Proza, której nie ma 2
W swojej najnowszej książce Piotr Wojciechowski próbuje analizować polskie społeczeństwo, poddaje ostrej krytyce media i pisze rozdział nieistniejącej powieści. Rozdział ten – jak cały zbiór tekstów – nosi tytuł „Café Navarra”. Oto przygoda Eryka, który czekając w kawiarni na spotkanie towarzysko-biznesowe, zauważa DJŻ (Dziewczynę Jego Życia), blondynę w krótkiej, czerwonej sukience. Chłopak zapomina o świecie. Zrywa się, oblewa spodnie kawą, rusza w pogoń za swoim ideałem. A my – od znajomego, z którym nasz bohater umówiony był w kawiarni – dowiadujemy się: „Eryk posłużył mi do przetestowania pewnego tricku reklamowego”.
Opowiadanie to autor wprawdzie pozostawia otwarte, ale prognozuje raczej pesymistyczne rozwiązanie: manipulacja na bohaterze się powiodła – zrobiła mu wodę z mózgu i przysłużyła się wielkiemu biznesowi. Światłem w tunelu mogłaby się okazać nostalgia, dzięki której Eryk być może nie zgubi wartości. Słabe to jednak pocieszenie; Wojciechowski z końcem książki przyznaje bowiem: „Nostalgia patrzy w blask dawnych wartości z wielkim podziwem i małą nadzieją”.
Autor proponuje rozmowę o stanie umysłowym Polaków po osiemnastu latach od odzyskania wolności (za datę przełomu uważa i często to podkreśla, choć w sprawie panuje konsensus, Czerwiec 1989 r.). Rozdział „Café Navarra” to dość efektowny kolaż, w którym znalazły się opowiadanie i esej. Niestety, na następujące po nim rozdziały złożyły się merytorycznie nieaktualne publikacje sprzed lat; autor próbuje opisać rzeczywistość dobrze już poznaną.






