<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny &#187; O ufności</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/category/o-ufnosci/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 22:32:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Wracając do Abrahama</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 19:33:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Słyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Abraham]]></category>
		<category><![CDATA[Izaak]]></category>
		<category><![CDATA[ofiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1210</guid>
		<description><![CDATA[Wątek ofiary z Izaaka, którą na wezwanie Boga gotów jest złożyć pełen wiary Praojciec, pojawia się od czasu do czasu w wierzących lub choćby wątpiących tylko umysłach. Pojawił się też na blogu. Postanowiłam do niego wrócić. Interpretacja tego epizodu na przestrzeni wieków podlegała zmianie. Inną funkcję pełni w ST; w NT poddany jest reinterpretacji. Możliwe, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Wątek ofiary z Izaaka, którą na wezwanie Boga gotów jest złożyć pełen wiary Praojciec, pojawia się od czasu do czasu w wierzących lub choćby wątpiących tylko umysłach. Pojawił się też na blogu. Postanowiłam do niego wrócić.<br />
Interpretacja tego epizodu na przestrzeni wieków podlegała zmianie. Inną funkcję pełni w ST; w NT poddany jest reinterpretacji. Możliwe, że niepokoił odwiecznie, odkąd przestały być regułą ofiary z dzieci. Nawet jeśli naoczny tego dowód mamy dopiero w ostatnich dziesiątkach lat, choćby w postaci pism Kierkegaarda.<br />
<span id="more-1210"></span>W czasach, kiedy tworzyła się historia praojców, praktyką niemal zwyczajną było poświęcanie życia swych dzieci, często pierworodnych, w celu przebłagania bogów wyżyn, Baalów, Kemosza&#8230; I w ST znajdujemy tego rodzaju przykłady. Bóg Jahwe w Prawie wyraźnie zakazuje składania ofiar z ludzi. Bibliści twierdzą, że w tekst o Abrahamie włączone jest stare opowiadanie o zastąpieniu ofiar z ludzi przez ofiary ze zwierząt. Jednocześnie ukazana jest pełna zaufania wiara Praojca, którą Bóg wystawia na próbę. Judaizm rabiniczny podkreśla znaczenie samo-poświęcenia i uzyskania wyższej samoświadomości, a tym samym wywyższenia Abrahama przez Jahwe.<br />
W świetle Nowego Testamentu, historia ofiary z Izaaka staje się zapowiedzią ofiary z Syna, której dokonuje sam Bóg. Abraham zostaje odczytany jako figura Ojca, który  dla zbawienia ludzi wydaje swego Umiłowanego Syna. Ten, który do tej pory przyjmował ofiary nakazane Prawem, wychodzi z inicjatywą i sam w ręce ludzi wkłada żertwę doskonałą. Izaak, przez posłuszeństwo ojca poświęcony w ofierze i przez to odzyskany, jest figurą Chrystusa, który umiera i zmartwychwstaje. Bóg nie cofa się i nie zatrzymuje, jak zatrzymał rękę Abrahama. Odtąd nie żąda już niczyjej śmierci, już żadnej krwawej ofiary.<br />
A dziś, dla nas, kiedy wciąż nas niepokoi postać Abrahama ofiarującego swego Izaaka, spełnienie swoich nadziei, jakie jeszcze znaczenie może mieć ten fragment? Bo, może, będzie sprawdzianem tego, jaki obraz dobrego Boga Ojca nosimy w sercu? Dobrego? Żądającego gotowości do złożenia całkowitej ofiary z tego, co najcenniejsze, upragnione, z ukochanych bliskich? Jeśli taki jest nasz obraz Boga, to może czas się z nim rozstać..? Bóg nie chce kreować sobie niewolników. Nie potrzebuje sobie niczego udowadniać. Nie potrzebuje naszych ofiar, wyrzeczeń, obietnic&#8230;<br />
Bóg chce byśmy byli wolni. W wolności rodzi się miłość. I dopiero miłość uzdalnia nas do takiej ofiary, którą może przyjąć Bóg. Niemal co krok &#8211; miłość to gotowość do ofiarności. Ale nie wymóg, nie oczekiwanie, nie żądanie. To wolność.     </p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjątkowy wykładowca</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Jun 2009 06:41:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Wocial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1012</guid>
		<description><![CDATA[Tym, co od razu rzucało się w oczy była jego uprzejmość i elegancja w sposobie bycia. Niemal nadmierna, taka nie pasująca do naszej kultury, jakby przeniesiona z innego świata, w którym każdy jest ważny i wart skupienia na nim uwagi. Przy bliższym obcowaniu ujawniały się oczywiście dalsze jego cechy pozwalające wyczuć, że ma się przed [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tym, co od razu rzucało się w oczy była jego uprzejmość i elegancja w sposobie bycia. Niemal nadmierna, taka nie pasująca do naszej kultury, jakby przeniesiona z innego świata, w którym każdy jest ważny i wart skupienia na nim uwagi. Przy bliższym obcowaniu <span> </span>ujawniały się oczywiście dalsze jego cechy pozwalające wyczuć, że ma się przed sobą prawdziwego filozofa, ginący gatunek miłośnika mądrości. Mądrości, która nie jest wiedzą, chociaż się na niej wspiera, ale umiejętnością docierania do istoty rzeczy dzięki zaangażowaniu całej osoby.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Miałam przywilej i zaszczyt być uczennicą Jerzego Wociala, bo o nim jest mowa.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Zachęcam do przeczytania wywiadu przeprowadzonego z nim przez Katarzynę Jabłońską a wydrukowanego w Rzeczypospolitej w zeszłą sobotę, bo zawarte w nim wyznania wprost unoszą czytelnika. <span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"><a href="http://www.rp.pl/artykul/61991,312794_Bliski_jak_powietrze.html">http://www.rp.pl/artykul/61991,312794_Bliski_jak_powietrze.html</a> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Dzień później, w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego, o szóstej rano Jerzy Wocial zmarł.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/05/wyjatkowy-wykladowca/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kto wymyślił duszę</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 May 2009 12:53:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[biblia]]></category>
		<category><![CDATA[dusza Platon]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=972</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby urządzono konkurs na to, który opis rzeczywistości najdłużej pobudzał wyobraźnię i najsilniej oddziałał na przekonania, pierwsze miejsce trzeba by chyba przyznać platońskiemu podziałowi na świat idei i świat materii, i wynikającemu stąd dualizmowi ducha i ciała. Od dwóch tysięcy lat judeochrześcijańska koncepcja człowieka jako duchowo-cielesnej całości przegrywa z tym utrwalonym przez Platona podziałem. Według [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdyby urządzono konkurs na to, który opis rzeczywistości najdłużej pobudzał wyobraźnię i najsilniej oddziałał na przekonania, pierwsze miejsce trzeba by chyba przyznać platońskiemu podziałowi na świat idei i świat materii, i wynikającemu stąd dualizmowi ducha i ciała.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Od dwóch tysięcy lat judeochrześcijańska koncepcja człowieka jako duchowo-cielesnej całości przegrywa z<span> </span>tym utrwalonym przez Platona podziałem. Według Platona dusza jest tym,  co w człowieku boskie, wieczne i piękne. Tę duszę spotyka przykrość: upada i ląduje w ciele na naszym niedoskonałym, bo materialnym, a więc poddanym zmianom, świecie. Po śmierci ciało ulega rozpadowi, a dusza porzuca je i rozpoczyna swą pozaziemską wędrówkę, żeby w zależności od tego, jak sprawowała się na ziemi,<span> </span>doznać wyzwolenia i zasłużyć na przebywanie w niezmiennym świecie idei, lub ponownie stoczyć się na ziemię i zamieszkać w kolejnym ciele. Tymczasem, jak pisał teolog angielski N. Lash, „rozróżnienie biblijne nie opisuje różnicy między żywymi systemami i ich zdolnościami (jak w przypadku umysłu i materii czy duszy i ciała), ale między tym, co rodzi się do życia, i tym, co rozpada w proch, między nie-życiem lub złym życiem a życiem: życiem rzeczywistym, życiem prawdziwym, życiem Bożym i życiem całego stworzenia w Bogu”.