<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny &#187; Media</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/category/media/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Aug 2010 09:49:24 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Rozmawialiśmy o mediach</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/19/rozmawialismy-o-mediach</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/19/rozmawialismy-o-mediach#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Sep 2009 08:15:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1111</guid>
		<description><![CDATA[Dużo myśli od rana. Rozmawialiśmy dziś o 7 w Polskim Radiu Euro o prasie: jakości informacji, etyce dziennikarskiej, wpływie mediów elektronicznych na prasę drukowaną, szkolnictwie dziennikarskim.
Właściwie jak tu rozmawiać, jeśli nie chce się mówić życzeniowo, a jednocześnie dobrze by było powiedzieć coś optymistycznego i prawdziwego?
Wszyscy (1.) narzekają na media, (2.) odmieniają tabloidyzację przez wszystkie przypadki, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dużo myśli od rana. Rozmawialiśmy dziś o 7 w Polskim Radiu Euro o prasie: jakości informacji, etyce dziennikarskiej, wpływie mediów elektronicznych na prasę drukowaną, szkolnictwie dziennikarskim.</p>
<p>Właściwie jak tu rozmawiać, jeśli nie chce się mówić życzeniowo, a jednocześnie dobrze by było powiedzieć coś optymistycznego i prawdziwego?</p>
<p>Wszyscy (1.) narzekają na media, (2.) odmieniają tabloidyzację przez wszystkie przypadki, (3.) żalą się na obniżenie standardów dziennikarskich, (4.) krzywią się, gdy słyszą o kimś, kto skończył dziennikarskie studia.</p>
<p>Poniekąd mają rację. (1.) Media elektroniczne przyspieszyły obieg informacji i umasowiły przekaz, co złożyło się na obniżenie jego jakości. (2.) Tabloidyzacja prasy to pewien kłopot; brukowiec schlebia niskim gustom czytelników, jest populistyczny, nie promuje krytycznego myślenia, więc przyczynia się do wychowywania biernego społeczeństwa. (3.) Wiele można znaleźć przykładów nierzetelności dziennikarzy. (4.) Szkołom dziennikarskim też można mieć wiele do zarzucenia (choć nie oszukujmy się – nie tylko tym).</p>
<p>Na dodatek – wszystko zmierza w złym kierunku. Nikt na razie nie ma pomysłu na to, co mają zrobić poważne dzienniki, by zachęcić do siebie czytelników. Rano biorą oni do rąk gazetę wypełnioną informacjami, o których nasłuchali się i naoglądali poprzedniego dnia. Gdzie tu wartość dodana?</p>
<p>Niestety zbiega się to z kryzysem finansowym i właśnie na to, co może gazety wyróżniać, najbardziej obcina się środki. Bo kto ma dziś pieniądze, by wysłać dziennikarza na drugi koniec świata, zapłacić za dobry reportaż, zlecić przeprowadzenie wywiadu – nie telefonicznego – w odległym miejscu?</p>
<p>Nie potrafię jednak myśleć w sobotę rano bez optymizmu.</p>
<p>Przecież (1.) media elektroniczne otworzyły przed nami zupełnie nowe możliwości, mamy informacje na wyciągnięcie ręki. Trzeba nauczyć się z tego korzystać, wybierać to, co dobre, rzetelne. (2.) Nawet jeśli krytykujemy tabloidy, to zważmy – są one częścią prasowej tradycji, a kształtują się w pewnym kulturowym kontekście. Dlatego na przykład polskie brukowce nie są aż tak wścibskie czy szokujące, jak gdzie indziej. Ten segment prasy bardziej rozwinął się np. w krajach anglosaskich. (3.) Dziennikarze zawsze stają przed dylematem: pokusa czy etyka dziennikarska. Są przykłady redakcji, które stają na wysokości zadania. Wybór miejsca pracy nie jest bez znaczenia. To w istocie wybór moralny. A jeśli chodzi o (4.) szkoły, to, mimo wad uniwersytet jest świetnym miejscem, gdzie można znaleźć Mistrza. Trzeba tylko go poszukać.</p>
<p>Z pozytywym nastawieniem zabieramy się za korektę kolejnego &#8220;PP&#8221;, na Rakowieckiej świeci słońce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/19/rozmawialismy-o-mediach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ptaki w Dwójce</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/07/08/ptaki-w-dwojce</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/07/08/ptaki-w-dwojce#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jul 2009 06:08:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Słyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[dwójka]]></category>
		<category><![CDATA[polskie radio]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1045</guid>
		<description><![CDATA[Włączyłam moje ulubione radio. Nadają śpiewające ptaki a nie, jak zwykle o tej porze, klasyków wiedeńskich. Głosy ptaków też są piękne. Pada deszcz. Dobrze się komponuje, czuję się jak na mazurach.
