<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny &#187; Felieton</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/category/felieton/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 22:32:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Czy Asyż musi być tylko w Asyżu?</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2011/10/26/czy-asyz-musi-byc-tylko-w-asyzu</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2011/10/26/czy-asyz-musi-byc-tylko-w-asyzu#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Oct 2011 17:43:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Poznański SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1613</guid>
		<description><![CDATA[Niekiedy podkreśla się niejednoznaczność inicjatywy, jaką 25 lat temu wysunął i zrealizował w Asyżu Jan Paweł II. Nieraz mocno wytykano mu to, że spotkał się z wyznawcami wielkich religii i zanosił razem z nimi modlitwę do Boga o pokój. Tymi głosami miała się wyrażać troska o czystość wiary i chęć ochrony „maluczkich” w wierze. Wraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niekiedy podkreśla się niejednoznaczność inicjatywy, jaką 25 lat temu wysunął i zrealizował w Asyżu Jan Paweł II. Nieraz mocno wytykano mu to, że spotkał się z wyznawcami wielkich religii i zanosił razem z nimi modlitwę do Boga o pokój. Tymi głosami miała się wyrażać troska o czystość wiary i chęć ochrony „maluczkich” w wierze.</p>
<p>Wraz z upływem czasu Asyż stał się symbolem ważnego doświadczenia duchowego. Było ono i ciągle jest próbą dania adekwatnej odpowiedzi na wzrastającą różnorodność kulturową i religijną każdego zakątka świata, co nie raz prowadziło i prowadzi do napięć i konfliktów. Doświadczenie, które rodzi się ze wspólnej modlitwy ma przeciwstawić się doświadczeniu, które powstaje ze wzajemnej walki. Ma stać się kamieniem węgielnym kultury pokoju.</p>
<p><span id="more-1613"></span></p>
<p>Być może w Polsce nie odczuwamy przenikającego ludzi na całym świecie doświadczenia pluralizmu religijnego. Ten brak odczuwania jest jednak złudny. Nie możemy pomijać faktu, że miliony, zwłaszcza młodych Polaków w ostatnich latach dłużej lub krócej przebywała i przebywa za granicą. Weszli oni w kontakt i relacje z ogromną ilością religii, wyznań i wierzeń. I to nieraz bardzo bliskie relacje: w pracy, wspólnie wynajmując mieszkanie, przyjaźniąc się, czy w końcu wchodząc w związki małżeńskie lub partnerskie. Z doświadczenia duszpasterza emigracyjnego wiem, że ten brak świadomości u polskich wiernych nauczania Kościoła, a przede wszystkim nauki Jana Pawła II o relacji katolicyzmu do innych religii nieraz skutkował odejściem od własnej wiary, niezrozumieniem innych wyznawców, zamknięciem, lękiem lub obojętnością.</p>
<p>Świadomości tego, nieraz bardzo mocnego doświadczania przez wielu Polaków religijnego pluralizmu wydaje się nie mieć polskie duchowieństwo. Przynajmniej nie przejawia się ta świadomość na poziomie refleksji i dyskursu. Być może dlatego tak trudno przychodzi nam choćby tylko zapytać się, czy wielość religii mówi coś nam, polskim katolikom, gdy podejmujemy refleksję nad naszą własną wiarą dziś w Polsce. A nauczanie Magisterium Kościoła wskazuje, że powinno nam wiele mówić.</p>
<p>Sobór dostrzegał działanie Ducha Świętego raczej w ziemskich aspiracjach i pragnieniach ludzi, takich jak pokój, braterstwo praca rozwój, milcząc o pragnieniach i działaniach bezpośrednio religijnych. To chyba dopiero Jan Paweł II wyakcentował uniwersalną obecność Ducha Bożego w życiu religijnym wyznawców innych tradycji religijnych: „W inny sposób i w innej mierze należy odnieść to samo [co było powiedziane o stosunku do innych wyznań chrześcijańskich - jp] do działalności mającej na celu zbliżenie z przedstawicielami innych religii, pozachrześcijańskich, wyrażającej się w dialogu, w spotkaniach, we wspólnej modlitwie, w odkrywaniu tych skarbów ludzkiej osobowości, których — jak dobrze wiemy — nie brak również wyznawcom tych religii. A czy niejednokrotnie zdecydowane przekonania w wierze wyznawców religii pozachrześcijańskich — będące również owocem Ducha Prawdy przekraczającego w swym działaniu widzialny obręb Mistycznego Ciała Chrystusa — nie mogłoby wprawić w zakłopotanie chrześcijan” (Redemptor Hominis 6). A w Redemptoris Missio (28) Papież pisze, że obecność Ducha przenika nie tylko  życie religijne poszczególnych ludzi, lecz także religie, do których należą. Dla Jacquesa Dupuis SJ, wybitnego badacza tego tematu, oznacza to, że autentyczna modlitwa, wartości i cnoty ludzkie, skarby mądrości ukryte w tradycjach religijnych, dialog i rzeczywiste spotkanie między ich wyznawcami stanowią owoce aktywnej obecności Ducha. Jeśli tak, to Duch Chrystusa zapewne nie czyni tego na darmo. Ma nam, jako chrześcijanom, coś do powiedzenia, coś, czego w inny sposób może nie dałoby się wyrazić ani przekazać. Lekceważąc to doświadczenie, być może lekceważy się przesłanie, które Duch Boży kieruje do naszych serc (z pewnością, jest nim najpierw wezwanie do nawrócenia).</p>
