Kategoria Książki

Mamy prawo być rozczarowani 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Mar5

Dawno nikt nie powiedział tego tak trafnie jak ks. Tomáš Halík: “Podczas gdy ja korzystam ze spokoju pustelni bez jakiejkolwiek łączności ze światem zewnętrznym, w kraju z pewnością toczą się dalej zażarte spory o restytucję majątku kościelnego, o prawo do katedry itd., itd. To wszystko udało się wtłoczyć w głowy czeskiej opinii publicznej jako pierwsze skojarzenie ze słowami Bóg, wiara, religia i Kościół. Ponieważ zależy mi bardzo na tym, by słowa te otwierały zupełnie inne, głębsze i znacznie ważniejsze pytania i drogi refleksji, przyrzekłem sobie, że nie będę się w te spory wdawał.

czytaj dalej »

Spór o Kapuścińskiego dopiero się zacznie 5 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb27

Co najmniej od czasu “Strachu” Jana Tomasza Grossa naród tak nie emocjonował się jedną książką. Wypowiedzi tych, którzy czytali, mieszają się z wypowiedziami tych, którzy coś słyszeli – wszyscy chcę zabrać głos i wyrazić ostre stanowisko; do tego dochodzą doniesienia sądowe związane z budzącymi współczucie zabiegami wdowy po bohaterze książki, by jej wydanie zablokować. Ale “Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego dopiero zapowiada ciekawą dyskusję.

czytaj dalej »

Europejski kanon literacki 0 Autor: Tomasz Jędrzejewski

Oct20

Od poniedziałku, tj. od dzisiaj, do środy na Uniwersytecie Warszawskim odbywa się ciekawa konferencja “Europejski kanon literacki. Edycje XXI wieku”. Referenci, wśród których znalazło się sporo postaci (niekoniecznie uczonych uniwersyteckich) o znanych nazwiskach, przedstawiają swoje poglądy na to, czym jest w naszych czasach kanon literacki, kto go ustanawia, czy rzeczywiście jest komuś potrzebny. Już pierwszy dzień dowiódł znacznych różnic w postrzeganiu literatury kanonicznej. Na szczęście nikt nie bronił kanonu jako “listy lektur obowiązujących każdego kulturalnego człowieka”, co zresztą zrozumiałe.

Ktoś może powie, że najlepiej byłoby, gdyby kanon tworzył się samoistnie, w przestrzeni rozmów o literaturze, i wtedy spełniałby swoje funkcje społeczne i kulturalne. Ale jak tu zaprzeczyć, że wiele ważnych dzieł pozostaje niedocenionych, ledwo zauważonych, mimo że nie są gorsze od utworów usankcjonowanych przez autorytet uczonych, autorytet tradycji?

Jutro w Sali Senatu Pałacu Kazimierzowskiego przy Krakowskim Przedmieściu odbędzie m.in. sesja “Kanon kulturowy a kształtowanie wspólnej świadomości europejskiej”. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie www.kanon-uw.pl.

Coś więcej niż Zieliński 3 Autor: Gościnnie

Apr28

Autorka: Katarzyna Grabarczyk

Mało jest dziś, o ile w ogóle, postaci o rozległej i głębokiej wiedzy. Przereklamowana specjalizacja nie pozostawia nam wyboru. Nie oszukujmy się, liczy się ten, kto jest fachowcem w swojej branży, a tylko przypadek sprawia, że od czasu do czasu zasłyszymy coś niecoś z sąsiedniego podwórka. Skala tego zjawiska oswoiła nas już z myślą, że tak ma być i nie warto tego zmieniać. Tymczasem ktoś wyciągnie z kieszeni małą, bordową książeczkę i całe to mozolnie budowane przekonanie upada. Był taki jeden, co nie bał się ogromu pracy i zaufał swojej pasji. A zwał się Tadeusz Zieliński.

Szczęście zadecydowało, że podzielił się z czytelnikiem całym swoim dorobkiem, sumą doświadczeń, pragnień. Dokładnie opisał, jakiego człowieka uczyniło z niego życie. Odpowiedź dosyć banalna, w naszych czasach na pewno i obśmiana: człowieka erudytę, człowieka z pełną świadomością siebie. Niespotykane. Może już zapomniane? Zieliński dojrzewał, pracował i działał przecież ponad sto lat temu.

czytaj dalej »

Nowa Jola: …Do kochania 5 Autor: Agata Słyk

Apr25

Chciałabym przedstawić bliską mi osobę. Bliską, bo jest dla mnie dzielącą się swym bogactwem życiowym dojrzałą kobietą, ciepłą i obiektywną powierniczką. To, że jest bliska, ułatwia mi odczytywanie i interpretację jej twórczości w pewnym kluczu. Każdy jednak, w tym przypadku, korzystał będzie z własnego klucza. Przedstawiam poetkę: Jola Nova.

