Nieporozumienie 6
Siedzę sobie w Paryżu. Patrzę na Łuk Triumfalny, obserwuję kolorowy tłum i myślę o tym, jaki piękny jest świat, w którym kobiety ze wzajemnością kochają mężczyzn a mężczyżni ze wzajemnością kochają kobiety i cieszą się tym, że się pięknie różnią. To dzięki ich miłości rodzą się kochane przez nich dzieci. I to na paryskich ulicach przyciąga moją uwagę: dzieci otoczone opieką wpatrzonych w nie dorosłych.
I tak leniwie snując rozmyślania nad miłością, myślę jak zachwycająco różnorodne są jej postaci. Na przykład istnieje miłość do rodziców albo do przyjaciółki z młodości albo do jej córki. Te inne miłości są czasami nawet ważniesze niż miłość kobiety i meżczyzny, a często bardzo wzniosłe, ale tamta jest wyjatkowa, bo tylko w jej wyniku rodzą się dzieci.
To tak na marginesie warszawskiej parady równości i imprez towarzyszących. Bo tak w ogóle, to przecież dobrze, że ludzie się kochają i nic mi do tego, kto kogo i za co. Natomiast robi mi się nieświeżo, jeśli wmawia mi się, że jestem homofobem, jeśli twierdzę to co napisałam powyżej. Przecież stwierdzam tylko oczywiste fakty, a muszę się z nich tlumaczyć jakby były moim złośliwym wymysłem.
Chodzi mi tylko o to, żeby jedno od drugiego odróżniać po prostu dlatego, że jest różne i że nie da się zaprzeczać Rzeczywistości bez popadania w absurd. Nie rozumiem, do czego i komu ten absurd jest potrzebny.




Niech pan nie udaje pierwszego naiwnego. Kazdy widzi roznice i nikt jej nie zaprzecza, nawet oni. Tylko kiedys byli karani za to smiercia a teraz chca zyc jak inni. Tylko tyle ale widac, ze to wciaz za duzo
Dla mnie nieporozumieniem jest to, że w skrzynce na listy znajduję taki list od Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. “Przeczytaj i zaprotestuj!” “Nie pozwól, aby doszło do publicznej demoralizacji!” “Jeżeli jesteś katolikiem, to odmów również różaniec w intencji wynagrodzenia Maryi Królowej Polski za publiczną promocję grzechów przeciw naturze”. Część listu można oderwać i przesłać do prezydent Warszawy HGW jako protest przeciw Europride.
Dlaczego nieporozumienie? Jakoś dziwnie to wygląda, kiedy ludzie związani z Kościołem z trudem formułują pozytywny przekaz i promują własne wartości, a najłatwiej posługują się językiem agresji. Nie tylko przecież w tej sprawie.
Myślę, że wieli katolików weźmie udział w Europride. Nie tylko gejów. Choć na pewno jest ich wielu w Kościele. Dziarskie chłopaki i dziewczyny od Ks. Skargi obrzucą ich kamieniami?
Akurat na weekend wyjeżdżam, inaczej pewnie wziąłbym udział w Europride, choć z reguły demonstracje omijam.
Czyz nie jest raczej tak, ze KAZDA MILOSC jest – w taki czy inny sposob – wyjatkowa? Kazda charakteryzuje przeciez cos wlasnego, niepowtarzalnego, osobistego! To oczywiste, ze ludzie nie przepadaja za tym, gdy im sie przypomina o czyms, czegos im brakuje, moze zwlaszcza wtedy, gdy sami doskonale sobie z tego zdaja sprawe i cierpia z tego powodu (znam co najmniej kilkoro gejow i lesbijek, zyjacych w szczesliwych zwiazkach, ktorym wciaz trudno zaakceptowac, ze z tego zwiazku nie narodzi sie dziecko). Ale przeciez chodzi nie tylko o to! Ilez osob, nawet bedacych skadinad za przyznaniem zwiazkom homoseksualnych tych samych praw co heteroseksualnym, oponuje przed przyznaniem im prawa do aodpcji! A to juz nie jest kwestia ‘ograniczen naturalnych’ – to jest ludzki wybor, ludzka swiadoma decyzja!
