<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny &#187; Filozofia</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/category/filozofia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 22:32:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Wolność z wyboru</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 11:48:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193</guid>
		<description><![CDATA[Różnie myśli się o wolności: można uważać, że wolny, to ten, kto nie doświadcza przemocy; albo że wolny to ten, kto nie jest niczym związany; lub też że wolny to ten, kto może robić co mu się podoba. Święty Tomasz określał wolność jako możliwość dokonywania wyboru. Wolność pojmowana jako wolność wyboru jest &#8211; w większym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Różnie myśli się o wolności: można uważać, że wolny, to ten, kto nie doświadcza przemocy; albo że wolny to ten, kto nie jest niczym związany; lub też że wolny to ten, kto może robić co mu się podoba. Święty Tomasz określał wolność jako możliwość dokonywania wyboru.</p>
<p>Wolność pojmowana jako wolność wyboru jest &#8211; w większym stopniu niż inne rodzaje wolności -wyznaczona nie tylko przez czynniki zewnętrzne, ale również przez czynniki wewnętrzne, mianowicie przez rozum. Bowiem to właśnie rozum pozwala człowiekowi na formułowanie sądów na temat tego, co jest najlepszą ewentualnością i na tej podstawie człowiek dokonuje wyboru. W tej koncepcji stworzenie nierozumne nie jest wolne, bo nie umie wydać sądu. Z drugiej strony, gdyby człowiek miał doskonałą wiedzę o rzeczywistości, nie miałby wahań i niczego nie musiałby wybierać, bo najlepsza decyzja zawsze byłaby oczywista. Zatem wolność przysługuje człowiekowi dlatego, że znajduje się gdzieś pośrodku pomiędzy bezrozumnością a wszechwiedzą. Wszechwiedza nam nie grozi, więc wnioskiem powinno być, że im więcej rozumu, tym większa jest wolność. Tymczasem daje się zauważyć, że człowiek ulega złudzeniu, iż staje się tym bardziej wolny, im większy jest wachlarz ewentualności, które może wybrać. Jednak &#8211; zwłaszcza w obecnych czasach &#8211; takie przekonanie jest tylko złudzeniem: ponieważ natłok możliwości jest ogromny, a zmienność sytuacji zawrotna, to nie starcza czasu ani sposobu, aby te ewentualności rozpoznać. W rezultacie zamiast realizować swą wolność trwa się tylko w gorączkowej pogoni za następnymi możliwościami.</p>
<p><span id="more-1193"></span></p>
<p>Co więcej, człowiek zachowuje się tak, jakby uważał, że rozumność to coś, co wolność ogranicza, bo zawęża gamę możliwości. Zastanówmy się nad następującym przykładem: Wiedza o tym, że w odległości dwóch kroków przed nami zaczyna się przepaść ograniczy nasz wybór co do kierunku, w którym chcemy dalej się posuwać. Nie można jednak powiedzieć, że wiedza o tym umniejszyła naszą wolność, ponieważ nadal mamy możliwość wyboru, ale będzie to wybór mądrzejszy. O tym właśnie się zapomina: że do bycia wolnym nie wystarczy mieć możliwości wybierania, ale trzeba jeszcze rozumieć, dlaczego wybiera się coś jednego, a nie innego.</p>
<p>Narzuca się wniosek, że w sytuacji nadmiaru możliwości – a o taką właśnie sytuację człowiek z sukcesem zabiega &#8211; rozum powinien służyć przede wszystkim do tego, żeby wiele możliwości od razu wykluczyć. Człowiek powinien dokonać rozumnego samoograniczenia. Swoje życie przeżywają pierwsze pokolenia ludzi, którzy żyją w warunkach powszechnej obfitości dóbr. U nich często motywacją do działania nie jest już potrzeba ani nawet pragnienie, ale przypadkowa zachcianka. Ponieważ jednak realizacja zachcianek nie zbliża do odkrywania sensu życia, więc jeśli człowiek chce przeżywać swoje życie w sposób rozumny, musi od nowa nauczyć się rozumnie wybierać i tak odzyskać prawdziwą wolność. Podobne wymaganie nie pojawiło się dotąd nigdy na taką skalę. Dotychczas w wielu sprawach ludziom nawet nie przychodziło na myśl, że powinni się sami ograniczać, bo ograniczał ich trudny do zniesienia niedostatek. Wydaje się wszakże, że teraz już nie tylko asceci, ale i zwykli ludzie muszą dobrowolnie zrezygnować z wyborów, które na pierwszy rzut oka zdają się przyjemne i korzystne.</p>
<p>Trzeba mieć jednak podstawę do zdecydowania, które elementy mozaiki możliwości należy wyeliminować. Jako osoba wierząca myślę, że taką podstawę dla wierzących powinny stanowić wskazania wiary. Wszakże nie wystarczy tego tak skwitować, bo często owe wskazania wiary nie są ani oczywiste ani zrozumiałe ani prawdziwie zinterioryzowane. Simone Weil brzmiała radykalnie, ale miała rację, kiedy przynaglała do namysłu nad tym, z czego może wypływać i jaką formę może mieć samoograniczenie, które byłoby możliwe do przyjęcia dla współczesnego człowieka. Taki namysł jest nieodzowny, gdyż wybór polegający na tym, żeby ograniczyć samemu sobie możliwość wyboru ze względu na jakąś wartość lub wartości naczelne jest wyborem zasadniczym i fundującym naszą wolność. Ci, którzy by go dokonali byliby wolni z wyboru.</p>
<p>Święty Tomasz wskazywał, że wolność wyboru jest jedynie środkiem do prawdziwej wolności, która jest tym większa, w im większym stopniu człowiek posiada prawdę (mądrość) i dobro (miłość) i im bardziej jego wybory są przez nie podyktowane. Myślę, że jest to wskazówka nader aktualna.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjątkowy wykładowca</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Jun 2009 06:41:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Wocial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1012</guid>
		<description><![CDATA[Tym, co od razu rzucało się w oczy była jego uprzejmość i elegancja w sposobie bycia. Niemal nadmierna, taka nie pasująca do naszej kultury, jakby przeniesiona z innego świata, w którym każdy jest ważny i wart skupienia na nim uwagi. Przy bliższym obcowaniu ujawniały się oczywiście dalsze jego cechy pozwalające wyczuć, że ma się przed [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tym, co od razu rzucało się w oczy była jego uprzejmość i elegancja w sposobie bycia. Niemal nadmierna, taka nie pasująca do naszej kultury, jakby przeniesiona z innego świata, w którym każdy jest ważny i wart skupienia na nim uwagi. Przy bliższym obcowaniu <span> </span>ujawniały się oczywiście dalsze jego cechy pozwalające wyczuć, że ma się przed sobą prawdziwego filozofa, ginący gatunek miłośnika mądrości. Mądrości, która nie jest wiedzą, chociaż się na niej wspiera, ale umiejętnością docierania do istoty rzeczy dzięki zaangażowaniu całej osoby.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Miałam przywilej i zaszczyt być uczennicą Jerzego Wociala, bo o nim jest mowa.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Zachęcam do przeczytania wywiadu przeprowadzonego z nim przez Katarzynę Jabłońską a wydrukowanego w Rzeczypospolitej w zeszłą sobotę, bo zawarte w nim wyznania wprost unoszą czytelnika. <span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"><a href="http://www.rp.pl/artykul/61991,312794_Bliski_jak_powietrze.html">http://www.rp.pl/artykul/61991,312794_Bliski_jak_powietrze.html</a> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Dzień później, w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego, o szóstej rano Jerzy Wocial zmarł.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kto wymyślił duszę</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 May 2009 12:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[biblia]]></category>
