Artykuł

  • 27.02.2010
  • 12:41 PM
  • Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Spór o Kapuścińskiego dopiero się zacznie 17

Feb27

Co najmniej od czasu “Strachu” Jana Tomasza Grossa naród tak nie emocjonował się jedną książką. Wypowiedzi tych, którzy czytali, mieszają się z wypowiedziami tych, którzy coś słyszeli – wszyscy chcę zabrać głos i wyrazić ostre stanowisko; do tego dochodzą doniesienia sądowe związane z budzącymi współczucie zabiegami wdowy po bohaterze książki, by jej wydanie zablokować. Ale “Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego dopiero zapowiada ciekawą dyskusję.

Bo do tej pory słyszeliśmy np., że “dzięki Arturowi Domosławskiemu wiemy, jaką cenę Kapuściński – ów reporter niezmordowany – zmuszany był przez „jego czasy” płacić” (Zygmunt Bauman, Tygodnik Powszechny); “Artur Domosławski różni się tym od biografa Wałęsy, że widać, że kocha mistrza i usprawiedliwia go nawet w najtrudniejszych momentach. Książkę tę szczególnie polecam lustratorom” (Monika Olejnik, Gazeta Wyborcza); “książkę Domosławskiego o Kapuścińskim czyta się ją tak, jakby to był polski przekład książki napisanej przez Amerykanina” (Wojciech Orliński na blogu).

Żeby być uczciwym, nie czytałem jeszcze książki, rozmawiałem tylko i przysłuchiwałem się rozmowom osób świeżo po lekturze, a także z jej autorem. Wnioskuję z tego, że ciekawa rozmowa nas jeszcze czeka – po przetrawieniu biografii. I oby ktoś miał jeszcze na dyskutowanie ochotę, kiedy uspokoi się obecna atmosfera skandalu. Trzy zagadnienia mogą wzbudzić zainteresowanie: życie prywatne Kapuścińskiego, jego uwikłanie w PRL, w końcu – warsztat. Najciekawsze wydaje mi się to ostatnie i nie mogę doczekać się lektury. Domosławski chodził śladami swojego bohatera, ustala, gdzie ten konfabulował; Adam Leszczyński w dzisiejszej Gazecie Świątecznej mówi wprost, że to rozbija tzw. polską szkołę reportażu.

Rozbija czy nie rozbija? Pamiętam, jak pochłaniałem kiedyś Kapuścińskiego, w jedne wakacje siedziałem przez tydzień na pomoście i przeczytałem pięć jego kolejnych książek. Były fascynujące także dlatego, że czytelnik przeżywał przygody reportera ze świadomością, że wydarzyły się naprawdę. Najbardziej zapadają w pamięć momenty dramatyczne, np. pluton egzekucyjny. Teraz dowiadujemy się, że były zmyślone. Jak oceniamy reportaże – przez pryzmat zgodności z faktami czy jako dzieło literackie? Na zdrowy rozum trudno odeprzeć pierwszy punkt widzenia. A jednak reportaże wymykają się takim ocenom.

A co mówi sam Kapuściński? W rozmowie dla PP tłumaczył, że “reportaż jako gatunek przeszedł w ostatnich dziesięcioleciach bardzo dużą ewolucję”.

Komentarze przez RSS

17 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. Przede wszystkim to Artur Domosławski przekroczył wszystkie najniższe standardy dziennikarskie i człowiecze, dlatego w ogóle tej książki nie kupię i nie przeczytam. Nadużycie przyjaźni Kapuścińskich, nadużywanie przez lata nazwiska Kapuscińskiego do promowania swoich książek i w ogóle; nie liczenie się z uczuciami wdowy po pisarzu, nadużycie jej gościnności i życzliwości, sprzeniewiwrzenie się takim warościom jak współpraca i zaufanie ludzkie – dyskwalifikują Domosławskiego jako człowieka i po prostu sprawiają, że nie jest wiarygodny.

    Obawiam się, że mitoman oskarzył o mitomanię uczciwego, wrażliwego artystę.