Jej twórczość została zaprezentowana czytelnikom w pięciu zbiorkach poezji (“Erotica”, “Unisex”, “Tylko miłość”, “Psyche i eros”). Ostatni z nich “…Do kochania” miał swoją premierę w lutym tego roku. Jola Nova w swoich wierszach zawsze dawała wyraz przekonaniu, że miłość jest najważniejsza. Również dziś, za o. Krąpcem głosi: Człowiek urodził się jako produkt miłości i istnieje w miłości i do miłości. Oto jej wczesny, bodaj sztandarowy wiersz:

Miłość moja
krucha i silna
soczysta i pachnąca
jak róża
tysiącem
zakamarków bogata
nieodgadniona
nienasycona
niezgłębiona
tajemnica – miłość

czytaj dalej »

Niepolityczna uczta w „Polityce” 4 Autor: Małgorzata Felicka

Mar4

Były tłumy! Ludzie w wieku od podstawówki do zupełnie starych (celowo nie piszę starszych, bo trzeba patrzeć prawdzie w oczy), zajęli wszystkie wolne krzesła, których nie starczyło, więc sporo osób stało w dużym ścisku. Część tłumu – ze znanych mi twarzy dojrzałam o. Oszajcę – nawet wylewała się przez drzwi i stała w korytarzu. Profesor Tadeusz Gadacz na podstawie takiej frekwencji zmienił zdanie o Warszawie. Okazja? To zdumiewające, ale okazją była zorganizowana w siedzibie „Polityki” promocja książki „Historia filozofii XX wieku” i spotkanie z jej autorem, Tadeuszem Gadaczem. Nie żadna lustracja, ani aborcja, ani konflikt izraelsko-palestyński. A jednak nie jest z nami tak źle. Nie tylko warszawiakom (ujawniła się na przykład 50 osobowa grupa z Gdańska) pozostał jeszcze jakiś instynkt pozwalający wykrywać wielkość i chcieć się do niej zbliżać.

Chociaż ja również przez dwie bite godziny stałam, ani przez chwilę nie żałowałam, że przyszłam. Uwielbiam spotykać ludzi z pasją, a jeśli na dodatek pasję ma mądry człowiek i jest nią myślenie i dzielenie się rezultatami swoich poszukiwań i przemyśleń z czytelnikiem, któremu okazuje się szacunek, choćby przez to, że stara się mówić jak najbardziej zrozumiale o sprawach skomplikowanych, to jest to wyjątkowo smakowita uczta.

Dla Tadeusza Gadacza życie jest filozofią i właśnie takie życie kocha. Odpoczywa, kiedy śpi – pięć godzin dziennie. Poza tym – czyta. Wyjeżdża zagranicę, po to tylko żeby czytać w bogatszych bibliotekach. Czyta – w sześciu językach – również to, co czytali inni filozofowie i na tej podstawie znajduje związki ich myśli z tradycją, o których oni sami nie wiedzieli. Także na tej podstawie odkrywa wzajemne podobieństwa między z pozoru dalekimi od siebie prądami myślowymi. Napęd do życia daje mu filozofia, pocieszenie daje mu filozofia. Ciekawe, co je na śniadanie?

Niebywała erudycja Profesora budzi podziw i może onieśmielać, ale nie jest wymierzona przeciw mniej sprawnym, nikogo nie wyklucza, nie pomniejsza. Raczej można powiedzieć, że szczodrze udziela się. Szereg stwierdzeń Tadeusza Gadacza sprawiło mi wiele radości. Wymienię kilka: Autor w sporze między poszukiwaniem prawdy a dążeniem do oryginalności staje po stronie prawdy – nawet jeśli prawdopodobnie nigdy się jej nie odkryje. W filozofii interesuje go człowiek. Ceni filozofię dialogu. Dialog jest według niego zarówno instrumentem (Habermas) jak i egzystencją (Levinas). Nie lubi powojennej filozofii francuskiej, bo zrezygnowała z pytania o prawdę i zajmuje się grami. Uważa, że filozofia powinna uczestniczyć w ważnych wydarzeniach współczesności, na przykład powinna przemyśleć obecny kryzys i to że tak nie jest Profesor uważa za zjawisko negatywnie świadczące o naszej kulturze i niebezpieczne.

