Artykuł

Kto ma bronić Krzyża? 8

Aug5

Ostatnie dyskusje wokół krzyża wydają się sugerować, że potrzebna jest poważna refleksja nad krzyżem, nad jego znaczeniem w życiu chrześcijan, a przede wszystkim zwykła katecheza z akcentem na katechezę dorosłych (jest to nagląca sprawa Kościoła w Polsce). Być może brak albo niedostateczna świadomość religijnego znaczenia krzyża i treści, które on ze sobą niesie, jest przyczyną tego, że niektórzy sami sobie to znaczenie konstruują i pustą przestrzeń wypełniają własną treścią. Świadczyłoby to o pewnych zaniedbaniach w religijnym wychowaniu. (Interesujące byłoby też studium nad historycznymi nadużyciami krzyża przez chrześcijan).

Oczywiście, krzyż jest znakiem sprzeciwu i sprzeciw ten wywołuje. Ale warto się zapytać, dlaczego niektórzy nie chcą obecności krzyża w miejscach publicznych? Czy aby na pewno jest to wyraz ich niechęci do Boga, Transcendencji, religii. Pewnie w jakiejś mierze też, ale może raczej jest to wyraz niechęci do ogromnego ideologicznego wykorzystywania krzyża. Sytuacja która wydarzyła się pod Pałacem Prezydenckim może tylko utwierdzać w przekonaniu, że krzyż (a w rzeczywistości to, co niektórzy ludzie z nim kojarzą) jest znakiem wywołującym mocne emocje, agresję, przemoc, zaślepienie na wszelkie argumenty i lepiej żeby się nie pojawiał w pewnym miejscach. I to właśnie w imię pokoju i porządku publicznego.

Kto ma prawo określać, co oznacza krzyż? Kto ma prawo przywłaszczać sobie krzyż jako znak rozpoznawczy własnych poglądów? Krzyż jest zbyt cenny i zbyt naładowany znaczeniowo, aby oddać go we władanie dziwnym grupom. Wtedy stanie się on narzędziem manipulacji ludźmi i ideami. Oczywiście, pewni ludzie potrzebują mitologii (narodowej, religijnej, grupowej), aby móc funkcjonować w złożonym świecie i łatwo, bez większego wysiłku odnaleźć orientację. Ideologie potrzebują swoich mitycznych światów. I państwo powinno stworzyć ku temu przestrzeń, bo i te osoby są obywatelami i mają prawo do wyrażania swoich poglądów. Jednakże Kościół, wspólnota wierzących w Chrystusa, w sposób zdecydowany nie może pozwolić, by składnikami ideologii stawały się symbole i znaki religijne. W przeciwnym razie Kościół sam sobie przygotowuje następną falę antychrześcijańskich ataków.

W tym kontekście bardzo ważne są głosy takie, jak abp Kazimierza Nycza w homilii w czasie Mszy św. rozpoczynającej XXX. jubileuszową Warszawską Akademicką Pielgrzymkę Metropolitalną na Jasną Górę. Oby było ich więcej, i to nie tylko ze strony hierarchów.

Komentarze przez RSS

8 komentarzy(e) dla tego wpisu

  1. andrzej says:

    Wydaje mi się, że u nas nie ma specjalnego problemu z krzyżami w miejscach publicznych. W szczególności w miejscach takich jak ulice miast. Oprócz oczywistych krzyżów na budynkach kościołów, których jest przecież mnóstwo, mamy jeszcze mnogość kapliczek oraz osiedlowych krzyży. Jeżeli są ustanowione przez lokalne wspólnoty, to nikt przecież nie ma do nich obiekcji.

    Gorzej jest już, kiedy krzyż zaczyna być ośmieszany. A tak rozumiem “bitwę o krzyż” osób zebranych pod pałacem prezydenckim, stawianie krzyży na znanym już żwirowisku, czy ten ostatnio przypadek: http://www.mmpoznan.pl/12537/2010/7/29/krzyz-na-ratajach-ma-wyrwac-boisko-ze-szponow-szatana?category=news

    Masz 100% racji, że tego typu zachowania wywołują nastawienia antychrześcijańskie (lub antykatolickie). Ludzie czują się jakby żyli w oparach absurdu i zaczyna u nich działać mechanizm samoobrony. Cieszę się, że Kościół w Polsce coraz wyraźniej zabiera głos w tej sprawie. Jednak, że im dłużej zwlekamy z przeniesiem krzyża, tym w społeczeństwie będąnarastały większe antagonizmy.

