Kategoria Książki

Niekończąca się rozmowa – “Strach” 3 Autor: Małgorzata Felicka

Jan17

Nie miałabym trudności w pisaniu o wrażeniach z tej lektury, gdyby nie dotyczyła stosunków polsko-żydowskich. Historyczne obciążenia powściągają moją reakcję tak dalece, że lepiej już nie powiedzieć nic. Dlaczego? Bo sprawa dotyczy Żydów. Na normalną reakcję nakłada się od razu cała masa uwarunkowań: Naród Wybrany, dziedzictwo Starego i Nowego Testamentu, dwa tysiące lat życia w diasporze, historia wypędzeń i pogromów, chrześcijańsko-żydowski antagonizm, dług wobec żydowskich uczonych i artystów, pretensje o izolacjonizm, żal o wchodzenie w układy z władzą i opanowanie finansów, wreszcie holokaust i historia współczesnego Izraela.

Przypomnę więc tylko, że jest taki piękny film pod tytułem „Never-ending story” – niekończąca się opowieść. I powiem, że ta książka mogłaby mieć tytuł „Never-ending conversation” – niekończąca się rozmowa. Jednak autor dał jej inny tytuł, o wiele bardziej ponury: „Strach”.

czytaj dalej »

Strach 12 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jan12

Książka Jana Tomasza Grossa „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści” pojawiła się wczoraj w naszych księgarniach. Akurat byłem w Empiku, stoję w kolejce do kasy, słyszę, jak klientka pyta sprzedawcę: Jest książka przeciwko Grossowi? I pomyślałem o tytule, o „Strachu”: może mówi on o lęku ofiar, mordowanych Żydów, a może, po części o polskim społeczeństwie – czy nie boimy się zanadto przyznać, że i my potrafimy upaść moralnie? Ile osób, podobnie jak owa klientka, wolałoby zaprzeczyć faktom, by tylko nie rozliczać się z własną historią, składając przy tym ofiarę z historycznej prawdy?

O książce szerzej napiszemy w PP. Warto wspomnieć o spotkaniach z autorem organizowanych przez wydawcę (Znak):
Kielce, 21 stycznia, g. 18, Dom Środowisk Twórczych, Pałac Tomasza Zielińskiego, ul. Zamkowa 5, w dyskusji udział wezmą też: prof. Stanisław Meducki, dr Bożena Szaynok, dr Michał Bilewicz, prowadzenie – Bogdan Białek
Warszawa, 22 stycznia, g. 19, aula Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego, ul. Jagiellońska 59, oprócz autora: prof. Barbara Skarga, dr Bożena Szaynok, Zbigniew Nosowski, prowadzenie – prof. Feliks Tych
Kraków, 24 stycznia, g. 18, Auditorium Maximum UJ, ul. Krupnicza 35; prof. Joanna Tokarska – Bakir, prof. Andrzej Chwalba, Marek Edelman, Adam Michnik, Jakub Petelewicz, prowadzenie Henryk Woźniakowski.

Gdyby Hitler uprawiał gorący seks 5 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec23

(Eric-Emmanuel Schmitt, PRZYPADEK ADOLFA H., Znak, Kraków 2007, ss. 480)

Eric-Emmanuel Schmitt (autor m.in. „Oskar i Pani Róża”, „Kiedy byłem dziełem sztuki”, „Małe zbrodnie małżeńskie”) napisał powieść, na którą składają się interpretacja autentycznej biografii Adolfa Hitlera oraz alternatywna, zmyślona historia życia Adolfa H. W tej poszatkowanej książce przeplatają się losy Hitlera-dyktatora i Hitlera-artysty.

„– Adolf Hitler: nie przyjęty (na ASP – J.H.P.)” – to początek historii pierwszej; „Adolf H.: przyjęty” – zaczyna się historia druga. I od tego momentu (rozdział pt. „Minuta, która zmieniła bieg świata…”) do końca śledzimy z jednej strony upadek emocjonalnie niedojrzałego mężczyzny, który staje się dyktatorem; z drugiej – nabywanie życiowych doświadczeń przez uczącego się, dojrzewającego człowieka. „Adolf H. z trudnością się rozwija. Hitler bez trudności zasklepia się w sobie, w swoich kłamstwach i frustracjach”, pisze w rodzaju dziennika, który umieszcza na końcu książki, Schmitt.