<p>W Asyżu łączą się wyznawcy wielkiej liczby religii w modlitwie do Boga o pokój na świecie. Jak zauważa francuski teolog, Joseph Moingt SJ, wierzący łączą się w modlitwie, ale nie w tej samej modlitwie, modlą się jednocześnie, ale jednak oddzielnie i zgodnie z własną tradycją. Tożsamość Tego, do kogo się modlą jest przecież związana z wyznawaną religią. Chrześcijanie mają szczególny sposób modlenia się do Boga, który jest Ojcem Jezusa. Niemniej modląc się i widząc innych modlących się tworzy się specyficzny klimat, w którym przyznajemy, że sami, jako katolicy i jako ludzkość, nie jesteśmy w stanie skutecznie podjąć pewnych problemów i znaleźć efektywne rozwiązania. Cała ludzka mądrość, także każda religia, a nawet wszystkie religie razem, jakoś zawodzą. Potrzebna jest moc i mądrość spoza nas. Modląc się autentycznie w taki czy inny sposób, ludzie zawsze schodzą w głębie swoich serc, przekraczają powierzchowne urazy, emocje, uprzedzenia, by dotknąć mieszkającej w każdym człowieku ciszy. Jest to cisza Boga. Z niej rodzi się pokój.</p>
<p>Właśnie intymność z Tym, który przekracza wszystko nam znane, ukryte osobiste życie z Nim, są nadzieją na łagodność, radość i pokój przewyższający wszelki umysł. Jeśli winniśmy w czymś się wzajemnie inspirować i „rywalizować” jako wyznawcy różnych religii, to właśnie w sztuce głębokiej modlitwy. I dlatego warto zadbać, by Asyż był wszędzie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/10/26/czy-asyz-musi-byc-tylko-w-asyzu"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2011/10/26/czy-asyz-musi-byc-tylko-w-asyzu" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/10/26/czy-asyz-musi-byc-tylko-w-asyzu" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2011/10/26/czy-asyz-musi-byc-tylko-w-asyzu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spiskowa teoria Zmartwychwstania</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2011/04/24/spiskowa-teoria-zmartwychwstania</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2011/04/24/spiskowa-teoria-zmartwychwstania#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2011 08:28:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Poznański SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[biblia ewangelia wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1364</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie chyba zawsze posiadali tendencje do szukania spiskowych wyjaśnień wydarzeń własnej lub cudzej historii. Mechanizm ten jest gdzieś głęboko zakodowany w psychice człowieka. Wydanie się na pastwę przypadku, niedociągnięć, ludzkiej głupoty albo jakiejś nadprzyrodzonej siły, nad którą nie ma kontroli, byłoby czymś przerażającym. Lepiej więc sobie pomyśleć, że wszystko jest po ludzku racjonalne: jest jakiś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ludzie chyba zawsze posiadali tendencje do szukania spiskowych wyjaśnień wydarzeń własnej lub cudzej historii. Mechanizm ten jest gdzieś głęboko zakodowany w psychice człowieka. Wydanie się na pastwę przypadku, niedociągnięć, ludzkiej głupoty albo jakiejś nadprzyrodzonej siły, nad którą nie ma kontroli, byłoby czymś przerażającym. Lepiej więc sobie pomyśleć, że wszystko jest po ludzku racjonalne: jest jakiś wielki plan, który ktoś obmyślił i konsekwentnie realizuje. Należy więc ten plan i tego kogoś wytropić i zdemaskować.</p>
<p><span id="more-1364"></span></p>
<p>Potrzeba tworzenia alternatywnych narracji odezwała się w faryzeuszach, gdy musieli stawić czoło faktowi Zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu. Najpierw, po Jego śmierci, byli oni przekonani, że istnieje wielki plan mistyfikacji: uczniowie wykradną ciało Jezusa, a następnie bezczelnie ogłoszą Jego zmartwychwstanie. Tak więc <em>nazajutrz, to znaczy po dniu Przygotowania, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata i oznajmili: Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze </em>(Mt 27, 62-64).</p>
<p>Gdy okazało się, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał, faryzeusze, nie chcąc przyznać się, że ich spiskowa teoria zamiast demaskować została zdemaskowana, postanawiają – o zgrozo! – teorię tę rozpowszechnić: <em>Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu». Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. </em>Gdy w jednej teorii spiskowej pojawiają się dziury i niespójności, stwarza  się kolejną, która wszystko wygładza. I tak <em>ad infinitum</em>. Szokujące. Tak. Ale jakże często się to zdarza i to na naszych oczach.</p>
<p>Żołnierze więc będą mówili: „był wielki spisek, kiedy spaliśmy – może nawet ktoś nas uśpił jakimś środkiem odurzającym – ukradziono ciało Jezusa. Nie wiemy kto, może uczniowie, a może ktoś inny. Całe to chrześcijaństwo to jedna wielka mistyfikacja. Tak jak mówili faryzeusze: <em>I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze.</em>” I rzeczywiście, nie ma wyboru, trzeba uznać te dowody:<strong> </strong>są przecież strażnicy, byli tam przy grocie całą noc i dzień. A uczniowie sami twierdzą, że ich nie było podczas Zmartwychwstania.</p>
