<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny &#187; Polityka</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/category/polityka/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 22:32:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Naziemna Telewizja Cyfrowa – prawdy i mity</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2012/01/19/naziemna-telewizja-cyfrowa-prawdy-i-mity</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2012/01/19/naziemna-telewizja-cyfrowa-prawdy-i-mity#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jan 2012 17:33:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Przemysław Panicz SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1715</guid>
		<description><![CDATA[Naziemna Telewizja Cyfrowa to pojęcie wciąż dla wielu obce, mimo prowadzonych od kilku lat emisji testowych, a od jesieni 2010 r. stałych. Gdyby nie zdecydowane wystąpienie o. Tadeusza Ryzyka CSSR w sprawie przyznania miejsca Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym byłoby tak dalej. Jednak ciągle niewiele wiemy o korzeniu tego zamieszania – dlaczego Telewizja Trwam nie dostała miejsca, czy słusznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Naziemna Telewizja Cyfrowa to pojęcie wciąż dla wielu obce, mimo prowadzonych od kilku lat emisji testowych, a od jesieni 2010 r. stałych. Gdyby nie zdecydowane wystąpienie o. Tadeusza Ryzyka CSSR w sprawie przyznania miejsca Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym byłoby tak dalej. Jednak ciągle niewiele wiemy o korzeniu tego zamieszania – dlaczego Telewizja Trwam nie dostała miejsca, czy słusznie oraz jak odbierać ten cały multipleks?</p>
<p>Przejście z nadawania analogowego telewizji naziemnej na cyfrowe już kilka lat temu stało się oczywiste. Mamy cyfrowe telefony komórkowe, cyfrowe dekodery do anten satelitarnych. Ponadto obraz cyfrowy oznacza lepszej jakości oraz więcej programów. A cała Europa, nawet Białoruś przechodzi na nadawanie cyfrowe. Jest tylko jeden poważny problem- nadajniki cyfrowe pracują na tych samych częstotliwościach, co analogowe. Wyłączenie zaś nadawania analogowego oznacza przerwę w dostępie do telewizji dla bardzo wielu osób. Dlatego podjęto się zadania poszukania wolnych częstotliwości na tzw. multipleks odtworzeniowy. Ponieważ mamy siedem programów nadających naziemnie, a multipleks zmieści osiem uznano, że nie będzie z tym większych problemów, które się pojawiły. Mianowicie stacje komercyjne nie potrafiły się porozumieć z nadawca publicznym i w ramach buntu poprosiły Krajową Rade Radiofonii i Telewizji o możliwość uruchomienia niezależnego multipleksu. Ponieważ znalazły się na jego uruchomienie wolne częstotliwości zezwolono na to, a ponadto każda stacja komercyjna oprócz głównego programu miała uruchomić jeszcze jeden dodatkowy. TVP przyznano natomiast cały multipleks 3, którego nadawanie rozpoczęło się miesiąc po uruchomieniu nadawania MUX-2. Tyle, że dla MUX-3 znaleziono tylko kilka wolnych częstotliwości, w większości przypadków o bardzo małym zasięgu. Dlatego TVP miała dostać jeszcze trzy (a dostała nawet cztery) miejsca w MUX-1. Na pozostałe cztery miejsca w tym multipleksie rozpisano konkurs, aby oferta naziemnej telewizji cyfrowej była szeroka i nadawcy dotychczas nieemitujący naziemnie mogli zaistnieć w tej formie przekazu programu. W tym właśnie konkursie wzięła udział Telewizja Trwam. Miejsca otrzymały: Eska TV, U-TV, ATM Rozrywka oraz Kino Polska Nostalgia. Ostatnia z wymienionych stacji zrezygnowała z miejsca w multipleksie i przydzielono je Polo TV – kanałowi emitującemu głównie muzykę disco polo. Warto zaznaczyć, że MUX-1 rozpoczął nadawanie dopiero w grudniu 2011 z trzema głównymi kanałami TVP + czterema planszami kontrolnymi. Dopiero po tygodniu swój sygnał mogły nadawać Eska TV i Polo TV, a TTV (nowa nazwa U-TV) 2 stycznia 2012.</p>
