Kategoria Europa

Węgleński na prezydenta! 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jun6

Jak podaje Polityka, niemieccy socjaldemokraci ogłosili zamiar wystawienia własnego kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich – Gesine Schwan. Jest ona rektorem Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą; prywatnie polonofilka. Dla Niemiec fakt wystawienia tej kandydatury może mieć niedobre skutki – kanclerz Merkel liczyła na poparcie przez SPD reelekcji obecnego prezydenta Horsta Köhlera, a więc na utrzymanie wielkiej koalicji chadeków i socjaldemokratów. Wyłom SPD zacznie kampanię wyborczą (także przed wyborami do Bundestagu i kilku parlamentów) i spięcia w koalicji.

Ale można spojrzeć z innej strony. Ile zyskałby na poważaniu urząd prezydenta w Polsce, gdybyśmy także wybrali sobie choćby byłego rektora UW prof. Piotra Węgleńskiego? Po co się męczyć z Bratem K., jeśli można mieć za prezydenta człowieka, którego postawa mogłaby licować z powagą zajmowanego stanowiska? Po co nam prezydent do ostatniej suchej nitki przesiąknięty bieżącą polityką; taki, który nie potrafi docenić dorobku poprzednich pokoleń, swoich poprzedników, podkopujący autorytet urzędu, a więc mający za nic wizerunek kraju?

+ Rozmowy z Gesine Schwan:
Wspólny podręcznik historii może zbliżyć Polaków i Niemców

Czy Europa istnieje?

Ich bin ein Berliner 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

May16

Posłuchałem Daniela Passenta, który na swoim blogu chwalił bilety pociągowe do Berlina za 19 euro, i sam postanowiłem odwiedzić stolicę Niemiec. Zwłaszcza, że myślałem o tym wcześniej; nigdy w Berlinie nie byłem, skutecznie omijając go przez prawie ćwierć wieku. Niesłusznie. Wracam i jestem pod wielkim wrażeniem.

Przede wszystkim współczuję – teraz tym bardziej – Kaczyńskiemu, nie mam pewności któremu, być może obu, rządzenia krajem bez znajomości takiego jak Niemcy sąsiada. Jeden z Kaczyński Brothers przyznał wszak (przed objęciem urzędu prezydenta/premiera), że nigdy w Niemczech nie był. Jak tu rozmawiać, gdy nie zobaczy się, co przedstawiciele Niemiec reprezentują? Dużo cierpliwości musi mieć kanclerz Merkel.

Podoba mi się też, jak Niemcy rozmawiają sami ze sobą. Mam na myśli ogólnie panujący, przynajmniej na pierwszy rzut oka, klimat: tutaj, obok parlamentu, przechodziła Love Parade, przed Reichstagiem na placu pokrytym trawą przesiadują młodzi Niemcy; spotykają się na wielu placach w mieście, nikomu nie przeszkadzają, nikt ich nie spisuje – jak u nas nawet za posiadanie z zamiarem spożycia – kiedy trzymają w ręku piwo, nie ma nawet widocznych policjantów. Sprawia to bardzo miłe wrażenie, że jest się w bezpiecznym miejscu.

Reichstag jest otwarty dla odwiedzających od 8 rano do północy. Każdy może wejść za darmo, przechadzać się wewnątrz jego szklanej kopuły z widokiem na salę obrad na dole. Symbol narodu i miasta stoi otwarty i przyciąga atrakcyjnością – to bardzo dobre rozwiązanie, które można by polecić naszym rodzimym urbanistom.

Z drugiej strony tuż obok wielka ambasada Rosji i pomnik żołnierzy radzieckich ze świecącym na słońcu sierpem i młotem. Sześć godzin pociągiem z Warszawy do Berlina to nic w porównaniu z dystansem jaki dzieli nasz stosunek do historii. W miejscu pamięci RFN na tablicy wymienieni są prześladowani homoseksualiści. Dość egzotyczne dla warszawiaka, ale i pouczające.

Oswoić Strach 2 Autor: Andrzej Figas

Feb14

Po lekturze najnowszej książki Jana T. Grossa postanowiłem dorzucić swoje trzy grosze. Chociaż tekst obiecałem Kubie ze trzy tygodnie temu, mam nadzieję, że zwłoka będzie mi wybaczona.