<p>Zmartwychwstanie było dla faryzeuszów czymś, co wymykało się ludzkiej racjonalności, która boi się przyznania roli przypadkowi, zbiegowi okoliczności, nadprzyrodzonej sile. Co więcej, Zmartwychwstanie było dla nich niemożliwe do przyjęcia, bo trzeba by się pogodzić, z tym, że Bóg był z Jezusem, a może nawet On był Bogiem i że zabili nie tylko niewinnego ale i samego Boga. Trzeba by przyznać się do przerażającej pomyłki i głupoty. Tak więc teoria spiskowa jest sposobem ukrywania ludzkiej niezdolności przyznania się do pomyłki i błędu oraz niechęci do zmiany myślenia, czyli nawrócenia. Za cenę oszustwa broni się własnego obrazu siebie, tak jakby nie było prawdą, że <em>errare humanum est</em>.</p>
<p><em>Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali.</em> Faryzeusze wiedzieli co robią, inicjując pewną alternatywną narrację: ludzie lubią, a nawet więcej, potrzebują spiskowych teorii. Ludzie chcą być przekonywani , że wszystko jest już ukartowane i ktoś tym wszystkim tylko steruje. Spiskowe teorie pozwalają bowiem człowiekowi zwolnić się z odpowiedzialności: bo przecież cokolwiek bym robił, to i tak spisek kieruje światem; albo, jest mi źle, spadają na mnie nieszczęścia, bo inni sterują tym wszystkim: nic nie jestem w stanie zrobić.</p>
<p>Jeszcze inne ludzkie potrzeby eksploatował Dan Brown pisząc „Kod Leonarda da Vinci”. Mianowicie, jest to bardzo przyjemne uczucie, gdy wraz z autorem demaskuje się tajemnice, tropi i osacza osoby i wydarzenia z przeszłości. Bardzo nas porusza wyobrażenie jakiegoś sekretu dziejów, pilnie strzeżonego w sejfie albo w bunkrach. Proza Browna działa jak wybawienie z ciemności niewiedzy: wszystko można odkryć w tajnych archiwach, zamazanych znakach, inteligentnie ukrytych symbolach, pozostawionych szczątkach. W ten sposób jasno się ukazuje, co naprawdę kryje się za tym wszystkim: wielki spisek Kościoła Katolickiego. Naiwni wierzący wzbudzają tylko litość, ponieważ boją się sięgać pod powierzchnię tego, co się wydarzyło i odkryć, jak było naprawdę.</p>
<p>W swoim czasie katolicy zdecydowanie występowali przeciw takiemu sposobowi interpretacji ich wiary. Ale czasem zastanawiam się, czy to nie oni właśnie najczęściej ulegają spiskowym interpretacjom w odniesieniu do innych historii. Czy i ludzie Kościoła czasem nie stają się takimi Danami Brownami.</p>
<p>Historią Jezusa nikt nie sterował. Nawet sam Bóg. Boży plan to nie jakaś szczegółowo przeprowadzona akcja niebieskich służb specjalnych, ukartowana przez Boga, w której ludzie grają role marionetek. Nie, każdy jest wolnym człowiekiem. Bożym planem jest zbawić człowieka i Bóg pomimo wszystkich oporów człowieka, ślepych zaułków, na które prowadziła ludzka wolność, wiódł nitkę swoich zamysłów, wciąż na nowo zapraszając do udziału w nim wolnych ludzi i to jako pełnoprawnych partnerów. I zabrało to bardzo dużo czasu.</p>
<p>Jeżeli nawet dla Boga nie było łatwe przeprowadzić swój plan zbawienia, o ileż trudniej jest człowiekowi przeprowadzać jego ludzkie plany. Jakże często mamy doświadczenie tego, że nasze, nawet całkiem zwyczajne zamiary tak łatwo krzyżują nieraz banalne sprawy.</p>
<p>Jako chrześcijanie winniśmy mieć więcej dystansu wobec spiskowych teorii dziejów. Oczywiście, trzeba krytycznie odnosić się do faktów i interpretacji, zadawać pytania i prosić o wyjaśnienia. Jak najbardziej, tego wymaga odpowiedzialność wobec prawdy. Niemniej nie powinniśmy tworzyć alternatywnych spiskowych historii. Łatwo mogą one produkować nienawiść i przemoc, gdy za ich pomocą wmówi się człowiekowi, że jest oszukiwany. Uwikłanie w spiskową teorię jest jednym z mechanizmów produkcji gniewu. Później trzeba tylko nim umiejętnie pokierować. Doświadczyli tego pierwsi chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, którzy wiele wycierpieli od swoich braci, zapewne też z powodu owej spiskowej teorii faryzeuszów.</p>
<p>Trzeba jasno i zdecydowanie sobie powiedzieć: spiskowe teorie dziejów to nie jest chrześcijański sposób myślenia!</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/04/24/spiskowa-teoria-zmartwychwstania"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2011/04/24/spiskowa-teoria-zmartwychwstania" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/04/24/spiskowa-teoria-zmartwychwstania" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2011/04/24/spiskowa-teoria-zmartwychwstania/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lepiej mieć niż być</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/15/lepiej-miec-niz-byc</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/15/lepiej-miec-niz-byc#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2009 10:38:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Słyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[wartości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=929</guid>