		<category><![CDATA[dusza Platon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=972</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby urządzono konkurs na to, który opis rzeczywistości najdłużej pobudzał wyobraźnię i najsilniej oddziałał na przekonania, pierwsze miejsce trzeba by chyba przyznać platońskiemu podziałowi na świat idei i świat materii, i wynikającemu stąd dualizmowi ducha i ciała. Od dwóch tysięcy lat judeochrześcijańska koncepcja człowieka jako duchowo-cielesnej całości przegrywa z tym utrwalonym przez Platona podziałem. Według [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby urządzono konkurs na to, który opis rzeczywistości najdłużej pobudzał wyobraźnię i najsilniej oddziałał na przekonania, pierwsze miejsce trzeba by chyba przyznać platońskiemu podziałowi na świat idei i świat materii, i wynikającemu stąd dualizmowi ducha i ciała.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Od dwóch tysięcy lat judeochrześcijańska koncepcja człowieka jako duchowo-cielesnej całości przegrywa z<span> </span>tym utrwalonym przez Platona podziałem. Według Platona dusza jest tym,  co w człowieku boskie, wieczne i piękne. Tę duszę spotyka przykrość: upada i ląduje w ciele na naszym niedoskonałym, bo materialnym, a więc poddanym zmianom, świecie. Po śmierci ciało ulega rozpadowi, a dusza porzuca je i rozpoczyna swą pozaziemską wędrówkę, żeby w zależności od tego, jak sprawowała się na ziemi,<span> </span>doznać wyzwolenia i zasłużyć na przebywanie w niezmiennym świecie idei, lub ponownie stoczyć się na ziemię i zamieszkać w kolejnym ciele. Tymczasem, jak pisał teolog angielski N. Lash, „rozróżnienie biblijne nie opisuje różnicy między żywymi systemami i ich zdolnościami (jak w przypadku umysłu i materii czy duszy i ciała), ale między tym, co rodzi się do życia, i tym, co rozpada w proch, między nie-życiem lub złym życiem a życiem: życiem rzeczywistym, życiem prawdziwym, życiem Bożym i życiem całego stworzenia w Bogu”.<span id="more-972"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Przecież jeśli dziękuje się Bogu za życie i za całe stworzenie uważając je za cudowny dar dobrego i kochającego Boga-Stwórcy, to znaczy, że uznaje się ten świat i życie za cenną wartość. I to jest myślenie biblijne i chrześcijańskie. Kłóci się ono z określeniem naszego świata jako padołu łez, na bytowanie w którym jesteśmy skazani. To ostatnie nie jest biblijne, tylko platońskie. A tak głęboko zostało przyswojone, że przyćmiewa wynikający z Biblii stosunek do życia jako daru. Owo grosze i lekceważone bytowanie, w które jakby za karę jesteśmy strąceni z jakiegoś lepszego rodzaju bytowania w świecie idei, odbywa się w materii, w ciele. I to właśnie ciało – wedle platońskiej koncepcji &#8211; okazuje się odpowiedzialne za<span> </span>naszą niedoskonałość. Chrześcijaństwo niefrasobliwie przejęło ten sposób rozumowania zamieniając tylko niedoskonałość na grzeszność, co pogarsza jeszcze naszą sytuację, bo za niedoskonałość nie byliśmy odpowiedzialni, a za grzeszność &#8211; jako rezultat własnych złych wyborów, do których jesteśmy zdolni jako istoty obdarzone wolnością &#8211; jesteśmy.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Usiłuję sobie to wszystko uporządkować i dojść albo do uzasadnienia wdzięczności za dar, albo pretensji o karę. Wydaje się, że dla wdzięczności jest miejsce wówczas, gdy człowiek ufa, że po życiu na ziemi ma w perspektywie życie wieczne. Wówczas cierpienie na tym „padole łez” nie jest ostateczne i zawsze można mieć nadzieję, na to,  przekreślą je przyszłe szczęśliwe wydarzenia. Natury tych wydarzeń nie możemy poznać, bo właśnie niepoznawalność należy do ich natury, ale możemy mieć nadzieję, że gdybyśmy byli w stanie je poznać, to byśmy chcieli, żeby nas spotkały. Mimo, że chrześcijaństwo głosi nadzieję zmartwychwstania człowieka jako całości, w nowym, przemienionym ciele, tak jak pokazało się to w wypadku zmartwychwstania Chrystusa,<span> </span>to przeciętny chrześcijanin nadal<span> </span>- po platońsku &#8211; wierzy w nieśmiertelność duszy, a nie w nieśmiertelność człowieka. Nie tylko zresztą przeciętny chrześcijanin dzieli człowieka na ciało i duszę. Wielcy nauczyciele chrześcijaństwa, na przykład św. Augustyn, a po nim wielu innych, słabość ciała czynili odpowiedzialną za grzech i tylko niematerialną część człowieka określaną mianem duszy, postrzegali jako część godną kontaktu z Bogiem. Poza tym, nadal chrześcijanie wspólnie ze swoimi pasterzami modlą się za dusze w czyśćcu cierpiące, za szczęście wieczne dusz naszych bliskich zmarłych itp., a nie &#8211; odpowiednio &#8211; za ludzi w czyśćcu cierpiących czy za szczęście (całych) zmarłych.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Widać jeszcze nie zrozumieliśmy<span> </span>jednoczącego znaczenia wcielenia Boga w materialny świat, w ludzkie ciało. Czy wobec tego nie należałoby z optymizmem spojrzeć na zjawiska narastającego kultu ciała i materii w postaci choćby konsumpcjonizmu i wolności seksualnej,  z którymi mamy współcześnie do czynienia w społeczeństwach post-chrześcijańskich? Bo może jest to dramatyczna i na razie nieporadna próba rehabilitacji ciała i materii, a więc w rezultacie próba przyswojenia sensu wcielenia. Czy nie jest to właśnie jakby pierwszy etap wyzwolenia się spod wpływu koncepcji dualistycznych, deprecjonujących materię, a wraz z nią stworzony świat, w tym nasze ciało? Czy nie jest to zwiastunem uznania tego, czym tchnie Biblia i co przekazuje nam historia Jezusa z Nazaretu: cudowności, świętości naszego zmiennego, kruchego, zniszczalnego świata?</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Ośmielam się mieć nadzieję, że tak jest, że te wymienione i inne nie wymienione niepokojące nas współcześnie zjawiska prowadzą – krętą co prawda ścieżką &#8211; do wyniesienia wszystkiego tego, co z woli Stwórcy istnieje, ponad to, co wtórnie rodzi się jako idea w umysłach stworzonych istot.  Mam nieśmiałą nadzieję, że jesteśmy świadkami buntu mas przeciw dominacji idei i świadkami odwracania platońskiego porządku. Z jeszcze większą nieśmiałością przyznam, że przychodzi mi do głowy, że wśród idei, które być może należałoby pogrzebać, żeby cudowność świata ukazała się na nowo, jest też idea duszy.</p>
