Kategoria Kościół

Celibat w kontekstach 16 Autor: Jacek Poznański SJ

Aug19

Przebywając w Niemczech nie sposób nie dostrzec toczącej się debaty nad obowiązkowym celibatem księży diecezjalnych. Impuls do jej ponownego ożywienia dało ujawnienie nadużyć seksualnych duchownych wobec nieletnich. I choć wszyscy doszli już do porozumienia, że celibat nie jest przyczyną tych przestępstw (argument z nadużyć prawie nie pojawia się w dyskusjach), to debata trwa dalej.

czytaj dalej »

Kto ma bronić Krzyża? 6 Autor: Jacek Poznański SJ

Aug5

Ostatnie dyskusje wokół krzyża wydają się sugerować, że potrzebna jest poważna refleksja nad krzyżem, nad jego znaczeniem w życiu chrześcijan, a przede wszystkim zwykła katecheza z akcentem na katechezę dorosłych (jest to nagląca sprawa Kościoła w Polsce). Być może brak albo niedostateczna świadomość religijnego znaczenia krzyża i treści, które on ze sobą niesie, jest przyczyną tego, że niektórzy sami sobie to znaczenie konstruują i pustą przestrzeń wypełniają własną treścią. Świadczyłoby to o pewnych zaniedbaniach w religijnym wychowaniu. (Interesujące byłoby też studium nad historycznymi nadużyciami krzyża przez chrześcijan).

czytaj dalej »

Molestowania przez księży nie zamiatać pod dywan 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jul21

Cieszy mnie, że Benedykt XVI w czasie mszy na zakończenie Roku Kapłańskiego przeprosił za pedofilię i wykorzystywanie seksualne przez księży. Chciałbym, by w Polsce skończyła się praktyka zamiatania sprawy pod dywan.

I nie dziwię się krytykom Kościoła, którzy obwiniają całą jego instytucję

czytaj dalej »

Agora. Zachwyt i przerażenie 2 Autor: Jacek Poznański SJ

Mar26

Film “Agora” Alejandro Amenábara musi budzić konsternację i niepokój. Napięcie pomiędzy wysublimowanymi wyżynami ducha i myśli, pasją szukania odwiecznych prawd a okropnością i brutalnością przemocy wzrasta coraz bardziej do samego końca projekcji i staje się nieznośne. Film fascynuje i przeraża zarazem.

Akcja dzieła jest usytuowana w starożytnej, kosmopolitycznej metropolii, tyglu kulturowym i religijnym, jakim przez długie wieki była Aleksandria. Czwarty wiek to czas fundamentalnego zwrotu w dziejach chrześcijaństwa: po trzech wiekach okrutnych prześladowań zaczyna się szybki jego rozwój. W roku 313 zostało ono uznane przez cesarza Konstantyna jako pełnoprawna religia (porozumienie z Mediolanu). W 380 cesarz Teodozjusz I wydaje słynny dekret ”Cunctos Populos”, który zapoczątkował proces identyfikacji cesarstwa i chrześcijaństwa. W tym też czasie nasilają się restrykcje wobec pogan i Żydów, np. w roku 392 zabroniono pogańskich kultów.

czytaj dalej »

Rodzina jest dobra – kontrapel 10 Autor: Rafał Figas

Niedawno dostałem od Kolegi, zagorzałego katolika, link do pewnej akcji pod hasłem „Rodzina jest dobra”:

http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html

Przeczytałem z zainteresowaniem, zadziwiłem się i zacząłem wnikać w szczegóły. Zrobiłem to, pomimo tego, że apel ukazał się na stronach Opoki, która do tej pory kojarzyła mi się z w miarę rzetelnym traktowaniem spraw Kościoła.

Treść apelu: Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu.