<span id="more-972"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Przecież jeśli dziękuje się Bogu za życie i za całe stworzenie uważając je za cudowny dar dobrego i kochającego Boga-Stwórcy, to znaczy, że uznaje się ten świat i życie za cenną wartość. I to jest myślenie biblijne i chrześcijańskie. Kłóci się ono z określeniem naszego świata jako padołu łez, na bytowanie w którym jesteśmy skazani. To ostatnie nie jest biblijne, tylko platońskie. A tak głęboko zostało przyswojone, że przyćmiewa wynikający z Biblii stosunek do życia jako daru. Owo grosze i lekceważone bytowanie, w które jakby za karę jesteśmy strąceni z jakiegoś lepszego rodzaju bytowania w świecie idei, odbywa się w materii, w ciele. I to właśnie ciało – wedle platońskiej koncepcji &#8211; okazuje się odpowiedzialne za<span> </span>naszą niedoskonałość. Chrześcijaństwo niefrasobliwie przejęło ten sposób rozumowania zamieniając tylko niedoskonałość na grzeszność, co pogarsza jeszcze naszą sytuację, bo za niedoskonałość nie byliśmy odpowiedzialni, a za grzeszność &#8211; jako rezultat własnych złych wyborów, do których jesteśmy zdolni jako istoty obdarzone wolnością &#8211; jesteśmy.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Usiłuję sobie to wszystko uporządkować i dojść albo do uzasadnienia wdzięczności za dar, albo pretensji o karę. Wydaje się, że dla wdzięczności jest miejsce wówczas, gdy człowiek ufa, że po życiu na ziemi ma w perspektywie życie wieczne. Wówczas cierpienie na tym „padole łez” nie jest ostateczne i zawsze można mieć nadzieję, na to,  przekreślą je przyszłe szczęśliwe wydarzenia. Natury tych wydarzeń nie możemy poznać, bo właśnie niepoznawalność należy do ich natury, ale możemy mieć nadzieję, że gdybyśmy byli w stanie je poznać, to byśmy chcieli, żeby nas spotkały. Mimo, że chrześcijaństwo głosi nadzieję zmartwychwstania człowieka jako całości, w nowym, przemienionym ciele, tak jak pokazało się to w wypadku zmartwychwstania Chrystusa,<span> </span>to przeciętny chrześcijanin nadal<span> </span>- po platońsku &#8211; wierzy w nieśmiertelność duszy, a nie w nieśmiertelność człowieka. Nie tylko zresztą przeciętny chrześcijanin dzieli człowieka na ciało i duszę. Wielcy nauczyciele chrześcijaństwa, na przykład św. Augustyn, a po nim wielu innych, słabość ciała czynili odpowiedzialną za grzech i tylko niematerialną część człowieka określaną mianem duszy, postrzegali jako część godną kontaktu z Bogiem. Poza tym, nadal chrześcijanie wspólnie ze swoimi pasterzami modlą się za dusze w czyśćcu cierpiące, za szczęście wieczne dusz naszych bliskich zmarłych itp., a nie &#8211; odpowiednio &#8211; za ludzi w czyśćcu cierpiących czy za szczęście (całych) zmarłych.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Widać jeszcze nie zrozumieliśmy<span> </span>jednoczącego znaczenia wcielenia Boga w materialny świat, w ludzkie ciało. Czy wobec tego nie należałoby z optymizmem spojrzeć na zjawiska narastającego kultu ciała i materii w postaci choćby konsumpcjonizmu i wolności seksualnej,  z którymi mamy współcześnie do czynienia w społeczeństwach post-chrześcijańskich? Bo może jest to dramatyczna i na razie nieporadna próba rehabilitacji ciała i materii, a więc w rezultacie próba przyswojenia sensu wcielenia. Czy nie jest to właśnie jakby pierwszy etap wyzwolenia się spod wpływu koncepcji dualistycznych, deprecjonujących materię, a wraz z nią stworzony świat, w tym nasze ciało? Czy nie jest to zwiastunem uznania tego, czym tchnie Biblia i co przekazuje nam historia Jezusa z Nazaretu: cudowności, świętości naszego zmiennego, kruchego, zniszczalnego świata?</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Ośmielam się mieć nadzieję, że tak jest, że te wymienione i inne nie wymienione niepokojące nas współcześnie zjawiska prowadzą – krętą co prawda ścieżką &#8211; do wyniesienia wszystkiego tego, co z woli Stwórcy istnieje, ponad to, co wtórnie rodzi się jako idea w umysłach stworzonych istot.  Mam nieśmiałą nadzieję, że jesteśmy świadkami buntu mas przeciw dominacji idei i świadkami odwracania platońskiego porządku. Z jeszcze większą nieśmiałością przyznam, że przychodzi mi do głowy, że wśród idei, które być może należałoby pogrzebać, żeby cudowność świata ukazała się na nowo, jest też idea duszy.</p>
<p class="MsoNormal">
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/07/kto-wymyslil-dusze/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bóg &#8211; winny czy niewinny?</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/08/914</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/08/914#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Apr 2009 21:14:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Słyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[bóg oskarżony]]></category>
		<category><![CDATA[zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=914</guid>
		<description><![CDATA[Postawmy Boga w stan oskarżenia. Już czas najwyższy, już jest ta godzina &#8211; w nabożeństwach pasyjnych, w Drodze Krzyżowej spotykamy się z tym wydarzeniem &#8211; Chrystus pod sąd postawiony. Uaktualnijmy je. O co dziś pytają ludzie oskarżający Boga? Boże, czy przyznajesz się do tego, że kazałeś Abrahamowi wziąć jego umiłowanego syna, którego mu dałeś, i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Postawmy Boga w stan oskarżenia. Już czas najwyższy, już jest ta godzina &#8211; w nabożeństwach pasyjnych, w Drodze Krzyżowej spotykamy się z tym wydarzeniem &#8211; Chrystus pod sąd postawiony. Uaktualnijmy je.<br />
O co dziś pytają ludzie oskarżający Boga?<br />
Boże, czy przyznajesz się do tego, że kazałeś Abrahamowi wziąć jego umiłowanego syna, którego mu dałeś, i złożyć go Tobie w ofierze? &#8211; Czy wymagasz od ludzi by gotowi byli Tobie oddawać, co w ich życiu najcenniejsze?</p>
<p style="text-align: justify;">Czy przyznajesz się, że zabiłeś wszystkich pierworodnych synów egipskich? &#8211; Dlaczego pozwalasz na cierpienie i śmierć niewinnego dziecka? Na niezawinione cierpienie i śmierć? Jakiekolwiek cierpienie i śmierć..?</p>
<p style="text-align: justify;">Dlaczego potrzebowałeś krwi tysięcy baranów, kozłów, cielców; ofiar całopalnych, dziękczynnych, pochwalnych, przebłagalnych..? Codziennych, szabatnich, sezonowych, dorocznych, paschalnych..? Czy jesteś Bogiem żądnym krwi? &#8211; Dlaczego sprawiedliwość Twa żąda ofiary, zadośćuczynienia, odbycia kary? </p>
<p style="text-align: justify;">Kto będzie mówił jako obrońca Boga? Czy znajdzie się ktoś, kto zechce bronić Jego &#8211; Dobry &#8211; imienia?<br />
Chcemy by mógł się wypowiedzieć, chcemy, by zapadł sprawiedliwy wyrok.<br />
Czy w procesie będą brać udział świadkowie? Czy ława przysięgłych zechce podać wyrok?</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-914"></span></p>
<p style="text-align: justify;"> </p>
<p style="text-align: justify;">Filozofia nowożytna i współczesna zdaje się rozprawiać doskonale z wizją &#8216;boga&#8217;, którego ludzie tworzą na swój własny obraz i użytek. Mistrzowie podejrzeń dostarczyli studiów na temat uwarunkowań psychologiczno-społecznych człowieka, których wynikiem jest jego religijność i skłonność do wyjaśniania wielu zjawisk za pomocą mitów i odwołania do transcendencji. Ateistyczni filozofowie przekonują, że wiara w &#8220;Boga do zapychania dziur&#8221; jest absurdalna. I dobrze&#8230; Jeśli wykorzystamy to do oczyszczania wiary i posiadanej idei Boga. (Filozofowie owi negując istnienie Boga, o jakim mieli pojęcie, zanegowali Jego istnienie w ogóle…)</p>