<p class="MsoNormal">
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepolityczna uczta w „Polityce”</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/04/niepolityczna-uczta-w-%e2%80%9epolityce%e2%80%9d</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/04/niepolityczna-uczta-w-%e2%80%9epolityce%e2%80%9d#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Mar 2009 22:32:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Gadacz]]></category>
		<category><![CDATA[Historia Filozofii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=861</guid>
		<description><![CDATA[Były tłumy! Ludzie w wieku od podstawówki do zupełnie starych (celowo nie piszę starszych, bo trzeba patrzeć prawdzie w oczy), zajęli wszystkie wolne krzesła, których nie starczyło, więc sporo osób stało w dużym ścisku. Część tłumu – ze znanych mi twarzy dojrzałam o. Oszajcę – nawet wylewała się przez drzwi i stała w korytarzu. Profesor [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!--[if gte mso 9]&gt;  Normal 0 21   false false false        MicrosoftInternetExplorer4  &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt;   &lt;![endif]--> <!--[if gte mso 9]&gt;  &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt;   &lt;![endif]-->Były tłumy! Ludzie w wieku od podstawówki do zupełnie starych (celowo nie piszę starszych, bo trzeba patrzeć prawdzie w oczy), zajęli wszystkie wolne krzesła, których nie starczyło, więc sporo osób stało w dużym ścisku. Część tłumu – ze znanych mi twarzy dojrzałam o. Oszajcę – nawet wylewała się przez drzwi i stała w korytarzu. Profesor Tadeusz Gadacz na podstawie takiej frekwencji zmienił zdanie o Warszawie. Okazja? To zdumiewające, ale okazją była zorganizowana w siedzibie „Polityki” promocja książki „Historia filozofii XX wieku” i spotkanie z jej autorem, Tadeuszem Gadaczem. Nie żadna lustracja, ani aborcja, ani konflikt izraelsko-palestyński. A jednak nie jest z nami tak źle. Nie tylko warszawiakom (ujawniła się na przykład 50 osobowa grupa z Gdańska) pozostał jeszcze jakiś instynkt pozwalający wykrywać wielkość i chcieć się do<span> </span>niej zbliżać.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Chociaż ja również przez dwie bite godziny stałam, ani przez chwilę nie żałowałam, że przyszłam. Uwielbiam spotykać ludzi z pasją, a jeśli na dodatek pasję ma mądry człowiek i <span> </span>jest nią myślenie i dzielenie się rezultatami swoich poszukiwań i przemyśleń z czytelnikiem, któremu okazuje się szacunek, choćby przez to, że stara się mówić jak najbardziej zrozumiale o sprawach skomplikowanych, to jest to wyjątkowo smakowita uczta.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Dla Tadeusza Gadacza życie jest filozofią i właśnie takie życie kocha. Odpoczywa, kiedy śpi &#8211; pięć godzin dziennie. Poza tym – czyta. Wyjeżdża zagranicę, po to tylko żeby czytać w bogatszych bibliotekach. Czyta – w sześciu językach &#8211; również to, co czytali inni filozofowie i na tej podstawie znajduje związki ich myśli z tradycją, o których oni sami nie wiedzieli. Także na tej podstawie odkrywa wzajemne podobieństwa między z pozoru dalekimi od siebie prądami myślowymi. Napęd do życia daje mu filozofia, pocieszenie daje mu filozofia. Ciekawe, co je na śniadanie?</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Niebywała erudycja Profesora budzi podziw i może onieśmielać, ale nie jest wymierzona przeciw mniej sprawnym, nikogo nie wyklucza, nie pomniejsza. Raczej można powiedzieć, że szczodrze udziela się. Szereg stwierdzeń Tadeusza Gadacza sprawiło mi wiele radości. Wymienię kilka: Autor w sporze między poszukiwaniem prawdy a dążeniem do oryginalności staje po stronie prawdy &#8211; nawet jeśli prawdopodobnie nigdy się jej nie odkryje. W filozofii interesuje go człowiek. Ceni filozofię dialogu. Dialog jest według niego zarówno instrumentem (Habermas) jak i egzystencją (Levinas). Nie lubi powojennej filozofii francuskiej, bo zrezygnowała z pytania o prawdę i zajmuje się grami. Uważa, że filozofia powinna uczestniczyć w ważnych wydarzeniach współczesności, na przykład powinna przemyśleć obecny kryzys i to że tak nie jest Profesor uważa za zjawisko negatywnie świadczące o naszej kulturze i niebezpieczne.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Autor tworzy dzieło, które będzie miało kilka tysięcy stron i będzie przeglądem stanowisk kilkuset filozofów. Na pytanie kolegi, po co pisze takie dzieło, przecież wszystko można znaleźć w googlach, mówi, że gdy wpisuje w google słowo &#8220;sens&#8221;, wyskakuje mu miasto we Francji.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Na początku spotkania pada pytanie, dlaczego pisze książkę  tak obszerną. Wyjawia w odpowiedzi, że nie da się krócej napisać tego, co chce. Dla zobrazowania problemu przytacza mail anonimowej studentki, która poprosiła go o napisanie, jaki jest według niego sens życia, ale żeby było w jednym zdaniu. Śmiechy z sali, bo wszyscy wiedzą, że się nie da.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Pod koniec spotkania ktoś dociekliwy chce jednak wiedzieć, co odpowiedział tej anonimowej studentce na jej pytanie o sens życia. Tadeusz Gadacz uśmiecha się i mówi: „Odpowiedziałem jej, że miłość”.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">A więc jednak się da! I to nawet jednym słowem!</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/04/niepolityczna-uczta-w-%e2%80%9epolityce%e2%80%9d"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/04/niepolityczna-uczta-w-%e2%80%9epolityce%e2%80%9d" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/04/niepolityczna-uczta-w-%e2%80%9epolityce%e2%80%9d" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/04/niepolityczna-uczta-w-%e2%80%9epolityce%e2%80%9d/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepokoje na temat Boskich nakazów</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 15:51:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Abraham]]></category>
		<category><![CDATA[Chyrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kierkegaard]]></category>
