Kategoria Czyta się

Uroczystość Wszystkich Świętych 0 Autor: Krzysztof Ołdakowski SJ

Nov1

Dzień Wszystkich Świętych jest świętem wszystkich nieoficjalnych świętych. Tych niewyniesionych  na ołtarze przez Kościół, ale wyniesionych do nieba przez Boga. Ich pełna lista znana jest tylko Jemu. W Dzień Wszystkich Świętych układamy prywatne litanie Świętych, którzy żyli wśród nas i zostawili w naszym życiu ślad. Każdy wpisuje do swojej litanii wciąż nowe imiona, bliskich, kochanych osób. Mamy pewność, że to nie tyle oni potrzebują naszej modlitwy, ale odwrotnie, my możemy prosić ich o pomoc. I wierzymy, że spotkamy się z nim kiedyś w domu Ojca.

To mogłabym być ja 7 Autor: Małgorzata Felicka

Jun4

Właściwie, gdy się nad tym wcześniej zastanawiałam, nie miałam żadnych wątpliwości. Liczy się przede wszystkim interes dziecka. Więc gdy znajoma lekarka opowiedziała mi pewnego dnia, z przejęciem, którego powinna się już była dawno pozbyć po latach pracy w szpitalu położniczym, że właśnie dzisiaj miała miejsce jedna z wielu podobnych historii pozbawienia praw rodzicielskich matki, która jest narkomanką, pomyślałam – bardzo słusznie. Ale lekarka kontynuowała: tak, to prawda, że matka ćpała, tak, nie miała partnera, pomieszkiwała tu i tam, ale dlaczego sądowi wystarczyły zaledwie dwie godziny na podjęcie decyzji? Matka miała dwadzieścia kilka lat i było to jej pierwsze dziecko. Interesowała się nim po porodzie, przytulała, karmiła.

Trudno, mówiłam, jest uzależniona, nie podjęła leczenia, łatwo sobie wyobrazić, co byłoby z dzieckiem, gdyby je dostała i wyszła z nim ze szpitala. A tak, dziecko trafi do adopcji i będzie miało kochających rodziców, którzy o nie zadbają, dla których będzie skarbem. Społeczeństwo ma prawo bronić najsłabszych przed niebezpieczeństwem i degradacją. A nawet więcej: społeczeństwo ma obowiązek chronić bezbronne życie nowo narodzonego dziecka. Jaki byłby jego los, gdyby sąd nie zainterweniował? Przecież nie można dopuścić do tragedii. Tu nie ma miejsca na sentymenty. Ta narkomanka sam sobie jest winna.

Tak, to wszystko prawda. czytaj dalej »

Dziecko – nie ważyć lekce 3 Autor: Agata Słyk

Jun1

Czego potrzeba by dorośli szanowali dzieci, żeby je traktowali poważnie? Aby zważali na ich – jakże inny i rozległy – świat uczuć, aby starali się je rozumieć?
Przy wielkim postępie nauk psychologicznych i antropologicznych, medycyny i techniki, można twierdzić, że dziś dzieci traktowane są zupełnie inaczej niż sto lat czy wieki temu. Dziś bieda mniejsza, rozwinięty system pomocy społecznej, szkoły i podwórka nowoczesne, mieszkania jasne i wygodne. Dzieci mniej, w rodzinach mają więcej opieki, uwagi swoich rodziców. Oczywiście, wygląda to inaczej w Warszawie, inaczej na Śląsku czy na wschodzie, w mieście inaczej niż na wsi. Dziś o dziecko trudniej, trzeba się starać; dziecka się pragnie i o dziecko się dba. Już się pewnie nie słyszy samousprawiedliwiającego  “Bóg dał, Bóg zabrał…”
Dzieci mają – bo są ludźmi – prawo do godności. Różnica z dorosłymi polega na tym, że dzieci nie umieją się bronić, kiedy to ich prawo łamane jest przez dorosłych właśnie. Dzieci są całkowicie zależne od dorosłych. Nie tylko materialnie. Od ich troski, opieki, uwagi. Od ich obecności, także emocjonalnej. Dzieci postrzegają dorosłych jako półbogów, którzy wszystko wiedzą i mogą *.
Poruszający jest stosunek do dzieci Starego Doktora, jak nazywał siebie Janusz Korczak. Poruszające, że został celibatariuszem po to, by być dla dzieci. I to, że pozostał im wierny do śmierci w komorze gazowej w Treblince. Jednak najwięcej mnie porusza kształt życia Doktora, odbity w jego twórczości, które miało miejsce między tymi dwoma wydarzeniami. To ponad 30 lat, połowa tego życia.