<p><span id="more-1715"></span>Na dzień dzisiejszy MUX-2 może odbierać 94% populacji. MUX-1 jedynie 15%, aczkolwiek 92% będzie miało do niego dostęp w czerwcu 2012. MUX-3 jest dostępny na niewielkiej powierzchni kraju – zasięg ogólnopolski zyska po wyłączeniu nadawania analogowego (ostatnie nadajniki zostaną wyłączone 31 lipca 2013). Wtedy też zostanie rozpisany konkurs na cztery miejsca w MUX-1 (zwolnione po TVP, której ogólnopolski zasięg zagwarantuje MUX-3). Ponadto uruchomione zostaną kolejne multipleksy o zasięgu ogólnopolskim – łącznie będzie ich sześć ( w tym jeden przeznaczony do odbioru telewizji mobilnej). Istnieje prawdopodobieństwo, że niektóre z nich mogą być dostępne za opłatą, jednak pierwsze trzy pozostaną bezpłatne. Dlatego nieprawda jest stwierdzenie przez o. Ryzyka:, „że miejsca się skończyły, a nam nie przyznano”. Niemniej popieram jego protest nie ze względu na jakąś szczególną sympatię do Telewizji Trwam, ale ze względu na złamanie kilku zasad w wyborze aktualnych nadawców NTC. Po pierwsze, oddanie Polo TV miejsca po rezygnacji Kino Polska Nostalgia spowodowało zdublowanie w pierwszym multipleksie kanałów muzycznych (pierwszym jest Eska TV), przez co pozbawiono ten MUX różnorodności oferty, a kanału o profilu społeczno-religijnym nie ma na razie w żadnym multipleksie. Po drugie, przyznano miejsca stacjom nieistniejącym. W połowie grudnia 2011 najpopularniejszy kanał dostępny naziemnie w Polsce był po prostu ekranem testowym multipleksera (cztery programy w MUX-1 oraz jeden w MUX-2). Do dzisiaj nadawania nie rozpoczęli: PULS2 (już ponad rok) i ATM Rozrywka. Zamiast tzw. „pasów łowickich” wolałbym jakieś kanały, zwłaszcza, że sporo nadawców startowało w konkursie cztery miejsca w MUX-1.</p>
<p>A jak odebrać tą telewizję cyfrową? Ze spotu telewizyjnego, w którym główną rolę gra smok-analog niewiele się o tym dowiemy. Kupując dzisiaj telewizor na terenie Polski bez problemu kupimy odpowiedni, gdyż odpowiednia ustawa nakazuje sprzedaż wyłącznie spełniających zasady nadawania NTC w Polsce. Jeżeli chcielibyśmy kupić inny, niespełniający wymagań musimy podpisać oświadczenie, że robimy to świadomie. Większość telewizorów wyprodukowanych w ostatnich latach bez problemu odbierze nam naziemną telewizję cyfrową – jeżeli odbieramy nawet średniej jakości analogowa wystarczy poszukać w menu telewizora opcji cyfrowa (DVB), wyszukać automatycznie kanały i je zapisać. W efekcie powinniśmy otrzymać obraz bez tzw. śnieżenia oraz dostęp m.in. do EPG – elektronicznego programu telewizyjnego. Niektóre, z wyglądu nowoczesne telewizory mogą być przeznaczone do sprzedaży np. w Niemczech i posiadać stosowany tam kodek MPEG-2. Efektem wyszukania kanałów cyfrowych w Polsce będzie odbiór dźwięku bez obrazu. Należy wtedy zaopatrzyć się w moduł z kodekiem MPEG-4. Naziemną Telewizję Cyfrową odbierzemy też na każdym innym odbiorniku telewizyjnym – jeżeli nie posiada on dekodera DVB-T MPEG-4 możemy kupić dekoder zewnętrzny, za około 150 zł, a zdarza się, że w sklepie będzie tańszy. Takie urządzenie nie zajmuje wiele miejsca, podłączamy do niego antenę, zasilanie oraz łączymy przewodem SCART (eurozłącze) lub HDMI z telewizorem, w ustawieniach naszego odbiornika wybieramy odpowiednie wejście, a resztą sterujemy już przy pomocy pilota dołączonego do dekodera.</p>