		<category><![CDATA[Quinn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=849</guid>
		<description><![CDATA[Czy Bóg może nakazać coś, co jest sprzeczne z Jego przykazaniami?  Starożytność udzieliła odpowiedzi na to pytanie ustami Sokratesa, który w jednym z dialogów Platona wypowiada się następująco: „Bośmy się zgodzili, że bogowie dlatego lubią to, co zbożne, że jest ono zbożne, a nie ono jest zbożne dlatego, że bogowie je lubią.” Mowa tu o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy Bóg może nakazać coś, co jest sprzeczne z Jego przykazaniami?  Starożytność udzieliła odpowiedzi na to pytanie ustami Sokratesa, który w jednym z dialogów Platona wypowiada się następująco: „Bośmy się zgodzili, że bogowie dlatego lubią to, co zbożne, że jest ono zbożne, a nie ono jest zbożne dlatego, że bogowie je lubią.” Mowa tu o pogańskich bogach. Wydawałoby się, że tym bardziej Bóg Jedyny powinien lubić to, co jest zbożne.<br />
Dlatego tak niepokojące są te fragmenty Biblii, które wydają się świadczyć o czymś przeciwnym. Ks Rdz 22 to jedno z najbardziej przejmujących zdarzeń, jakie kiedykolwiek zostały opisane. Jest nim dramat Abrahama, któremu Bóg nakazał zabicie długo wyczekiwanego i ukochanego syna, Izaaka. Ta opowieść frapowała wielu myślicieli różnych epok i różnie ją interpretowano. Sens tej biblijnej sceny genialnie zgłębia między innymi duński XIX-wieczny prekursor egzystencjalizmu, Soren Kierkegaard, w swym dziele pt „<em>Bojaźń i drżenie</em>”. Stwierdza tam, że ponieważ Abraham chciał być posłuszny Bogu, to tym samym w swym sercu został mordercą syna. To, że czynu nie dokonał nie ma istotnego znaczenia. Co więcej &#8211; pisze Kierkegaard &#8211; jego decyzja była słuszna, chociaż niemoralna, gdyż wiara zawiesza etykę. Inaczej mówiąc, nakaz Boga anuluje normy etyczne, ma wyższy niż one priorytet. Ale wiedzieć o tym może tylko ten, argumentuje Kierkegaard, kto podjął ryzyko wiary, zgodził się na absurd i stał się rycerzem wiary.<br />
Boję się rycerzy wiary. Myślę sobie: a co, jeśli pomylą głos Boga z jakimś innym głosem?<br />
W książce „<em>O sytuacjach bez wyjścia w etyce</em>” Barbara Chyrowicz pisze o tym, jaki pogląd na decyzję Abrahama ma współczesny etyk, Philips Quinn. Mówi on, że ma nadzieję, iż takie wybory nie mogą się zdarzyć. Mówi dalej, że gdyby mimo wszystko, wbrew swej nadziei, znalazł się w sytuacji Abrahama, pewnie pomyślałby, że nakaz zabicia Izaaka nie jest nakazem Boga. Jednak powodem, dla którego tak właśnie by pomyślał, nie byłoby przeświadczenie, że doskonale dobry Bóg nie mógłby zlecić takiego nakazu, ale to, że nakaz taki nie mógłby być skierowany bezpośrednio do niego. <span id="more-849"></span>Wynika stąd, że Quinn jest przekonany, źe Bóg nie może tak powiedzieć, bo do niego osobiście nie mówi. To w istocie brak wiary. A więc wydaje się, że Kierkegaard ma rację: gdyby Quinn wierzył, dopuściłby, że taki  niemoralny nakaz może się pojawić. Na jakiej wszak podstawie Quinn sądzi, że Bóg może nakazać dokonanie czynu, który jest niemoralny?<br />
Otóż – jak pisze Barbara Chyrowicz &#8211; Quinn twierdzi, że dziedzina moralności nie jest jedynym źródłem ostatecznych wartości. Dlatego może istnieć konflikt między moralnym nakazem poszanowania życia a nakazem Boga. Zaś Bóg może nakazać coś, co jest przez Niego samego zakazane dlatego, że jest Inny, Święty. Dobroć Boga nie jest wyłącznie moralną dobrocią. Jest to dobroć doskonała, ale człowiek nie może przeniknąć jej natury, choć może uzyskać pewien wgląd w nią. Może mianowicie Bożą dobroć rozumieć w sensie metafizycznej doskonałości – metafizycznej pełni i samowystarczalności, która jako taka jest źródłem wszelkiej egzystencji oraz pomniejszych doskonałości obecnych w stworzonym świecie. Być może Boża dobroć ma wymiar bliższy wymiarowi estetycznemu niż moralnemu, pisze Quinn, a być może ma jeszcze inny wymiar, który dla nas, ludzi, jest zupełnie nieodgadniony.<br />
A może nie można Boga rozumieć, bo Bóg, jak pisze Franz Rosenzweig w „<em>Gwieździe Zbawienia”</em>, musi działać tak, aby Jego postępowanie było trudne, albo zgoła niemożliwe do zrozumienia. A to po to, „aby człowiek miał możliwość prawdziwie, a więc w wolności, wierzyć Mu i ufać”.  To znaczy, że gdyby człowiek rozumiał, to  nie wierzyłby prawdziwie i byłby swą wiedzą zniewolony? Na pierwszy rzut oka stwierdzenie to jest szokujące. Jednak ma pewien sens: chodzi chyba o to, że wiedza czyni wiarę zbędną.<br />
To, że nie można zrozumieć Boga jest stosunkowo łatwe do przyjęcia, niejako zawiera się w pojęciu Boga. Ale już to, że może On nakazywać czyny moralnie złe trudno jest zaakceptować. Bo czyż wówczas nie jest tak, że możliwa staje się każda zbrodnia, gdyż każdą można tłumaczyć posłuszeństwem wobec nakazów Boga? Czy nie pogrąża to człowieka na powrót w chaosie z braku kryteriów do odróżniania dobra od zła? I czy rzeczywiście staje przed człowiekiem dylemat: albo brak wiary albo ślepe posłuszeństwo niezrozumiałym nakazom?<br />
Czy to, że trwają debaty na ten temat oznacza,  iż wyznawcy Boga Jedynego zaakceptowali w rzeczywistości jedynie Pierwsze Przymierze i temu Pierwszemu podporządkowują Drugie Przymierze, czyli ofiarowanie Prawa?<br />
I czyż radykalnego przezwyciężenia takich dylematów nie oferuje chrześcijaństwo, z jego Trzecim Przymierzem, Jezusem Chrystusem?<br />
Czy więc wolno wierzyć, że Bóg chrześcijan nie może nakazać zrobienia czegoś wbrew Swoim przykazaniom, mimo że pozostaje Niepojęty i Wszechmocny?<br />
Chcę wierzyć,  że to jest właśnie Dobra Nowina, która jednak &#8211; jak o tym poucza historia świętych wojen, krucjat, tępienia innowierców &#8211; z widocznymi oporami przebija się do świadomości chrześcijan.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rzecz o sumieniu</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Aug 2008 18:15:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=360</guid>
		<description><![CDATA[Do napisania tego tekstu skłoniła mnie refleksja jaka naszła mnie po wysłuchaniu wykładu wskazanego przez Cypiska. Jeśli ktoś jest zainteresowany wysłuchaniem to należy się udać tu: http://www.it.dominikanie.pl/spotkania/ wykład “Kiedy należy słuchać swojego sumienia?” Zbigniewa Bomerta OP. Osobiście wykład uważam za taki sobie, ale zawiera parę ciekawych myśli. Wykład jest taki sobie, bo o. Bomert w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do napisania tego tekstu skłoniła  mnie refleksja jaka naszła mnie po wysłuchaniu wykładu wskazanego  przez Cypiska. Jeśli ktoś jest zainteresowany wysłuchaniem to należy  się udać tu: <a href="http://www.it.dominikanie.pl/spotkania/" target="_blank">http://www.it.dominikanie.pl/spotkania/</a> wykład “Kiedy należy słuchać  swojego sumienia?” Zbigniewa Bomerta OP.</p>