Moje odkrycie, fragment nowelizacji:

„Art. 12a. 1. W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka, w szczególności kiedy opiekun dziecka znajduje się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny i umieścić je w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.
2. Tryb umieszczania dzieci w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej regulują przepisy ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej.
3. Czynności, o których mowa w ust. 1, pracownik socjalny wykonuje przy udziale lekarza lub ratownika medycznego, lub pielęgniarki, lub Policji.
4. Pracownik socjalny ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia sądu opiekuńczego, nie później jednak niż w ciągu 24 godzin, o odebraniu dziecka z rodziny i umieszczeniu go w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.”

Wynika z tego, że rzeczywiście pracownik socjalny będzie miał takie uprawnienie. Autor jednakże zapomniał dodać, że jest to przepis z założenia na sytuacje bardzo wyjątkowe i w żadnym wypadku nie wyklucza on z obiegu sądu.

czytaj dalej »

Mamy prawo być rozczarowani 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Mar5

Dawno nikt nie powiedział tego tak trafnie jak ks. Tomáš Halík: “Podczas gdy ja korzystam ze spokoju pustelni bez jakiejkolwiek łączności ze światem zewnętrznym, w kraju z pewnością toczą się dalej zażarte spory o restytucję majątku kościelnego, o prawo do katedry itd., itd. To wszystko udało się wtłoczyć w głowy czeskiej opinii publicznej jako pierwsze skojarzenie ze słowami Bóg, wiara, religia i Kościół. Ponieważ zależy mi bardzo na tym, by słowa te otwierały zupełnie inne, głębsze i znacznie ważniejsze pytania i drogi refleksji, przyrzekłem sobie, że nie będę się w te spory wdawał.

czytaj dalej »

List o pojednaniu polsko-rosyjskim 0 Autor: Andrzej Figas

Feb27

Wiadomość o pomyśle powstania wspólnego listu służącego pojednaniu polsko-rosyjskiemu autorstwa polskiego Kościoła katolickiego oraz rosyjskiej Cerkwii przyjąłem z dużym entuzjazmem. Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek doczekam się takiej inicjatywy. Jeżeli mamy pracować nad pojednaniem obu narodów, to jest to jedna z głównych dróg osiągnięcia tego porozumienia i na pewno znacznie skuteczniejsza od nieporadnych działań polityków, zwłaszcza w czasach gdy liczba wiernych Kościoła w Rosji ma tendencję rosnącą.

Wiem, że do ogłoszenia listu jeszcze daleka droga i wiele przeszkód będzie stało przed jego powstaniem, ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że już wkrótce usłyszę go w swoim kościele. Trzymam kciuki!

Bez retuszu 0 Autor: Małgorzata Felicka

Apr8

Na szczęście jest ciepło, ale nie upalnie. Panuje ścisk. Rozczarowani ludzie głośno upominają się o swoje prawa. Przecież mają bilety. Dlaczego nie pozwala im się wejść? Machają zielonymi i żółtymi kartkami z zazdrością patrząc na tych szczęśliwców, którzy siedzą po drugiej stronie ogrodzenia. To proste – trzeba było przyjść wcześniej. W pewnym momencie jakiś potężny mężczyzna koło sześćdziesiątki postanawia skorzystać z okazji: Wierząc w swoją siłę, próbuje się przepchać, kiedy dwaj umundurowani młodzieńcy stojący w bramce kogoś innego jednak przepuszczają. Oj, mundurowi tego nie lubią! Odpychają krzepkiego  jegomościa gwałtownie poza ogrodzenie wykrzykując pod jego adresem nieprzyjazne określenia. Później jeden z porządkowych popycha go z całej siły jeszcze raz, a potem jeszcze. Wszyscy milkną zaskoczeni tak gwałtowną reakcją. Ale już nikt nie ma wątpliwości: gabaryty nic nie pomogą. Porządek musi być. Mundurowi dalej pokrzykują na tego pana śpiewnie, ale z nienawiścią w oku. Trochę strach, że może dojść do bójki, ale nikt nie reaguje i właściwie z przyjemnością konstatuję, że siła nic nie pomogła. To i dobrze – sama nie mam jej tyle, żeby próbować.