Okazuje się, że to akcja protestacyjna Zespołu Programu 2 Polskiego Radia. Przeciwko pogarszającej się sytuacji finansowej radia i możliwości zamilknięcia Radia, które, jako jedno z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Włączyłam moje ulubione radio. Nadają śpiewające ptaki a nie, jak zwykle o tej porze, klasyków wiedeńskich. Głosy ptaków też są piękne. Pada deszcz. Dobrze się komponuje, czuję się jak na mazurach.<br />
Okazuje się, że to akcja protestacyjna Zespołu Programu 2 Polskiego Radia. Przeciwko pogarszającej się sytuacji finansowej radia i możliwości zamilknięcia Radia, które, jako jedno z nielicznych, promuje kulturę, i to na najwyższym poziomie. <a href="http://www.polskieradio.pl/dwojka/muzykaklasyczna/artykul104983.html">Tu można przeczytać, co mają do powiedzenia.</a><br />
Nie chcę żeby moja ulubiona Dwójka przestała nadawać.</p>
<p>Chciałam od ręki zapłacić abonament. Jednak to nie jest takie proste, skoro nie mam spersonalizowanej książeczki opłat&#8230; Na szczęście, można to załatwić przez internet. <a href="http://www.polskieradio.pl/mediapubliczne/faq/">O tym tutaj.</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/07/08/ptaki-w-dwojce/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trudny temat Żydów</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/21/trudny-temat-zydow</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/21/trudny-temat-zydow#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Jun 2009 21:25:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[antysemityzm]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1039</guid>
		<description><![CDATA[
Co jakiś czas jestem zapraszany do audycji radiowej, w której opowiadam o bieżącym numerze Przeglądu Powszechnego. Dyskutujemy główne problemy poruszane w piśmie. Czerwcowy Przegląd poświęciliśmy zagadnieniom skomplikowanej tożsamości polskich Żydów, znalazły się w nim wywiad z prof. Joanną Tokarską-Bakir, autorką książki „Legendy o krwi. Antropologia przesądu” czy krótka historia antysemityzmu w Polsce. Rozmowa w radiu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rhetos.pl/index.php?s=karta&amp;id=546"><img class="aligncenter" title="Przegląd Powszechny, 6/2009" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/themes/fspring-10/fspring-10/images/okladka062009.jpg" alt="" width="480" height="480" /></a></p>
<p>Co jakiś czas jestem zapraszany do audycji radiowej, w której opowiadam o bieżącym numerze Przeglądu Powszechnego. Dyskutujemy główne problemy poruszane w piśmie. Czerwcowy Przegląd poświęciliśmy zagadnieniom skomplikowanej tożsamości polskich Żydów, znalazły się w nim wywiad z prof. Joanną Tokarską-Bakir, autorką książki „Legendy o krwi. Antropologia przesądu” czy krótka historia antysemityzmu w Polsce. Rozmowa w radiu była nagrywana i z lekkim zdumieniem słuchałem gotowej audycji następnego dnia. Poprzedził ją bowiem dodatkowy wstęp mówiący o tym, jak dobrze na przestrzeni wieków żyło się w Polsce Żydom. Polska jak długa i szeroka – tolerancyjna. Bez pogromów, bez Jedwabnego. Dowiedziałem się, że pod koniec lat 60. pojawiły się rzeczywiście przejawy antysemityzmu, były jednak inspirowane przez władze radzieckie (!). Właściwie nie ma problemu.</p>
<p>No to chyba jest, dlaczego nie mówić tego wprost?</p>
<p>O numerze pisze też trochę <a href="http://janturnau.blox.pl/2009/06/Zydzi-w-Biblii-i-w-8222Przegladzie-Powszechnym.html" target="_blank">w swoim blogu Jan Turnau</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/21/trudny-temat-zydow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie rozumiem podziału dziennikarzy</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/19/nie-rozumiem-podzialu-dziennikarzy</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/19/nie-rozumiem-podzialu-dziennikarzy#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 22:41:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/19/nie-rozumiem-podzialu-dziennikarzy</guid>
		<description><![CDATA[Zbiory Biblioteki Dziennikarzy Polskich od czwartku zostały udostępnione w Czytelni Naukowej nr XXI na warszawskim Mokotowie. Dotąd dostęp do tego księgozbioru, przechowywanego w magazynach Domu Dziennikarza oraz w jednej z warszawskich szkół, był bardzo ograniczony – podaje dziś PAP. Co to znaczy „bardzo ograniczony”? Mniej więcej tyle, że książki, niekiedy bardzo cenne, porastały grzybem. Części [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zbiory Biblioteki Dziennikarzy Polskich od czwartku zostały udostępnione w Czytelni Naukowej nr XXI na warszawskim Mokotowie. Dotąd dostęp do tego księgozbioru, przechowywanego w magazynach Domu Dziennikarza oraz w jednej z warszawskich szkół, był bardzo ograniczony – podaje dziś PAP. Co to znaczy „bardzo ograniczony”? Mniej więcej tyle, że książki, niekiedy bardzo cenne, porastały grzybem. Części zbiorów nie udało się odratować. Obecnie jest to 19 tys. książek, 750 tomów czasopism oprawnych oraz 450 tytułów prasy. Najstarszy wolumin pochodzi z 1589 roku &#8211; wierszowana broszura Bartosza Paprockiego &#8220;Pamięć nierządu w Polszcze przez dwie fakcye uczynionego w roku 1587&#8243;. Sprzed 1948 roku pochodzi 2 tys. książek BDP.</p>
<p>Piszę o tym z dwóch powodów. Pierwszy – bo to ciekawe miejsce. A także pomnik, który pozostawia po sobie mój przyjaciel i były wykładowca, redaktor Henryk Zagańczyk, który w otwarciu tej biblioteki miał swój wielki udział.</p>
<p>Drugi – bo nie rozumiem podziału w środowisku dziennikarzy. To znaczy, rozumiem i nie rozumiem. Przykładem dla wyjaśnienia problemu niech będzie owa biblioteka. Powołuję się dalej na PAP: Księgozbiór Dziennikarzy Polskich gromadzony był przez środowisko od 1948 roku. Jego właścicielem było najpierw Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Po wprowadzeniu stanu wojennego władze komunistyczne rozwiązały SDP, tworząc w jego miejsce prorządowe Stowarzyszenie Dziennikarzy PRL, które przejęło bibliotekę.</p>