<p style="text-align: justify;">Próby oskarżania Boga o &#8211; krótko mówiąc &#8211; zło, wpisują się w takie na ludzki sposób Jego pojmowanie: antropomorfizację. Przejmujące jest, kiedy Kierkegaard czyni szczegółową analizę historii Abrahama mającego złożyć umiłowanego Izaaka w ofierze na polecenie Boga. Kierkegaard walczy z tą sytuacją, tworzy wszelkie możliwe scenariusze, porównania, analizy. Mam wrażenie, że po to, by nie tylko ocalić Abrahama ale &#8230; Boga. Gdyby filozof żył dziś, dowiedziałby się, że historycznego Abrahama nie było, w Pismo został wciągnięty fragment popularnego mitu o ofierze z dziecka, i to w tym właśnie celu, by takich praktyk zakazać&#8230;  Na podstawie tego, czym jest ta perykopa w Biblii, nie można tworzyć pytań: co czuł w tym czasie Izaak?</p>
<p style="text-align: justify;">Bóg nie żąda, nie jest hegemonem, satrapą, nie życzy nam cierpienia i śmierci i nimi nie karze. Tylko dlaczego ludzkość Go o to właśnie stale oskarża? W ostatnich latach historia sądownictwa odnotowała przypadki pozywania Boga obarczanego winą za zło świata&#8230; Ponieważ Bóg jest używany do zapychania dziur &#8211; jako taki podlega krytyce. Bo nie dość dobrze spełnia swoją rolę. Nie wyzwala od cierpienia, nie gwarantuje szczęśliwego życia, nie wysłuchuje  najgorętszych nieraz modlitw. Dlatego postrzega się go jako milczącego, gniewnego, zazdrosnego, karzącego. Ale to nie jest Bóg. W buddyzmie funkcjonuje powiedzenie: jeśli spotkasz na swej drodze Buddę &#8211; zabij go. W tym wyraża się prawda, że nie da się zamknąć absolutu w ciasnym ludzkim umyśle. Kiedykolwiek oskarżasz Boga o zło – rozmijasz się z Nim. </p>
<p style="text-align: justify;">Niezręcznie jest wchodzić w rolę adwokata Boga. W poczuciu własnej niewiedzy i świadomości jakże małego rozumienia. To też jakby przyjmować, że On tej obrony potrzebuje, czyli ujawnia swoją  słabość, zależność, niesamowystarczalność. Nie wiem, czy posiadam licencję na przemawianie w imieniu Boga. Nie wiem też, czy ma sens rozprawianie się z poszczególnymi wobec Niego zarzutami. O tym jest już mnóstwo tekstów. Można korzystać z najnowszych badań nad biblią, osiągnięć teologii, egzegezy, archeologii. Ale czy to rozwieje ludzkie wątpliwości, że Bóg jest dobry i nie chce śmierci grzesznika? Gdyż, sądzę, te właśnie wątpliwości nie pozwalają nam (którzy się do tego przyznają, ale i tym, którzy wcale o tym nie myślą) w pełni zaufać Bogu. I to jest sedno problemu.</p>
<p style="text-align: justify;">A sam Bóg? W każdej Mszy świętej aktualizuje się ofiara Chrystusa. W tym tygodniu przeżywamy to szczególnie. Bóg wydaje się na nasze oskarżenia. Miłość wcielona przychodzi, pozwala się obarczyć winą i odrzucić. Pozwala się umęczyć i zabić. W Jezusie  Bóg daje ostateczny dowód, że kocha bezgranicznie. Wychodzi z inicjatywą odkupienia. Przynosi obietnicę pełni życia.<br />
Więc kiedy my dziś oskarżamy Boga, stajemy razem z Nim na początku Drogi Krzyżowej. Pójdźmy byle do końca, zobaczyć i przyjąć, że Zbawiciel umiera dla każdego z nas na krzyżu.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/08/914"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/08/914" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/08/914" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/04/08/914/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepokoje na temat Boskich nakazów</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 15:51:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Abraham]]></category>
		<category><![CDATA[Chyrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kierkegaard]]></category>
		<category><![CDATA[Quinn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=849</guid>
		<description><![CDATA[Czy Bóg może nakazać coś, co jest sprzeczne z Jego przykazaniami?  Starożytność udzieliła odpowiedzi na to pytanie ustami Sokratesa, który w jednym z dialogów Platona wypowiada się następująco: „Bośmy się zgodzili, że bogowie dlatego lubią to, co zbożne, że jest ono zbożne, a nie ono jest zbożne dlatego, że bogowie je lubią.” Mowa tu o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy Bóg może nakazać coś, co jest sprzeczne z Jego przykazaniami?  Starożytność udzieliła odpowiedzi na to pytanie ustami Sokratesa, który w jednym z dialogów Platona wypowiada się następująco: „Bośmy się zgodzili, że bogowie dlatego lubią to, co zbożne, że jest ono zbożne, a nie ono jest zbożne dlatego, że bogowie je lubią.” Mowa tu o pogańskich bogach. Wydawałoby się, że tym bardziej Bóg Jedyny powinien lubić to, co jest zbożne.<br />
Dlatego tak niepokojące są te fragmenty Biblii, które wydają się świadczyć o czymś przeciwnym. Ks Rdz 22 to jedno z najbardziej przejmujących zdarzeń, jakie kiedykolwiek zostały opisane. Jest nim dramat Abrahama, któremu Bóg nakazał zabicie długo wyczekiwanego i ukochanego syna, Izaaka. Ta opowieść frapowała wielu myślicieli różnych epok i różnie ją interpretowano. Sens tej biblijnej sceny genialnie zgłębia między innymi duński XIX-wieczny prekursor egzystencjalizmu, Soren Kierkegaard, w swym dziele pt „<em>Bojaźń i drżenie</em>”. Stwierdza tam, że ponieważ Abraham chciał być posłuszny Bogu, to tym samym w swym sercu został mordercą syna. To, że czynu nie dokonał nie ma istotnego znaczenia. Co więcej &#8211; pisze Kierkegaard &#8211; jego decyzja była słuszna, chociaż niemoralna, gdyż wiara zawiesza etykę. Inaczej mówiąc, nakaz Boga anuluje normy etyczne, ma wyższy niż one priorytet. Ale wiedzieć o tym może tylko ten, argumentuje Kierkegaard, kto podjął ryzyko wiary, zgodził się na absurd i stał się rycerzem wiary.<br />
Boję się rycerzy wiary. Myślę sobie: a co, jeśli pomylą głos Boga z jakimś innym głosem?<br />
W książce „<em>O sytuacjach bez wyjścia w etyce</em>” Barbara Chyrowicz pisze o tym, jaki pogląd na decyzję Abrahama ma współczesny etyk, Philips Quinn. Mówi on, że ma nadzieję, iż takie wybory nie mogą się zdarzyć. Mówi dalej, że gdyby mimo wszystko, wbrew swej nadziei, znalazł się w sytuacji Abrahama, pewnie pomyślałby, że nakaz zabicia Izaaka nie jest nakazem Boga. Jednak powodem, dla którego tak właśnie by pomyślał, nie byłoby przeświadczenie, że doskonale dobry Bóg nie mógłby zlecić takiego nakazu, ale to, że nakaz taki nie mógłby być skierowany bezpośrednio do niego. <span id="more-849"></span>Wynika stąd, że Quinn jest przekonany, źe Bóg nie może tak powiedzieć, bo do niego osobiście nie mówi. To w istocie brak wiary. A więc wydaje się, że Kierkegaard ma rację: gdyby Quinn wierzył, dopuściłby, że taki  niemoralny nakaz może się pojawić. Na jakiej wszak podstawie Quinn sądzi, że Bóg może nakazać dokonanie czynu, który jest niemoralny?<br />
Otóż – jak pisze Barbara Chyrowicz &#8211; Quinn twierdzi, że dziedzina moralności nie jest jedynym źródłem ostatecznych wartości. Dlatego może istnieć konflikt między moralnym nakazem poszanowania życia a nakazem Boga. Zaś Bóg może nakazać coś, co jest przez Niego samego zakazane dlatego, że jest Inny, Święty. Dobroć Boga nie jest wyłącznie moralną dobrocią. Jest to dobroć doskonała, ale człowiek nie może przeniknąć jej natury, choć może uzyskać pewien wgląd w nią. Może mianowicie Bożą dobroć rozumieć w sensie metafizycznej doskonałości – metafizycznej pełni i samowystarczalności, która jako taka jest źródłem wszelkiej egzystencji oraz pomniejszych doskonałości obecnych w stworzonym świecie. Być może Boża dobroć ma wymiar bliższy wymiarowi estetycznemu niż moralnemu, pisze Quinn, a być może ma jeszcze inny wymiar, który dla nas, ludzi, jest zupełnie nieodgadniony.<br />