Rozlega się muzyka. Śpiewy. Na telebimie można obserwować uroczystość, która przenosi się w pobliże miejsca, w którym stoimy. Jakiejś starszej kobiecie po policzkach zaczynają płynąć cichutkie łzy. Stróże porządku to widzą i pewnie dla zatarcia niekorzystnego wrażenia bójki, która miał przed chwilą miejsce, wpuszczają tę panią i dwie młodsze kobiety (chyba córki), które jej towarzyszą. Podsuwają im krzesła. No, właśnie, myślę, siła nie pomaga, ale na współczucie można liczyć. I rzeczywiście, umundurowani chłopcy wyłuskują spośród tłumu kolejne starsze osoby, potem niewidomych z przewodnikami. Zerkają spode łba na tego, który się pchał: „Ten nie wejdzie, bo mnie wkurzył” mówi ten wyższy. A postawny mężczyzna (okazało się, że jest to Niemiec) stoi zupełnie spacyfikowany. Piękne śpiewy zakłócane są przez okrzyki młodych Hiszpanów, których stara się wprowadzić do zamkniętego sektora ich opiekun. Nic nie pomaga. Za to nasza sytuacja się poprawia, gdyż docieramy do barierki, bo ci, którzy koło niej stali zrezygnowali ze zmęczenia czy znudzenia i poszli sobie. Mamy teraz uprzywilejowaną pozycję. Tymczasem jakaś pani udaje że mdleje. Porządkowi dają się nabrać. Po drugiej stronie już jej dobrze, porzuca zbolałą minę i stara się o wpuszczenie swojej towarzyszki.

Właściwie nic specjalnego. Ot, zwyczajna scenka. Tyle tylko, że to nie stadion ani koncert rockowy, lecz Msza św. w Niedzielę Palmową na Placu św. Piotra. Właśnie odśpiewana została Pasja Chrystusa. Msza jest piękna i uroczysta, ale koło nas niewielu wydaje się ją śledzić. Nadal trwa napór i przepychanka, która skupia całą uwagą. Jakaś malutka wyfiokowana Francuzka przekonuje włoskiego porządkowego, że przecież wyszła tylko do toalety i ma tam w środku swoje zarezerwowane miejsce. Na to duża żona dużego Niemca odpycha ją biodrem i trafia nim w jej bark a potem przechyla się na nią całym swoim ogromnym ciałem. Francuzka niknie pod nią, sapie z wysiłkiem i wycofuje się pokonana. My dwie, oparte o barierkę, usiłujemy skupić się na Mszy. Klękamy w czasie końcowego akordu Pasji. Wykorzystuje to młody Hiszpan i pokazując zabandażowaną nogę przepycha się na nasze miejsca. Ale nie dajemy się. Kiedy już myślę, że takie to wszystko przykre, że lepiej było zostać w Warszawie, nagle wychodzi grupka ludzi, których Msza zmęczyła i porządkowi zapraszają na zwolnione krzesła do środka właśnie nas dwie i jeszcze trzecią Polkę. Może rozczuliło ich nasze przyklęknięcie? Mamy więc siedzące miejsca i spokój.

A papieska homilia jest na temat tego, co Jezus pokazuje swym życiem i śmiercią na krzyżu. Papież zwraca uwagę na dwa elementy przesłania płynące z krzyża: że szczęściem, ale też trudem każdej chwili naszego życia jest ufać, że wola Ojca jest wolą, której można się bez protestu podporządkować, (prawda, myślę sobie, na przykład podporządkować temu, że nie zostało się wpuszczonym do sektora z krzesłami), oraz że życie Jezusa było życiem ofiarowanym dla wszystkich. To znaczy, było wskazówką, że wartością jest uniwersalizm. Ten uniwersalizm, zwraca uwagę Benedykt XVI, zazwyczaj jest swoistym krzyżem, bo wymaga porzucenia tego, co własne i partykularne na rzecz tego, co wspólne i łączące. A nie jest to łatwe. Zaiste, ta druga trudność również dała o sobie znać nawet teraz, w czasie tej Mszy! Z jaką łatwością przyklejałam etykietki: Włoch taki, Niemka owaka…