		<description><![CDATA[Zasłyszałam wczoraj w tramwaju taką oto rozmowę młodych ludzi: -Dlaczego autobusy jeżdżą z flagami? -Prezydent ustanowił trzy dni żałoby narodowej w związku z pożarem. Dziewczę młode &#8211; Ta żałoba nie jest dlatego, że zginęli ci ludzie, ale dlatego, że teraz bardzo dużo ludzi nie ma gdzie mieszkać&#8230; Chłopak &#8211; Nie, no nie&#8230; - Ależ tak, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zasłyszałam wczoraj w tramwaju taką oto rozmowę młodych ludzi:<br />
-Dlaczego autobusy jeżdżą z flagami?<br />
-Prezydent ustanowił trzy dni żałoby narodowej w związku z pożarem.<br />
Dziewczę młode &#8211; Ta żałoba nie jest dlatego, że zginęli ci ludzie, ale dlatego, że teraz bardzo dużo ludzi nie ma gdzie mieszkać&#8230;<br />
Chłopak &#8211; Nie, no nie&#8230;<br />
- Ależ tak, przecież słyszałam, że na drogach codziennie ginie 20 osób&#8230; To normalne&#8230; W ogóle, lepiej jest umrzeć niż stracić wszystko&#8230;<br />
- No jak to?!<br />
- Tak! Wyobrażasz sobie, że tracisz wszystko co masz?! Pieniądze, ubrania, sprzęty&#8230; Nie masz nic! Nic nie możesz dać swoim bliskim, dzieciom&#8230; Lepiej jest umrzeć.</p>
<p style="text-align: justify;">I jakoś tak echem odzywa się we mnie wypowiedź tej dziewczyny. Jak dochodzi do utworzenia takiego światopoglądu? Jak to świadczy o naszym społeczeństwie? Czy takie postawy są popularne? A jeśli się popularyzują, co czeka społeczność, naród, dla którego przedstawicieli życie przestaje być wartością najwyższą i, jako taką, nienaruszalną?<br />
Jaki jest proces dochodzenia do takiego wniosku?</p>
<p style="text-align: justify;">Rozumiem sens rozważań: dlaczego raczej coś niż nic; dlaczego życie ma sens, skoro jest nacechowane frustracją i cierpieniem, itp. Ale to są rozważania o życiu i istnieniu, w których ujmuje się je jako wartości bezwzględne. Nie przyszłoby mi do głowy relatywizować wartość życia względem posiadania. Nie przypuszczałam, że można tak otwarcie i, zdaje się, świadomie stawiać mieć nad być.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/15/lepiej-miec-niz-byc"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/15/lepiej-miec-niz-byc" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/15/lepiej-miec-niz-byc" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/15/lepiej-miec-niz-byc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szeroki kąt</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Aug 2008 19:58:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=322</guid>
		<description><![CDATA[Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś poza czasem i szybujesz nad gęstymi lasami w górach i obserwujesz starożytne plemię Indian. Prowadzi ich wódz, który próbuje znaleźć dla nich nowe schronienie po tym jak poprzednie uległo zniszczeniu przez kataklizm. Docierają do doliny bogatej w roślinność i zwierzynę. Rozpoczynają nowe życie. Żyje wśród nich mały chłopiec, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś poza czasem i szybujesz nad gęstymi lasami w górach i obserwujesz starożytne plemię Indian. Prowadzi ich wódz, który próbuje znaleźć dla nich nowe schronienie po tym jak poprzednie uległo zniszczeniu przez kataklizm. Docierają do doliny bogatej w roślinność i zwierzynę. Rozpoczynają nowe życie. Żyje wśród nich mały chłopiec, który obserwuje życie plemienia. Z niezrozumiałej dla niego przyczyny, pewnego dnia, dochodzi do walki między dwoma członkami plemienia, w trakcie której jeden z nich ginie. Niespokojny dzień przemienia się w niespokojną noc – w trakcie burzy piorun powoduje pożar chat, które pobudowali. Wielu ginie, tracą domy. Załamany wódz wykrzykuje błagalnie w niebo, z którego szczęśliwie spada deszcz i ratuje to, co jeszcze zostało.</p>
<p>Następne co widzisz to ognisko, przy którym ten, którego pamiętasz jako chłopca, już jako starzec opowiada młodym dawne dzieje plemienia. W dawnych czasach tego plemienia bogowie zniszczyli ich domostwa i kazali im wynosić się z ich wspaniałej krainy. Aby nie pozostawiać ich samym sobie dali im Wielkiego Ducha – wodza, który ich prowadził, aż doprowadził ich do wspaniałej krainy, jednakże pobratymcy nie uszanowali daru bogów i znowu zaczęli czynić zło i zabijać się wzajemnie. Za karę bogowie zesłali ogień z nieba, który zaczął ich zabijać. Tylko gorące modły Wielkiego Ducha powstrzymały bogów, którzy zgasili wielki ogień i uratowały im życie. Od tego czasu plemię wyznaje zasadę, zakazującą zabijania się wzajemnie, a ludzie wznoszą modły do Wielkiego Ducha, by zaniósł ich prośby do bogów, a raz do roku całe plemię wykonuje taniec dziękczynny.</p>
<p>Plemię prosperuje całkiem nieźle i rośnie w siłę. Granice jego terytorium zaczynają stykać się z granicami terytoriów innych plemion. Początkowy strach plemienia zostaje podsycony wizerunkiem nieznanego, bezimiennego boga o dwóch twarzach. Wódz plemienia uznaje obcych za bluźnierców, ponieważ uważają, że ich bóg jest potężniejszy od Wielkiego Ducha. Dochodzi do wojny między plemionami. Skutkiem tej wojny jest podbicie obcego plemienia, ale jednocześnie również wyłonienie się grupy, która uważa, że zasada Wielkiego Ducha „nie zabijaj” musi dotyczyć wszystkich, a nie tylko członków plemienia. W ten sposób powstaje nowy odłam wyznawców Wielkiego Ducha.<br />