A może nie można Boga rozumieć, bo Bóg, jak pisze Franz Rosenzweig w „<em>Gwieździe Zbawienia”</em>, musi działać tak, aby Jego postępowanie było trudne, albo zgoła niemożliwe do zrozumienia. A to po to, „aby człowiek miał możliwość prawdziwie, a więc w wolności, wierzyć Mu i ufać”.  To znaczy, że gdyby człowiek rozumiał, to  nie wierzyłby prawdziwie i byłby swą wiedzą zniewolony? Na pierwszy rzut oka stwierdzenie to jest szokujące. Jednak ma pewien sens: chodzi chyba o to, że wiedza czyni wiarę zbędną.<br />
To, że nie można zrozumieć Boga jest stosunkowo łatwe do przyjęcia, niejako zawiera się w pojęciu Boga. Ale już to, że może On nakazywać czyny moralnie złe trudno jest zaakceptować. Bo czyż wówczas nie jest tak, że możliwa staje się każda zbrodnia, gdyż każdą można tłumaczyć posłuszeństwem wobec nakazów Boga? Czy nie pogrąża to człowieka na powrót w chaosie z braku kryteriów do odróżniania dobra od zła? I czy rzeczywiście staje przed człowiekiem dylemat: albo brak wiary albo ślepe posłuszeństwo niezrozumiałym nakazom?<br />
Czy to, że trwają debaty na ten temat oznacza,  iż wyznawcy Boga Jedynego zaakceptowali w rzeczywistości jedynie Pierwsze Przymierze i temu Pierwszemu podporządkowują Drugie Przymierze, czyli ofiarowanie Prawa?<br />
I czyż radykalnego przezwyciężenia takich dylematów nie oferuje chrześcijaństwo, z jego Trzecim Przymierzem, Jezusem Chrystusem?<br />
Czy więc wolno wierzyć, że Bóg chrześcijan nie może nakazać zrobienia czegoś wbrew Swoim przykazaniom, mimo że pozostaje Niepojęty i Wszechmocny?<br />
Chcę wierzyć,  że to jest właśnie Dobra Nowina, która jednak &#8211; jak o tym poucza historia świętych wojen, krucjat, tępienia innowierców &#8211; z widocznymi oporami przebija się do świadomości chrześcijan.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/02/27/niepokoje-na-temat-boskich-nakazow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>25</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cywilizacja post-ludzka, czyli czy jest się czego bać</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/06/cywilizacja-post-ludzka-czyli-czy-jest-sie-czego-bac</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/06/cywilizacja-post-ludzka-czyli-czy-jest-sie-czego-bac#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 00:45:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[akt małżeński]]></category>
		<category><![CDATA[dignitas personae]]></category>
		<category><![CDATA[in vitro]]></category>
		<category><![CDATA[list episkopatu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=749</guid>
		<description><![CDATA[Złowieszcze słowa o cywilizacji post-ludzkiej pojawiły się w Liście Pasterskim Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny. Związane były z rozważaniem na temat zmieniającego się współcześnie kształtu rodziny, ubolewaniem nad zjawiskiem częstych rozwodów, zmian w pojmowaniu tego, czym jest rodzina w kontekście legalizacji związków homoseksualnych oraz zagadnień związanych z prokreacją, w tym etycznością inseminacji in vitro. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Złowieszcze słowa o cywilizacji post-ludzkiej pojawiły się w Liście Pasterskim Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny. Związane były z rozważaniem na temat zmieniającego się współcześnie kształtu rodziny, ubolewaniem nad zjawiskiem częstych rozwodów, zmian w pojmowaniu tego, czym jest rodzina w kontekście legalizacji związków homoseksualnych oraz zagadnień związanych z prokreacją, w tym etycznością inseminacji in vitro. Wynika stąd, że zachodzące w tych obszarach zmiany mogą według biskupów, powołujących się na Stolicę Apostolską, przynieść jako skutek kres cywilizacji ludzkiej. Tak kategoryczne stwierdzenie będzie usprawiedliwione, jeśli istoty, które nadal będą zamieszkiwały naszą planetę stracą jakieś cechy, których posiadanie jest konieczne dla tego, żeby nazywały się ludźmi. Co to za cechy? Czego biskupi z takim niezłomnym przekonaniem bronią? Chcąc to lepiej zrozumieć sięgnęłam do Instrukcji Kongregacji Nauki Wiary pt. „Dignitas Personae”, której tematyka bliska jest temu, co napisali polscy biskupi.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Lektura okazała się pouczająca. Najpierw, tytułem wprowadzenia, przytoczę kilka wyjątków z tej Instrukcji. Tłustym drukiem zaznaczyłam te wyrażenia, które wydały mi się<span> </span>frapujące:</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">
<p class="MsoNormal" style="justify;"><em>„Jeżeli chodzi o leczenie bezpłodności, nowe techniki medyczne powinny uszanować trzy podstawowe dobra: a) prawo do życia i do integralności fizycznej każdej istoty ludzkiej od poczęcia aż do naturalnej śmierci; b) jedność małżeństwa, pociągającą za sobą wzajemne <strong>poszanowanie prawa małżonków do stania się ojcem i matką wyłącznie dzięki sobie</strong>; c) specyficznie ludzkie wartości płciowości, które «wymagają, by przekazanie życia osobie ludzkiej nastąpiło jako owoc <strong>właściwego aktu małżeńskiego, aktu miłości między małżonkami». </strong>Techniki przedstawiane jako pomoc do przekazywania życia «nie dlatego są do odrzucenia, że są sztuczne. Jako takie świadczą o możliwościach sztuki medycznej, jednak powinno się je oceniać pod kątem moralnym w odniesieniu do godności osoby ludzkiej, wezwanej do realizacji powołania Bożego, w darze miłości i w darze z życia».”</em></p>
<p><em></em>I dalej czytamy:<em> „W świetle takiego kryterium należy wykluczyć wszelkie techniki sztucznego zapłodnienia heterologicznego oraz techniki sztucznego zapłodnienia homologicznego, zastępujące akt małżeński. Dopuszczalne są natomiast te metody, które mają na celu<strong> wspieranie aktu małżeńskiego i jego płodności</strong>. Instrukcja Donum vitae mówi: «Lekarz pozostaje w służbie osób i przekazywania życia ludzkiego. Nie jest uprawniony do dysponowania nimi, ani do decydowania o nich. Interwencja lekarska szanuje godność osób, gdy <strong>ułatwia ten akt</strong> lub pozwala uzyskać jego cel, jeśli został dokonany w sposób normalny». Natomiast na temat sztucznej inseminacji homologicznej mówi: «Nie można dopuścić sztucznego zapłodnienia homologicznego wewnątrz małżeństwa za wyjątkiem przypadku, w którym środek techniczny <strong>nie zastępuje aktu małżeńskiego</strong>, lecz służy jako ułatwienie i pomoc do osiągnięcia jego naturalnego celu».”</em><span id="more-749"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><em><br />