Komunia. Potem papieskie pozdrowienia w różnych językach. Po pozdrowieniu w języku polskim wylatują w górę wypuszczone przez polskich pielgrzymów czerwone baloniki z biało-czerwoną flagą, na której widnieje napis: „Jan Paweł II”. Lecą najpierw nad ołtarz a potem wysoko, wysoko, do nieba. Jednak warto było przyjechać.

Abp Życiński o “Dzienniku” w Środę Popielcową 5 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb27


Co o tym myślicie?

Lefebryści: zaciemnienie sprawy 5 Autor: Tomasz Kot SJ

Feb10

21 stycznia dekretem podpisanym przez Prefekta Kongregacji ds. Biskupów zniesiona została ekskomunika z biskupów konsekrowanych w 1988 r. bez zgody Stolicy Apostolskiej przez abp Marcela Lefebvre’a. Niedługo potem media zdominowały doniesienia o wypowiedzi biskupa Richarda Williamsona, jednego z lefebrystów, negującej istnienie Holokaustu. Na Benedykta XVI posypały się gromy. Zaczęły się wyjaśnienia. Z jednej strony Watykan wyraźnie odciął się od wypowiedzi Williamsona, z drugiej zaś podobnie uczynił przełożony Bractwa Piusa X biskup Bernard Fellay.
Rozumiem, że głoszone przez biskupa Williamsona poglądy są skandaliczne i absolutnie gorszące. Publiczne ich napiętnowanie jest z pewnością słuszne. Jednak uwaga jaką skupił on na sobie i na sprawie Holokaustu ogromnie zaciemnia sprawę lefebrystów i ich powrotu do Kościoła Katolickiego. A to dlatego, że negacja Holokaustu, choć godna potępienia tak jak negacja każdego zła, nie jest bezpośrednią przyczyną braku jedności między Kościołem Katolickim a lefebrystami.

Innym zaciemnieniem w tej sprawie jest przesadne akcentowanie, jakoby lefebrystom chodziło głównie o liturgię sprzed Soboru Watykańskiego II. Zupełnie nie lekceważąc liturgii, należy stwierdzić, że problem jest poważniejszy. Chodzi bowiem o przyjęcie całego nauczania tego soboru. A to sprawa niebagatelna. Trudno podzielać mi entuzjazm red. Pawła Milcarka, który zdjęcie ekskomuniki komentował jako „wielki dzień katolickiej jedności chrześcijan w Kościele” (komentarz dla KAI z 24.01.2009). To raczej malutki kroczek w bardzo długiej drodze do jedności, której na razie nie widać i zdaje się, że nie jest nawet poszukiwana przez wszystkich lefebrystów, o czym świadczyć może choćby wypowiedź bpa Bernard Tissier de Mallerais dla La Stampa, który na pytanie, czy zrewidują lefebryści swoje stanowisko w kwestiach spornych, odpowiedział: „Nie, zdecydowanie nie. My nie zmienimy naszego stanowiska, mamy natomiast zamiar nawrócić Rzym, to jest przeciągnąć Watykan na naszą stronę”.

W Przeglądzie Powszechnym (9/2007) opublikowaliśmy artykuł Bernarda Sesboüé SJ, „Instytut Dobrego Pasterza – nadzieja czy wieloznaczność?”. Warto przypomnieć jego fragment, w którym znajduje się syntetyczna historia rozłamu lefebrystów, jasno wskazująca na istniejące problemy (przypisy umieszczone w nawiasach kwadratowych).

czytaj dalej »

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com