<p>Warto wiedzieć, że do odbioru NTC lepsza jest antena pasywna niż ze wzmacniaczem. Wprawdzie już 40% sygnału zapewnia stabilny odbiór programów telewizyjnych, ale gdy znajdziemy się w zasięgu nadajnika pracującego z docelową mocą warto dokonać weryfikacji swojego systemu antenowego. Najlepiej sprawdzają się anteny kierunkowe Yagi lub ATX – o ilości elementów odpowiedniej do naszej odległości od nadajnika. Gdy wieloelementowa antena nie umożliwi poprawnego odbioru możemy pomyśleć o wzmacniaczu. Choc dla wielu wystarczy antena telewizyjna używana dotychczas do odbioru telewizji analogowej.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2012/01/19/naziemna-telewizja-cyfrowa-prawdy-i-mity"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2012/01/19/naziemna-telewizja-cyfrowa-prawdy-i-mity" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2012/01/19/naziemna-telewizja-cyfrowa-prawdy-i-mity" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2012/01/19/naziemna-telewizja-cyfrowa-prawdy-i-mity/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Królowanie i polityka</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/23/krolowanie-i-polityka</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/23/krolowanie-i-polityka#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2011 20:24:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Poznański SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1662</guid>
		<description><![CDATA[Do istoty Jezusowego przepowiadania Ewangelii należy głoszenie, że Królestwo Boże właśnie zostało zainaugurowane pośrodku tego świata (choć później Jezus mówi, by w modlitwie „Ojcze nasz” prosić o jego nadejście). Tak zaczyna się publiczna działalność Chrystusa, a królewskie panowanie Boga zostaje nierozłącznie związane z osobą Chrystusa. Jednakże, jak to jest z każdym tytułem przypisywanym Bogu czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do istoty Jezusowego przepowiadania Ewangelii należy głoszenie, że Królestwo Boże właśnie zostało zainaugurowane pośrodku tego świata (choć później Jezus mówi, by w modlitwie „Ojcze nasz” prosić o jego nadejście). Tak zaczyna się publiczna działalność Chrystusa, a królewskie panowanie Boga zostaje nierozłącznie związane z osobą Chrystusa. Jednakże, jak to jest z każdym tytułem przypisywanym Bogu czy Chrystusowi, trzeba być bardzo ostrożnym w jego rozumieniu i używaniu. Teologia przypomina, że jeżeli porównujemy Boga do rzeczywistości tego świata, to jednocześnie powinniśmy podkreślać całkowite niepodobieństwo pomiędzy ludzkim przedstawieniem i tym, kim Bóg jest naprawdę. Jest to postulat, by wiara i refleksja nad nią była samokrytyczna i nie stała się kolejną ideologią tego świata.</p>
<p><span id="more-1662"></span></p>
<p>Uroczystość Chrystusa Króla została ustanowiona w 1925 roku przez Piusa XI. Dla tego papieża istotne było uznanie królowania Chrystusa zarówno w odniesieniu do jednostki, rodziny, jak i całego społeczeństwa, państw i narodów (por. encyklika „Quas primas”, Denzinger-Hünermann 3678-3679). Idea Chrystusa Króla jest bardzo wrażliwa na społeczno-polityczne interpretacje (przede wszystkim teokratyczne). Jest tak przede wszystkim z uwagi na kontekst. Ustanowienia tej uroczystości jest bowiem głęboko zakorzenione w doświadczeniach XIX wieku, kiedy to Kościół Walczący zwierał szeregi w walce z sekularnymi, liberalnymi i socjalistycznymi ideologiami oraz modernistycznymi trendami we własnym łonie. Niemniej istotne były też współczesne Piusowi XI wydarzenia: zwycięstwo rewolucji bolszewickiej czy rozwijające się faszyzmy. A jeśli chodzi o sam Kościół, to warto zauważyć że, refleksja teologiczna tamtego okresu rozwijała jednostronnie chrystologię Chrystusa Zwycięzcy i Pana. W tekstach Magisterium podkreślana była przede wszystkim teraźniejszość oraz światowy wymiar panowania Chrystusa. Trzeba wspomnieć społeczne encykliki „Rerum novarum” Leona XIII oraz „Quadragesimo anno” Piusa XI, które są bliskie ideowo encyklice z 1925 roku. Duchowość i formy pobożności związane z Chrystusem Królem mają powiązanie z katolicką nauką społeczną tamtego okresu i Akcją Katolicką, a więc inicjatywami nastawionymi na wpływanie na konkretne problemy społeczno-polityczne tego świata.</p>
