Zmartwychwstał i żyje 2
Po wtoczeniu kamienia na grób Jezusa apostołowie już na nic nie czekali. Ich wspólnota rozpadła się. Sprawa ich nauczyciela dobiegła końca. Trzeba było zapomnieć o bolesnej porażce oraz jak najszybciej wrócić do dawnych zajęć. Dzień pomiędzy Wielkim Piątkiem a Niedzielą Zmartwychwstania był dla przyjaciół Jezusa czasem pustki, dniem straconych nadziei. Sens świata został dla nich pogrzebany. Pośród ciemności nocy wydarzyło się jednak coś nieoczekiwanego. Bóg przerwał swoje milczenie. Jezus Chrystus pokonał śmierć i wyszedł z grobu. On jest liną ratowniczą, która zostaje spuszczona do przepaści ludzkiego życia. Ogromnie potrzeba nam dzisiaj chrześcijaństwa bardziej paschalnego, które nie zamyka się w logice krzyża, czyli zamartwiania się i narzekania, ale żyje radością zmartwychwstania. Zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią nie jest Jego prywatnym losem, ale jest ukazaniem perspektywy życia każdego człowieka. Dzisiejsze aktualności w prasie, dziennikach radiowych i wiadomościach telewizyjnych jutro będą przestarzałe, przyjdą nowe. Radosna nowina o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa rozpoczęła swoją wędrówkę dawno temu, w zapadłej rzymskiej prowincji, szła przez wieki jak spokojna, majestatyczna fala. Dotarła do nas. Minęło dwadzieścia wieków, a ona nadal rozbrzmiewa jasna i świeża jak za pierwszym razem. Nic i nikt jej nie zatrzyma aż do końca świata. Jezus Chrystus, ukrzyżowany, powstał z martwych! To najbardziej radosna i budząca nadzieję wiadomość jaką możemy usłyszeć.





To, co mnie zaskakuje i zawstydza, to ze na tle dzisiejszych mieszkańców Ziemi uczniowie Jezusa zdają się niezwykle głębokimi mędrcami, mistrzami kontemplacji. Bo trudno sobie wyobrazić, żeby klęska jakiegokolwiek dzisiejszego przywódcy czy nauczyciela odebrała jego uczniom sens życia. A w ogóle, kto jeszcze dziś zastanawia się nad sensem życia? Obchodzi nas raczej dostęp do używania. Czy tamci ludzie byli poważniejsi od nas? Czy to ciężkie warunki życia sprawiały, że traktowali życie bardziej serio? Czy też tylko nam się tak dziś wydaje, bo ich małe, zwykłe sprawy zostały przecedzone przez sito wieków i nie widzimy ich rozrywek, lenistwa, bylejakości, waśni, brutalności. Został nam wyidealizowany obraz herosów wcale do nas niepodobnych.
@Małgorzata
Chyba nie doceniasz współczesnego świata ;-). Uczniowie Jezusa byli z Nim przez 3 lata i pokładali w nim wiele nadziei, zaufali Mu i liczyli chyba na wielkie polityczne zmiany oraz że odnajdą swoje miejsce przy Jego boku. Tak się nie stało. Wydaje mi się, że to normalna reakcja widoczna i dzisiaj. Św. Piotr zmienił swoje nastawienie po spotkaniu zmartwychwstałego Jezusa. Myślę, że mi po takim wydarzeniu też znacznie zwiększyłby się poziom wiary ;-).
A co do zastanawiania się nad sensem życia? Nie wiem, czy jest zbytni sens się nad tym zastanawiać. Albo zawierzymy, że ktoś trzyma pieczę nad naszą duszą i czeka nas sąd za nasze dotychczasowe życie, albo nie zawierzymy. Przy jednym i drugim chyba wielkiego manewru na rozważania nie mamy.