<span id="more-322"></span><br />
Teraz szybko przenosisz się ponad różnymi ludami poznając fragmenty ich wierzeń.</p>
<p>Poznajesz historię Siddharthy Gautama, który medytował pod drzewem 49 dni, a w czasie tych medytacji zły duch Mara kusił go obiecując mu władzę nad światem. Siddhartha jednak nie ulega i doznaje oświecenia. Na skutek oświecenia zaczyna głosić Cztery Szlachetne Prawdy i Ośmioraką Ścieżkę, która nakazuje między innymi nie zabijać, nie kraść i odpowiednio prowadzić się seksualnie.</p>
<p>Po chwili znajdujesz się nad ludem, który kieruje się naukami zawartymi w świętej księdze – Koranie, uzyskanej od świętego proroka Mahometa, który został oświecony przez archanioła Dżibrila. W czasie swych nauk doznał on wniebowstąpienia i rozmawiał z Bogiem, od którego uzyskał wskazówki w sprawie rytuałów wiernych. Mahomet naucza, że zabijanie i cudzołóstwo to występki przeciwko bogu Allahowi.</p>
<p>Chwilę później poznajesz lud, wyznający boga Jahwe, który nakazuje by nie zabijać, nie cudzołożyć i nie kraść. Poznajesz historię o człowieczym synu tego Boga o imieniu Jezus, który był tak wielki, że oddał swoje życie za cały swój lud, chcąc go wybawić od kar, jakie groziły mu ze strony Boga za występki. Dowiadujesz się, że w czasie swoich nauk udał się na pustynię, gdzie 40 dni się modlił, a w czasie tych modlitw kusił go zły duch Szatan obiecując mu panowanie nad światem. Ten jednak nie ulega, lecz trzyma się swego postanowienia wybawienia swojego ludu, ucząc ich, że powinni kochać się wzajemnie.</p>
<p>Teraz obserwujesz świat sprzed 100 lat. Okazuje się, że panuje na świecie wiele religii. Nazywają się między innymi Buddyzm, Chrześcijaństwo, Islam i Judaizm. Chrześcijanie nie uznają nauk Buddy i nie wypełniają rytuałów nakazywanych przez tę religię. Judaiści uznają Jezusa za oszusta, a Islamiści uznają go za proroka, lecz odwróconego od Boga. Islamiści, Judaiści i Chrześcijanie wierzą w tego samego Boga, lecz uważają, że wzajemnie się mylą, co do interpretacji nauk proroków jednych uważając za prawdziwych, a innych za oszustów. Toczą nawet wojny między sobą o to, kto mówi prawdę zarzucając sobie wzajemnie nieprzestrzeganie prawa boskiego i niewypełnienie stosownych rytuałów.</p>
<p>I to koniec naszej podróży. Uruchommy część analityczną naszego umysłu. Wszystkie te ludy wyznają jakąś religię. Religia to system składający się z trzech elementów: wartości, wierzeń i praktyk. Kiedy przeanalizujemy wszystko to, co do tej pory zobaczyliśmy, okaże się, że każdy z tych systemów, ma identyczne wręcz wartości. Życie uznaje za wartość – zakazuje zabijania. Zachęca do wzajemnego wspierania się – miłość, jałmużna. Okazuje się, że systemy te zazwyczaj różnią się wierzeniami i praktykami.</p>
<p>Każdy z systemów zakłada, że wyznawanie tych i dokładnie tych wierzeń i praktykowanie jest jedyną możliwą drogą do lepszego życia. Jeśli tak jest, to znaczy, że zgodnie z zasadami logiki, skoro wzajemnie się wykluczają w dosłownej interpretacji, to znaczy, że co najwyżej jeden z nich jest prawdziwy lub nieprawdziwe są wszystkie. Ewentualnie może się okazać, że nie należy ich interpretować dosłownie i wtedy możliwe, że w każdym z nich tkwi przysłowiowe ziarenko prawdy.</p>
<p>Co dziwne każdy z tych systemów opiera się na tych samych wartościach. A co jeszcze dziwniejsze nadal najbardziej istotne jest czy ktoś je „wafelka” maczanego w winie raz w tygodniu, czy raz do roku idzie do specjalnej świątyni, czy też oddaje się medytacji. Zupełnie ginie gdzieś kwestia wartości jakim to wszystko służy.</p>
<p>Pierwsza konkluzja tego wywodu jest taka, że mamy jedną z dwóch dróg do wyboru:</p>
<ul>
<li> uznać, że wszystkie inne religie mylą się w sprawie wierzeń i praktyk i tylko nasza jest jedyną słuszną – odrzucam, ponieważ jest to droga konfliktu, a nie miłości bliźniego. A gdyby było tak, że jedna jest słuszna, to jak stwierdzić która? I czy to oznacza, że kilka miliardów nam współczesnych zginie w czeluściach piekielnych?</li>
<li>uznać, że wszystkie religie się mylą lub nie należy czytać ich dosłownie – scaliłem to do jednego punktu, ponieważ uważam, że efekt obu sytuacji jest taki sam: wszystkie księgi możemy uznać za mitologię i traktować ich przekaz jako alegorię, swego rodzaju podpowiedź, z której mamy sobie wywnioskować wskazówki dla nas samych.</li>
</ul>
<p>Właśnie to drugie rozwiązanie jest mi najbliższe w chwili obecnej – książka o facecie w rybie jest tylko książką. Mądrą oczywiście, pełną cennych myśli, ale tylko książką…</p>
<p>I to jest właśnie druga konkluzja – lepiej być wyznawcą wartości niż religii. Religia, to tylko system. Są wyznawcy systemu Windows, są wyznawcy systemu Linux. Każdy gotów jest bronić swojego wyboru jak niepodległości. A tak naprawdę przecież chodzi o to, by osiągnąć cel – zrobić to, co jest do zrobienia.</p>