<p>Osobiście wykład uważam  za taki sobie, ale zawiera parę ciekawych myśli. Wykład jest taki  sobie, bo o. Bomert w wielu miejscach mówi w sposób albo bardzo skomplikowany,  albo bardzo infantylny.</p>
<p>Jednakże do meritum. Wg tezy  wykładu bazującej na naukach św. Tomasza:</p>
<ol type="1">
<li>sumienie jest tożsame z rozumem,</li>
<li>sumienie może być błędne,</li>
<li>sumienie powinno ewoluować.</li>
</ol>
<p>Przyjmijmy, że zgadzam się  ze wszystkimi 3 tezami, bo skoro sumienie może być błędne to, żebyśmy  mieli szansę żyć zgodnie z tym czego oczekuje od nas Bóg musi móc  ewoluować. Umiejscowienie sumienia w umyśle jest przekonujące, bo  to dobre miejsce, które ewoluuje i podpowiada nam jak się zachować.  To czy sumienie może w ogóle być błędne oczywiście można poddać  w wątpliwość, jednakże myślę, że da się znaleźć trochę przykładów,  że tak, rzeczywiście może takie być.</p>
<p>Co z tego wynika? Wynika tyle,  że sumienie nie jest absolutnym miernikiem dobra i zła. Jest subiektywnym  miernikiem wykształconym w oparciu o nasze życie i zdobyte przez nas  doświadczenie. A z tego z kolei wynika, że skoro mamy różne doświadczenia,  to znaczy, że mamy różne sumienia. A skoro mamy różne sumienia  to nikt z nas nie potrafi powiedzieć co jest absolutnie dobre, a co  jest absolutnie złe. Z tego z kolei wynika, że nikt nie może powiedzieć  z całą pewnością, że czynię dobrze lub źle, bo nie ma gwarancji,  że jego sumienie nie jest błędne. Ergo nikt z nas nie jest pewien,  co jest dobre, a co jest złe. Jeszcze lepiej: dzisiaj uważam, że  X jest dobre, ale w związku z nowym doświadczeniem jutro uważam,  że X jest jednak złe. W praktyce oznacza to, że cały czas się uczymy  i odkrywamy świat. W dodatku pech chciał, że nigdy nie będziemy  wiedzieli, czy nasz rozum jest już doskonały i potrafi zawsze ocenić  prawidłowo, dlatego, że nie mamy punktu odniesienia, nie wiemy, czyj rozum jest doskonały.</p>
<p><span id="more-360"></span></p>
<p>Wiem, zaraz pojawi się głos,  że mamy przecież dekalog. Nic bardziej błędnego. Dekalog powinniśmy  odłożyć na półkę jako zdobycz dziejową. Dlaczego? Spróbujmy  wyobrazić sobie, że cała ludzkość to jedna istota ludzka. Kiedy  ta istota się narodziła była mała, niezbyt inteligentna, nie posiada  jeszcze żadnej specjalnej wiedzy. Trzeba ją jakoś ukierunkować.  Małemu 3 letniemu dziecku nie tłumaczymy czym jest ogień, czym jest  kuchenka, co to jest gaz, tylko mówimy „nie podchodź do tego”!  Dlaczego tak robimy? Ano dlatego, że dziecko jest za małe, nie zrozumie  tego wszystkiego, musi wiedzieć, że nie wolno mu się zbliżać do  kuchenki, bo to grozi jego życiu. Tak samo dziką hordę dawnych homo  sapiens trzeba jakoś ukierunkować. Jak to zrobić tak, żeby zrozumieli?  Dać im kilka prostych zasad, pasujących do ich prostego świata.</p>
<p>Czy jak to dziecko będzie  miało 10 lat też będziemy mu mówić „nie podchodź do tego”?  Nie, bo wytłumaczymy mu już czym jest ogień, co to znaczy poparzyć  się, ono już będzie to rozumiało. I dlatego po dekalogu kiedy już  ludzkość obrała właściwy kierunek pojawił się Jezus i zaczął  tłumaczyć czym jest miłość bliźniego. Z tej nauki dalej mamy używać  rozumu i podejmować działania na podstawie jego wskazań.</p>
<p>Jak rozwijać swój rozum?  Szukać świadomie. Słuchać świadomie. Nie chodzi o to, żebyśmy  uznali, że jesteśmy genialni i uznali, że nasz rozum jest doskonały.  Nie możemy go też rozwinąć nim samym. Musimy obserwować świat,  słuchać ludzi, uczyć się. Jeśli ktoś coś mówi powinniśmy go  chociaż spróbować wysłuchać. Problemem tego świata jest to, że  różni ludzie obwołują się autorytetami, których należy słuchać.</p>
<p>Katolicy zobowiązani są słuchać  papieża, księży itp. i postępować wg ich nauczania. I to jest problem,  bo wtedy zakładamy, że nikt inny nie ma racji, a zatem ograniczamy  możliwości własnego rozwoju. Podchodzimy nieodpowiedzialnie do rozwoju  własnego sumienia. Nie uważam, że kościół i księża to zło.  Przeciwnie, to ludzie, którzy mogą mieć do powiedzenia coś ciekawego,  co nas rozwinie. Nie podoba mi się tylko to, że zbudowali system,  w którym określają, co jest dobre, a co złe w sposób dość autorytarny  i sprzeciw wobec tych definicji wg systemu skutkuje powstaniem grzechu  i utratą łaski Boga. Zakazują w ten sposób swoim wiernym rozwoju  własnego sumienia i nie pozwalają im wykraczać poza te normy, które  ich zdaniem są właściwe. A przecież określają te normy wg swojego  sumienia. Skąd wiedzą, że nie jest ono błędne? A przynajmniej, czy  nie powinno ulec modyfikacji w związku z np. rozwojem cywilizacji.  A jeśli dojdzie do tego, że jednak trzeba ewoluować i zmienić tę  naukę, jak choćby w przypadku heliocentryzmu, jak wytłumaczą wiernym,  że słuchając ich pozbawili się możliwości rozwoju swojego sumienia?  Że wierni ci niepotrzebnie żyli w traumie i poczuciu winy za grzech?</p>
<p>Rozwijając swój rozum nie  mamy być uczestnikami jednego systemu, nie mamy się ograniczać. Mamy  czerpać z osiągnięć wszystkich ludzi na świecie, nie ważne czy  to muzułmanie, chrześcijanie, buddyści czy ateiści.</p>
<p>Ponownie zatem wracamy do pytań  fundamentalnych postawionych przeze mnie między innymi w tekście „<a href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat">Szeroki  kąt</a>”. Co nam daje system religijny? Po co nam obrzędy? Czy obecnie  obowiązujące systemy religijne mają poprawne konstrukcje, zgodne  z wolą Boga? Czy Bóg udzieli swojej łaski tylko uczestnikom jednego  systemu?</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>46</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szeroki kąt</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Aug 2008 19:58:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=322</guid>
		<description><![CDATA[Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś poza czasem i szybujesz nad gęstymi lasami w górach i obserwujesz starożytne plemię Indian. Prowadzi ich wódz, który próbuje znaleźć dla nich nowe schronienie po tym jak poprzednie uległo zniszczeniu przez kataklizm. Docierają do doliny bogatej w roślinność i zwierzynę. Rozpoczynają nowe życie. Żyje wśród nich mały chłopiec, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś poza czasem i szybujesz nad gęstymi lasami w górach i obserwujesz starożytne plemię Indian. Prowadzi ich wódz, który próbuje znaleźć dla nich nowe schronienie po tym jak poprzednie uległo zniszczeniu przez kataklizm. Docierają do doliny bogatej w roślinność i zwierzynę. Rozpoczynają nowe życie. Żyje wśród nich mały chłopiec, który obserwuje życie plemienia. Z niezrozumiałej dla niego przyczyny, pewnego dnia, dochodzi do walki między dwoma członkami plemienia, w trakcie której jeden z nich ginie. Niespokojny dzień przemienia się w niespokojną noc – w trakcie burzy piorun powoduje pożar chat, które pobudowali. Wielu ginie, tracą domy. Załamany wódz wykrzykuje błagalnie w niebo, z którego szczęśliwie spada deszcz i ratuje to, co jeszcze zostało.</p>