    I po całym tym skandalu okaże się, że ta brukowa biografia zbudowana jest na fałszywych założeniach i również w sferze warsztatu nie jest odkrywcza, a na pewno nie dla tych, którzy znają twórczość Kapuścińskiego, potrafią wnikliwie obserwować i wyciągać wnioski.

    Można się chociażby zapytać, czy Domosławski wie, co to jest literatura np. wg Roberta Musila?

    Poza tym doskonale wiemy, że Kapusciński często podkreślał, że pisze to, co pamięta; nie wykluczone zatem, że w kilku przypadkach zawiodła go pamięć.
    Może należało by powrócić do tego, co autor “Ceszarza” napisał i powiedział na temat pamięci?

    O jego kontaktach ze służbami specjalnymi PRL traktuje już porzednia biografia; zatem i tu nic nie odkryjemy.

    Kapuściński nie ukrywał nigdy, że jest kreującym artystą, że w w swoich reportarzach (np. Jeszcze jeden dzień życia) , podporządkowywał, często akcję regułom reportażu.

    Pionta jest taka, że należy się strzec fałszywych przyjaciół. Należy się strzec Domosławskich.

    itinerarium.bloog.pl

  2. maria chodyko says:

    Podoba mi się felieton Magdaleny Środy na ten temat. Można go przeczytać na wp.pl.

  3. Jakub Halcewicz-Pleskaczewski says:

    Mam książkę, zaczynam czytać :)

  4. Jakub Halcewicz-Pleskaczewski says:

    Świat Książki informuje: Pierwszy nakład ksiazki Artura Domoslawskiego „Kapuściński non fiction” – 45 tysiecy egzemplarzy – zostal sprzedany w ciagu 5 dni od wprowadzenia na rynek. W zwiazku z licznymi zapytaniami czytelnikow informujemy, ze dodruk trafi do księgarń jeszcze w tym tygodniu.

  5. Prasa kolorowa też ma najwyższe nakłady. O niczym to nie świadczy.
    Z tym jest o tyle problem, że tym, co naprawdę znają twórczość Ryszarda Kapuścińskiego, ta książka nie będzie do niczego potrzebna, a ci, co nie znają, a jest ich zdecydowana większość i tak nic nie zrozumieją. Domosławski może ich jedynie – co najwyżej – wprowadzić w błąd.
    I z tego, co czytam o książce – to nie jest odkrywcza, a w części dotyczącej warsztatu autora Cesarza jest wręcz kłamliwa. O rzeczach, które zarzuca Kapuścińskiemu Domosławski, ten pierwszy wielokrotnie się wypowiadał.
    A nawet, gdyby to, co napisał Domosławski o Kapuścińskim to była stuprocentowa prawda – a można mieć co do tego watpliwości po ostatnich wypowiedziach wdowy po Kapuśćińskim i po tym, co napisałem wyżej – to, dzięki Bogu, nie jest to jedyna prawda.
    Domosławski przyjął pokrętne i fałszywe założenie zrzucenia Kapuśćińskiego z cokołu pomnika (i zajęcia na nim jego miejsca), na którym ten drugi moim zdaniem nigdy nie był. W twórczości, w wywiadach z Kapuścińskim, w filmach o nim, poznałem go jako wrażliwego, uczciwego artystę. I można jedynie powtórzyć strofę jego wiersza: “jak to się wszystko zapomina”. Pozdrawiam.