Widzimy dwie postaci, skrajnie od siebie różne, ale ich wspólna tożsamość każe się zastanawiać, czy historia Hitlera, a więc także Europy i świata, nie mogła wyglądać inaczej. A także – gdzie leży źródło zła, czy rządzi nami przypadek i czy łajdak i zbrodniarz nie kryją się w nas samych?

czytaj dalej »

Nadzieja i sprawiedliwość 19 Autor: Robert M. Rynkowski

Dec19

Jakieś dwa lata temu na czas adwentu wypadło mi napisanie recenzji książki Brunona Fortego “Trójca Święta jako historia”. Czas przedświątecznego zabiegania raczej nie sprzyja ani wnikliwej lekturze, ani pisaniu. Ale wysiłek się opłacił, bo książka, dotycząca samego sedna wiary chrześcijańskiej, przy tym napisana przez bardzo dobrego teologa, stała się okazją do porządnego zastanowienia się nad istotą wydarzenia, którego przypomnieniem jest Boże Narodzenie. Niechcący zrobiłem więc sobie bardzo solidne rekolekcje. Odtąd staram się zapewniać sobie podobne lektury przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. W ten adwent postanowiłem wrócić do swoich teologicznych korzeni, czyli twórczości ks. Wacława Hryniewicza, tym bardziej że od wiosny na półce stoi jedna z jego ostatnich książek “Teraz trwa nadzieja”. I po raz kolejny przekonałem się, że warto go czytać.

czytaj dalej »

Havel i Oszajca, czyli Wacławów dwóch 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec16

Krzysztof Kozłowski przez parę dni chodził po skrzypiącej podłodze w redakcji „Tygodnika Powszechnego”, pytając: – Kto to jest ten Hvížďala? Dlaczego wydawca nie wyjaśnia, czym jest ta książka? – Na okładce napisali, że to kolaż. – Ale jaki kolaż? Przeplatają się jakieś zapiski, polecenia dla współpracowników i wywiad, ale nikt nie tłumaczy czytelnikowi, o co chodzi!

Mowa o książce Václava Havla „Tylko krótko, proszę”

Jej recenzję w bieżącym „PP” (12/2007) pisze o. Wacław Oszajca. Tytuł książki tłumaczy on jako żądanie, z którym do swoich gości zwracał się jeden z czeskich dziennikarzy telewizyjnych, dbający o czas antenowy przeznaczony na reklamy: “O takim traktowaniu gości programu i widzów Havel pisze z oburzeniem, widząc w tym brak poszanowania drugiego człowieka i jego pracy, ale też spłycenie, wprost wulgaryzację kultury”.

Interpretuję to nieco inaczej. Istotnie, Havel daje się poznać jako ten, któremu chodzi o kulturę, artysta uwięziony w ciele polityka. Z drugiej strony, jako człowiek wiele od siebie wymagający, dbający o szczegóły, pedantyczny; polityk ciężkiej pracy intelektualnej, wręcz, chciałoby się rzec, fizycznej. W zapiskach z pierwszej połowy lat 90. podejmuje kwestie aktualne dzisiaj, choćby te dotyczące granic Unii Europejskiej. Tytuł „Tylko krótko, proszę” pobrzmiewa przekorą.

Autor ujmuje przy tym zwłaszcza swoją skromnością. Umie przyznać się do nękających go wątpliwości, co rzadko bywa cechą polityków. Stwierdza też: „wszyscy, którzy pracowali przy mnie, są dzisiaj wyklęci”…

Postawa Václava Havla kontrastuje np. z tą przyjętą przez Lecha Wałęsę, który również wydał niedawno książkę („Moja III RP”). Były polski prezydent potrafi długo wyliczać swoje zasługi (których rzecz jasna nie można mu odmówić). Warto wszelako popatrzeć choćby na rolę jaką w rozszerzeniu NATO i UE odegrały Czechy, i co na ten temat mówi były prezydent naszych południowych sąsiadów – w tej książce, w której przeplatają się notatki i polecenia z lat 90., te pisane współcześnie oraz wywiad-rzeka udzielany dziennikarzowi Karelowi Hvížďale.

(Václav Havel, „TYLKO KRÓTKO, PROSZĘ – ROZMOWA Z KARELEM HVÍŽD’ALĄ, ZAPISKI, DOKUMENTY”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, s. 400)

Jarosław Iwaszkiewicz: kolaborant czy pozytywista 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Nov21

jhpgwiwaszkiewicz.jpg
(na zdjęciu: Marek Radziwon, Tomasz Łubieński i Adam Michnik)

Odpocznijmy na chwilę od tematów kościelnych, by zająć się Jarosławem Iwaszkiewiczem. O jego wydanych właśnie „Dziennikach” (obejmujących lata 1911-1955) rozmawiali dziś – 20 listopada – w „Gazecie Wyborczej” Tomasz Łubieński, Adam Michnik i Marek Radziwon.