<p>Następne co widzisz to ognisko, przy którym ten, którego pamiętasz jako chłopca, już jako starzec opowiada młodym dawne dzieje plemienia. W dawnych czasach tego plemienia bogowie zniszczyli ich domostwa i kazali im wynosić się z ich wspaniałej krainy. Aby nie pozostawiać ich samym sobie dali im Wielkiego Ducha – wodza, który ich prowadził, aż doprowadził ich do wspaniałej krainy, jednakże pobratymcy nie uszanowali daru bogów i znowu zaczęli czynić zło i zabijać się wzajemnie. Za karę bogowie zesłali ogień z nieba, który zaczął ich zabijać. Tylko gorące modły Wielkiego Ducha powstrzymały bogów, którzy zgasili wielki ogień i uratowały im życie. Od tego czasu plemię wyznaje zasadę, zakazującą zabijania się wzajemnie, a ludzie wznoszą modły do Wielkiego Ducha, by zaniósł ich prośby do bogów, a raz do roku całe plemię wykonuje taniec dziękczynny.</p>
<p>Plemię prosperuje całkiem nieźle i rośnie w siłę. Granice jego terytorium zaczynają stykać się z granicami terytoriów innych plemion. Początkowy strach plemienia zostaje podsycony wizerunkiem nieznanego, bezimiennego boga o dwóch twarzach. Wódz plemienia uznaje obcych za bluźnierców, ponieważ uważają, że ich bóg jest potężniejszy od Wielkiego Ducha. Dochodzi do wojny między plemionami. Skutkiem tej wojny jest podbicie obcego plemienia, ale jednocześnie również wyłonienie się grupy, która uważa, że zasada Wielkiego Ducha „nie zabijaj” musi dotyczyć wszystkich, a nie tylko członków plemienia. W ten sposób powstaje nowy odłam wyznawców Wielkiego Ducha.<br />
<span id="more-322"></span><br />
Teraz szybko przenosisz się ponad różnymi ludami poznając fragmenty ich wierzeń.</p>
<p>Poznajesz historię Siddharthy Gautama, który medytował pod drzewem 49 dni, a w czasie tych medytacji zły duch Mara kusił go obiecując mu władzę nad światem. Siddhartha jednak nie ulega i doznaje oświecenia. Na skutek oświecenia zaczyna głosić Cztery Szlachetne Prawdy i Ośmioraką Ścieżkę, która nakazuje między innymi nie zabijać, nie kraść i odpowiednio prowadzić się seksualnie.</p>
<p>Po chwili znajdujesz się nad ludem, który kieruje się naukami zawartymi w świętej księdze – Koranie, uzyskanej od świętego proroka Mahometa, który został oświecony przez archanioła Dżibrila. W czasie swych nauk doznał on wniebowstąpienia i rozmawiał z Bogiem, od którego uzyskał wskazówki w sprawie rytuałów wiernych. Mahomet naucza, że zabijanie i cudzołóstwo to występki przeciwko bogu Allahowi.</p>
<p>Chwilę później poznajesz lud, wyznający boga Jahwe, który nakazuje by nie zabijać, nie cudzołożyć i nie kraść. Poznajesz historię o człowieczym synu tego Boga o imieniu Jezus, który był tak wielki, że oddał swoje życie za cały swój lud, chcąc go wybawić od kar, jakie groziły mu ze strony Boga za występki. Dowiadujesz się, że w czasie swoich nauk udał się na pustynię, gdzie 40 dni się modlił, a w czasie tych modlitw kusił go zły duch Szatan obiecując mu panowanie nad światem. Ten jednak nie ulega, lecz trzyma się swego postanowienia wybawienia swojego ludu, ucząc ich, że powinni kochać się wzajemnie.</p>
<p>Teraz obserwujesz świat sprzed 100 lat. Okazuje się, że panuje na świecie wiele religii. Nazywają się między innymi Buddyzm, Chrześcijaństwo, Islam i Judaizm. Chrześcijanie nie uznają nauk Buddy i nie wypełniają rytuałów nakazywanych przez tę religię. Judaiści uznają Jezusa za oszusta, a Islamiści uznają go za proroka, lecz odwróconego od Boga. Islamiści, Judaiści i Chrześcijanie wierzą w tego samego Boga, lecz uważają, że wzajemnie się mylą, co do interpretacji nauk proroków jednych uważając za prawdziwych, a innych za oszustów. Toczą nawet wojny między sobą o to, kto mówi prawdę zarzucając sobie wzajemnie nieprzestrzeganie prawa boskiego i niewypełnienie stosownych rytuałów.</p>
<p>I to koniec naszej podróży. Uruchommy część analityczną naszego umysłu. Wszystkie te ludy wyznają jakąś religię. Religia to system składający się z trzech elementów: wartości, wierzeń i praktyk. Kiedy przeanalizujemy wszystko to, co do tej pory zobaczyliśmy, okaże się, że każdy z tych systemów, ma identyczne wręcz wartości. Życie uznaje za wartość – zakazuje zabijania. Zachęca do wzajemnego wspierania się – miłość, jałmużna. Okazuje się, że systemy te zazwyczaj różnią się wierzeniami i praktykami.</p>
<p>Każdy z systemów zakłada, że wyznawanie tych i dokładnie tych wierzeń i praktykowanie jest jedyną możliwą drogą do lepszego życia. Jeśli tak jest, to znaczy, że zgodnie z zasadami logiki, skoro wzajemnie się wykluczają w dosłownej interpretacji, to znaczy, że co najwyżej jeden z nich jest prawdziwy lub nieprawdziwe są wszystkie. Ewentualnie może się okazać, że nie należy ich interpretować dosłownie i wtedy możliwe, że w każdym z nich tkwi przysłowiowe ziarenko prawdy.</p>
<p>Co dziwne każdy z tych systemów opiera się na tych samych wartościach. A co jeszcze dziwniejsze nadal najbardziej istotne jest czy ktoś je „wafelka” maczanego w winie raz w tygodniu, czy raz do roku idzie do specjalnej świątyni, czy też oddaje się medytacji. Zupełnie ginie gdzieś kwestia wartości jakim to wszystko służy.</p>
<p>Pierwsza konkluzja tego wywodu jest taka, że mamy jedną z dwóch dróg do wyboru:</p>
<ul>
<li> uznać, że wszystkie inne religie mylą się w sprawie wierzeń i praktyk i tylko nasza jest jedyną słuszną – odrzucam, ponieważ jest to droga konfliktu, a nie miłości bliźniego. A gdyby było tak, że jedna jest słuszna, to jak stwierdzić która? I czy to oznacza, że kilka miliardów nam współczesnych zginie w czeluściach piekielnych?</li>
<li>uznać, że wszystkie religie się mylą lub nie należy czytać ich dosłownie – scaliłem to do jednego punktu, ponieważ uważam, że efekt obu sytuacji jest taki sam: wszystkie księgi możemy uznać za mitologię i traktować ich przekaz jako alegorię, swego rodzaju podpowiedź, z której mamy sobie wywnioskować wskazówki dla nas samych.</li>
</ul>
<p>Właśnie to drugie rozwiązanie jest mi najbliższe w chwili obecnej – książka o facecie w rybie jest tylko książką. Mądrą oczywiście, pełną cennych myśli, ale tylko książką…</p>