<p>Po 1989 roku SDP zostało reaktywowane, zaś SD PRL zmieniło nazwę na Stowarzyszenie Dziennikarzy RP. Oba stowarzyszenia dzieli organiczna niechęć. Zwłaszcza – jak mówią niektórzy ich działacze – niechęć tę przejawiają kierownictwa stowarzyszeń. Boją się, że w wyniku połączenia stracą pozycję?</p>
<p>Ten spór wydaje się jakoś zrozumiały. Przecież historia najnowsza podzieliła u nas nie tylko dziennikarzy. Czego nie rozumiem, to – jaką rolę widzą dla siebie samorządy dziennikarskie, czym chcą rzeczywiście być, jaką siłę ma mieć ich głos, kogo i jak zamierzają zachęcić do wstąpienia w swoje szeregi? Jak chcą odpowiadać na te pytania skazując się jednocześnie na marginalizację z powodu ciągłego pielęgnowania starego podziału?</p>
<p>Sam zastanawiałem się nad wstąpieniem do stowarzyszenia dziennikarskiego. Nadal uważam, że oprócz legitymacji z redakcji, legitymacja stowarzyszonego dziennikarza ma swoją wagę. Stowarzyszenie może przyczynić się do dbania o zawodowy etos,  standardy w mediach i tak dalej. Ale które stowarzyszenie? Pomyślałem – dobrych przyjaciół mam w obu. Lepiej to sobie daruję.</p>
<p>Na tym tle otwarcie – wspólne – Biblioteki Dziennikarzy Polskich może być małym krokiem dla skłóconych dziennikarzy, ale wielkim krokiem dla dziennikarstwa.</p>
<p><strong>Czytelnia Naukowa nr XXI, ul. Bukietowa 4a</strong></p>
<p><iframe width="480" height="250" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps?q=Bukietowa+4A,+Mokot%C3%B3w+02+Warszawa,+Warszawa,+Mazowieckie&amp;oe=utf-8&amp;client=firefox-a&amp;ie=UTF8&amp;hl=pl&amp;cd=4&amp;geocode=FdhaHAMdjKBAAQ&amp;split=0&amp;sll=52.025459,19.204102&amp;sspn=5.504643,10.821533&amp;ll=52.196349,21.016846&amp;spn=0.013153,0.041199&amp;z=14&amp;iwloc=A&amp;output=embed"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.pl/maps?q=Bukietowa+4A,+Mokot%C3%B3w+02+Warszawa,+Warszawa,+Mazowieckie&amp;oe=utf-8&amp;client=firefox-a&amp;ie=UTF8&amp;hl=pl&amp;cd=4&amp;geocode=FdhaHAMdjKBAAQ&amp;split=0&amp;sll=52.025459,19.204102&amp;sspn=5.504643,10.821533&amp;ll=52.196349,21.016846&amp;spn=0.013153,0.041199&amp;z=14&amp;iwloc=A&amp;source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left">Wyświetl większą mapę</a></small></p>
<p>Przy okazji znalazłem zdjęcie z otwarcia, na którym się znalazłem;) (fot. Paweł Supernak/PAP)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="PAP" src="http://img.interia.pl/wiadomosci/nimg/h/m/Biblioteka_Dziennikarzy_3387523.jpg" alt="" width="480" height="307" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/19/nie-rozumiem-podzialu-dziennikarzy/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Debata PP w Polskim Radiu</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/23/debata-pp-w-polskim-radiu</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/23/debata-pp-w-polskim-radiu#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Jan 2009 19:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/23/debata-pp-w-polskim-radiu</guid>
		<description><![CDATA[
24 stycznia w programie I PR o godz. 22:40 skrócona wersja debaty &#8220;Kościół w demokracji 1989-2009&#8243;. Zapraszamy tych, którzy nie byli:)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-790" title="Przegląd Powszechny - Kościół w demokracji - Graczyk, Nycz, Chmielewska, Majewski" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2009/01/koscwdempp.jpg" alt="Przegląd Powszechny - Kościół w demokracji - Graczyk, Nycz, Chmielewska, Majewski" width="480" height="194" /></p>
<p>24 stycznia w programie I PR o godz. 22:40 skrócona wersja debaty &#8220;Kościół w demokracji 1989-2009&#8243;. Zapraszamy tych, którzy nie byli:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/23/debata-pp-w-polskim-radiu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z drugiej strony patrząc na działki</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/31/z-drugiej-strony-patrzac-na-dzialki</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/31/z-drugiej-strony-patrzac-na-dzialki#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Oct 2008 17:07:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=639</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli jakieś zjawisko powtarza się, to rozsądne wydaje się poszukanie łączącej poszczególne przypadki przyczyny. Spróbuję zrobić to w miarę moich możliwości w sprawie agresywnego i niesprawiedliwego traktowania Kościoła przez media, którą to kwestię podnosił na tym blogu kilkakrotnie o. Dariusz Kowalczyk. Muszę przyznać, że dziwi mnie zdziwienie, że media używają sobie na przykład na ostatnio [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="justify;">Jeśli jakieś zjawisko powtarza się, to rozsądne wydaje się poszukanie łączącej poszczególne przypadki przyczyny. Spróbuję zrobić to w miarę moich możliwości<span> </span>w sprawie agresywnego i niesprawiedliwego traktowania Kościoła przez media, którą to kwestię podnosił na tym blogu kilkakrotnie o. Dariusz Kowalczyk. Muszę przyznać, że dziwi mnie zdziwienie, że media używają sobie na przykład na ostatnio poruszanej sprawie przydziału działek w zamian z utracone Kościelne mienie. Przyczyna niezdrowego zainteresowania mediów, dokonywania uproszczeń i nawet niefrasobliwego pomijania oczywistych faktów wydaje się dość jasna: Kościół dla wielu ludzi w tym kraju jest autorytetem, ale dla wielu innych nim nie jest i właśnie ci ostatni próbują przekonać tych pierwszych, że obdarzają kredytem zaufania organizację, której się to nie należy. W tym celu trzeba podważyć prawdomówność Kościoła.