Dyskusja na temat “Strachu” przybiera zwykle dwie formy: albo ktoś w ogóle nie podchodzi do tego tematu, nie przyjmuje wiadomości w niej zawartych i traktuje ją jako atak na polskość (vide: nie będą żydki pluć nam w twarz), albo polemizuje z mało znaczącymi fragmentami książki. Dlaczego tak się dzieje? Bo ta książka to fakty, a z faktami się nie dyskutuje.

Jako ilustrację do tego postu wybrałem aparat. Aparat ten leży w rękach Julii Pirotte, która z kolei dostarczyła słusznych rozmiarów dokument pogromu kieleckiego. Jakby nie patrzeć on się wydarzył, tak samo jak wiele innych rzeczy opisanych w tej książce, które są równie obszernie udokumentowane.

Lektura nie należy do łatwych, prostych i przyjemnych, bo mówi o sprawach dla Polski drażliwych. Przyzwyczailiśmy się do szlachetnego i nieskazitelnego obrazu Polski. Jednak im więcej osób przeczyta tę książkę tym lepiej. Wreszcie należy spojrzeć na naszą ojczyznę nie tylko z perspektywy Jana Pawła II, czy Powstania Warszawskiego. Polacy to normalny naród, i tak jak we Francji, czy Niemczech, tak samo i u nas podłość miała swoje 5 minut. Fakty przytaczane przez Grossa są znane od dawna, korzysta z wielu źródeł historycznych, m.in. archiwów Żydowskiego Instytutu Historycznego, IPN, MO i UB, ale również z materiałów zgromadzonych przez dokumentalistów pracujących nad własnymi przedsięwzięciami. Dlatego dziwi fakt, że nie znajdują się one w książkach od historii, wszak prawda nas wyzwoli.

czytaj dalej »

Język historii Europy 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb13

(Robert Traba, Gesine Schwan, Marc Nouchi, Adam Michnik)

W poniedziałek, 11 lutego, oprócz spotkania w Fundacji Batorego, odbyła się ciekawa dyskusja w klubie „Goście Gazety” – „Wspólna Europa, wspólna historia” z udziałem Gesine Schwan (rektorka Europejskiego Uniwersytetu „Viadrina”), Marca Nouchi (historyk, były dyrektor Instytutu Francuskiego w Warszawie) i Roberta Traby (dyrektor Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie). Prowadził Adam Michnik.

– Mickiewicz nie był nacjonalistą! – słychać w pewnym momencie okrzyk z sali. – Chodzi o nacjonalizm w rozumieniu anglosaskim – prowadzący tłumaczy wypowiedź Traby, która wzbudziła nagły protest. Traba uważa, że naród nie jest wartością wieczną i daną na zawsze; jest konstruowany przez nacjonalistów z końca XVIII i początków XIX w.: – Kto powiedział, żeby pisać historię Europy poprzez sumę historii poszczególnych narodów?

Więc jak napisać francusko-niemiecko-polską biografię Bismarcka? Schwan: – Historycy trzech narodowości mogą napisać tę historię, ale trzech Niemców tego nie zrobi, jeżeli jeden będzie narodowcem, drugi antykatolickim radykałem, a trzeci socjalistą.

Nouschi: – Żeby opowiedzieć historię Europy, musiałby istnieć język europejski. Istnieją wieczne problemy, bo historia ma funkcję polityczną. Nie wiem, czemu miałaby służyć historia bez perspektywy politycznej. Potrzeba do jej napisania także woli, a tej obecnie nie widzę.

– W oczach prof. Traby uchodzę za ciemnego nacjonalistę. Proszę, by ten pogląd upowszechnił, gdyż jest on w Polsce upowszechniony za mało – komentował wypowiedź Traby Michnik, który krytycznie oceniał próby patrzenia na historię z przekroczeniem perspektywy narodowej. – A czy istnieje – pytał sam siebie – wspólna historia Rzeczpospolitej? U nas pisze się zwykle o historii narodu polskiego, natomiast historia Rzeczpospolitej powinna uwzględniać historię wielu narodów.

O wspólnym podręczniku do historii Europy pisał też Andrzej:
Europejska wspólnota historii.