<p>I to jest właśnie druga konkluzja – lepiej być wyznawcą wartości niż religii. Religia, to tylko system. Są wyznawcy systemu Windows, są wyznawcy systemu Linux. Każdy gotów jest bronić swojego wyboru jak niepodległości. A tak naprawdę przecież chodzi o to, by osiągnąć cel – zrobić to, co jest do zrobienia.</p>
<p>Róbmy to, co jest do zrobienia – „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>58</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakazane słówko &#8220;miłość&#8221;</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/23/zakazane-slowko-milosc</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/23/zakazane-slowko-milosc#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jul 2008 21:02:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/23/zakazane-slowko-milosc</guid>
		<description><![CDATA[Pod koniec XIX wieku chrześcijaństwo dostało się pod ogień zmasowanej, ostrej krytyki, stało się przysłowiowym chłopcem do bicia i nadal, choć mamy już XXI wiek, stanowi wdzięczny temat ataków z różnych stron. Krytyka jest często bardzo bolesna, często uzasadniona (zwłaszcza jeśli postrzega się chrześcijaństwo przez pryzmat instytucjonalnego kościoła), lecz czasem warto się nad nią nieco [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="justify;">Pod koniec XIX wieku chrześcijaństwo dostało się pod ogień zmasowanej, ostrej krytyki, stało się przysłowiowym chłopcem do bicia i nadal, choć mamy już XXI wiek, stanowi wdzięczny temat ataków z różnych stron. Krytyka jest często bardzo bolesna, często uzasadniona (zwłaszcza jeśli postrzega się chrześcijaństwo przez pryzmat instytucjonalnego kościoła), lecz czasem warto się nad nią nieco głębiej zastanowić, żeby zauważyć jak bardzo bywa powierzchowna i niesprawiedliwa.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Rozpatrzmy dla przykładu pokrótce jedną z licznych cierpkich uwag Fryderyka Nietzschego wypowiedzianych pod adresem chrześcijaństwa. Tę, w której nie podoba się Nietzschemu, iż chrześcijaństwo posługuje się słowem „miłość”.<span id="more-295"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Nietzsche powiada: <em>„Najsubtelniejszym mistrzostwem, które wyróżnia chrześcijaństwo spośród innych religii, jest jedno słówko: chrześcijaństwo mówi o miłości. Dzięki temu staje się religią liryczną (…) W słowie „miłość” zawiera się coś tak wieloznacznego, pobudzającego, przemawiającego do wspomnień, do nadziei, że najniższa inteligencja i najzimniejsze serce odczuwa jeszcze coś w blasku tego słowa.” ( </em>w „<em>Wędrowiec i jego cień</em>” tłum. K. Drzewiecki w wydaniu z 2003 r, Kraków s.38).<em></em></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Zaiste perfidią jest czynienie takiego zarzutu. Bowiem Nietzsche nie mówi, że chrześcijaństwo nie wskazuje na miłość, ani że nie prowadzi do miłości, ma tylko za złe, że chrześcijaństwo używa słowa „miłość”. Można się zgodzić, że trzeba by postawić chrześcijaństwu uzasadniony zarzut, gdyby<span> </span>ograniczało się do używania słowa „miłość” i na tym zbijało swój kapitał. Natomiast jeśli chrześcijaństwo zajmuje się sprawą ważną a nawet podstawową &#8211; potrzebą miłości &#8211; i o tym mówi, to trudno jest się dopatrywać w tym czegoś nagannego. W<span> </span>przytoczonej uwadze Nietzsche nie doprowadza swojej myśli do końca, lecz konstruuje wypowiedź tak, żeby czytelnik domyślał się, że chodzi właśnie o to, że w chrześcijaństwie są tylko słowa.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Ale to jeszcze nie koniec krytyki: w dalszym ciągu tej samej uwagi Nietzsche z lekceważeniem wyraża się o tych, do których chrześcijaństwo przemawia: zauważa, że posługując się słowem „miłość” chrześcijaństwo daje w sobie znaleźć skarb <em>„tym niezliczonym, którzy byli pozbawieni miłości rodziców lub dzieci, lub tych, których ukochali, lecz przede wszystkim ludziom z płciowością zsublimowaną.”</em> Sytuacja przedstawia się podobnie jak w pierwszej części wypowiedzi: co prawda nie pojawia się tu słówko „tylko”, ale taka budowa zdania sugeruje, że chrześcijaństwo do innych ludzi nie trafia, tylko do tych wymienionych przez Nietzschego.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Mamy więc taki oto obraz narzucony przez Nietzschego: chrześcijaństwo posługując się słowem „miłość” gra na uczuciach ludzi skrzywdzonych i emocjonalnie zranionych, wykorzystując niejako te ich braki psychiczne, do tego, żeby stworzyć z nich armię wiernych wyznawców nic im właściwie nie oferując.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Można wykazać, że obraz ten jest fałszywy. W tym celu powinno się, po pierwsze, wykazać, że chrześcijaństwo nie tylko używa słowa „miłość” ale, co ważniejsze,<span> </span>prowadzi do miłości, a po drugie powinno się wykazać, że również silni tęsknią do miłości, również ci kochani w dzieciństwie i ci z udanym życiem płciowym poszukują miłości. To zaś nie powinno nastręczać trudności, gdyż istnieje na to niezliczona liczba świadectw z różnych miejsc i epok.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Okaże się wówczas, że to nie chrześcijaństwo, lecz krytyka Nietzschego jest pustosłowiem. Bo tak jak kogoś, kto kocha nie nazwiemy łotrem dlatego tylko, że jego obiekt miłości ma silną potrzebę, aby być kochanym, tak nie można postponować chrześcijaństwa za to, że głosi Boga, którego człowiek pragnie i<span> </span>którego spotyka jako Miłość.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Słusznie nazwalibyśmy łotrem kogoś, jeśli udawałby że kocha, a tak naprawdę nie kochałby, lecz tylko zwodził i oszukiwał. Analogicznie, żeby winić chrześcijaństwo, za mówienie o miłości trzeba by wykazać jego obłudę. Zaś takich rozważań Nietzsche w tym miejscu nie przeprowadza, ograniczając się do sugestywnego naprowadzania czytelnika na wyciąganie nieuprawnionych wniosków.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><span> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">
<p class="MsoNormal"><span> </span></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/23/zakazane-slowko-milosc"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/23/zakazane-slowko-milosc" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/23/zakazane-slowko-milosc" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/23/zakazane-slowko-milosc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pocieszenie &#8220;administratora religii&#8221;</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/16/pocieszenie-administratora-religii</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/16/pocieszenie-administratora-religii#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 16:18:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dariusz Kowalczyk SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=293</guid>
