217; &#8211; Pan Bog przetyka swoja nic. Czyni z nich rzeczy wazne, przemienia je, nadaje im sens, albo moze pomaga odkryc sens w nich zawarty. Jesli Kosciol ma &#8216;wyjsc z kregu swoich&#8217;, sila rzeczy musi wejsc w sprawy jak najbardziej &#8216;przyziemne&#8217;, codzienne. W te ludzka wolnosc wlasnie: darowana, zdobywana, uzywana, naduzywana&#8230; Powiedziec &#8216;stary, co robisz?&#8217; oznacza w koncu rowniez zajecie sie bardzo przyziemnymi rzeczami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Andrzej</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-7815</link>
		<dc:creator>Andrzej</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 12:53:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-7815</guid>
		<description>@Małgorzata

Jakby nie patrzeć, żyjemy w odduchowionych czasach. Ale nie martwię się jakoś specjalnie o przyszłość. Od czasów nowożytnych mamy okresy &quot;rozumu&quot; i &quot;wiary&quot;. Myślę, że kiedyś znajdziemy złoty środek.

Trzeba robić swoje, zwracać na to uwagę, Kościół musi skupić się bardziej na rozwoju duchowym, mniej na sprawach przepisów i spraw przyziemnych. Czasami trzeba odejść od Kościoła, żeby go znaleźć i Kościół powinien zrobić to samo, wyjść trochę z tego kręgu niedzielnych mszy i kolędy, obracania się wokół &quot;swoich&quot;, a sięgnąć po tych co już z Kościoła zrezygnowali, ale jednak czegoś im brakuje. Dotyczy to głównie księży, ale również świeckich, którzy obserwują to wszystko bardziej z bliska, może czasami warto powiedzieć &quot;stary, co robisz?&quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Małgorzata</p>
<p>Jakby nie patrzeć, żyjemy w odduchowionych czasach. Ale nie martwię się jakoś specjalnie o przyszłość. Od czasów nowożytnych mamy okresy &#8220;rozumu&#8221; i &#8220;wiary&#8221;. Myślę, że kiedyś znajdziemy złoty środek.</p>
<p>Trzeba robić swoje, zwracać na to uwagę, Kościół musi skupić się bardziej na rozwoju duchowym, mniej na sprawach przepisów i spraw przyziemnych. Czasami trzeba odejść od Kościoła, żeby go znaleźć i Kościół powinien zrobić to samo, wyjść trochę z tego kręgu niedzielnych mszy i kolędy, obracania się wokół &#8220;swoich&#8221;, a sięgnąć po tych co już z Kościoła zrezygnowali, ale jednak czegoś im brakuje. Dotyczy to głównie księży, ale również świeckich, którzy obserwują to wszystko bardziej z bliska, może czasami warto powiedzieć &#8220;stary, co robisz?&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Małgorzata</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-7814</link>
		<dc:creator>Małgorzata</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 12:28:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-7814</guid>
		<description>@ Andrzej
tak masz rację zalewają nas niepotrzebne towary i trudno się jest oprzeć pragnieniu ich posiadania, bo wmawia się nam, że świadczą o naszej wartości i po chwili sami w to wierzymy i w dodatku według tego oceniamy wartość innych. Tak niestety było od zawsze. (Jarek dobrze zauważył, że zachłanność wiąże się trochę z uprzednią deprywacją, ale byłoby zbyt pięknie, gdyby o to wstępne nasycenie tylko chodziło. Faktem jest, że nie ma nasycenia, żeby nie wiem ile się skonsumowało, zawsze chce się więcej).
Ale nowe i jeszcze bardziej uderzające dla mnie jest to, że zmianę, o której sami decydujemy, zaczęliśmy uważać za wartość. Bogaty, a takim chciałby być każdy, wymienia jak rękawiczki takie rzeczy jak: wygląd fizyczny,kraj zamieszkania, klimat,w którym decyduje się żyć, język, którym mówi, religię, zawód, miejsce pracy, dom, rodzinę. Wyborowi podlega czas urodzenia dziecka, jego płeć, nawet brzuch, w którym ma przeżyć życie płodowe, własna płeć, moment śmierci. Nie mówiąc o tak trywialnych wyborach jak żona czy przyjaciele. A w rezultacie, czy o to chodzi? czy to jest takie fajne? czy też od tych ciągłych zmian poza zawrotem głowy i traceniem poczucia przynależności, więzi i wręcz tożsamości coś naprawdę zyskujemy?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Andrzej<br />
tak masz rację zalewają nas niepotrzebne towary i trudno się jest oprzeć pragnieniu ich posiadania, bo wmawia się nam, że świadczą o naszej wartości i po chwili sami w to wierzymy i w dodatku według tego oceniamy wartość innych. Tak niestety było od zawsze. (Jarek dobrze zauważył, że zachłanność wiąże się trochę z uprzednią deprywacją, ale byłoby zbyt pięknie, gdyby o to wstępne nasycenie tylko chodziło. Faktem jest, że nie ma nasycenia, żeby nie wiem ile się skonsumowało, zawsze chce się więcej).<br />
Ale nowe i jeszcze bardziej uderzające dla mnie jest to, że zmianę, o której sami decydujemy, zaczęliśmy uważać za wartość. Bogaty, a takim chciałby być każdy, wymienia jak rękawiczki takie rzeczy jak: wygląd fizyczny,kraj zamieszkania, klimat,w którym decyduje się żyć, język, którym mówi, religię, zawód, miejsce pracy, dom, rodzinę. Wyborowi podlega czas urodzenia dziecka, jego płeć, nawet brzuch, w którym ma przeżyć życie płodowe, własna płeć, moment śmierci. Nie mówiąc o tak trywialnych wyborach jak żona czy przyjaciele. A w rezultacie, czy o to chodzi? czy to jest takie fajne? czy też od tych ciągłych zmian poza zawrotem głowy i traceniem poczucia przynależności, więzi i wręcz tożsamości coś naprawdę zyskujemy?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: jarek</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/comment-page-1#comment-7804</link>
		<dc:creator>jarek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 18:36:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193#comment-7804</guid>
		<description>Zbiorowa podswiadomosc jednak? Wspomnienie przechodzace z pokolenia na pokolenie, w formie nieswiadomego leku?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zbiorowa podswiadomosc jednak? Wspomnienie przechodzace z pokolenia na pokolenie, w formie nieswiadomego leku?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