</em>W dalszym ciągu Instrukcji czytamy:<em> „Ponadto Kościół uważa za etycznie nie do przyjęcia oddzielanie prokreacji od całkowicie osobistego kontekstu <strong>aktu małżeńskiego</strong>: przekazywanie ludzkiego życia jest <strong>aktem osobistym mężczyzny i kobiety jako pary</strong>, nie dopuszczającym żadnego rodzaju zastępczego działania. Akceptowanie bez zastrzeżeń faktu, że stosowanie technik zapłodnienia in vitro pociąga za sobą wysoki procent poronień, pokazuje wyraźnie, że <strong>zastąpienie aktu małżeńskiego procedurą techniczną</strong> &#8211; oprócz tego, że uchybia szacunkowi, jaki należy się prokreacji, której nie można sprowadzać jedynie do wymiaru reprodukcyjnego &#8211; przyczynia się do osłabienia świadomości szacunku należnego każdej istocie ludzkiej. Natomiast uznaniu tego szacunku sprzyja bliskość małżonków, ożywiana <strong>miłością małżeńską.</strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><em>Podobnie jak zapłodnienie in vitro, którego stanowi odmianę, ICSI jest ze swej istoty techniką niegodziwą: powoduje ona całkowite <strong>oddzielenie prokreacji od aktu małżeńskiego</strong>. W istocie bowiem ICSI «dokonuje się poza ciałem małżonków, za pośrednictwem działania osób trzecich, od których kompetencji i działań technicznych zależy powodzenie zabiegu (&#8230;) oddaje więc życie i tożsamość embrionów w ręce lekarzy i biologów, wprowadza panowanie techniki nad pochodzeniem i przeznaczeniem osoby ludzkiej. Tego rodzaju panowanie samo w sobie sprzeciwia się godności i równości, które winny być uznawane zarówno w rodzicach, jak i dzieciach. Poczęcie w probówce jest wynikiem działań technicznych, które prowadzą do zapłodnienia; nie jest ono w rzeczywistości ani osiągnięte, ani pozytywnie chciane jako wyraz <strong>i owoc właściwego aktu zjednoczenia małżeńskiego».”</strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Zwraca uwagę, że wielokrotnie powtarza się w tych fragmentach troska o akt małżeński. Może to być sporym zaskoczeniem w kontekście wrogich cielesności klimatów obecnych w poprzednich epokach w chrześcijaństwie w ogóle, a w Kościele w szczególności. Teraz zagrożeniem dla ludzkości jest zdaniem Kościoła życie bez aktów małżeńskich! Hm, a tak długo seks był czymś, przed czym należało się wystrzegać, zaś teraz niespodziewanie urósł do roli wyznacznika tego, co prawdziwie ludzkie. Czy to ironiczny chichot historii? Definitywne acz niespodziewane zwycięstwo rewolucji seksualnej? Otóż nie, bo tu nie chodzi o seks. Jak można się zorientować, akt małżeński różni się od seksu (w tym seksu małżeńskiego) tym, że jest nastawiony na prokreację.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Zaczynam rozumieć, że w troska Kościoła o przyszłość ludzkości bierze się z rozdęcia do monstrualnych rozmiarów i rzutowania w przyszłość tego, co teraz dopiero kiełkuje: Kościół przestrzega przed perspektywą, że seks wyprze akty małżeńskie, ponieważ te ostatnie nie będą potrzebne do przedłużenia gatunku.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Zatem wyobraźmy sobie post-ludzi przyszłości. Zastąpią oni ludzi i tym będą się od nich różnili, że nie będą ich łączyć akty małżeńskie, czyli nie będą chcieli łączyć się w pary, żeby mieć wspólne dzieci. Czy to rzeczywiście tak wiele by zmieniło, że przestaliby być ludźmi? Wyobraźmy to sobie: Jeśli post-ludzie będą chcieli mieć dziecko pójdą do laboratorium i dadzą sobie wstrzyknąć zarodek (w przypadku kobiety), albo odbiorą gotowego noworodka (w przypadku mężczyzny). Właściwie to kobiety też odbiorą nowego noworodka wyhodowanego w jakimś inkubatorze, po co się wysilać i nosić w sobie embrion, który może być wyhodowany w super-laboratorium przyszłości. Post-ludzie nie będą wiedzieli, kto dał materiał genetyczny, nie tylko w połowie i dlatego, że nie będą znali drugiego rodzica, ale nawet nie będą wiedzieli, że do produkcji tego noworodka został użyty ich własny materiał genetyczny, gdyż w laboratorium mogło się okazać podczas badań, że ich komórki mają jakieś wady i zostały wymienione lub zmodyfikowane. Pojęcie rodzicielstwa przestanie mieć sens. Jeśli post-ludzie będą spółkować, to tylko dla rozładowania napięcia lub przeżycia zmysłowej przyjemności. Życie będzie tak zorganizowane, że będzie można żyć w pojedynkę. W konsekwencji post-ludzie przestaną się sobą interesować i cieszyć. Coś takiego jak rodzina przestanie istnieć, bo nikt z nikim po paru pokoleniach nie będzie spokrewniony, albo nie będzie o tym wiedział i nie będzie się do tego przywiązywać wagi. Nie będzie opowiadało się historii rodzinnych, nie będzie szukało podobieństw i wskazywało, na to, że wady potomstwa są „zasługą” tej drugiej rodziny. Czy brak więzów krwi wytworzy taką pustkę, której nic nie zapełni?</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Ale to przecież byłby świat, w którym wszystkie dzieci byłyby adoptowane przez samotne matki lub samotnych ojców, którzy sami też byli adoptowani. Czy istnieje uzasadniona obawa, że w końcu nikt nie będzie chciał mieć dzieci, bo nie będzie mógł przeglądać się w nich, wypatrywać młodszego i lepszego siebie, więc posiadanie dzieci straci na atrakcyjności? Czy ludzie tylko dlatego chcą mieć dzieci, żeby zaspokajać przy ich pomocy narcystyczne potrzeby?</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">W powyższej wizji wymieniłam wszystko to, co napawa mnie lękiem. Z jednej strony jest to <span> </span>perspektywa przerażająca i rodzi odruchową chęć obrony tego świata, jaki znam, który nagle zaczyna mi się wydawać nadspodziewanie kruchy i przyjazny. A jednak nie chcę ulegać takim wizjom, budzi mój opór dokonywanie takich ekstrapolacji i takich uogólnień. Bo nawet jeśli ta ponura fantazja miałaby się ziścić, to przecież zamiast nuklearnej rodziny pielęgnującej rozszerzony egoizm – mama, tata i kilkoro dzieci – może wytworzyć się <span> </span>poczucie powszechnego braterstwa. Brak więzów krwi może równie dobrze pomóc, a nie przeszkodzić budowaniu jedności wśród ludzi. Może wszystkie dzieci naprawdę zaczęłyby być nasze. Czy człowieka może zniszczyć to, że nie będzie MUSIAŁ spółkować w celu prokreacji? Czy nie WYBIERZE właśnie takich związków i takiego życia, które dla mnie, żyjącej dzisiaj, są tak drogie, ale które są zastane i nie podlegają wyborowi?</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Jeśli nauczono mnie przeczuwać jakiś zamysł Boga wobec ludzi, to jest nim to, że obdarzył człowieka kochającą i spragnioną miłości naturą. Przyznać należy, że ta natura dotychczas realizowała się najpełniej za pośrednictwem rodziny i rodzicielstwa. Jeśli wszakże faktycznie taka jest ludzka natura, to żadna technika i żadne udogodnienia w trybie życia jej nie zmienią. Natura to wszak z definicji coś niezmiennego. Może by tak przyjrzeć się człowiekowi przez pryzmat Pieśni nad Pieśniami, żeby nabrać trochę więcej zaufania do Stwórcy, który stworzył człowieka jako istotę zdolną do kochania przede wszystkim?</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Zresztą na początku instrukcji „Dignitas personae” znajdują się właśnie takie pełne optymizmu słowa, które później ulegają zatarciu w ferworze obrony ludzkości przed rezygnacją z aktów małżeńskich: „<em>Spojrzenie Kościoła jest rzeczywiście pełne ufności, ponieważ «życie zwycięży: ta nadzieja nie może nas zawieść. Tak, życie zwycięży, ponieważ po stronie życia stoi prawda, dobro, radość, prawdziwy postęp. Po stronie życia stoi Bóg, który miłuje życie i obficie nim obdarza»”.</em></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Zatem można mieć również nadzieję, że to Bóg, który jest po stronie życia, pozwala człowiekowi, żeby wykorzystując technikę pomagał procesowi powstawania życia. Dlaczego nie uznać, że Bóg wcale nie jest zazdrosny o Swoje stwórcze prerogatywy, bo ani przez chwilę nie pojawia się zagrożenie, że zostanie przez człowieka zdetronizowany i bezczelnością jest wyobrażać sobie, że może być inaczej?</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">
<p class="MsoNormal" style="justify;"><span> </span><span> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><!--[if !supportLineBreakNewLine]--><br />
<!--[endif]--></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/06/cywilizacja-post-ludzka-czyli-czy-jest-sie-czego-bac"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/06/cywilizacja-post-ludzka-czyli-czy-jest-sie-czego-bac" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/06/cywilizacja-post-ludzka-czyli-czy-jest-sie-czego-bac" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/06/cywilizacja-post-ludzka-czyli-czy-jest-sie-czego-bac/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O Liscie na Niedzielę Świętej Rodziny</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/28/o-liscie-na-niedziele-swietej-rodziny</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/28/o-liscie-na-niedziele-swietej-rodziny#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2008 13:08:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Andrzej Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=743</guid>