czytaj dalej »

Radio Maryja w Tygodniku Powszechnym… 5 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep10

…czyli niby przewrotnie, trochę pusto

Tygodnik Powszechny wziął w ubiegłym tygodniu Radio Maryja na temat numeru. Ks. Boniecki zaczął od przyznania, że o tym „niechętnie piszemy”. Ale w zasadzie dlaczego? Dlatego, że wszystko zostało już powiedziane? Dlatego, że czegokolwiek by się nie powiedziało, to spływa po o. Rydzyku jak woda po gęsi. Dlatego, że – trzymając się wody – wszelkie krytyczne głosy będą i tak wodą na młyn propagandy Radia Maryja? Dlatego, by nie narazić się kościelnym konserwatystom i rzeszom słuchaczy, którzy Tygodnika i tak do ręki nie wezmą? Te pytania pozostają bez odpowiedzi, choć moim zdaniem pismo naraża się raczej tym, którzy czytali je do tej pory.

Przygnębiające są wypowiedzi prowincjała redemptorystów o. Ryszarda Bożyka. Mając w pamięci oczekiwania formułowane wobec niego, gdy niedawno obejmował funkcję, że przyjrzy się radiu i jego dyrektorowi, dziś można doznać rozczarowania. O. Bożyk nie widzi żadnego problemu: „Nie widzę powodów, by podejmować dziś jakąkolwiek decyzję odnośnie o. Tadeusza Rydzyka. Jestem w tej decyzji suwerenny, nikt mnie nie naciska, nikogo się nie obawiam, nie mam nic do ukrycia. Powiem więcej: życzyłbym wszystkim kapłanom, biskupom, ba, sobie samemu takiej wierności, gorliwości kapłańskiej, jaką ma ojciec Tadeusz i osoby zaangażowane w Radio Maryja”. Albo, zapytany o kwestie własnościowe i finansowe Radia Maryja, odwraca kota ogonem: „Jest to skomplikowane, ale pragnę zwrócić uwagę, że w Polsce w ogóle wiele rzeczy jest bardzo skomplikowanych. Długo mieszkałem we Włoszech. Potoczna opinia o tym kraju jest taka, że panuje tam bałagan, ale w porównaniu z Polską wszystko jest proste. […]Nie zajmuję się sprawami finansowymi. Od tego mam ekonoma [uśmiech], on się na tym zna najlepiej”.

Przeprowadzający wywiad okazał o. Bożykowi wielkoduszność. Wystarczyło odwołać się do konkretnych słów, które padają na antenie Radia Maryja, telewizji TRWAM czy na wykładach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, być może wydobyłby z siebie i pokazał czytelnikom jasno swój stosunek do treści promowanych przez o. Rydzyka. Choć nie robiąc tego, także pokazał nam, co myśli.

Tomasz Potkaj, który przeprowadzał wywiad, napisał też artykuł, którego tytuł pyta „Czy ojciec dyrektor jest celebrytą?”. Tekst niezrozumiały, zwieńczony pointą: „na ludziach, którzy naprawdę zetknęli się z Tadeuszem Rydzykiem podczas różnych etapów jego życia, osoba zakonnika pozostawiła niezatarte piętno. Ich opowieści bywają barwne, czasem dziwaczne, przeważnie – fascynujące. Bo taki właśnie jest ojciec Tadeusz. Choć z drugiej strony jest też celebrytem. Nawet, jeśli o tym sam nie wie”. Potkaj tłumaczy, kim jest tzw. celebryta i jak w tym kontekście wygląda o. Rydzyk. Wydaje się jednak, że nie w tym tkwi problem „ojca dyrektora”.