  6. Toni says:

    Naukowcy już dawno poznali się na braku zgodności opisywanych zdarzeń z rzeczywistością i zwracali nie raz uwagę na liczne przypadki ignorancji i zapewne celowych nierzetelności w pracach Kapuścińskiego, zob. np.: http://www.jstor.org/pss/3171827 (praca z 1990 r.). Dziś musimy się po prostu wstydzić, np. wobec Etiopczyków! Zabito tam 250 tys. wykształconych ludzi, aby zrealizować komunistyczny raj – na ten temat Kapuściński się nawet nie zająknął. Wszystko wskazuje na to, że był trybikiem w machinie Dezinformacji Imperium Zła. Podobno z książki Domosławskiego wynika (nie czytałem jej i nie przeczytam raczej, bo współpraca z komunistycznym wywiadem, mentorem Kapuścińskiego, to dla mnie żadna rewelacja!), że Kapusta lubił sobie postrzelać do Murzynków podczas angolskiej wojny „domowej” z broni udostępnionej usłużnie przez Kubańczyków. Taka jest prawda i „piękno” literackie bajek Kapuścińskiego tego nie zmieni. Ogrom bezczelności tego Światowego Ignoranta zdumiewa: ja w każdym razie nie wymyśliłbym, że mój Ojciec uciekł z transportu do Katynia! „Mam” Dziadka, zamordowanego w kopalni na Uralu (1940 r.), Ojca-obrońcę Helu w 1939 r., potem w niemieckiej niewoli, a Ciocia mojej Żony, zakonnica zginęła w hitlerowskim obozie. I to mi „wystarcza” i musi wystarczyć. Na przekor modom, które każą np. przygłupasom stroić się w podobizny „Che” (osobiście zamordował na Kubie kilkaset niewinnych przeciwników rewolucji.

  7. Zasadniczo się z moim przedmówcą nie zgadzam, choć współczuję wszytkich ofiar w jego rodzinie, i szanuję Jego poglądy.

    Kapuściński również miał swoje poglądy. Czy w imię ich w Angoli sięgnął po broń, czy w obronie własnej? – tego nie wiem, ale w każdym razie faktu tego nie ukrywał.

    W ogóle o wiele mniej ukrywał, niż zarzucił mu to jego fałszywy uczeń.

    Zgadzam się z jednym, że niby-odkrycia Domosławskiego – to żadna rewelacja.

    Jeśli chodzi o Katyń, to przynam, że przeczytałem prawie całego Kapuścińskiego, do tego wiele wywiadów prasowych, wysłuchałem wieczorów autorskich, audycji radiowych i obejrzałem filmy dokumentalne o Kapuścińskim, ale historia ucieczki ojca z transportu do Katynia jakoś nie utkwiła mi w pamięci, może nie przywiązałem do niej wagi?
    W kazdym razie o transportach R.K. pisał.

    Śledzę dyskusję o książce Domosławskiego i gołym okiem widać, że pełno w jego “dziele” przekłamań, insynuacji i nadużyć, których sam nie porafi wytłumaczyć.

    Na przykład sprawa Che. Wiadomo powszechnie, o czym mówił gdzieś bodaj sam Kapuściński, że przebył szlak Che rok po jego smierci, a tu niby miałby chwalić znajomością z Che. (Co – jeśli mnie pamięć nie myli – Kapuściński wręcz dementował!) Itd.

    Swoje (niektóre) poglądy na tę sprawę wyraziłem na internetowych łamach “Studia Opinii” http://alfaomega.webnode.com/ .

    Pozdrawiam serdecznie. I zapraszam do lektury.

  8. Vicky says:

    Wiele hałasu o nic. Ryszard Kapusciński nie jest wart wrzawy, która czyniono od wielu lat wokół niego jak wokół jakiegoś guru. Nie czytałam żadnej z jego książek – właśnie dlatego, na przekór wrzawie. Z tego samego powodu nie sięgnę po książkę o nim. A to, że kapuś? To ani trochę nie zwieksza mojej ciekawości.

  9. Toni says:

    ‘Vicky’ ma rację. “Światowej sławy reporter” – jak chcą poniektórzy – “nie jest wart wrzawy”. Natomiast nieżyjący Ryszard Kapuściński wciąż bardzo dobry jest do “odwracania kota ogonem”! Cóś, jak “Profesor” Friszke, który z Niezłomnego Antoniego Maciarewicza, Twórcy-Założyciela KOR-u (wbrew Kuroniowi i Michnikowi!), robi obecnie człowieka złamanego przez Służbę Bezpieczeństwa PRL. TYLKO KTO NA TO JESZCZE DA SIĘ NABRAĆ?