<p>Róbmy to, co jest do zrobienia – „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>58</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Małe biblioteki</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/03/07/male-biblioteki</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/03/07/male-biblioteki#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 18:43:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Jędrzejewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/2008/03/07/male-biblioteki</guid>
		<description><![CDATA[Ta biblioteka jest niedaleko od ulicy, ale dobrze ukryta w bramie, na jednym ze zwykłych szarych osiedli. W pobliżu staruszki spacerują z psami, a gołębie wydziobują z ziemi okruchy. W bibliotece jest dużo książek; nie zgadnę, ile tysięcy, ale wszystkie półki zapełnione. Można powiedzieć, że są tu wszystkie najważniejsze tomy, a więc Biblia, poezje Adama [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ta biblioteka jest niedaleko od ulicy, ale dobrze ukryta w bramie, na jednym ze zwykłych szarych osiedli. W pobliżu staruszki spacerują z psami, a gołębie wydziobują z ziemi okruchy. W bibliotece jest dużo książek; nie zgadnę, ile tysięcy, ale wszystkie półki zapełnione. Można powiedzieć, że są tu wszystkie najważniejsze tomy, a więc Biblia, poezje Adama Mickiewicza, powieści Elizy Orzeszkowej, wiersze Juliana Tuwima i mnóstwo innych. Kiedyś myślałem, że to jest bardzo dużo i byłby bardzo mądry ten, który by to wszystko przeczytał.</p>
<p>Jeśli w takiej książnicy znajduje się naraz pięć osób to już sporo; przychodzą tu ludzie w różnym wieku. Wszystkie książki w takiej bibliotece pachną tak samo &#8211; i wszystkie takie biblioteki pachną tak samo.</p>
<p>Po skończeniu szkoły elementarnej i liceum staje się jednak oko w oko z olbrzymem wiedzy &#8211; sturękim i nie do pokonania. Okazuje się, że każde drzwi prowadzą tylko do innych drzwi, a tej amfilady wspaniałych pokoi nigdy nie zamyka widok zielonego parku. W nadziei obrony wielkiej sprawy przerzuca się stronę po stronie, a zwątpieniu chyba nie należy za bardzo ufać, bo wiadomo, czym jest dbałość o naukę. Gmach wiedzy jest niebosiężny i nie mieści się na zwyczajnym osiedlu.</p>
<p>Tym niemniej bardzo często przechodzę koło tej małej biblioteki z przypuszczeniem, że intuicja młodego ucznia była właściwa i nie będzie źle, jeżeli jako siwe sztubaki znów trafimy do tej niepozornej świątynki.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/03/07/male-biblioteki"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/03/07/male-biblioteki" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/03/07/male-biblioteki" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/03/07/male-biblioteki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozmowy o literaturze</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/02/04/rozmowy-o-literaturze</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/02/04/rozmowy-o-literaturze#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Feb 2008 22:00:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Jędrzejewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/2008/02/04/rozmowy-o-literaturze</guid>
		<description><![CDATA[Pasażerowie tramwajów, autobusów czy pociągów nieczęsto decydują się na rozmowy o zagadnieniach, powiedzmy, kulturalnych. Słyszy się zwykle pogawędki o znajomych, o telefonach komórkowych, o tzw. imprezach. Jeśli więc w środkach komunikacji miejskiej miałem okazję posłuchać dyskusji o literaturze, mam prawo zaliczyć się do szczęściarzy. Tak by się przynajmniej zdawało. Bo czy było tak w istocie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pasażerowie tramwajów, autobusów czy pociągów nieczęsto decydują się na rozmowy o zagadnieniach, powiedzmy, kulturalnych. Słyszy się zwykle pogawędki o znajomych, o telefonach komórkowych, o tzw. imprezach. Jeśli więc w środkach komunikacji miejskiej miałem okazję posłuchać dyskusji o literaturze, mam prawo zaliczyć się do szczęściarzy. Tak by się przynajmniej zdawało. Bo czy było tak w istocie, pozostawiam ocenie Czytelników BP. </p>
<p> Otóż w pociągu pewien pan zauważył, że czytam Elizę Orzeszkową i powiedział z przekąsem, że &#8220;teraz trzeba czytać Gombrowicza&#8221;. Łatwo się domyślić, co się kryło za tą uwagą. &#8220;Kiedyś w księgarni przeglądałem jakąś książkę Gombrowicza &#8211; mówi z awersją. &#8211; Nie czytałem jej, ale rzuciło mi się w oczy takie jakieś zdanie, że &lt;ja tej Polski to nienawidzę&gt;&#8221;. I dalej: &#8220;Albo &lt;Ferdydurke&gt;. Co to ma niby znaczyć? Jakiś idiotyczny tytuł. Podobno to jest wzięte z jakiegoś idiotycznego widowiska&#8221;. Na drugim biegunie znalazł się oczywiście Sienkiewicz: &#8220;A Sienkiewicz! On to się wgryzł w historię! Jaka to ogromna praca nad takim &lt;Quo vadis&gt;&#8221;. Nikt się już nie troszczy o Polskę, o rodzimą kulturę: &#8220;Dojdzie do tego, że w szkołach będzie Szymborska zamiast Mickiewicz&#8221; (fleksja oryginalna).  </p>