Autor tworzy dzieło, które będzie miało kilka tysięcy stron i będzie przeglądem stanowisk kilkuset filozofów. Na pytanie kolegi, po co pisze takie dzieło, przecież wszystko można znaleźć w googlach, mówi, że gdy wpisuje w google słowo “sens”, wyskakuje mu miasto we Francji.

Na początku spotkania pada pytanie, dlaczego pisze książkę  tak obszerną. Wyjawia w odpowiedzi, że nie da się krócej napisać tego, co chce. Dla zobrazowania problemu przytacza mail anonimowej studentki, która poprosiła go o napisanie, jaki jest według niego sens życia, ale żeby było w jednym zdaniu. Śmiechy z sali, bo wszyscy wiedzą, że się nie da.

Pod koniec spotkania ktoś dociekliwy chce jednak wiedzieć, co odpowiedział tej anonimowej studentce na jej pytanie o sens życia. Tadeusz Gadacz uśmiecha się i mówi: „Odpowiedziałem jej, że miłość”.

A więc jednak się da! I to nawet jednym słowem!

Anders z Harlequina 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Nov9

Maria Nurowska, “Anders”, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2008, ss. 254. Zobacz: Książka na stronie wydawnictwa

Książka Marii Nurowskiej „Anders” stała się przedmiotem nietrudnej krytyki. W kilku słowach zawarł swoją ocenę Piotr Adamczewski („Romans z generałem”, www.polityka.pl).: Nurowska nie mogła zdecydować się na to, co chce napisać: dokumentalną biografię wybitnego Polaka czy też powieść osnutą wokół autentycznych wydarzeń, (…) powstał chaos (…). Wspomnienia znanych i wybitnych towarzyszy życia generała oraz członków jego rodziny przeplatają się z wyraźnie fabularyzowanymi wątkami. Cytaty z dokumentów inkrustowane są wymyślonymi dialogami (z Berią, Stalinem i innymi postaciami historycznymi), co irytuje i zgrzyta w trakcie lektury (…) montaż fikcji z autentycznymi wydarzeniami wprowadza niesamowity bałagan chronologiczny. Nie mniejszym błędem jest też patos, z jakim autorka stara się nam wmówić, że jej bohater jest Wielkim Polakiem i Prawdziwym Patriotą.

Zgoda. Trudno powieść „Anders” traktować jako monografię historyczną. Nie może ona być traktowana jako rzetelne źródło wiedzy o Generale. Przyczyniła się do tego autorka także wybiórczym powoływaniem się na źródła. Na przykład, gdy opisuje wydarzenia wokół przewrotu majowego: 12 maja 1926 roku, pod wieczór, Anders wyszedł z domu na spacer, mijał właśnie Belweder, kiedy niemal wybiegł mu na spotkanie nowo mianowany minister spraw wojskowych, generał Malczewski. (…) – To nic pan nie wie? – zdumiał się (…) minister. – Szykuje nam się zamach stanu. Wacław A. Zbyszewski w swoich „Gawendach o ludziach i czasach przedwojennych” (Czytelnik, Warszawa 2000) tak opisuje to zdarzenie, powołując się na słowa Andersa: 12 maja 1926 roku, pod wieczór, (…) wyszedłem z domu, by udać się z wizytą. Gdym przechodził pod Belwederem, za rękę złapał mnie nowo mianowany minister spraw wojskowych, generał Malczewski. – Co, nic nie wie pan, co się stało? (…) Próba zamachu stanu. Autorka nie bierze pod uwagę faktu, że Zbyszewski może po prostu bujać. Sama przecież to robi, o czym pisał wcześniej Adamczewski. Więc o ile Władysław Anders rzeczywiście był szefem obrony Belwederu, okoliczności, w jakich zostało na tę funkcję powołany, nie musiały przedstawiać się równie plastycznie. A to przecież zaledwie jeden przykład sytuacji, której opis znalazł się w tej książce.

Jakkolwiek by jednak było, książkę przeczytać warto.

czytaj dalej »

Von Marschall: Czym Obama różni się od Tuska? 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep12

Jak różnie patrzą na wybory w Ameryce Polacy i Niemcy, można było się przekonać na spotkaniu z Christophem von Marschallem, autorem książki „Barack Obama czarnoskóry Kennedy” wczoraj w redakcji Polityki. – W Niemczech pytają, dlaczego jestem wobec Obamy tak krytyczny, a tu, w Polsce, dlaczego się nim tak fascynuję – mówił o odbiorze swojej książki von Marschall, redaktor berlińskiej gazety Der Tagesspiegel, od 2005 r. korespondent w Waszyngtonie.