Kryzys uniwersytetu, kryzys Europy 38 Autor: Dariusz Kowalczyk SJ

Jan18

Załączam (za zgodą autora) tekst wygłoszony przez o. Andrzeja Koprowskiego SJ, dyrektora programowego Radia Watykańskiego, na antenie tejże rozgłośni.

Zgrzyt na rzymskim uniwersytecie Sapienza można banalizować. Jest tak absurdalny, że łatwo go skwitować krótkim sloganem o laickim totalitaryzmie, o manipulacji, która kryje się „za” i tak dalej. Wydaje mi się, że warto spojrzeć na to smętne wydarzenie jako swoisty znak pobudzający do głębszej refleksji. Europa, szerszej „świat atlantycki” od dziesięcioleci ma trudność w zaakceptowaniu faktu, że wydarzenie religijne przenika całe życie człowieka… że nie da się go spłaszczyć i zepchnąć do zakrystii, na margines tylko indywidualnego, najlepiej – tylko płytko uczuciowego przeżycia i co najwyżej cichej, nie przeszkadzającej innym, modlitwy gdzieś w kąciku… Ma to swoje konsekwencje dla klimatu kulturowego, dla spójności tkanki społecznej w poszczególnych krajach Starego Kontynentu. Ale ma też konsekwencje szczególne w okresie wielkich migracji… Europa, chce czy nie chce, musi skonfrontować się z przybyszami z krajów, o dominacji islamu. Dla nich religia jest faktem społecznym i faktem znaczącym dla całości ich życia… Za kilka lat Europa uświadomi sobie, że stała się miejscem zamieszkania milionów, dziesiątków milionów, przybyszów z Azji. Z zapleczem ich kultur i religii… Na ile „Stary Kontynent” wejdzie dojrzale w to spotkanie? Czy stanie się ono dialogiem kultur i religii, naznaczonym szacunkiem czy konfrontacją u podstaw której będzie lęk „bogatego świata”, demograficznie kurczącego się, niezaradnego w tym, co dotyczy tożsamości osób, środowisk, społeczeństw, narodów? Kościół jest świadom tych problemów od szeregu już lat. Wystarczy odwołać się choćby do przesłania poprzedniego Papieża, Jana Pawła II na Dzień Migranta i Uchodźcy 2005 roku. By zobaczyć z jaką mocą mówił o pilnej konieczności dialogu kultur i szacunku dla wymiaru religijnego ludów i narodów…

Konfrontacja krzykliwego sprzeciwu małej grupki na Uniwersytecie Sapienza protestującej przeciw dyktatowi Papieża – w zestawieniu z treścią Jego przemówienia, którego skrót słyszeliśmy przed chwilą w programie mówi sama za siebie. Ale za tym wszystkim jawi się głęboki kryzys kultury, jaki przeżywają nie tylko Włochy… Samotność człowieka, który traci poczucie swojej tożsamości i zaczyna bać się każdego Innego; reaguje na niego agresją. Przekreślam go, bo się go boję… A skoro oczywistość faktu mówi, że ten Inny istnieje, to nie chcę mieć z nim kontaktu… Wieża Babel rozprzestrzeniona na społeczeństwa, gnieżdżąca się w wielkomiejskich środowiskach bez zdolności wzajemnej komunikacji. Nie tylko w wypadku zaproszenia Papieża na inaugurację roku akademickiego na rzymskim uniwersytecie, ale i w innych kontekstach przed kilkoma miesiącami – w Belgii, małym kraju UE, któremu groził rozpad państwowości właśnie z powodu braku umiejętności komunikacji, rozmawiania, uznania wartości Drugiego człowieka, wspólnoty – przy zachowaniu własnej tożsamości i specyfiki. Myślę, że trzeba się uczyć szacunku dla samego siebie i dla Drugiego, który jest inny niż ja… Trzeba się uczyć jak wyrazić samego siebie, a zarazem potrafić słuchać tego, co ktoś inny ma do powiedzenia. Z krytycznym nastawieniem z mojej strony., ale i z szacunkiem…

