starcie postu z karnawałem 2
Rozpoczynamy Wielki Post, który jest czasem przygotowania do Świąt Paschalnych. One stanowią serce roku liturgicznego. W tym czasie często rozbrzmiewać będzie wezwanie do nawrócenia, a więc do zerwania z grzechem i przemiany mentalności. Są one możliwe, ponieważ Bóg jako pierwszy umiłował człowieka i skrócił dystans wobec niego posypując sobie głowę popiołem, a więc wchodząc w ludzką kruchość i przemijalność. Odtąd słowa: “prochem jesteś i w proch się obrócisz” przestały być przekleństwem, a stały się źródłem nadziei na lepsze, bo przemienione światłem paschalnym życie.




Ciekawe to zestawienie postu z karnawałem – choć w zasadzie oczywiste. Ciekawe na przykład ze względu na obserwacje Beaty Łaciak, która wzięła na warsztat postawy Polaków – jacy w końcu jesteśmy: bardziej liberalni czy konserwatywni?
Mówi o tym w niedawnym wywiadzie dla Gazety Świątecznej:
Gdy na przełomie XX i XXI wieku zbierałam materiały do książki “Obyczajowość polska czasu transformacji”, było wyraźnie widać starcie dwóch postaw: z jednej strony daleko idąca obyczajowa liberalizacja rozwijająca się na wzorcach zachodnich, z drugiej – mocne postawy konserwatywne oparte głównie na naukach Kościoła. Dlatego moja książka nosi podtytuł “Wojna postu z karnawałem”. Ale już wtedy wyglądało na to, że karnawał wygrywa z postem. Dziś grupa liberalizująca wyraźnie się umacnia
Nie wiem czy jest aż tak źle. Wczoraj rano w kościele były tłumy. Raczej tworzą się nam dwie postawy, tych którzy obchodzą Wielki Post i tych, których to nie obchodzi. Wczoraj w radiu prowadzący mówi: “dzisiaj obchodzimy Środę Popielcową, albo Dzień Kota, jak kto woli”, to był ten, którego to chyba nie obchodzi ;-).
Najważniejsze teraz to nic na siłę. Nie budujmy atmosfery zniesmaczenia wobec tych, którzy Wielkiego Postu nie obchodzą, a raczej zaciekawmy ich o co w tym wszystkim chodzi. Coraz więcej ludzi spędza urlopy w klasztorach bo chcą się wyciszyć i porozumieć z samym sobą. Takim okresem jest również Wielki Post. Przez lata nie rozumiałem tego okresu i był on dla mnie niezrozumiałym obrzędem wynikającym z tradycji, ale odkryłem, że jest dobrym motywatorem do zagłębienia się we własną religijność. To nie jest czas umartwienia, ale czas refleksji. Żaden dzień w kalendarzu liturgicznym nie powinien służyć umartwieniu, szkoda na to czasu ;-).