Nic dziwnego, jeśli przypomnieć sobie, że Obama zgromadził na wiecu w Berlinie 200 tys. ludzi, czyli więcej niż na jakimkolwiek wiecu w USA. Czy to „prawdziwy łowca ludzi”, jak nazywa demokratycznego kandydata na prezydenta von Marschall? I dlaczego go tak nazywa, pytał prowadzący spotkanie Marek Ostrowski. – Ludzie są zmęczeni tradycyjną polityką, także Kongresu, dla którego poparcie jest bardzo niskie. Nazywają go „Do Nothing Congress” – tłumaczył von Marschall. Nie robiący nic, bo sparaliżowany przez rywalizację dwóch obozów. Wg autora książki, dopiero Obama ma szansę pojednać Republikanów i Demokratów.

I może to zrobić właśnie teraz. Bo, jak mówi von Marschall, „To powinien być rok Demokratów. Notowania Partii Demokratycznej są znacznie wyższe niż Republikanów”. Ale nie przekłada się to na notowania kandydatów z obu partii. Czy z powodu koloru skóry Obamy? Von Marschall: – Jeszcze trudniejszy do przełknięcia dla Amerykanów będzie może nie mulat Obama, ale jego czarno-czarna żona Michelle Obama.

Wszyscy chcą być łatwiejsi przełknięcia, dlatego Obama wziął na kandydata na swojego wiceprezydenta jakby McCaina – Joe’go Bidena, a McCain – Sarah Palin. W każdym razie będą to bardzo ciekawe wybory, a obaj kandydaci są dobrzy. Sam raczej obstawiam McCaina. Ale oddolny ruch poparcia dla Obamy i ta rekordowa liczba 1,7 mln Amerykanów, którzy przekazali pieniądze na jego kampanię przez internet – to robi wrażenie.


czytaj dalej »

Taka Polska istnieje naprawdę?! 10 Autor: Dariusz Kowalczyk SJ

Jun25

Udając się pociągiem do Gdyni, kupiłem na Dworcu Centralnym powieść Bronisława Wildsteina „Dolina Nicości”. Na okładce kilka opinii o książce. Zdaniem Jarosława Gowina „to najważniejsza książka o współczesnej Polsce – Dolinie nicości, miejscu zła, kraju nierozliczonej zdrady, zapomnianych bohaterów, zakłamania, tchórzostwa, stadnego myślenia i manipulacji. Kraju układów sięgających korzeniami czasów PRL-u, oplatających biznes, media, sądy, politykę, Kościół… Taka Polska istnieje naprawdę”. Czy rzeczywiście taka Polska istnieje naprawdę? To niepokojące pytanie noszę w sobie.

Książka wciągnęła mnie. Żal było ją odłożyć, kiedy dojechałem do Gdyni. Lekturę dokończyłem przy najbliższej okazji. Nietrudno odgadnąć, kogo, jakie sytuacje, Wildstein miał na myśli kreując takie powieściowe postaci jak redaktor Bogatyrowicz, profesor Lew, redaktor Return, biskup Korytko, redaktor Niecnota… Czy taka Polska istnieje naprawdę?

Kiedy czytam o tym jak Niecnota, Bogatyrowicz i pułkownik Nowak uderzają w prawicowego polityka Widłaka wykorzystując jego nastoletnią córkę, to przypominam sobie oczywiście sprawę Andrzeja Kerna i jego córki Moniki, która uciekła z domu ze swoim chłopakiem. Kern walczy o powrót córki do domu. Zostaje przez największe media okrzyknięty prawicowym oszołomem, który dla kariery politycznej chce zniszczyć piękną miłość córki. W Sejmie dochodzi do głosowania nad odwołaniem marszłka. Kiedy wniosek nie przechodzi, autorytet, prof. Geremek uderza w znane tony: „Sejm dokonał aktu samokompromitacji. Instytucja, która nie potrafi ludzi społecznie skompromitowanych – chociażby nosili oni tytuł wicemarszałka Sejmu – skłonić do zrzeczenia się funkcji, sama jest sobie winna”. Na ślubie Moniki, okrzykniętym przez media „ślubem stulecia”, bawi się doskonale sam Jerzy Urban. „Gazeta Wyborcza” przytacza jego słowa: „Kern jest już chyba skończony w oczach opinii publicznej”. W rekordowym tempie reżyser Marek Piwowski, kręci film „Uprowadzenie Agaty”, w którym pokazuje zdemoralizowanego, solidarnościowego polityka i jego wspaniałą córkę, uciekającą z domu dla miłości. Producentem filmu jest Lew Rywin. Potem okazuje się, że swego czasu Piwowski współpracował z ubecją. Kariera polityczna Andrzeja Kerna legnie w gruzach. Dziś po „wielkiej miłości” i małżeństwie Moniki nie ma już śladu. O dawnych wydarzeniach i jej głównych postaciach Monika Kern mówi: „To jest tak, jakby w pewnym momencie przyszli, odegrali rolę w spektaklu i zniknęli. Kostiumy zabrane, dekoracja sprzątnięta”. W książce redaktor Niecnota dziwi się, że wszystko poszło tak gładko i zakończyło się takim sukcesem.