Moim kolegom i koleżankom – dziennikarzom RV powiedziałem wczoraj: Kościół broni tego, co niesie Pismo św. i wydarzenie Jezusa Chrystusa, co niesie jego wielowiekowe doświadczenie zakorzenione w przekazie Księgi Rodzaju: Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństw. Stworzył go jako mężczyznę i kobietę. Powstała sytuacja, w której tworzy się wrażenie, że Kościół jest jakby „ideologicznie zafiksowany” na kilku sprawach i dlatego bardzo uważnie musimy szukać języka przekazu, któryby ułatwiał zrozumienie, że to, co niesie Kościół i chrześcijaństwo, jest czymś innym, bez porównania głębszym i otwiera przed nami horyzont życia, oparty o rzeczywistość Pana Boga, o miłość Boga ku człowiekowi, którą ukazał „do końca” w wydarzeniu krzyża i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

W tym kontekście wróciłem do jednego z artykułów jeszcze wówczas kardynała Jozefa Ratzingera, o prowokacyjnym tytule: Dlaczego jeszcze jestem w Kościele? Kardynał Ratzinger zauważa, że poprzez wszechobecność, ale i powierzchowność przekazu medialnego – często dziś tracimy z oczu istotę tego, czym jest Kościół. Widzimy wiele szczegółów, ale tracimy z oczu całość i to, co istotne. Obrazowo mówi – pierwsze domy na przedmieściu nie dają obrazu miasta, pierwszy zagajnik nie daje żadnego wyobrażenia o uroku lasu… Często patrzymy dziś na Kościół pod kątem jego skuteczności w jakimś jednym aspekcie. Często nie istotnym dla całości tego, kim jest Kościół jako taki. Zaczynamy reagować na niego jak na inne instytucje, chcąc coś zreformować. W rezultacie zostajemy na powierzchni wydarzenia chrześcijańskiego, które prowadzi do reformy związanej z poszerzeniem horyzontów i tym, co się określa jako „przemiana wewnętrzna”… Zaczynamy się ślizgać po powierzchowności reformy struktur i potem dziwimy się, że sam Kościół dla nas staje się czymś drugorzędnym… Chrześcijaństwo i Kościół są istotnie związane z „rzeczywistością wiary”. Benedykt XVI z ogromną znajomością przedmiotu w jego historycznym rozwoju mówi o znaczeniu rozumu i bogactwie depozytu wiary, która poszerza spojrzenie . Która niczego nie narzuca przemocą, ale poszerza spojrzenie o rzeczywistość nie byle jaką tylko o rzeczywistość Boga, i to Boga, który umiłował do końca…

Przypomina się, co mówił Mahatma Gandhi, wielki myśliciel i wrażliwy człowiek, acz nie chrześcijanin: człowiek rozbija się przez politykę bez zasad; przez bogactwo bez pracy, przez wiedzę bez mądrości; przez załatwianie spraw bez moralności; przez naukę, ale bez wymiaru ludzkiego, przez religię ale bez wiary, wreszcie – przez miłość ale bez gotowości do poświęcenia ze swojej strony…

Wydaje mi się, że żałosne i będące znakiem głębokiego kryzysu kultury wydarzenia na rzymskim uniwersytecie Sapienza powinny pobudzić nas wszystkich do odnowionego spojrzenia na Kościół jako rzeczywistość wiary, jako – jak mówi we wspomnianym artykule Josef Ratzinger – na Kościół jako Kościół Pana, Jezusa Chrystusa, a nie mój kościółek, konkurujący z kościółkami obok, reprezentowanymi przez inne gwiazdy, nagłaśniane pozytywnie czy negatywnie przez media. Kościół który wyszedł z Wieczernika Eucharystii i Wieczernika Zesłania Ducha świąt, z wydarzenia Krzyża i Zmartwychwstania Jezusa Chrytsusa… Kościół zbudowany na Piotrze jako skale, skale, której nie przemogą zawirowania historii, ani nawet małe, choć bardzo krzykliwe grupki jednego z najstarszych uniwersytetów Europy.

In vitro 40 Autor: Rafał Figas

Jan8

Do napisania niniejszego tekstu skłoniła mnie bezsensowność debaty, o ile tak można nazwać to, co się dzieje, rozpoczętej nie tak dawno na ten temat w mediach. Owa bezsensowna „debata” niestety automatycznie spolaryzowała medialnie społeczeństwo na „kościelnych – przeciwników” oraz „lewaków – zwolenników”.