		<description><![CDATA[Czy tylko dla mnie list był tak żenujący i kuriozalny? Dla chętnych całość: http://www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&#38;doc=20081216_0 I kilka &#8220;niezłych&#8221; kawałków: Z całym naciskiem trzeba bowiem powiedzieć, że ojciec, który przekazuje dziecku życie a następnie opuszcza rodzinę, nie jest godzien nazywać się ojcem. Podobnie matka, która odchodzi z dzieckiem do innego. Fajnie jest dziecku na mszy usłyszeć, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy tylko dla mnie list był tak żenujący i kuriozalny?</p>
<p>Dla chętnych całość:<br />
<a href="http://www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&amp;doc=20081216_0">http://www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&amp;doc=20081216_0</a></p>
<p>I kilka &#8220;niezłych&#8221; kawałków:</p>
<blockquote><p>Z całym naciskiem trzeba bowiem powiedzieć, że ojciec, który przekazuje dziecku życie a następnie opuszcza rodzinę, nie jest godzien nazywać się ojcem. Podobnie matka, która odchodzi z dzieckiem do innego.</p></blockquote>
<p>Fajnie jest dziecku na mszy usłyszeć, że skoro mama żyje z innym facetem teraz to nie jest mamą, a jak tata nie dostał opieki nad dzieciakiem, to nie jest ojcem. W sumie, czemu nie?</p>
<blockquote><p>Dzisiaj nurty post-oświeceniowe popełniają ten sam błąd w myśleniu o człowieku. Stolica Apostolska ostrzega, że może to doprowadzić do cywilizacji post-ludzkiej.</p></blockquote>
<p>hę?!</p>
<blockquote><p>W imię odpowiedzialności za prawdę musimy jednak powiedzieć, że w żadnym wypadku nie jest moralnie dozwolone uciekać się do zapłodnienia „in vitro”. Bóg i tylko Bóg jest Panem życia. Dzieci są Jego darem, a nie jednym z dóbr konsumpcyjnych. Nie istnieje „prawo do dziecka”.</p></blockquote>
<p>Dyskusja o tym toczyła się na blogu niedawno i w szeregu logicznych dyskusji wydaje się, że doszliśmy do wniosku, że dopuścić można &#8220;w pewnym przypadku&#8221;, np. kiedy nie &#8220;produkujemy&#8221; niepotrzebnych zarodków. Ale co tam, zawsze można powiedzieć, że w żadnym ;-).</p>
<p>Chciałem wyjść z kościoła, zanim wybuchnę śmiechem, ale jakoś się powstrzymałem. I zastanowiło mnie jedno, albo jestem tak głupi i nic z tego przyjąć nie mogę, albo w Episkopacie Duch Święty nie działa dość silnie i inne szatany są tam czynne ;-).</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/28/o-liscie-na-niedziele-swietej-rodziny"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/28/o-liscie-na-niedziele-swietej-rodziny" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/28/o-liscie-na-niedziele-swietej-rodziny" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/28/o-liscie-na-niedziele-swietej-rodziny/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>111</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Adwent: oczekiwanie na paruzję</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/02/adwent-oczekiwanie-na-paruzje</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/02/adwent-oczekiwanie-na-paruzje#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Dec 2008 08:28:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dariusz Kowalczyk SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=682</guid>
		<description><![CDATA[W „Ogólnych Normach Roku liturgicznego i Kalendarza” czytamy: „Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoBodyTextIndent" style="normal;"><span style="Times New Roman;">W „Ogólnych Normach Roku liturgicznego i Kalendarza” czytamy: „Okres Adwentu ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. Równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów. Z obu tych względów Adwent jest okresem pobożnego i radosnego oczekiwania” (nr 39). Zastanówmy się nad tym drugim znaczeniem okresu Adwentu, tym bardziej że nie tylko w Adwencie, ale w każdej Mszy św. wypowiadamy takie oto słowa: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. Cóż właściwie oznacza owo oczekiwanie na powtórne przyjście Boga, zwane paruzją (gr. obecność, przyjście, pojawienie się)?</span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><span style="10.0pt;"><span style="Times New Roman;"><span style="1;">            </span>W Liście św. Pawła do Tesaloniczan znajdujemy dosyć tajemniczy tekst: „Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem” (1 Tes 4,16-17). Stąd niektórzy pytają, czy rzeczywiście czasy ostateczne będą polegały na ocaleniu zbawionych poprzez porwanie ich do góry spośród walącego się świata. Trzeba odpowiedzieć, że tego rodzaju obrazy są alegoryczne i nie można rozumieć ich dosłownie. Ważne jest tutaj to, że – jak mówi Paweł Apostoł – „ zawsze będziemy z Panem”. Istotą powtórnego przyjścia Pana nie są jakieś katastrofy, ale osobowa bliskość. „Dzień Pana” – bo tak Nowy Testament nazywa czas powtórnego przyjścia Chrystusa (np. 1 Kor 1,8) – to czas nie gniewu i srogiego sądu, ale pełnego objawienia się chwały miłosiernego Boga.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><span style="10.0pt;"><span style="Times New Roman;"><span style="1;">            </span>Pierwsi chrześcijanie nie tylko nie bali się „końca świata”, ale oczekiwali nań z niecierpliwością. W Liście św. Jakuba znajdujemy takie oto słowa: „Bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie” (5,8). Niektórzy ulegali nawet mniemaniu, że skoro niebawem Chrystus powróci, to nie warto się zajmować rzeczami doczesnymi. Stąd wyrzut św. Pawła: „ Słyszymy, że niektórzy wśród Was [...] wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi” (2 Tes 3,11). Nie trzeba więc ulegać egzaltowanym przepowiedniom końca świata, co dziś można na przykład zaobserwować u Świadków Jehowy; świadomość, że „dzień Pański” kiedyś nastąpi powinien być raczej zachętą do czuwania, czyli – jak to powiedział Jan Paweł II – do bycia <em>człowiekiem sumienia</em>. Kluczowym tekstem jest w omawianej przez nas kwestii 24 rozdział ewangelii Mateusza, w której sam Jezus odpowiada na pytanie uczniów: „Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?” (24,3). Chrystus mówi m.in.: „O dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec. [...] Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (24,36.42). Czuwać mamy z bojaźnią Bożą w sercu, ale to nie znaczy, że przepełnieni strachem i lękiem; wręcz przeciwnie, przecież Bóg, który nadchodzi jest Bogiem, który objawił nam swoją bezwarunkową miłość na Krzyżu.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><span style="10.0pt;"><span style="Times New Roman;"><span style="1;">            </span>Na Zachodzie „dzień ostateczny” widziano przede wszystkim w perspektywie ostatecznego sądu, w którym każdy z osobna zostanie osądzona za swoje złe i dobre czyny. Widać to chociażby na obrazach z motywem wagi decydującej o zbawieniu lub potępieniu. Natomiast chrześcijaństwo wschodnie bardziej podkreślało aspekt zbiorowego dopełnienia, w którym Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,28). Obrazy zachodnie budziły lęk i trwogę, a szatana pokazywały jako złego mocarza walczącego z Bogiem o dusze śmiertelników prawie jak równy z równym. Wschodnie ikony natomiast ukazywały – i słusznie – małość zła (szatan jako żałosny pies) i wszechogarniające zwycięstwo dobra. Dziś koncentrujemy się raczej na Bożym miłosierdziu, niż na zatrwożonym myśleniu o ostatecznym rezultacie Boskiej odpłaty. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;"><span style="10.0pt;"><span style="Times New Roman;"><span style="1;">            </span>Niektórzy współcześni teolodzy zamiast o drugim (powtórnym) przyjściu Chrystusa, wolą mówić o wypełnieniu się dziejów ludzkości i świata. Wszak Bóg w Jezusie Chrystusie już opowiedział się nieodwołalnie po stronie człowieka. To, co nazywamy paruzją jest jedynie ostatecznym następstwem, niejako końcowym skutkiem wydarzenia wcielenia, śmierci i zmartwychwstania. Chrystus już do nas przyszedł i nie pozostawił nas sierotami. A zatem można by powiedzieć, że to nie tyle Chrystus przyjdzie ponownie do świata (bo On już przyszedł), ale to świat ostatecznie przyjdzie do Boga. Owo przyjście nie musi oznaczać jakiegoś zniszczenia obecnego świata, ale wręcz przeciwnie, pełną realizację tkwiących w nim możliwości. „A śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” – zapowiada Apokalipsa 21,4. Rodzi się tutaj pytanie o związek pomiędzy rozwojem cywilizacyjnym (również technicznym) a zbliżaniem się paruzji. Czy „świeckie” sukcesy ludzkości są jakoś wpisane w historię zbawienia, czy też – odwrotnie – mają znikome znaczenie z tego punktu widzenia? Myślę, że skoro Bóg stał się człowiekiem i wszedł tym samym we wszystko, co ludzkie, to każde ludzkie osiągnięcie ma znaczenie w perspektywie powtórnego przyjścia Pana. Co więcej, ta perspektywa nie tylko nie pomniejsza tych osiągnięć, ale je uwypukla. Nie zmienia to oczywiście prawdy o prymacie ducha nad materią, miłości nad użytecznością. Nadchodzący Bóg jest przecież miłością, a nie jedynie wielkim zegarmistrzem świata.</span></span></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/02/adwent-oczekiwanie-na-paruzje"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/02/adwent-oczekiwanie-na-paruzje" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/02/adwent-oczekiwanie-na-paruzje" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/02/adwent-oczekiwanie-na-paruzje/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytając PP: &#8220;Ewangeliczna kontestacja&#8221;</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/09/11/czytajac-pp-ewangeliczna-kontestacja</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/09/11/czytajac-pp-ewangeliczna-kontestacja#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 10:17:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Add new tag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=406</guid>
		<description><![CDATA[We wrześniowym Przeglądzie Powszechnym znaleźć można świetne współczesne odczytanie znaczenia i miejsca Ewangelii. Zawarte jest ono w eseju francuskiego myśliciela, Maurice Belleta pt. &#8220;Ewangeliczna kontestacja&#8221;. Autor wyprowadza swe rozważania z refleksji nad skutkami kontestacji, która pojawiła się w Kościele w latach Soboru i w wyniku wydarzeń marca 68. Wydarzenia te obiecywały „odnowić i wyprowadzić Kościół [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="justify;">We wrześniowym Przeglądzie Powszechnym znaleźć można świetne współczesne odczytanie znaczenia i miejsca Ewangelii. Zawarte jest ono w eseju francuskiego myśliciela, Maurice Belleta pt. &#8220;Ewangeliczna kontestacja&#8221;.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Autor wyprowadza swe rozważania z refleksji nad skutkami kontestacji, która pojawiła się w Kościele w latach Soboru i w wyniku wydarzeń marca 68. Wydarzenia te obiecywały „odnowić i wyprowadzić Kościół z niepowodzeń i ślepych zaułków, w które zapędziła go współczesność”. Na ich tle ostatnie półwiecze w niezwykle wyrazisty sposób uwydatniło charakterystyczny dla chrześcijaństwa fakt poszukiwania dla siebie miejsca w świecie i niespokojnego oscylowania między dążeniem, aby „wiara weszła<span> </span>w świat”- tendencją, którą Sobór wzmocnił, a<span> </span>przeciwną tendencją, pewnego rodzaju tradycjonalizmem, który chce, by „religia była w religii, a nie zaplątana w społecznym, psychologicznym i w jakimkolwiek innym aspekcie człowieczej kondycji”.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Bellet dostrzega zagrożenia wynikające z przemian posoborowych: nie uważa ich za zjawisko jednoznacznie pozytywne, gdyż „nie wystarczy być kompatybilnym ze współczesnym światem albo współczesną myślą”. Tak myśląc można trafić do ślepego zaułka, bo gdyby taki zamiar się powiódł, chrystianizm zostałby zredukowany do „chrześcijańskiego wariantu wierzeń uznanych za powszechne”. Wiara stałaby się „co najwyżej formą, w której chrześcijanie przyjmują humanizm, właściwy zresztą i innym”. Pogrążona zostałaby w byle czym.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Gdyby zaś zwyciężyła tendencja przeciwna: wyniosły tradycjonalizm, który czuje się niezależny od<span> </span>świata, to właściwym zwycięzcą byłyby moce pieniądza, bo duchowość, nabożność i porywy serca nie liczyłyby się. „Jeśli Bóg jest Bogiem zamkniętym u siebie, w swoich kościołach &#8211; biznes będzie biznesem.”- pisze. Zwłaszcza, że pociąga to za sobą słabość myśli Kościoła, która „ujawnia się w postaci wierzenia, jakiegoś dejà-là, zasad i dogmatów, przeciwko którym podnosi się różnorodna krytyka: filozofia, historia, egzegeza, nauka, polityka, nauki społeczne, psychoanaliza…” Jeśli owa słabość ma być przezwyciężona wiara na powrót musi stać się inicjatywą, ma sięgać wzrokiem w przyszłość.<span id="more-406"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Dla chrześcijan nie ma innej drogi niż powrót do Ewangelii. Ale chrześcijanin nie może się cofać. Musi na nowo dostrzec, że przyjście Chrystusa oznacza krytykę całego świata a nie tylko jakiegoś wierzenia czy jakiegoś elementu ustroju. I że Ewangelia objawia swą prawdę nie inaczej, tylko w działaniu dziś. W słowach Chrystusa chodzi o ludzki byt, o człowieka, który jest dzięki Ewangelii ratowany i wyprowadzany z błędu, kłamstwa i morderstwa. Przy czym Ewangelia nie dotyczy jakiejś zamkniętej grupy chrześcijan, ale świata, który Bóg chce zbawić! Nie jakiejś chrześcijańskiej idei świata, lecz tego realnego świata.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Autor zauważa trzy poziomy ewangelicznego sprzeciwu. Pierwszy dotyczy grupy chrześcijan, problemu funkcjonowania ich instytucji, aparatu władzy, wzajemnych konfliktów i porachunków. Następnie drugi poziom, który dotyczy wiary: Boga, Chrystusa, dogmatów i moralności, Kościoła i sakramentów. A na trzecim poziomie są pytania, które nie są pytaniami tylko chrześcijańskimi. Są to pytania o kondycję ludzką dziś i właściwie nie zadaje ich już człowiek, ale sam człowiek jest tym pytaniem. Autor podkreśla, że to właśnie Ewangelia ujawnia całą ich moc.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">To, że pytania z trzeciego poziomu są tak palące jest zdaniem Belleta szansą dla Ewangelii, Kościoła i wiary na uniezależnienie się od<span> </span>„świata biegnącego i trudzącego się w zgodzie z własnymi prawami”.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Wiara chrześcijan jest więc <span> </span>marzeniem o innym świecie, który zastąpiłby ten nasz, który wzywa na pomoc. Szansą dla świata mogliby być chrześcijanie, którzy mówią, że to nie czas na międzykościelne spory i którzy wiedzą, że ich zadaniem jest ukierunkowanie całej energii na to, co się zapowiada, w kierunku tego, co wiara może przynieść światu odkrywającemu swój istotny brak. Tacy, którzy wiedzą, że „duchowy głód otwiera nowiutką przestrzeń dla ewangelizacji”.</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Ich wiarą jest inicjatywą, którą – jak pisze Bellet -<span> </span>wiara była u początków, gdyż wierzą,  że „jeśli Ewangelia nie jest z tego świata, nie może ona być niczym innym w tym świecie niż tym, co nadchodzi.”</p>