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Najlepiej jeśli mijanie się z prawdą albo stosowanie podwójnych standardów udowodni się Kościołowi w tych obszarach, w których jego nauczanie jest trudne do przyjęcia i stosowania. A są to, jak nietrudno się domyśleć,<span> </span>sfera stosunku do seksu i stosunku do<span> </span>bogactwa.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Twierdząc, że Kościół ubija podejrzane interesy mówi się ni mniej ni więcej: „Patrzcie, głoszą wam, że macie dążyć do bogactwa w sferze ducha a sami spokojnie urządzają się na tym świecie, więc robią z was durniów”. To samo dzieje się, jeśli uda się<span> </span>przyłapać jakiegoś hierarchę na nieprzestrzeganiu celibatu, lub, co gorsza, na zachowaniach piętnowanych przez Kościół jako dewiacyjne. To też wzbudza emocje, bo świadczy to o tym, że wierni wzywani są do zaprzeczania swoim zachciankom przez tych samych ludzi, którzy im ulegają.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Ośmielę się zaryzykować twierdzenie, że taki stosunek mediów miałby miejsce również, gdyby dotyczyło to innego autorytetu. Nie jest to sytuacja specyficzna tylko dla stosunku mediów do Kościoła.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Po prostu, będąc kimś na świeczniku, trzeba mieć świadomość, że jest się oglądanym przez lupę i że wielu ludziom i środowiskom sprawi przyjemność pokazanie najmniejszej skazy u tego kogoś. Im wyższy świecznik, tym potężniejsza lupa. Tak więc wyjątkowa złośliwość mediów wobec Kościoła nie jest wcale wyjątkowa, tylko proporcjonalna do tego, jakim Kościół jest w Polsce autorytetem. Prawie że można się z niej cieszyć.<span id="more-639"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Jeśli zaś chodzi o działki, to w omawianym przypadku oczywiście wierzę ojcu Dariuszowi. I uważam, że słusznie zwraca uwagę na nierzetelność mediów, bo dąży tym samym do pokazania prawdziwego stanu rzeczy. Natomiast myślę, że w ogóle przywileje Kościoła (w tym zakonu jezuitów) są solą w oku wielu ludzi, również tych wierzących.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">I jeśli nawet wszystko odbywa się zgodnie z prawem, to oczekiwałabym od tak specjalnej instytucji, jaką jest Kościół, żeby nie korzystała z przywilejów, które są niesprawiedliwe, chociaż uprawnione. Mówiąc o sprawiedliwości mam na myśli to, że osoby prywatne dostają znacznie mniejsze rekompensaty niż Kościół. Czy to dobrze wygląda? Czy warto za tę cenę gorszyć maluczkich? Oczywiście jest to pytanie ogólne i nie spodziewam się, że nagle na własną rękę zwierzchnik zakonu jezuitów zrzeknie się rekompensaty. Byłby to gest nierozumny i nie powinien należeć do poszczególnych szefów odpowiedzialnych za swoje „firmy”.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Wygląda wszakże na to, że Kościół miał siłę przebicia, która pomogła ustanowić przywileje. Nie jest to jedyny tego typu przypadek. Dobrze, ale sztuką jest również niekorzystanie z przywilejów. Na przykład w imię poczucia solidarności.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Podobno Aleksander Wielki nie chcąc korzystać ze swojej uprzywilejowanej pozycji nie przyjął w czasie kampanii na pustyni przyniesionej mu wody, bo wiedział, że widzą go jego żołnierze, którzy nie mieli co pić. Chciał pokazać, że będzie razem z nimi znosił trudy kampanii. Chciał dodać im ducha. Był wielkim wodzem. Wojsko go kochało. Wygrywał.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Patetyczne, heroiczne i niepraktyczne? Być może. Ale również w jakiś przedziwny sposób skuteczne.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/31/z-drugiej-strony-patrzac-na-dzialki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raz jeszcze o atrakcyjnych działkach jezuitów w Krakowie</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/30/raz-jeszcze-o-atrakcyjnych-dzialkach-jezuitow-w-krakowie</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/30/raz-jeszcze-o-atrakcyjnych-dzialkach-jezuitow-w-krakowie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Oct 2008 11:25:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dariusz Kowalczyk SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Add new tag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=636</guid>
		<description><![CDATA[O działce jezuitów w Krakowie napisano i powiedziano w mediach wiele. Znając sprawę od środka stwierdzam (a ode mnie zna ją lepiej tylko o. Ekonom Prowincji), że w 99,9 procentach są to brednie i kłamstwa. I choć widzę, że wyjaśnianie tej sprawy, to walka z wiatrakami, postaram się w punktach raz jeszcze pokazać podstawowe fakty. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O działce jezuitów w Krakowie napisano i powiedziano w mediach wiele. Znając sprawę od środka stwierdzam (a ode mnie zna ją lepiej tylko o. Ekonom Prowincji), że w 99,9 procentach są to brednie i kłamstwa. I choć widzę, że wyjaśnianie tej sprawy, to walka z wiatrakami, postaram się w punktach raz jeszcze pokazać podstawowe fakty. Najpierw dwie ogólne uwagi.<br />
1. Warto zauważyć, że choć dziennikarze napisali wiele, to nikt z nich nie zgłosił sie do mnie o wyjaśnienie lub komentarz. Nikt! Wyciagam z tego wniosek, że nie interesują ich fakty, ale z góry gotowa teza. Zacytowanie przez GW fragmentu z tego bloga niczego w tej kwestii nie zmienia. Żaden z dziennikarzy perorujących o działce jezuitów nie zapytał mnie o zdanie. A przecież to jest sprawa, którą od lat prowadzi prowincja zakonna, której mam zaszczyt być od 5 lat przełożonym.<br />
2. Nieustannie manipuluje się mowiąc, że Kościoł robi to albo tamto. Otóż na Kościół składa się &#8211; z punktu widzenia prawnego, ekonomicznego itd. &#8211; bardzo wiele różnych podmiotów, różnie umocowanych społecznie i prawnie. Tymczasem bierze się jakąś sprawę jakiegoś konkretnego podmiotu kościelnego i dowolnie ekstrapoluje na inne podmioty czyniąc im krzywdę.<br />