To, ze zwiazek dwoch kobiet czy dwoch mezczyzn rozni sie od zwiazku kobiety i mezczyzny, nie ulega kwestii. Pytanie jednak dlaczego ‘inny’ w oczach wielu tak czesto oznacza ‘gorszy’, ‘mniej godny’ (albo wrecz zupelnie ‘niegodny’)… Nie twierdze, ze akurat Pani tak to widzi! Ale czym jesli nie ‘zamykaniem oczu na rzeczywistosc’ nazwac udawanie, ze takie spojrzenie jest niestety wciaz jeszcze rozpowszechnione. Byc moze niektore reakcje LGBT na ten stan rzeczy nalezy okreslic mianem wynikajacych z przewrazliwienia. Byc moze ofiara tych reakcji padaja ludzie nie majacy niczego zlego na mysli. Nie zachowujmy sie jednak tak jakbysmy nie wiedzieli i nie rozumieli, z czego to przewrazliwienie wynika. Poza tym ‘first things first’. Polska jest akurat krajem, w ktorym wciaz jeszcze najbardziej elementarne prawa ludzi zyjacych w zwiazkach jednoplciowych NIE SA ZAGWARANTOWANE, a domaganie sie ich nazywa sie czesto ‘domaganiem sie przywilejow’. Gdy – w odniesieniu do polskich uwarunkowan – ktos przede wszystkim troszczy sie o to czy przypadkiem jakies ‘gejowskie lobby’ z pomoca ‘lewicy i liberalow’ nie zakuje ‘zdrowo myslacej’ wiekszosci spoleczenstwa w okowy ‘politycznej poprawnosci’ w tej materii, w moim przekonanie pokazuje przede wszystkim, ze obce jest mu wszelkie poczucie proporcji…
Kuba: dlaczego pod moim postem dyskutujesz z nieznanym mi teksem ks. Skargi? Czy zaliczasz go do tej samej kategorii? Nie dostrzegam w moim tekście agresji.
Piszesz: “Jakoś dziwnie to wygląda, kiedy ludzie związani z Kościołem z trudem formułują pozytywny przekaz i promują własne wartości, a najłatwiej posługują się językiem agresji. Nie tylko przecież w tej sprawie.”
jestem związana z Kościołem, formułuję pozytywny przekaz, więc po co przywołujesz jakieś inne tezy w tym miejscu?
I jeszcze jedno pytanie: co chciałbyś zademonstrować w ten weekend przyłączając się do Europride (gdybyś nie wyjeżdżał, oczywiście)?
Swoją drogą dziwna nazwa nazwa: “europejska duma”. Niby dlaczego “duma” i dlaczego “europejska”?
1. Napisałem o tekście z ulotki-listu, który rozsyła do skrzynek Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi, pod Twoim wpisem, bo nie chciałem zaczynać nowego wątku o Europride, skoro już ją przywołałaś. Nie porównuję języka listu z Twoim; piszę tylko, co moim zdaniem w kontekście marszu jest nieporozumieniem.
2. Po co chciałbym iść na Europride? Może po to, żeby osoby takie jak jeden mój przyjaciel nie czuły, że muszą ukrywać swoją orientację seksualną, bo jest inna niż większości. Oraz po to, żeby stać z tymi, przeciw którym zbiera się ONR.
3. Terminologia w gruncie rzeczy jest jest drugorzędna. Kolega gej nazywa marsz żartobliwie ”eurowstyd”. A może wcale nie żartobliwie?
Tak jak rozumiem stanowisko mojego Kościoła, to Jego sprzeciw dotyczy aktów homoseksualnych, które są grzechem. Sprzeciw ten wynika więc z samej istoty Kościoła, którego misją jest prowadzenie człowieka do Boga, od Którego grzech go oddala. Odnoszę wrażenie, że dla przeciwników stanowiska Kościoła kategoria grzechu albo jest pozbawiona sensu, albo traktowana jest jako obraźliwa. W takiej sytuacji trudno o zrozumienie, bo albo mówimy rożnymi językami, albo poruszamy się w sferze emocji, i to negatywnych. Pozostaje więc uznać stanowisko Kościoła w tej sprawie za pozbawione sensu (brak pozytywnego przekazu), albo motywowane lękiem (agresywne). Niestety muszę przyznać, że w debacie publicznej na ten temat strona Kościelna nie potrafi ?, nie umie ?, nie chce ?, posługiwać się językiem troski o drugiego człowieka. Przeważa raczej ton moralnego potępienia. Z drugiej strony zdaję sobie również sprawę, że dla środowisk homoseksualnych tak myślących mówienie o trosce Kościoła o dobro człowieka zakrawa na niesmaczny żart i za taką troskę chętnie podziękują.