  10. Do Vicky: Ja też przez wiele lat byłem przekorny. Wrzawa wokół R.K. mnie od niego odpychała. Dlatego w tym względzie do pewnego stopnia Twoja postawa bardzo mi się podoba.
    I jeszcze jedno – dla mnie Kapuściński to przede wszystkim pisarz. Naprawdę zapraszam pod podany w poprzednim moim wpisie internetowy adres Studia Opinii. Sądzę, że mój artykuł wiele Wam wyjaśni.

    Pozdrawiam serdecznie.

  11. Marek says:

    Przeczytałem. Mojego zdania o Kapuścińskim książka ta nie zmieni. Najwyżej na półce bibliotecznej zamiast w dziale reportaż, będziemy mogli ją odszukać w innym miejscu. Sama książka Domosławskiego trochę przegadana, ale polecam ostatnie rozdziałty. Grube tomiszcze, pan Artur chodząc śladami mistrza włożył w
    to sporo pracy. Tak przy okazji podejrzewam że wiecej jest kupujących niż czytających. Może ten “skandalik” skłoni kilka osób do czytania… bo wypada.

  12. Toni says:

    Ja tam wolę “Źródło Mamerkusa” Leszka Białego przeczytać, niż to wszystko Kapuścińskiego i o jego komunistycznych “uwikłaniach”. Lubię PRAWDĘ a nie FIKCJĘ.

  13. Marek says:

    Trochę mało miejsca,ale zawsze.Przeczytałem książkę,dobra ,a jeszcze bardziej zachęciła do kupienia innych prac Kapuścińskiego.To,że współpracował z wywiadem polskim,to tylko zaszczyt.Nie każdy mógł współpracować,miernot nie potrzebują.Biografia to powinny być suche fakty,opinie każdy wyrabia sam,gdybym chciał kupił bym piwo,wybrałem książkę.

  14. Toni says:

    No ale Marek, nie rób z siebie bardziej naiwnego niż w rzeczywistości jesteś: to żaden “polski wywiad”, z którym współpracował Kapuściński. To wywiad sowiecki. (A wywiad ten służył zbrodniom: 140 mln zamordowanych przez Komunizm /w tym 80 mln: Chiny/). Wystarczy przeczytać prace podpisane: Ion Mihai Pacepa, nie tylko są w j. angielskim, ale trochę jest też po polsku… Powodzenia…

  15. Rafał says:

    Vicky – prezentujesz postawę typową dla ignoranta (ignorantki) – wstyd, zabierając głos w jakiejś sprawie trzeba mieć o niej pojęcie. Domosławski napisał kłamliwy paszkwil – Ty mu wierzysz… O ojcu Kapuściński napisał: “Pożegnaliśmy się latem. Był w mundurze oficera,(…) Teraz stoi przed nami w ubraniu poleskiego chłopa (…) Z tego, co mówi mamie, rozumiem, że dostał się do niewoli sowieckiej i że pędzili ich na wschód. Mówi, że uciekł, kiedy szli kolumną przez las, w jakiejś wiosce zamienił z chłopem mundur na koszulę i łapcie.” (R.K. “Imperium” Czytelnik – W-wa 1993 s. 16) – GDZIE TU MOWA O KATYNIU????????

  16. Rafał says:

    toni – niestety jesteś mądry-inaczej. Kapuściński mimo, że był antykomunistą (przeczytaj “Lapidaria” to się o tym przekonasz – chyba, że masz problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu), to jak każdy reporter zagraniczny, musiał pisać raporty dla polskiego wywiadu ze swojego pobytu za granicą. Polski wywiad współpracował z wywiadem sowieckim – niestety takie były czasy. Teraz mamy wolność i demokrację – nasz wywiad współpracuje z wywiadem amerykańskim. I oby nigdy nie pojawił się następny – tym razem promoskiewski – kukliński, który zdradzi w imię jakichkolwiek interesów.

  17. Helene says:

    nQUZ2x Very true! Makes a change to see someone spell it out like that. :)

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com