A teraz w punktach co do działki w Krakowie.<br />
1. Po pierwsze nie jest prawdą, co pisali niektórzy dziennikarze, że Komisja Majątkowa przyznała jezuitom działkę w Krakowie. Takiej decyzji nie ma, gdyż przewidziana prawem procedura nie jest zakończona.<br />
2. Na początku roku 2007 (pomijam wcześniejsze kilkunastoletnie starania i ich efekty) MON wskazał kilka nieruchomości jako możliwe dobra zamienne za teren i budynek w Lublinie, zabrany bezprawnie jezuitom, a obecnie użytkowany przez wojsko.<br />
3. Prowincja warszawska jezuitów z kilku przedstawionych przez MON możliwości wybrała działkę w Krakowie. MON ze swej strony oficjalnie zaakceptował nieruchomość w Krakowie jako nieruchomość zamienną.<br />
4. Prowincja jezuitów na własny koszt dokonała wyceny utraconej bezprawnie nieruchomości w Lublinie. Strona Wojskowa dokonała wyceny nieruchomości zamiennej w Krakowie. Obydwie powyższe wyceny zostały przedstawione do oceny Komisji Arbitrażowej przy Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych. Okazało się, że wartość utraconej działki w Lublinie jest większa niż wartość działki zamiennej w Krakowie, ale Prowincja jezuitów pomimo to uznała obie nieruchomości za równoważne, to znaczy uznała działkę zamienną w Krakowie za sprawiedliwe odszkodowanie za działkę w Lublinie.<br />
5. Kiedy te zgodne z prawem (Ustawa z dnia 17 maja 1989 roku o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego) i sprawiedliwością działania zostały dokonane rozpoczął się oszczerczy ostrzał medialny. Pytanie: Kto dał sygnał do ataku?<br />
6. Sugerowanie, że MON wskazał działkę trzem podmiotom jest matactwem. Otóż MON wskazał na początku 2007 roku tę działkę jezuitom jako nieruchomość zamienną. Krakowowi i Ministerstwu Sprawiedliwości nic nie musiał wskazywać i nic de facto nie wskazał, bo te podmioty nie mają żadnych roszczeń wobec wojska. Kraków mógłby kupić od wojska działkę w Krakowie, gdyby wojsko chciałoby tę działkę sprzedać. Powtarzam: miasto Kraków nie ma nic do tej działki. Może jedynie oznajmić, że byłoby zainteresowane kupnem tej działki. W 2007 roku, kiedy MON wskazał jezuitom tę działkę, nie było mowy, że ktoś inny chce tę działkę kupić i coś tam robić. Raptem, ostatniego tygodnia media donoszą, ile to na tej właśnie działce jest planowanych rzeczy&#8230;<br />
7. Sugerowanie, że jezuici mogliby od razu sprzedać działkę kilka razy drożej niż to wycenili rzeczoznawcy jest pomówieniem nie tylko jezuitów, ale i rzeczoznawców (trzech) o jakąś korupcję i krętactwo.<br />
8. Ks. Piesiur zwrócił uwagę, że wiele podmiotów użytkujących nabyte nieprawnie dobra kościelne nie chce współpracować z Komisją Majątkową i konkretnymi podmiotami kościelnymi grając na zwłokę, co tworzy napięcia. Przy czym zaznaczam, że nie wiem, jakie konkretnie sytuację miał ks. Piesiur na myśli. Nie znam tych spraw. Ja znam sprawę &#8220;jezuicką&#8221; i stwierdzam, że została ona doszczętnie zakłamana w mediach.<br />
9. We wczorajszej &#8220;GW&#8221; K. Wiśniewska pisze: &#8220;zakon składa wniosek o zwrot utraconego majątku. Jest to najczęściej niemożliwe, bo od lat na odebranym terenie stoi szpital czy centrum handlowe. Wtedy zakon wskazuje inną ziemię, którą jest zainteresowany. (&#8230;) Rzecz w tym, że cenę obu nieruchomości określa sam zakon. (&#8230;) Po uzyskaniu nieruchomości zakon sprzedaje ją na wolnym rynku, często z kilkakrotnym przebiciem&#8221;. Oceniam taki tekst jako bałamutny i oszczerczy, gdyż w swojej ogólności rzuca błoto na wszystkich, w tym na jezuitów.<br />
10. Z mojej prowincjalskiej perspektywy sprawa wygląda tak. Skradziono jezuitom nieruchomość. Zgodnie z prawem (ustawą) podejmujemy starania, aby tę nieruchomość odzyskać lub otrzymać nieruchomość zamienną. Robimy to sumiennie, uczciwie, kosztem czasu i wkładanych (np. w wyceny) pieniędzy. Na koniec wylewa się na nas w mediach wiadra pomyj, że niby oszukujemy, kradniemy itp. No cóż! gdyby nie słynna jezuicka pokora, nie wiem, jakbym to przeżył. Co gorsza, mam powody sądzić, że wiele spraw kościelnych jest w mediach przedstawianym z podobnie złą wolą lub głupotą. Trudno wciąż udowadniać, że nie jest się wielbłądem&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/30/raz-jeszcze-o-atrakcyjnych-dzialkach-jezuitow-w-krakowie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Atrakcyjne działki, Kosowo i Hryniewicz</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/22/atrakcyjne-dzialki-kosowo-i-hryniewicz</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/22/atrakcyjne-dzialki-kosowo-i-hryniewicz#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Oct 2008 20:21:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dariusz Kowalczyk SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=597</guid>
		<description><![CDATA[Ostatni dzień spotkania jezuickich prowincjałów w Madrycie. Zaglądam na WP i od razu rzuca mi się w oczy tytuł: „Zakon jezuitów otrzymał atrakcyjne działki w Krakowie”. W tekście  z GW czytamy, że „władze miasta mówią dość”. Otóż owe działki są własnością MON, a nie miasta. Jezuitom zabrano po wojnie – łamiąc wszelkie prawa – ziemię [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">Ostatni dzień spotkania jezuickich prowincjałów w Madrycie. Zaglądam na WP i od razu rzuca mi się w oczy tytuł: „Zakon jezuitów otrzymał atrakcyjne działki w Krakowie”. W tekście<span style="yes;">  </span>z GW czytamy, że „władze miasta mówią dość”. Otóż owe działki są własnością MON, a nie miasta. Jezuitom zabrano po wojnie – łamiąc wszelkie prawa – ziemię i piękny budynek uczelni „Bobolanum” w Lublinie. Ten budynek wybudowali jezuici tuż przed wojną z własnych środków. Obecnie mieści się tam szpital wojskowy. Dlatego też to właśnie wojsko wskazało działki w Krakowie jako rekompensatę za dobra w Lublinie. Staranna wycena obydwu działek została dokonana przez różnych rzeczoznawców, aby nie było w tej mierze żadnych wątpliwości. Przykro mi, że ktoś robi aferę z tego, co jest zwyczajnym aktem sprawiedliwości.