<p>A teraz druga część rozważań o literaturze &#8211; nie słyszałem jej na własne uszy, zamieszczam więc relację świadka: &#8220;Typowa warszawska dziewczyna ma na sobie to, co manekin za witrynami modnych sklepów odzieżowych. To, czego ubranie nie przykrywa, zazwyczaj przybiera barwę brązowawą – w gorszym wypadku pomarańczową, ale ekstrema też nie są ważne. Dziewczyna ząbki ma białe a czyste. Taki oto ideał stał obok drugiego ideału z gumą w ustach. Jeden ideał – brunetka – do drugiego ideału – blondynka – mówi na tyle głośno, żeby zwrócić uwagę otoczenia: </p>
<p>- Słyszałaś, co chce robić Giertych? Grudzińskiego mają usunąć. &lt;Inny świat&gt; – to taka zajebista książka. Taka zajebista książka.</p>
<p>- Hanny Krall? &#8211; pyta blondynka.</p>
<p>- Nie, Grudziński, Herling-Grudziński.</p>
<p>- &lt;Nowy świat&gt;?</p>
<p>- Nie, &lt;Inny świat&gt;. Dwudziestolecie międzywojenne. Z dwudziestolecia międzywojennego wszystko przeczytałam. Taaa &#8211; rozgląda się wokół ideał nr 1. &#8211; Z dwudziestolecia wszystko przeczytałam.</p>
<p>- Ja też wszystko przeczytałam, ale z romantyzmu&#8221;. </p>
<p>Co tu dużo mówić, tak to już bywa, kiedy się wszystko przeczyta. Może należałoby się upomnieć o jakieś zniżki przy zakupie karty miejskiej. </p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/02/04/rozmowy-o-literaturze"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/02/04/rozmowy-o-literaturze" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/02/04/rozmowy-o-literaturze" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/02/04/rozmowy-o-literaturze/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;że są z nami, choć w innej postaci</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/17/ze-sa-z-nami-choc-w-innej-postaci</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/17/ze-sa-z-nami-choc-w-innej-postaci#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 15:34:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Emil Górecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=130</guid>
		<description><![CDATA[Dokładnie tydzień do Wigilii. Szał zakupów, natłok ważnych spraw, świąteczne piosenki drażniące z każdego głośnika hipermarketu. Jednak nie dla wszystkich te święta będą tak szczęśliwe, jak zeszłoroczne „bo zabraknie znów czyjegoś głosu”. Na szczęście przy moim wigilijnym stole czyjś głos się pojawi. Ale przy kolacji zabraknie głosów z dalszej przeszłości: krzątania babć i rozmów dziadków. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dokładnie tydzień do Wigilii. Szał zakupów, natłok ważnych spraw, świąteczne piosenki drażniące z każdego głośnika hipermarketu. Jednak nie dla wszystkich te święta będą tak szczęśliwe, jak zeszłoroczne „<em>bo zabraknie znów czyjegoś głosu”</em>. Na szczęście przy moim wigilijnym stole czyjś głos się pojawi. Ale przy kolacji zabraknie głosów z dalszej przeszłości: krzątania babć i rozmów dziadków. Wiem, że inni będa przeżywać te święta w większej pustce, po niedawnej stracie bliskich, ze znacznie głębszymi świeżymi ranami. Przykro mi, że nie mogę im pomóc.</p>
<p>Jest jedna świąteczna piosenka, która nie wywołuje u mnie wstrętu. Nie grają jej w żadnej radiostacji, w żadnym sklepie. Ale warto jej posłuchać przed świętami, w chwili ciszy, w spokoju, w zamyśleniu. Mnie ta piosenka daje nadzieję, że ci, których w święta już nigdy fizycznie nie będzie, są ze mną, choć w innej postaci. Daje mi poczucie, że Boże Narodzenie to nie święta śniegu, prezentów i reniferów, a raczej święta trwania i przemiany, święta rodziny i bliskich, tych z dzisiaj i tych z wczoraj. Daje też nadzieję, że będe zajmować wolne miejsce przy stole za klikadziesiąt lat, w pamięci, w myślach, we wspomnieniach.</p>
<p>Choć na blogu nikt tego jeszcze nie robił, to zamieszczam link do piosenki o której piszę. Beata Rybotycka, <a href="http://youtube.com/watch?v=CD1RJtYd1lA" target="_blank"><em><strong>Kolęda dla nieobecnych</strong></em></a>.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/17/ze-sa-z-nami-choc-w-innej-postaci"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/17/ze-sa-z-nami-choc-w-innej-postaci" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/17/ze-sa-z-nami-choc-w-innej-postaci" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/17/ze-sa-z-nami-choc-w-innej-postaci/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaduszkowe pytania</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/02/zaduszkowe-pytania</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/02/zaduszkowe-pytania#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Nov 2007 22:09:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wacław Oszajca SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=27</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy raz ten dźwięk usłyszałem ponad trzydzieści lat temu na cmentarzu w Niedrzwicy Kościelnej, potem jeszcze dwa razy. Jeden raz, gdy podchodziłem z Karbu