Napisałem ten tekst, aby w końcu zrobiło się nieco bardziej merytorycznie. A zatem do meritum.

Metoda zapłodnienia in vitro nie jest metodą leczenia. Jest to jedynie metoda ominięcia problemu, jakim jest niemożność posiadania przez parę ludzi dzieci. Polega ona na pozaustrojowym (in vitro, łac. w szkle) zapłodnieniu komórki jajowej plemnikami. Jeśli zapłodniona komórka rozwinie się prawidłowo osadzana jest w macicy, gdzie powinna się zagnieździć. To jest istota i sens in vitro. Jest to o tyle ważne, że cała dyskusja, jaka się w tej chwili toczy nie dotyczy samego in vitro, lecz całego szeregu zagadnień wokół metody.

Ponadto proszę zwrócić uwagę, że problem jest dwojakiego rodzaju. Jeden problem to akceptacja metody, a drugi problem to refundacja tej procedury z budżetu państwa. Najpierw problem pierwszy.

czytaj dalej »

Ryszard Kapuściński: W labiryncie kultur 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec25

“Europa nie może funkcjonować na zasadzie organizmu czy cywilizacji, która będzie ustanawiać wzorce dla całego świata, bo cały świat ma już swoje własne wzorce”.

“Jesteśmy w trakcie ogromnego przewartościowania układu sił na świecie, układu kulturowego, cywilizacyjnego. To jest to, co nas czeka przez najbliższe dziesięciolecia”.

“Bardzo ważne dla świadomości współczesnego człowieka jest zrozumienie, że szukanie, wysiłek porozumienia jest fundamentalną koniecznością naszego dalszego istnienia”.

Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawiają Dominik Ciołek SJ i Wacław Oszajca SJ (“PP” 12/2004) czytaj dalej »

Radek Sikorski: Wszystko zawdzięczam komunizmowi 111 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec11

Byłem w Wielkiej Brytanii, gdy gen. Jaruzelski ogłosił stan wojenny, a więc Oksford ukończyłem dzięki niemu. Pierwszą książkę, o Afganistanie, napisałem dzięki Armii Radzieckiej, z moją przyszłą żoną zaprzyjaźniłem się podczas obalania muru berlińskiego. W 2001 r. moja formacja polityczna przegrała z SLD i dlatego jestem w Waszyngtonie…

– mówił w „PP” w marcu 2005 r. Radek Sikorski, który niedługo potem został ministrem obrony narodowej, a po dwóch latach szefem MSZ. Z Radkiem Sikorskim, pisarzem, dziennikarzem, fotoreporterem, dyplomatą, rozmawiała Aleksandra Ziółkowska-Boehm.

Wszystko o Radku Sikorskim… czytaj dalej »

Oriana Fallaci: Ktoś musi o tym powiedzieć 3 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec6

Oriana Fallaci

Z Orianą Fallaci, pisarką i dziennikarką, rozmawia Andrzej Majewski SJ

– Autorzy zamachów terrorystycznych w Londynie byli muzułmanami, ale urodzonymi już w Wielkiej Brytanii i mającymi brytyjskie obywatelstwo. Można zatem uważać ich za Europejczyków. Czy istotnie wierzy Pani, że dla obrony naszego kontynentu i cywilizacji zachodniej należałoby w jakiś sposób usunąć wszystkich muzułmanów z Europy?

– Przede wszystkim: oni wcale nie są Europejczykami.

czytaj dalej »

Stanisław Opiela SJ: Kartę trzeba przyjąć 10 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Nov28

Nie pisałbym już o Karcie Praw Podstawowych. Ale w dyskusji zabrał głos nasz były naczelny o. Stanisław Opiela SJ, który udzielił wywiadu “Gazecie Wyborczej” (tekst ukazał się wczoraj). Warto – jeśli ktoś nie czytał – odnotować. Oto kilka fragmentów:

- Uważam, że biskupi nie powinni doradzać rządowi ani przyjmowania, ani nieprzyjmowania Karty. Nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby Kartę przyjąć. Może oprócz racji politycznych czy strategicznych.

czytaj dalej »

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com