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">Spotkanie prowincjałów europejskich odbywa się raz w roku. W zeszłym roku gościliśmy szanownych współbraci w naszym kolegium w Gdyni. Rozmawiamy o wspólnych dziełach apostolskich, najczęściej społecznych, takich jak JRS (Jesuit Refugee Service) lub OCIPE (L’Office Catholique d’Information et d’Initiative pour l’Europe). W Madrycie wysłuchaliśmy też arcyciekawej relacji o. Waltera Happela, jezuity, założyciela i dyrektora Gimnazjum <em>Loyola</em> w Kosowie. To zdecydowanie najlepsza szkoła w całym regionie, w której większość stanowią uczniowie z rodzin muzułmańskich. O. Happel rozbawił nas, gdy stwierdził, że w jego szkole muzułmanie nie mogą używać zawołania „Jak Bóg zechce!”. Dlaczego? Otóż o. Happel uważa, że owo zawołanie jest kwintesencją muzułmańskiej bierności w Kosowie, a on chce wykrzesać z tych ludzi inicjatywę i energię. Ponoć muzułmanie przestrzegają zakazu o. Happela. Jezuicka szkoła w Kosowie jest piękna, ale czesne nie wystarcza na jej utrzymanie. Może Konferencja Prowincjałów Europejskich coś pomoże&#8230;</span></p>
<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">Nie milkną echa kłopotów ks. Wacława Hryniewicza z Kongregacją Nauki Wiary. W mediach wypowiadają się na ten temat najczęściej ludzie, którzy nie są mi znani jako znawcy teologii. Jednak braki w teologicznym wykształceniu nadrabiają z jednej strony tupetem, a z drugiej – przynajmniej w przypadku jednej ze stron sporu – polityczną poprawnością, która głosi, że w sprawach religii każdy ma swoją prawdę, a zatem wszyscy mamy jakąś tam rację. Za eksperta od polifoniczności prawdy w teologii katolickiej uchodzi – jakże by inaczej – eks-jezuita, Obirek. Nie znam dobrze sprawy relacji pomiędzy Hryniewiczem a KNW, ale czytałem tekst (po polsku) Hryniewicza, który wzbudził wątpliwości Rzymu. No i w żadnej mierze się nie dziwię, że wzbudził&#8230; Śpieszę jednocześnie donieść, że z tego nie wynika, iż nie cenię dorobku naukowego Hryniewicza. Wręcz przeciwnie! Uważam go za teologa wybitnego. Nie znaczy to jednak, że pisze same mądre rzeczy.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="0cm 0cm 0pt;"><span style="Times New Roman;">Pragnę ponadto zauważyć, że schemat „odważny, genialny teolog i głupia, czepiająca się Kongregacja Nauki Wiary” jest tyleż powszechny w mediach, co oderwany od rzeczywistości. Obecnie prefektem Kongregacji Nauki Wiary jest William Joseph Levada, były arcybiskup San Francisco, a jej sekretarzem Luis Ladaria, hiszpański jezuita, wyróżniający się swą wiedzą i pracowitością profesor Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie (pochwalę się, że Ladaria był promotorem mojego doktoratu). Pozwalam sobie zatem postawić tezę, że KNW nie jest głupia. Rozumiem, że dla wielu jest to teza zbyt śmiała, no a przede wszystkim w swojej konserwatywności niedopuszczalna dla „ludzi rozumnych”. Jednak zaryzykuję&#8230;</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/10/22/atrakcyjne-dzialki-kosowo-i-hryniewicz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czyta się (2): Prezydent i telewizory</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/20/czyta-sie-2-prezydent-i-telewizory</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/20/czyta-sie-2-prezydent-i-telewizory#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Aug 2008 23:06:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[pis]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prezydent]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[tv]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=325</guid>
		<description><![CDATA[Inny od obowiązującego sposób wyboru prezydenta, wznioślej nazywanego głową państwa, od wielu lat, niezależnie od okresu i uregulowań konstytucyjnych, jest powtarzającym się tematem debat publicznych. Na przykład w styczniowych i lutowych numerach Robotnika, prasowego organu Polskiej Partii Socjalistycznej, z 1928 roku (okres kampanii wyborczej przed wyborami do Sejmu i Senatu II kadencji) znajdziemy postulat takiej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Inny od obowiązującego sposób wyboru prezydenta, wznioślej nazywanego głową państwa, od wielu lat, niezależnie od okresu i uregulowań konstytucyjnych, jest powtarzającym się tematem debat publicznych. Na przykład w styczniowych i lutowych numerach Robotnika, prasowego organu Polskiej Partii Socjalistycznej, z 1928 roku (okres kampanii wyborczej przed wyborami do Sejmu i Senatu II kadencji) znajdziemy postulat takiej zmiany ustrojowej, która dawałaby możliwość wyboru prezydenta pośrednio, przez przedstawicieli społeczeństwa, czyli ogólnie mówiąc elekcji na sposób amerykański. Miałoby to bardziej zdemokratyzować wybory, które dotąd znajdowały się w domenie połączonych izb parlamentu, czyli Zgromadzenia Narodowego.</p>
<p><a href="http://www.rp.pl/artykul/9157,178430_Ten_polityczny_uklad_trzeba_rozbic_.html" target="_blank">We wtorkowej Rzeczpospolitej Jarosław Makowski (<strong>&#8220;Ten polityczny układ trzeba rozbić&#8221;</strong>) widzi nadzieję</a> na zmianę obyczaju wyborczego, ale bez konieczności wprowadzenia modyfikacji konstytucyjnych: „Zarówno niektóre poczynania Kwaśniewskiego, jak i obecne wolty Kaczyńskiego pokazują, że prezydent z rozdania partyjnego to dla kraju utrapienie. Może się okazać, (…) że Polacy rzeczywiście zechcą widzieć w prezydencie autentycznego arbitra polskich sporów, a nie partyjnego żołnierza.<br />