    Osobiście jestem za jak najszybszym przeniesiem krzyża lub zwróceniem go harcerzom. Jeżeli będzie dochodzić do scen przemocy pod pałacem – trudno. Od tego są służby porządkowe. Dla mnie ten rodzaj “terroryzmu” nie różni się niczym od tego podczas likwidacji KDT w Warszawie. Jedni i drudzy walczyli o swoje przekonania i interesy. Najwyraźniej jednak są równi i równiejsi.

  2. Ivan says:

    Osobiście uważam, że właśnie takie nadużycia, świadczą o tym, że Państwo powinno podjąć zdecydowane kroki mające na celu przeciwdziałanie ekstremizmowi religijnemu. Nie chodzi tu tylko o krzyż – chodzi o wszystkie symbole religijne i o “akcje” takie ja ta, która miała miejsce pod Pałacem Prezydenckim. Potrzeba ustawy pozwalającej na pacyfikowanie tego typu wybryków.

    Jestem obywatelem tego państwa i chcę się czuć bezpiecznie, jeżeli osoby broniące bezprawnie wystawionego symbolu religijnego mogą śmiać się w twarz policjantom, to równie dobrze mogą mnie pobić, bo krzywo spojrzałem lub nie popieram “ich sprawy”. To jest niedopuszczalne. Policja powinna ich najzwyczajniej rozgonić, najbardziej aktywnymi powinien zająć się sąd.

    Nie rozumiem pobłażliwości i ustępstw w stosunku do osób, które zasłaniając się krzyżem naruszają porządek publiczny.

  3. kuba says:

    A ja uważam, że w granicach, jakie daje system demokratyczny, każdy może demonstrować, jak chce. I demonstracja pod Pałacem Prezydenckim nie jest niczym nienaturalnym, bo w tych granicach się mieści. Jeszcze dwa tygodnie temu po jednej stronie ulicy stali tzw. obrońcy krzyża, po drugiej – zbierano podpisy za jego usunięciem. Słyszałem wiele rozmów pod krzyżem, bywałem tam wielokrotnie o różnych porach dnia i nocy. Nic nadzwyczajnego oprócz rzeczywiście sporego zaangażowania tzw. obrońców.

    Dopiero próba usunięcia krzyża pokazała bezradność państwa, skompromitowały się władze i Kościół, pokazała ich słabość. Dopiero teraz nie wiadomo, co robić. Uważam, że Kościół obudził się za późno, przez wiele tygodni wszyscy – także władze miasta i kraju oraz harcerze – umywali ręce i nic w sprawie krzyża nie robili. Stracili kontrolę, teraz myślą, że muszą być wyraziści. Ale teraz dobrego rozwiązania nie widać.

    I od początku było wiadomo, że to krzyż polityczny, a nie symbol religijny. Tym bardziej dziwi, jak późno księża zabierają głos.

    Na marginesie, osobiście bardziej mi przeszkadza krzyż na placu Piłsudskiego. Postawiony na stałe i jakoś niepasujący do otoczenia.

  4. piotr says:

    Krzyż to narzędzie mordu , na którym człowiek umiera w potwornych męczarniach. Jezus umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Krzyż został nam dany aby nasze JA zostało ukrzyżowane , nasze pożądliwości. Dziś jak oglądam manifestacje przy Pałacu prezydenckim to serce boli jak ludzie potrafią bronić drewna, kamienia , a krzyż dał nam wolność od grzechu, złości, chorób. Jezus nie miał na uwadze narzędzia śmierci aby na nim się skupiać, ale nasze serce aby było oddane Bogu , nasza wola ma umrzeć na krzyżu , nasze Ego.

  5. Czlowiek says:

    Przepraszam za brak polskich zankow.

    Krzyz jest symbolem cierpienia Jezusa za grzechy ludzi, poprzez ktore to cierpienie mozemy otrzymac od Boga zbawienie, jesli tylko bedziemy w Niego wierzyc i postepowac wedlug przykazan nam nadanch. Dlatego uwazam, ze Krzyz ma prawo byc w kazdym miejscu, gdyz nie kieruje sie przeciwko nikomu i niczemu (no chybaze tylko zlu). Takze zaden rozsadny czlowiek nie powinien miec nic przeciwko Krzyzowi w miejscu publicznym.

    Inaczej sytuacja przedstawia sie z krzyzem na placu przed palacem prezydenckim. Tutaj pewne jednostki czy grupy probuja wykorzystac ten symbol do wlasnych gierek politycznych. Probujac podzielic spoleczenstwo polskie na PISowskie – za krzyzem a innych wstawic w szufladke antychristow. Krotko mowiac chca wykorzystac Krzyz do celow policzycznych podobnie jak to robili np. krzyzacy, ktorzy pod zaslona Krzyza prowadzili wlasna polityke wyzysku i zniszczenia.