na szczyt Kościelca i ostatni raz schodząc Zawratem do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Do dziś dnia nie potrafię jednak tego dźwięku nazwać, opisać. Być może dałoby się go wydobyć z jakiegoś instrumentu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszy raz ten dźwięk usłyszałem ponad trzydzieści lat temu na cmentarzu w Niedrzwicy Kościelnej, potem jeszcze dwa razy. Jeden raz, gdy podchodziłem z Karbu na szczyt Kościelca i ostatni raz schodząc Zawratem do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Do dziś dnia nie potrafię jednak tego dźwięku nazwać, opisać. Być może dałoby się go wydobyć z jakiegoś instrumentu muzycznego lub stworzyć na symulatorze. Za pierwszy razem ów dźwięk wydała, wydobyła z siebie, wyrzuciła, wykrzyczała, młoda kobieta w momencie spuszczania do grobu trumny ze zwłokami jej męża. Żyli ze sobą zaledwie parę lat. Drugim razem, jak się potem okazało, bo w pierwszej chwili myślałem, że to ludzki głos, wydała ten dźwięk spadająca w przepaść kozica, a za trzecim razem dziewczyna, kilkunastoletni podlotek. Schodząc z ojcem i wujkiem Żlebem Zawrackim, pośliznęła się i osunęła kilkanaście metrów. Na szczęście utknęła na niewielkiej półeczce. Stojąc nad grobem i słysząc głos kobiety, pomyślałem &#8211; Boże, przecież ona krzyczy, nie krzyczy, raczej głośno skuczy, skomli, wprost wyje, jak zwierze. Nic dziwnego, że po kilku latach, słysząc głos spadającej kozicy, pomyślałem – Boże, jakiś człowiek spada w przepaść. Wszystkie te głosy brzmiały podobnie, zwierzęco-ludzko.</p>
<p><span id="more-27"></span></p>
<p>Do tych trzech głosów dzisiaj chciałbym dołączyć czwarty. Głos nieśmiały, cichy, prawie szept. Kilkuletnia dziewczynka po powrocie do domu z pogrzebu ojca pyta: Mamusiu, a tatuś, kiedy do nas przyjdzie? Cztery głosy, właściwie cztery wypowiedzi i zarazem pytania, można oczywiście pominąć milczeniem, czy też odsunąć, czy też zwyczajnie zlekceważyć. Cóż w tym dziwnego, że umierający człowiek zachowuje się jak umierające zwierze i odwrotnie. A dziecko i jego pytanie? No cóż, pytanie na miarę jego rozumu. Wierzy przecież dzieciak w baśnie. Sprawa jest jasna i nie ma potrzeby zaciemniać jej jakąś tam metafizyką. Człowieka można przecież opisać całkiem dobrze przy pomocy tablicy Mendelejewa. Jesteśmy niezłą maszyną, całkiem sensownym komputerem, zminiaturyzowaną fabryką białka, po trosze elektrownią i tyle. Owszem, jesteśmy krewniakami gwiazd, ale ta konstatacja tylko potwierdza biblijną przecież prawdę, że powstaliśmy z prochu ziemi i w proch się obrócimy. Śmierć nie jest niczym nadzwyczajnym. Jak wszystko inne, my również przemijamy i właściwie nie pozostaje po nas nic. Co najwyżej pustka i wspomnienie.</p>
<p>Może i tak, może taka jest o nas prawda. Co jednak począć z tym ludzko-zwierzęcym skowytem żyjących stworzeń w chwili nagłej, a bywa i nienagłej, śmierci? Tylko, co zrobić z pytaniem tej dziewczynki? Co temu dziecku odpowiedzieć? Czy znajdzie się ktoś, kto popatrzy tej kilkuletniej dziewczynce i powie, jak najdelikatniej, a jednak powie: Twój tatuś nigdy już do ciebie nie przyjdzie. Nigdy go nie zobaczysz. Jak powiedzieć dziecku, że zmarły ojciec naprawdę je kochał, skoro teraz oto odszedł i nigdy już nie wróci? Przecież taka rozłąka na zawsze jest krzywdą, gdyż ponad miłość stawia śmierć pojmowaną jako unicestwienie.</p>
<p>Podobnie ma się rzecz z ludzko-zwierzęcym skowytem kobiety, dziewczynki i kozicy. Owszem, można całą sprawę zbyć powiedzeniem – instynkt samozachowawczy zadziałał i będzie to prawdą. Ale czy całą prawdą? Dlaczego jest tak, że również wtedy, gdy śmierć traktujemy jak zwyczajne zjawisko, jako ostatni przejaw życia, po którym już tylko nicość, dlaczego mimo to boimy się jej i przeciwko niej się buntujemy? Dlaczego występujemy przeciwko logicznej oczywistości, przeciwko faktom? Każdy, kto się narodził, musi umrzeć. Ale nawet, jeśli uda się nam przekonać nasz rozum i pogodzi się on z tym, że jesteśmy śmiertelni, to trudniej przekonać serce. Ono będzie się bronić do ostatka. Dowód? Mowy pogrzebowe nad trumnami niewierzących. Będziesz na zawsze żył, mówi się do zmarłego, w naszych sercach, w swoich książkach, w domu, który zbudowałeś, w sercu swoich najbliższych i przyjaciół. Będziesz żył! Będziesz żył nadal!</p>
<p>*</p>
<p>A zatem na pytanie o znaczenie śmierci mamy dwie odpowiedzi. Może trzy. Pierwsza odpowiedź brzmi – Nie wiem na ten temat nic. Druga – Śmierć kończy ludzkie życie i nie ma się nad czym zastanawiać. Nicość jest nicością i niczym więcej. Trzecia odpowiedź – Znam smak szczęścia, zaledwie je posmakowałem i nielogiczne byłoby sądzić, że na tym koniec.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/02/zaduszkowe-pytania"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/02/zaduszkowe-pytania" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/02/zaduszkowe-pytania" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2007/11/02/zaduszkowe-pytania/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