Rodzi się więc szansa dla takich ludzi jak były rzecznik praw obywatelskich Andrzej Zoll czy były prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan. I jeden, i drugi mogą liczyć na szerokie poparcie obywatelskie oraz przychylność mediów. Obaj też uosabiają spokój, powagę i kompetencję, których Polacy oczekują od głowy państwa”.</p>
<p>Bez dwóch zdań, sam zagłosowałbym na Andrzeja Zolla, a zwłaszcza na Marka Safjana. Ale fakt, że prezydent angażuje się coraz bardziej w spory polityczne, nie sprawia jeszcze, że zbiorowa mądrość wyborców wspartych przez media zadziała na korzyść kandydatów może nie bez-, ale ponadpartyjnych. Brutalizacja – według niektórych obserwatorów życia politycznego profesjonalizacja – polskich polityków i polityki w ogóle ostatnio zadziałała raczej aktywizująco na wyborców. Jeżeli taka polityka nie odstręcza, to dlaczego szansę miałyby dostać niewybijające się bezpartyjne wykształciuchy? To wbrew logice, która rządzi dzisiejszą sceną polityczną.</p>
<p>Co nie znaczy, że to obecny model jest dobry. Ja skłaniałbym się do zmiany konstytucji (oczywiście, obecnie niemożliwej) i zastosowania rozwiązania przedwojennego, czyli wyboru prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe. Może nie ze względu na zbiorową mądrość tym razem parlamentu, ale choćby dlatego, by prezydent – nie wybierany już w wyborach powszechnych – nie rościł sobie zbyt wielu praw, jak to ma w zwyczaju czynić obecnie nam panujący Lech Kaczyński. Moim typem prezydenta wybranego przez Zgromadzenie byłby Piotr Węgleński, poprzedni rektor UW (<strong><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/06/06/weglenski-na-prezydenta" target="_blank">Węgleński na prezydenta!</a></strong>).</p>
<p>Ludzie nie odsuwają się od partyjnych polityków, ale – może po części dlatego, że jednak mają ich dosyć – przestają oglądać telewizję. „Ludzi bez odbiornika TV jest już całkiem sporo – <a href="http://wyborcza.pl/1,75475,5605164,Jest_zycie_bez_telewizora.html" target="_blank">pisze Donata Subbotko w środowej Gazecie Wyborczej (<strong>&#8220;Jest życie bez telewizora&#8221;</strong>)</a>. – Wolą gazety i przede wszystkim internet. Przejściowa moda czy zmierzch epoki? (…) większość rodaków po latach postu uprawia konsumpcyjny wyścig na coraz większe plazmy, a status społeczny mierzy się przekątną ekranu.</p>
<p>Jednak obserwujemy cichy protest wobec oferty płynącej z telewizorów. I chodzi nie tylko &#8211; jak w przypadku manifestacyjnego nieposiadania telefonów komórkowych &#8211; o bunt wobec technologii, która nas ubezwłasnowolnia, ale także o wstręt do bezmyślnego gapienia się w telewizor. No i wybór internetu jako bardziej odpowiadającego czasom źródła informacji.”</p>
<p>Sam straciłem kontakt z telewizorem, ostatnia rzecz jaką oglądałem w domu to „Trzech kumpli”, opowieść o Maleszce, Pyjasie i Wildsteinie. Ale gdy trafia się okazja, nie mogę odmówić sobie odcinka „Seksu w wielkim mieście”, a przegapienie kolejnej powtórki „Czterech wesel i pogrzebu” wymagałoby ode mnie głębokiej samokrytyki. Trudno też nie obejrzeć – ale na szczęście w tak doniosłej chwili ratuje nas internet – przemówienia tej najważniejszej naszej głowy, głowy najjaśniejszej RP.</p>
<div><a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88722,5606834,Oredzie_Prezydenta_RP.html">Orędzie Prezydenta RP</a>
<div><object width="480" height="393"><param name="movie" value="http://bi.gazeta.pl/im/loader.swf" /><param name="wmode" value="opaque" /><param name="FlashVars" value="m=http://serwisy.gazeta.pl/getDaneWideo?xx=5606834%26xxd=88722&#038;f=http://bi.gazeta.pl/im/&#038;e=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"/><embed src="http://bi.gazeta.pl/im/loader.swf" type="application/x-shockwave-flash" wmode="opaque" FlashVars="m=http://serwisy.gazeta.pl/getDaneWideo?xx=5606834%26xxd=88722&#038;e=1&#038;f=http://bi.gazeta.pl/im/" allowFullScreen="true" width="480" height="393"></embed></object></div>
</div>
<p>Wygląda na to, że kadencja weszła w fazę schyłkową, a prezydent nie ma nam nic do powiedzenia. Na pewno nie ma nic do powiedzenia od siebie, bo ciągłe zmiany tonu przemówień świadczą o tym, że specjaliści od wizerunku gotowi są układać mowy wzajemnie sprzeczne, byleby tylko wizerunek prezydenta był mniej tragiczny. I dlatego stał się on groteskowy. Chyba pierwszy raz poczułem, że naprawdę interesuje mnie, co Lech Kaczyński w głębi duszy myśli o Polsce (albo choćby o dokonaniach od 89 r.: czuje dumę i wdzięczność czy ucisk w gardle oplecionym układem?). Kiedy czyta w telewizji nieswoje słowa, nieswoim rytmem, robi wrażenie przygnębiającego człowieka na niewłaściwej funkcji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/20/czyta-sie-2-prezydent-i-telewizory/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zrozumieć Wildsteina</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/06/25/zrozumiec-wildsteina</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/06/25/zrozumiec-wildsteina#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 11:32:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[ipn]]></category>
		<category><![CDATA[kraj]]></category>
		<category><![CDATA[maleszka]]></category>
		<category><![CDATA[michnik]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[prl]]></category>
		<category><![CDATA[SB]]></category>
		<category><![CDATA[tvn]]></category>
		<category><![CDATA[tw]]></category>
		<category><![CDATA[wildstein]]></category>
		<category><![CDATA[wyborcza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=278</guid>
		<description><![CDATA[Czekałem na film &#8221;Trzech kumpli’’. Mimo, że nie jestem zwolennikiem lustracji. Liczyłem, że dokument ten pozwoli lepiej poznać trzy osoby dramatu sprzed trzydziestu lat i późniejsze losy dwójki, już bez zamordowanego Stanisława Pyjasa.
