Jul21
Cieszy mnie, że Benedykt XVI w czasie mszy na zakończenie Roku Kapłańskiego przeprosił za pedofilię i wykorzystywanie seksualne przez księży. Chciałbym, by w Polsce skończyła się praktyka zamiatania sprawy pod dywan.
I nie dziwię się krytykom Kościoła, którzy obwiniają całą jego instytucję
czytaj dalej »
Upały szkodzą 3
Autor: Krzysztof Ołdakowski SJ
Jul21
Po przeczytaniu jednego z ostatnich wpisów na blogu dowiedziałem się, że mój język bywa czasami zbyt gładki, co utrudnia polemikę z moimi wypowiedziami. Postanowiłem wziąć sobie do serca tę słuszną uwagę i popracować nad sobą. Może efekty nie będą widoczne od razu, ale intencje mam szczere. Spróbuję odnieść się do atmosfery, jaka ogarnęła naszym życiem publicznym w ostatnich tygodniach, szczególnie po wyborach prezydenckich. Nie wiem, w jakim stopniu to wszystko jest powrotem “starego” stylu konfrontacji głównych sił politycznych, a w jakim wywoływaniem sztucznych konfliktów na bazie stosunku do krzyża ustawionego przed pałacem prezydenckim. A może po prostu w sezonie “ogórkowym” trzeba wrzucić temat, żeby było o czym pisać i dyskutować. To chyba znaczyłoby, że niektórym mocno zaszkodził upał i przydałoby się, żeby ostudzili głowy w morskiej kąpieli. Zacznę do krzyża, który dla chrześcijanina jest znakiem miłości i zbawienia, w tym również przebaczenia i pojednania. Używanie krzyża jako narzędzia walki z przeciwnikami politycznymi jest świadectwem instrumentalnego traktowania tego świętego znaku. Szacunek wobec niego okazujemy nie tylko dążąc do postawienia go fizycznie w symbolicznym miejscu, ale przede wszystkim poprzez szacunek dla wartości, które on w sobie zawiera m.in. wielkoduszność, służba i oddanie innym. Krzyż to nie tylko dwie skrzyżowane belki, to przede wszystkim uczucia i myśli z nich wypływające. Chciałbym jeszcze jedno słowo powiedzieć o czci dla zmarłych. Jest wiele sposobów na godne pożegnanie ofiar katastrof i wypadków oraz utrwalenie ich pamięci. Niektóre z nich wziązane są z bezpośrednim okresem żałoby. W tym zakresie polskie władze i społeczeństwo zachowały się po 10 kwietnia bardzo godnie. Nie można jednak po odpływie pierwotnego smutku i żalu odgrzewać pamięci o ofiarach, po to, aby rozgrywać swoje akcje przeciwko przeciwnikom politycznym. To jest prawdziwym brakiem szacunku dla zmarłych. Nie raz w historii okazywało się, żę bezwzględna walka o władzę i wpływy odwracała popracie polityczne wyborców i kierowała ich preferencje w inną stronę. Tak całkiem niedługo może się stać. I wtedy po raz kolejny ktoś komuś zaśpiewa: miałeś albo mogłeś mieć…. złoty róg i to nie jeden. Nie narzekajmy jednak ponad miarę. Cieszmy się z rozsądnych decyzji. Dzięki nim krzyż tak naprawdę ocaleje.
Jul11
Siedzę sobie w Paryżu. Patrzę na Łuk Triumfalny, obserwuję kolorowy tłum i myślę o tym, jaki piękny jest świat, w którym kobiety ze wzajemnością kochają mężczyzn a mężczyżni ze wzajemnością kochają kobiety i cieszą się tym, że się pięknie różnią. To dzięki ich miłości rodzą się kochane przez nich dzieci. I to na paryskich ulicach przyciąga moją uwagę: dzieci otoczone opieką wpatrzonych w nie dorosłych.
I tak leniwie snując rozmyślania nad miłością, myślę jak zachwycająco różnorodne są jej postaci. Na przykład istnieje miłość do rodziców albo do przyjaciółki z młodości albo do jej córki. Te inne miłości są czasami nawet ważniesze niż miłość kobiety i meżczyzny, a często bardzo wzniosłe, ale tamta jest wyjatkowa, bo tylko w jej wyniku rodzą się dzieci.
To tak na marginesie warszawskiej parady równości i imprez towarzyszących. Bo tak w ogóle, to przecież dobrze, że ludzie się kochają i nic mi do tego, kto kogo i za co. Natomiast robi mi się nieświeżo, jeśli wmawia mi się, że jestem homofobem, jeśli twierdzę to co napisałam powyżej. Przecież stwierdzam tylko oczywiste fakty, a muszę się z nich tlumaczyć jakby były moim złośliwym wymysłem.
Chodzi mi tylko o to, żeby jedno od drugiego odróżniać po prostu dlatego, że jest różne i że nie da się zaprzeczać Rzeczywistości bez popadania w absurd. Nie rozumiem, do czego i komu ten absurd jest potrzebny.