W trzecią niedzielę września będzie obchodzony w Polsce Dzień Środków Społecznego Komunikowania. Tegoroczne orędzie Papieża dotyczy ewangelizacji cyfrowego świata.
Czy nasz “cyfrowy” sposób bycia ułatwia nam czy utrudnia praktykowanie wiary? Takie pytanie postawiłem sobie idąc na konferencję poświęconą chrześcijańskiej obecności w Internecie. Wielu ludzi pyta: skoro możemy w Internecie robić zakupy, prowadzić bankowość, zawierać przyjaźnie, a nawet spotkać miłość swojego życia, to dlaczego nie możemy realizować naszych potrzeb duchowych i spełniać praktyk religijnych?
Niektóre z nich na pewno możemy z powodzeniem podejmować przez Internet. Rekolekcje internetowe mają nawet często przewagę nad rekolekcjami otwartymi, ponieważ dochodzi w nich do reakcji. Internauci mogą zadawać pytania i wchodzić w polemikę. Dochodzi do żywej i autentycznej wymiany myśli i doświadczeń. To samo dotyczy kierownictwa duchowego i modlitwy. Można tworzyć prawdziwą wspólnotę modlitewną, oczywiście pod warunkiem, że nie traktujemy jej w sposób automatyczny przerzucając odpowiedzialność za nasz duchowy rozwój na innych ludzi.
Sieć nie powinna wszystkiego załatwiać za nas, jak maszyna do której wrzucamy monetę i otrzymujemy żądany produkt. Wielu księży i świeckich używa brewiarza internetowego bez konieczności zabierania wszędzie dość ciężkiego tomu. Można w sieci odnaleźć wiele świadectw wiary, które są inspirujące do wejścia na drogę pogłębionej relacji z Bogiem. Możliwe jest zatem spotkanie z Bogiem w sieci, czyli istnieje laska Boża “internetowa”.
Jest ona jednak czymś innym niż łaska sakramentalna, która jest przekazywana tylko w osobowym spotkaniu. Nie można odprawić Mszy Świętej przez Internet, nie można nikogo ochrzcić, ani udzielić mu święceń. Najwięcej wątpliwości budzi sama spowiedź przez Internet. Istnieje nawet strona Absolution-Online.com na której można się “wyspowiadać”. Po wejściu na stronę należy wybrać kategorię grzechu, jakiego się dopuściliśmy, potem przechodzimy do następnych, za sumę tych grzechów otrzymujemy określoną pokutę i czekamy na rozgrzeszenie.
Tego typu praktyka jest głupią, by nie powiedzieć absurdalną zabawą. Nie bierze pod uwagę osobistej sytuacji człowieka, tego, że przebaczenie jest darem Boga, w udzielaniu którego pośredniczy człowiek. Moralność jest traktowana wyłącznie materialnie. To w istocie taki pseudoreligijny self-service.
Na pewno Internet jednak pomógł wielu ludziom na drodze pojednania z Bogiem, jako miejsce pierwszego kontaktu, który otworzył drogą do osobistego spotkania na drodze wiary. A więc Internet jest wspaniałym wynalazkiem, cennym Bożym darem, ale wszystkiego za nas nie załatwi i nie zastąpi żywego, liturgicznego i sakramentalnego zaangażowania w realu.