O sprawie Kernów mało kto chce pamiętać. Nie dziwię się, skoro ma rację prof. Legutko, że to „największa kompromitacja środowiska medialnego w dziejach Trzeciej RP”. Przytaczam tę historię, choć nie jest ona najważniejsza w porównaniu z innymi wydarzeniami. Ale jest bardzo pomocna w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „Czy taka Polska istnieje naprawdę?

Obejrzałem film „Trzech kumpli” – fabularyzowany dokument o Bronisławie Wildsteinie, Stanisławie Pyjasie i Lesławie Maleszce. Wstrząsający! Pyjas zostaje zamordowany przez ubecję, Maleszka pracuje w GW, a Wildstein zostaje wyrzucony z „Rzeczpospolitej” za próbę popchnięcia lustracji do przodu. Z zażenowaniem i zgrozą patrzę na Krzysztofa Kozłowskiego, redaktora „Tygodnika Powszechnego”, który ujawnienie, że Maleszka był agentem, nazwał „podłym donosem”, a dziś na stwierdzenie, że przecież Maleszka sam się przyznał, bredzi, że to jeszcze nie jest dowód przed sądem.

Czy taka Polska istnieje naprawdę? Mieliśmy wszyscy patrzeć w przyszłość. Błękitną. Cieszyć się niewątpliwymi sukcesami osiągniętymi po 1989. A tu wciąż nie brakuje ludzi, w tym ludzi młodych, którym coś nie gra i wkurzeni zadają pytanie: W jakim kraju, k…, ja żyję?

Proza, której nie ma 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jun3

W swojej najnowszej książce Piotr Wojciechowski próbuje analizować polskie społeczeństwo, poddaje ostrej krytyce media i pisze rozdział nieistniejącej powieści. Rozdział ten – jak cały zbiór tekstów – nosi tytuł „Café Navarra”. Oto przygoda Eryka, który czekając w kawiarni na spotkanie towarzysko-biznesowe, zauważa DJŻ (Dziewczynę Jego Życia), blondynę w krótkiej, czerwonej sukience. Chłopak zapomina o świecie. Zrywa się, oblewa spodnie kawą, rusza w pogoń za swoim ideałem. A my – od znajomego, z którym nasz bohater umówiony był w kawiarni – dowiadujemy się: „Eryk posłużył mi do przetestowania pewnego tricku reklamowego”.

Opowiadanie to autor wprawdzie pozostawia otwarte, ale prognozuje raczej pesymistyczne rozwiązanie: manipulacja na bohaterze się powiodła – zrobiła mu wodę z mózgu i przysłużyła się wielkiemu biznesowi. Światłem w tunelu mogłaby się okazać nostalgia, dzięki której Eryk być może nie zgubi wartości. Słabe to jednak pocieszenie; Wojciechowski z końcem książki przyznaje bowiem: „Nostalgia patrzy w blask dawnych wartości z wielkim podziwem i małą nadzieją”.

Autor proponuje rozmowę o stanie umysłowym Polaków po osiemnastu latach od odzyskania wolności (za datę przełomu uważa i często to podkreśla, choć w sprawie panuje konsensus, Czerwiec 1989 r.). Rozdział „Café Navarra” to dość efektowny kolaż, w którym znalazły się opowiadanie i esej. Niestety, na następujące po nim rozdziały złożyły się merytorycznie nieaktualne publikacje sprzed lat; autor próbuje opisać rzeczywistość dobrze już poznaną.

czytaj dalej »

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com