„Kolaborant czy pozytywista?” – pytali organizatorzy. Oportunista, „pisarz dworski” – jak tłumaczył Ryszard Matuszewski? „Pieszczoch nie radzący sobie z rzeczywistością” (Jerzy Pilch); „robiący sobie samemu brainwashing, bezradny wobec komunizmu, patriota PRL” (Michnik)?

Czy biografie autorów należy oddzielać od ich dzieł? Czy konformiści są potrzebni? Czy kolaboracja może ratować wartości wyższe i czy Iwaszkiewicz, jak tłumaczył w dyskusji z Gustawem Herlingiem-Grudzińskim Konstanty Jeleński, to Pétain polskiej literatury?

czytaj dalej »

W cieniu dobrego dziennikarstwa 4 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Nov5

Mariusz Janicki, Wiesław Władyka, „Cień wielkiego brata. Ideologia i praktyka IV RP”, „Polityka” – Spółdzielnia Pracy, Warszawa 2007, ss. 272.

O tej książce będziemy pisać szerzej w grudniowym „PP”. Nie wnikając w poruszane w niej główne zagadnienia, chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz: Janicki i Władyka swoją robotą bronią dziennikarstwa politycznego. „Bronią”, bo, moim zdaniem, wymaga ono obrony. Z dwóch powodów. Po pierwsze, dziennikarstwo zdaje się pędzić za bieżącymi wydarzeniami, nagłaśniać je i opisywać, ale często brakuje w tym ogólniejszej refleksji, zauważania ciągów przyczynowo-skutkowych, tendencji, procesów; informowanie zmieniło się w rozbawianie, a objaśnianie w zaciemnianie obrazu rzeczywistości.

Po drugie, komentarzom czy innym formom publicystycznej wypowiedzi brakuje rzetelności, a niedobór ten – zamiast pokorą, wyważeniem, rozważaniem racji – uzupełnia się ostrością stylu i demagogią.

Ks. Adam Boniecki, naczelny “Tygodnika Powszechnego”, mówi, że nie poszukuje autorów wśród studentów dziennikarstwa; być może tendencja do chodzenia na skróty i jednocześnie posiadania nieuzasadnionej pewności siebie ich (albo “nas” – kilku autorów Bloga Powszechnego kończy właśnie dziennikarstwo na UW) charakteryzuje. Np. dlatego, że nie zderzają się na studiach z tzw. prawdziwą wiedzą, nie zgłębiają konkretnej dziedziny, zatem nie nabywają pokory wobec ogromu wiedzy (to tylko moje luźne skojarzenia).

W tym zawodzie łatwo, przy pewnych umiejętnościach i ciężkiej pracy szybko zaistnieć i mieć osiągnięcia. Zdarzają się wyjątki, samouki, którym wiedzę akademicką zastąpiły wielkie talenty. Ale nie idealizujmy. Wystarczy spojrzeć na bardzo niski poziom merytoryczny konferencji prasowych. Dziennikarze często nie umieją zadawać pytań. Nie są dociekliwi, brakuje im narzędzi, zwłaszcza wiedzy.

Najgorzej, jeśli prowadzi to do nierzetelności, którą przykrywa zarozumiałość; w dziennikarstwie politycznym – po prostu politykowania, uzupełniania argumentów wyrazistością sądów.

Dewaluacja dziennikarstwa – mówiąc patetycznie – szkodzi demokracji. Dziennikarz, który nie wie, jak i o co pytać, gdzie szukać, co czytać, nie służy społeczeństwu. To on na co dzień w imieniu społeczeństwa wymaga od polityków – jak ma to robić bez przygotowania? Może oczywiście służyć samemu sobie; uprawia zawód, który daje wiele przyjemności i satysfakcji; jeśli jednak wartości te są celami same w sobie, nie mówimy już o dziennikarstwie.

Wracając do „Cienia wielkiego brata”, autorzy napisali dobrą książkę polityczną. Odwołują się do konkretów, sięgają w głąb, analizują. Kto dziś w artykułach powołuje się na badania GUS? Przypominają drobne sprawy, które zebrały się na praktykę rządów braci Kaczyńskich, ale także parzą z dalszej perspektywy. Tłumaczą, pomagają zrozumieć. Wprawdzie książka jest mocno osadzona w bieżącej polityce, można się zastanawiać, na ile będzie aktualna i atrakcyjna za kilka miesięcy, ale mówi wiele o polskiej polityce i nie ma w niej pustosłowia. Takie dziennikarstwo daje się lubić.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com