		<description><![CDATA[Warto czasem nadstawić ucha, by usłyszeć, co mówią po drugiej stronie barykady. W tym celu nabyłem kwartalnik „Bez Dogmatu” (wiosna 2008). A w nim przeczytałem m.in. tekst Barbary Stanosz pt. „Mistrz fikcji filozoficznej”. Owym mistrzem fikcji dla prof. Stanosz jest prof. Leszek Kołakowski. Stanosz szuka wyjaśnienia dla „transformacji, po której rzecznik dyktatury proletariatu [...] jako [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">Warto czasem nadstawić ucha, by usłyszeć, co mówią po drugiej stronie barykady. W tym celu nabyłem kwartalnik „Bez Dogmatu” (wiosna 2008). A w nim przeczytałem m.in. tekst Barbary Stanosz pt. „Mistrz fikcji filozoficznej”. Owym mistrzem fikcji dla prof. Stanosz jest prof. Leszek Kołakowski. Stanosz szuka wyjaśnienia dla „transformacji, po której rzecznik dyktatury proletariatu [...] jako realizatora «historycznej konieczności» staje się rzecznikiem wiary religijnej, wspierającym jej natchnionych przez Ducha Świętego zarządców&#8230;”. Jedną z diagnoz – zdaniem pani profesor nie całkiem chybioną – może być wyjaśnienie psychoanalityczne, zgodnie z którym w powyższej transformacji został zachowany „rdzeń postawy życiowej nacechowanej silnym lękiem przed pospólstwem uwolnionym od wędzideł”. A zatem przemiana Kołakowskiego jest pozorna. W istocie chodzi o minimalizowanie lęku: „W warunkach dyktatury – partii politycznej lub politycznie wpływowego kościoła – lęk ten jest mniej dokuczliwy, bo wędzidła wydają się dostatecznie mocno osadzone”.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">Barbarę Stanosz irytuje to, że postawa Kołakowskiego służy „administratorom religii” oraz „ich publicystycznym kibicom”, gdyż „wzbogaca zasób ich środków o argument, iż nawet filozof-ateista, wie, że «rozum bez teologicznych założeń ma ogromne kłopoty»”. Panią profesor irytuje też prof. Kołakowski, kiedy stwierdza: „to, że nie ma [w traktacie lizbońskim] ani słowa o przemożnym udziale chrześcijaństwa w historii Europy, w kształtowaniu europejskiej kultury i europejskich instytucji, jest w moim przekonaniu absurdalne”. Stanosz widzi ostatnie 2000 lat zdecydowanie inaczej: „chrystianizacja była dla Europy dolegliwym «wypadkiem przy pracy», którego skutki odczuwamy do dziś”. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">„Na jakiej podstawie [Kołakowski] twierdzi – denerwuje się pani profesor – że chrześcijaństwo i Kościół nigdy nie zginie, natomiast lewicy już teraz nie ma na świecie? Albo że «istnieje pewna ciągłość między Marksem a gułagiem», ale «wyprawy krzyżowe nie są naturalnym owocem wiary chrześcijańskiej»”. Po czym kłuje Stanosz Kołakowskiego ostrzem swej ironii: „Jeśli znalazł kryterium, zgodnie z którym rozsądnie jest wierzyć w cudotwórczą moc pewnego (znanego mu osobiście) papieża, ale już nie w złowrogą moc kobiet zwerbowanych do służby przez Szatana, ani w dyskretną uczynność krasnoludków itp., to czemu nie podzieli się z nami tym wiekopomnym odkryciem?”. Stanosz nie odważa się zanegować inteligencji i wiedzy prof. Kołakowskiego. Dlatego też podejrzewa, że „jego filozofowanie jest świadomą błazenadą”. Na koniec stwierdza: „Wypadałoby jednak, by dość licznej grupie osób, które traktują go jako swego guru, powiedział w końcu: «Przepraszam, żartowałem»”.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">Tekst Barbary Stanosz jest dla mnie w gruncie rzeczy pocieszeniem. Pokazuje on bowiem, że myśl ateistyczna, antychrześcijańska i antykatolicka znajduje się dziś w dość opłakanym stanie. Żenująca miałkość dorównuje w niej chorobliwemu zacietrzewieniu. Zastanawiam się tylko, co każe prof. Stanosz pisać takie rzeczy: racjonalna refleksja czy osobiste zranienia? To samo pytanie nasuwało mi się podczas dyskusji, jaką prowadziłem swego czasu na łamach „Życia Duchowego” (kiedy red. naczelnym był St. Obirek) z prof. Janem Woleńskim. Jego książka „Granice niewiary”, w której jestem zaszczycony licznymi odniesieniami, stanowi pomieszanie niby naukowo-logicznych argumentów ze złością na Rydzyka i na to, że jakiemuś zwolennikowi aborcji odmówiono katolickiego pogrzebu. No cóż! mam wrażenie, że nie ma dziś już racjonalnych ateistów, którzy potrafią tyleż logicznie, co spokojnie argumentować przeciwko wierze Kościoła. </span></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/16/pocieszenie-administratora-religii"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/16/pocieszenie-administratora-religii" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/16/pocieszenie-administratora-religii" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/16/pocieszenie-administratora-religii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WSFiT</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/07/wsfit</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/07/wsfit#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 20:52:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[bartoś]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=284</guid>
		<description><![CDATA[Warszawskie Studium Filozofii i Teologii. Pierwsza tego typu placówka &#8211; niezależna od Kościoła &#8211; w Polsce. Miejsce wydaje się interesujące. Byliście tam, macie zdanie na jego temat? W Arce Noego pisała o szkole Katarzyna Wiśniewska: &#8220;Poszukiwania po czterdziestce&#8221;. Raczej zachęcająco. Tweet]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.wsft.edu.pl/01/index.html" target="_blank"><img class="aligncenter" style="vertical-align: middle;" src="http://www.wsft.edu.pl/img/a10.jpg" alt="" width="458" height="92" /></a></p>
<p><a href="http://www.wsft.edu.pl/01/index.html" target="_blank">Warszawskie Studium Filozofii i Teologii</a>. Pierwsza tego typu placówka &#8211; niezależna od Kościoła &#8211; w Polsce. Miejsce wydaje się interesujące. Byliście tam, macie zdanie na jego temat? W Arce Noego pisała o szkole Katarzyna Wiśniewska: <a href="http://wyborcza.pl/1,90705,5426494,Poszukiwania_po_czterdziestce.html">&#8220;Poszukiwania po czterdziestce&#8221;</a>. Raczej zachęcająco.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/07/wsfit"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/07/wsfit" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/07/wsfit" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/07/07/wsfit/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