Opisowy artykuł „Wieża z kości” napisali Maciej Müller i Tomasz Ponikło. Przedstawia on fakty podawane już przez prasę. Na początku odwołuje się do nowych tekstów z wrześniowego Znaku: „Niektóre wnioski są zaskakujące. Bo kto się spodziewał, że ludzie skupieni wokół rozgłośni zdołali zbudować tak pożądane w Polsce społeczeństwo obywatelskie?”. Teza rzeczywiście zaskakuje. Zwłaszcza, że u podstaw społeczeństwa obywatelskiego leży autonomiczna, samodzielna i samorealizująca się jednostka zainteresowana sprawami publicznymi, kulturalnymi i innymi, a nie „ludzie starsi, samotni, którzy tylko w nim [Radiu Maryja] potrafią odnaleźć więź społeczną, niezaangażowani w żadne inne struktury” (tak słuchaczy opisuje w TP prof. Mirosława Grabowska, dyrektorka CBOS i socjolog z Instytutu Socjologii UW).

Jest więc temat potraktowany niby przewrotnie, trochę pusty. A „Ojciec dyrektor – jak pisze w swoim felietonie Wojciech Bonowicz – przetrwa wszystkie burze”. Na forum tygodnikowym Goldenline czytelnik pyta: „A kogóż ma zachęcić/zniechęcić do czytania TP bycie w.w. celebrytą czy też nie?”.

Więcej w BP:

Portret zbiorowy słuchaczy Radia Maryja

Palikot i Rydzyk, czyli jak nie ocalać Kościoła

ŚP “TYGODNIK POWSZECHNY”?

Wygodny czy powszechny

Solidarność 7 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Aug31

Zamiast cieszyć się z obrotu rzeczy, z naszej historii pełnej sukcesów, przygotowujemy się na wielką premierę książki, która opowie o naszej klęsce

Przy okazji kolejnej rocznicy Sierpnia czytam „Polską rewolucję. Solidarność 1980-1981” Timoty’ego Gartona Asha. Brytyjski historyk pisze nie kryjąc zachwytu naszym wybuchem.: „W 1979 roku istniał już zarodek cichego porozumienia robotników, inteligencji i Kościoła, bez precedensu w polskiej historii, unikalnego w bloku radzieckim, nieznanego na Zachodzie, zarodek, który miał zrosnąć się w >Solidarność<.

(…) niekomunistyczna lewica polska porzuciła przestarzały stereotyp bigoteryjnego, nacjonalistycznego, >reakcyjnego<, antysemickiego Kościoła (który to stereotyp dalej przecież straszył w wyobraźni zachodniej). Katoliccy i niekatoliccy intelektualiści znajdowali coraz rozleglejszy wspólny grunt dla obrony wspólnych wartości, zdrowego rozsądku i podstawowych praw w ostatnich latach Gierka. Natomiast Kościół Wyszyńskiego i Wojtyły osłaniał i chronił coraz otwarciej wypowiadającą się opozycję”.

Nie rozumiem, jak to się stało, że nie mamy dziś święta i że duża część opinii publicznej wypiera się największych sukcesów kraju, porozumień od Sierpnia do Okrągłego Stołu, od 1980 do 1989 r. Przecież „Okrągły Stół od początku do końca to były twarde, trudne negocjacje dla dobra Polski. Wielokrotnie dramatyczne, nawet z rzucaniem papierami, trzaskaniem krzesłami. Nie było żadnych spisków, porozumień pod stołem”, mówi ledwo słyszalnym głosem bp Alojzy Orszulik.

A co mówią Kaczyńscy? I gdzie wtedy byli – przecież po słusznej stronie. Jan Skórzyński przypomina ciekawą historię z 25 sierpnia 1988 r., kiedy grono doradców Lecha Wałęsy z udziałem braci Kaczyńskich, Tadeusza Mazowieckiego i Adama Michnika przeprowadziło naradę, kryjąc się przed podsłuchem, w dalekim kącie Stoczni. Tam na zaimprowizowanych ławach Stelmachowski wraz z Jarosławem Kaczyńskim sporządzili brulion oczekiwanego przez sekretarza Czyrka oświadczenia Lecha Wałęsy w sprawie możliwości rozpoczęcia negocjacji opozycji z władzą.

Droga do wolności byłaby niemożliwa bez woli każdej ze stron, bez porozumienia inteligencji z robotnikami i bez Kościoła. A my zamiast cieszyć się z obrotu rzeczy, z naszej historii pełnej sukcesów, przygotowujemy się na wielką premierę książki innego brytyjskiego historyka, który w wyczerpujący sposób opowie o naszej klęsce w kontekście Europy walczącej w latach 1939-45.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com