Pytania, które przychodziły mi do głowy: Skąd u Bronisława Wildsteina ten ogromny zapał lustracyjny? Skąd przekonanie, że Okrągły Stół był ‘’grzechem pierworodnym Trzeciej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czekałem na film <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1554685,wiadomosc.html" target="_blank">&#8221;Trzech kumpli’’</a>. Mimo, że nie jestem zwolennikiem lustracji. Liczyłem, że dokument ten pozwoli lepiej poznać trzy osoby dramatu sprzed trzydziestu lat i późniejsze losy dwójki, już bez zamordowanego Stanisława Pyjasa.</p>
<p class="MsoNormal">Pytania, które przychodziły mi do głowy: Skąd u Bronisława Wildsteina ten ogromny zapał lustracyjny? Skąd przekonanie, że Okrągły Stół był ‘’grzechem pierworodnym Trzeciej Rzeczpospolitej’’? Skąd zupełny brak porozumienia między lustratorami a ich adwersarzami? ‘’Trzech kumpli’’ <span class="tresc">Ewy Stankiewicz i Anny Ferens częściowo na te pytania odpowiada.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc">Nie sposób po jego obejrzeniu spojrzeć bez empatii na Wildsteina, redaktora ‘’Rzeczpospolitej’’; historia jego przyjaźni ze Stanisławem Pyjasem i Lesławem Maleszką jest poruszająca, tragiczna i niebywale smutna: z trójki zaprzyjaźnionych studentów jeden zostaje zamordowany przez SB, drugi donosi na całe środowisko, a trzeci stara się pokazać opinii publicznej prawdę zarówno o zabójstwie, donosicielu, jak i innych tajnych współpracownikach SB. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc">Gdy chodzi o ukazanie historii z jej zawiłościami, opisanie mechanizmów pozyskiwania tajnych współpracowników przez SB, stylu pracy funkcjonariuszy, klimat w środowisku akademickim i opozycyjnym, autorki filmu robią świetną robotę. W doskonały sposób pokazują też coś, o czym w zasadzie się nie mówi, czyli stopień zaangażowania społeczeństwa w opozycję. Mity, jakoby naród stawił czoła komunizmowi, rozbija w tym filmie krótka scena, w której przeplatają się ujęcia z pochodu studentów po zabójstwie Pyjasa, z wielką uroczystością na Uniwersytecie Jagiellońskim – wyborami najpiękniejszej studentki. Tu grupa z czarnymi sztandarami, tam wiwatujące, rozradowane tłumy. Poczucie niezależności w PRL było udziałem bardzo niewielkiej grupy osób; gdy dziś słyszę, że Polacy, naród polski czy społeczeństwo stawiło czoła socjalizmowi, to mam wrażenie, że zakłamując historię, umniejszamy rolę prawdziwych bohaterów, których była garstka. Zwłaszcza wtedy, gdy toczy się akcja filmu – w latach 70., gdy Edward Gierek otworzył się na inwestycje i wystrzegał przed używaniem przemocy jak w Grudniu ’70. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc">Wracając do Wildsteina, trudno dziś nie rozumieć motywów jego postępowania – zaangażowania publicystycznego i politycznego, np. rozpowszechnienia katalogu danych IPN. Ale rozumienie nie oznacza akceptacji. Biografia nie wzmacnia argumentów. Nadal nie rozumiem, dlaczego wielkie osiągnięcie, Okrągły Stół, miałby być nazywany zdradą, dlaczego autorki dokumentu obrazy esbeków przeplatają z hymnem Unii Europejskiej? Dlatego, że Maleszka pracował w Gazecie Wyborczej, która opowiada się za europejską integracją?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc">O ile pierwsza część ‘’Trzech kumpli’’ to przejmujący obraz historii, zawiłych losów trójki przyjaciół, druga kończy się politycznym manifestem. Nie ma sporu o ocenę Maleszki, o stosunek do niego Wildsteina i innych dawnych przyjaciół. Dlaczego jednak autorki starają się wmówić mi, że żyję w gorszym kraju niż widzę przez okno? Dlaczego tacy ludzie jak związany z PiS historyk Ryszard Terlecki ukazani są w lepszym świetle, a Krzysztof Kozłowski, pierwszy niekomunistyczny szef MSW, wówczas redaktor Tygodnika Powszechnego, łapany jest na wyrywkowych opiniach, które rzeczywiście działają na niekorzyść jego argumentacji? Dlaczego w filmie nie pojawiają się osoby, które mogłyby mieć odmienne spojrzenie na sprawę – choćby Adam Szostkiewicz z Polityki, który również studiował na polonistyce z ‘’Trzema kumplami’’. To może nie tyle zarzut w stosunku do autorek – one mogą robić film, jak chcą. Ale widz dostaje obraz niepełny.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc">W ‘’Trzech kumplach’’ obrywa Wyborcza i osobiście Adam Michnik za to, że trzymał w pracy Maleszkę. Autorki dokumentu pokazują, jak Maleszka telefonicznie ustala szczegóły jakiegoś artykułu, który ma być publikowany w Gazecie. Demonstruje tak swoją rolę jako redaktora.<span> </span>Prawo autorek – pokazywać bezkrytycznie takie sceny. Ale na zdrowy rozum: czy największy dziennik w kraju może być redagowany przez telefon? Ustalanie tytułów, lidów, treści wymaga szybkich decyzji, które są często zmieniane, a nie telefonicznych rozmów.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span class="tresc">Jest jeszcze jedna nieścisłość. Bronisław Wildstein pokazywany jest jako ofiara w walce o słuszną sprawę. Częściowo można go rozumieć, częściowo się z nim nawet zgadzać. Jednak nie jest on bohaterem zupełnie przegranym. Z filmu dowiadujemy się, że po ujawnieniu tzw. listy Wildsteina został zwolniony z pracy w ‘’Rzeczpospolitej’’. Ale przecież później do niej wrócił. I dziś jest jednym z najaktywniejszych i najbardziej znaczących publicystów tego dziennika. I poczytnym pisarzem. Wildstein stał się także pierwszym piórem tzw. IV RP, projektu Polski opartego na rozliczaniu i wychowywaniu społeczeństwa. Projektu na szczęście skompromitowanego rządami braci Kaczyńskich.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/06/25/zrozumiec-wildsteina/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