    Niestety kosciol w Polsce jest w moim odczuciu niejednoznaczny. Z jednej strony wie o znaczeniu Krzyza, z drugiej jednak strony nie chce sie otwarcie przeciwstawic wlasnym radykalnym zwolennikom i czesci duchowienstwa (szczegolnie tego zwiazanego z radiem maryja). To prowadzi do tego, ze caly kosciol widziany jest skrajnie i wielu ludzi sie od niego coraz bardziej uczuciowo i fizycznie tzn. poprzez nieuczestnictwo we mszy swietej oddala. Dla tych tzw. obroncow Krzyza z przed palacu jest zdaje sie rzecza nienormalna byc wierzacym i praktykujacym katolikiem i np. zwolennikiem SLD czy PO.
    Kosciol powinien byc jednoznaczny i stac na strazy prawdy, niezaleznie od tego, kto uzywa krzyza w sposob nieodpowiedni, bo inaczej staje sie partyjny i polityczny tzn. nie stojacy za bezwzgledna prawda i nie laczacy lecz dzielacy i nie uniwersalny i w koncu powoli niestety przemijalny.

  6. Krzysztof Wieżący says:

    Nie myślałem dotąd, że modlitwa jest aktem bezinteresownej agresji ale po przeczytaniu serii wystąpień moich poprzedników zmieniłem zdanie. Czy tak nauczał Jezus? Można by sądzić, że w kościele jest różny system wiary a może zależności od wolnej i swobodnej władzy wybranej w demokratycznych wyborach, może takich jak w 1933 r. w sąsiednim państwie. Obecna władza PO-lszewików obraża mnie i oszukuje, niszczy, poprzez swoje działania, moją małą własność, a ja mogę tylko to wszystko sobie schować do miłości chrześcijańskiej!
    Krzyż jest znakiem, dla mnie, modlitwy do Boga, nie tylko mojego Boga ale także biednych i pokrzywdzonych. Teraz władza stosuje politykę okupacji innych nie PO-lszewików a ja nie mam prawa się bronić przed taką okupacją, bo nie można się broni w miejscu publicznym, bo modlitwa pod krzyżem wywołuje agresję a mądry purpurat tego nie widzi? Czy aktualny kościół to już tylko hierarchia dla bogatych i ustawionych w świecie. A ja nie kradłem i jestem biedny, niewiele mam do stracenia… Chrystus też był biedny.
    Widzę, że mądre wypowiedzi tylko ogłupiają. Może trzeba będzie szukać zbawienie bez pośrednictwa bogatych i ustawionych w tym świecie. Jakoś o tych ustawionych ewangelie niewiele dobrego mówią. Polityka okupacyjna zaczyna się od zakazu wiary w importerabilia narodowe, w Polsce są one związane z figurą Krzyża.
    Jeśli jest taka wiara kościoła SJ to ja już jestem niewierzący!

  7. Wydaje mi się, że u nas nie ma specjalnego problemu z krzyżami w miejscach publicznych. W szczególności w miejscach takich jak ulice miast. Oprócz oczywistych krzyżów na budynkach kościołów, których jest przecież mnóstwo, mamy jeszcze mnogość kapliczek oraz osiedlowych krzyży. Jeżeli są ustanowione przez lokalne wspólnoty, to nikt przecież nie ma do nich obiekcji. Gorzej jest już, kiedy krzyż zaczyna być ośmieszany. A tak rozumiem “bitwę o krzyż” osób zebranych pod pałacem prezydenckim, stawianie krzyży na znanym już żwirowisku, czy ten ostatnio przypadek: http://www.mmpoznan.pl/12537/2010/7/29/krzyz-na-ratajach-ma-wyrwac-boisko-ze-szponow-szatana?category=news Masz 100% racji, że tego typu zachowania wywołują nastawienia antychrześcijańskie (lub antykatolickie). Ludzie czują się jakby żyli w oparach absurdu i zaczyna u nich działać mechanizm samoobrony. Cieszę się, że Kościół w Polsce coraz wyraźniej zabiera głos w tej sprawie. Jednak, że im dłużej zwlekamy z przeniesiem krzyża, tym w społeczeństwie będąnarastały większe antagonizmy. Osobiście jestem za jak najszybszym przeniesiem krzyża lub zwróceniem go harcerzom. Jeżeli będzie dochodzić do scen przemocy pod pałacem – trudno. Od tego są służby porządkowe. Dla mnie ten rodzaj “terroryzmu” nie różni się niczym od tego podczas likwidacji KDT w Warszawie. Jedni i drudzy walczyli o swoje przekonania i interesy. Najwyraźniej jednak są równi i równiejsi.

Proszę, zostaw swój komentarz

* Pola wymagane

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com