<p class="MsoNormal" style="justify;">Stwierdzam z satysfakcją, że jest to wizja opartej na Ewangelii wiary, która przemawia do mojej wyobraźni, bo żeby inicjować, zapoczątkowywać, trzeba mieć nadzieję, że to, co nadchodzi może być lepsze od tego, co było kiedyś i tego, co jest teraz.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/09/11/czytajac-pp-ewangeliczna-kontestacja"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/09/11/czytajac-pp-ewangeliczna-kontestacja" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/09/11/czytajac-pp-ewangeliczna-kontestacja" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/09/11/czytajac-pp-ewangeliczna-kontestacja/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rzecz o sumieniu</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Aug 2008 18:15:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=360</guid>
		<description><![CDATA[Do napisania tego tekstu skłoniła mnie refleksja jaka naszła mnie po wysłuchaniu wykładu wskazanego przez Cypiska. Jeśli ktoś jest zainteresowany wysłuchaniem to należy się udać tu: http://www.it.dominikanie.pl/spotkania/ wykład “Kiedy należy słuchać swojego sumienia?” Zbigniewa Bomerta OP. Osobiście wykład uważam za taki sobie, ale zawiera parę ciekawych myśli. Wykład jest taki sobie, bo o. Bomert w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do napisania tego tekstu skłoniła  mnie refleksja jaka naszła mnie po wysłuchaniu wykładu wskazanego  przez Cypiska. Jeśli ktoś jest zainteresowany wysłuchaniem to należy  się udać tu: <a href="http://www.it.dominikanie.pl/spotkania/" target="_blank">http://www.it.dominikanie.pl/spotkania/</a> wykład “Kiedy należy słuchać  swojego sumienia?” Zbigniewa Bomerta OP.</p>
<p>Osobiście wykład uważam  za taki sobie, ale zawiera parę ciekawych myśli. Wykład jest taki  sobie, bo o. Bomert w wielu miejscach mówi w sposób albo bardzo skomplikowany,  albo bardzo infantylny.</p>
<p>Jednakże do meritum. Wg tezy  wykładu bazującej na naukach św. Tomasza:</p>
<ol type="1">
<li>sumienie jest tożsame z rozumem,</li>
<li>sumienie może być błędne,</li>
<li>sumienie powinno ewoluować.</li>
</ol>
<p>Przyjmijmy, że zgadzam się  ze wszystkimi 3 tezami, bo skoro sumienie może być błędne to, żebyśmy  mieli szansę żyć zgodnie z tym czego oczekuje od nas Bóg musi móc  ewoluować. Umiejscowienie sumienia w umyśle jest przekonujące, bo  to dobre miejsce, które ewoluuje i podpowiada nam jak się zachować.  To czy sumienie może w ogóle być błędne oczywiście można poddać  w wątpliwość, jednakże myślę, że da się znaleźć trochę przykładów,  że tak, rzeczywiście może takie być.</p>
<p>Co z tego wynika? Wynika tyle,  że sumienie nie jest absolutnym miernikiem dobra i zła. Jest subiektywnym  miernikiem wykształconym w oparciu o nasze życie i zdobyte przez nas  doświadczenie. A z tego z kolei wynika, że skoro mamy różne doświadczenia,  to znaczy, że mamy różne sumienia. A skoro mamy różne sumienia  to nikt z nas nie potrafi powiedzieć co jest absolutnie dobre, a co  jest absolutnie złe. Z tego z kolei wynika, że nikt nie może powiedzieć  z całą pewnością, że czynię dobrze lub źle, bo nie ma gwarancji,  że jego sumienie nie jest błędne. Ergo nikt z nas nie jest pewien,  co jest dobre, a co jest złe. Jeszcze lepiej: dzisiaj uważam, że  X jest dobre, ale w związku z nowym doświadczeniem jutro uważam,  że X jest jednak złe. W praktyce oznacza to, że cały czas się uczymy  i odkrywamy świat. W dodatku pech chciał, że nigdy nie będziemy  wiedzieli, czy nasz rozum jest już doskonały i potrafi zawsze ocenić  prawidłowo, dlatego, że nie mamy punktu odniesienia, nie wiemy, czyj rozum jest doskonały.</p>
<p><span id="more-360"></span></p>
<p>Wiem, zaraz pojawi się głos,  że mamy przecież dekalog. Nic bardziej błędnego. Dekalog powinniśmy  odłożyć na półkę jako zdobycz dziejową. Dlaczego? Spróbujmy  wyobrazić sobie, że cała ludzkość to jedna istota ludzka. Kiedy  ta istota się narodziła była mała, niezbyt inteligentna, nie posiada  jeszcze żadnej specjalnej wiedzy. Trzeba ją jakoś ukierunkować.  Małemu 3 letniemu dziecku nie tłumaczymy czym jest ogień, czym jest  kuchenka, co to jest gaz, tylko mówimy „nie podchodź do tego”!  Dlaczego tak robimy? Ano dlatego, że dziecko jest za małe, nie zrozumie  tego wszystkiego, musi wiedzieć, że nie wolno mu się zbliżać do  kuchenki, bo to grozi jego życiu. Tak samo dziką hordę dawnych homo  sapiens trzeba jakoś ukierunkować. Jak to zrobić tak, żeby zrozumieli?  Dać im kilka prostych zasad, pasujących do ich prostego świata.</p>
<p>Czy jak to dziecko będzie  miało 10 lat też będziemy mu mówić „nie podchodź do tego”?  Nie, bo wytłumaczymy mu już czym jest ogień, co to znaczy poparzyć  się, ono już będzie to rozumiało. I dlatego po dekalogu kiedy już  ludzkość obrała właściwy kierunek pojawił się Jezus i zaczął  tłumaczyć czym jest miłość bliźniego. Z tej nauki dalej mamy używać  rozumu i podejmować działania na podstawie jego wskazań.</p>
<p>Jak rozwijać swój rozum?  Szukać świadomie. Słuchać świadomie. Nie chodzi o to, żebyśmy  uznali, że jesteśmy genialni i uznali, że nasz rozum jest doskonały.  Nie możemy go też rozwinąć nim samym. Musimy obserwować świat,  słuchać ludzi, uczyć się. Jeśli ktoś coś mówi powinniśmy go  chociaż spróbować wysłuchać. Problemem tego świata jest to, że  różni ludzie obwołują się autorytetami, których należy słuchać.</p>
<p>Katolicy zobowiązani są słuchać  papieża, księży itp. i postępować wg ich nauczania. I to jest problem,  bo wtedy zakładamy, że nikt inny nie ma racji, a zatem ograniczamy  możliwości własnego rozwoju. Podchodzimy nieodpowiedzialnie do rozwoju  własnego sumienia. Nie uważam, że kościół i księża to zło.  Przeciwnie, to ludzie, którzy mogą mieć do powiedzenia coś ciekawego,  co nas rozwinie. Nie podoba mi się tylko to, że zbudowali system,  w którym określają, co jest dobre, a co złe w sposób dość autorytarny  i sprzeciw wobec tych definicji wg systemu skutkuje powstaniem grzechu  i utratą łaski Boga. Zakazują w ten sposób swoim wiernym rozwoju  własnego sumienia i nie pozwalają im wykraczać poza te normy, które  ich zdaniem są właściwe. A przecież określają te normy wg swojego  sumienia. Skąd wiedzą, że nie jest ono błędne? A przynajmniej, czy  nie powinno ulec modyfikacji w związku z np. rozwojem cywilizacji.  A jeśli dojdzie do tego, że jednak trzeba ewoluować i zmienić tę  naukę, jak choćby w przypadku heliocentryzmu, jak wytłumaczą wiernym,  że słuchając ich pozbawili się możliwości rozwoju swojego sumienia?  Że wierni ci niepotrzebnie żyli w traumie i poczuciu winy za grzech?</p>
<p>Rozwijając swój rozum nie  mamy być uczestnikami jednego systemu, nie mamy się ograniczać. Mamy  czerpać z osiągnięć wszystkich ludzi na świecie, nie ważne czy  to muzułmanie, chrześcijanie, buddyści czy ateiści.</p>
<p>Ponownie zatem wracamy do pytań  fundamentalnych postawionych przeze mnie między innymi w tekście „<a href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/17/szeroki-kat">Szeroki  kąt</a>”. Co nam daje system religijny? Po co nam obrzędy? Czy obecnie  obowiązujące systemy religijne mają poprawne konstrukcje, zgodne  z wolą Boga? Czy Bóg udzieli swojej łaski tylko uczestnikom jednego  systemu?</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/08/30/rzecz-o-sumieniu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>46</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