<p>Wprowadzenie święta nie obyło się bez kontrowersji. Głównym zarzutem było to, że uniwersalne królowanie Jezusa zawarte jest w przesłaniu innej uroczystości, Epifanii, która już od czasów starożytnego Kościoła była obchodzona 6 stycznia. Tutaj funkcjonuje ono w ramach historii dzieciństwa Jezusa. Jednak królowanie Jezusa ma jeszcze inny kontekst, mianowicie, związany z Jego Paschą. W ten sposób pojawia się ogromnie istotny krytyczny wymiar tego tytułu i funkcji Jezusa jako Króla.</p>
<p>Możliwe nazbyt doczesne interpretacje zostały złagodzone liturgiczną reformą Soboru Watykańskiego II. W jej konsekwencji uroczystość przeniesiono z ostatniej niedzieli października na ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Stała się ona w ten sposób przejściem do Adwentu, który jest przygotowaniem na powtórne przyjście Pana. Panowanie Chrystusa nabrało eschatologicznego wymiaru. Od tamtego czasu też przewidziano trzy ewangelie na tę uroczystość. W roku A przywołany jest obraz sądu ostatecznego i sądzenie z uczynków miłości (Mt 25,31-46). W roku B czyta się fragment procesu Jezusa przed Piłatem, podczas którego Jezus stwierdza, że jest Królem, ale Jego królestwo nie jest z tego świata (Jn 18,33-37; ten tekst był przewidziany już przy wprowadzeniu uroczystości w 1925 roku). W roku C perykopa wskazuje na krzyż jako właściwy “tron” Chrystusa Króla (Łk 23,35-43). Ten dobór tekstów pokazuje zmagania posoborowego Kościoła, by doczesny aspekty Królestwa Chrystusa (z jego możliwymi społecznymi i politycznymi implikacjami) zrównoważyć aspektami związanymi z teologią krzyża oraz wymiarem eschatologicznym.</p>
<p>Uroczystość Chrystusa Króla ma pewien istotny potencjał polityczny. Trzeba pamiętać, że już w historiach z dzieciństwa Jezusa sugerowanie królewskiej godności nowo narodzonego Dziecięcia posiadało polityczny wymiar. To przecież doczesny król, Herod, „przeraził się” (Mt 2, 3), czuł, że jego panowanie jest kwestionowane i zagrożone przez Narodzenie w Betlejem. Podejmuje się więc podstępów i dopuszcza się przemocy (Mt 2,16-18). Bardzo podobnie jest w scenie z Piłatem. Jezus staje wobec politycznego władcy, reprezentanta (konkretnego, historycznego) państwa, na forum publicznym. Centralnym elementem jest dyskusja o prawdzie. Piłat jako polityczny władca, odrzuca Jezusowe świadectwo o królestwie nie z tego świata. Piłat także czuje się zagrożony i musi uciekać się do różnych wybiegów.</p>
<p>Jezusowe królestwo realizuje się jednak w pełni dopiero na krzyżu. Wtedy właśnie, ktoś (złoczyńca) może poprosić Go: „Jezus, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23,42-43). To kontekst historii Męki i Śmierci Jezusa  ukazuje, jak bardzo tytuł Króla odniesiony do Niego, zmienia swoje znaczenie i jak bardzo niewłaściwe jest posługiwanie się ukształtowanym w ludzkich warunkach pojęciem królowania.</p>
<p>W liturgii, celebrując królowanie Chrystusa, Kościół przypomina sobie i przyznaje się, że musi być krytyczny wobec wszelkiej władzy tego świata, nawet wtedy, gdy będzie go to dużo kosztowało. Żadna władza bowiem nie lubi być kwestionowana. Także w Kościele. Krytyczna moc tej uroczystości odnosi się bowiem też do form relacji międzyludzkich opartych na wzorcach władzy doczesnej a stosowanych w strukturach samego Kościoła. Kościół w tę uroczystość przypomina sobie, że musi sam być krytyczny wobec woli mocy i struktur władzy w swoim wnętrzu. Panowanie Chrystusa tylko wtedy odróżnia się wyraźnie od władzy tego świata, jeśli jest też społecznie i politycznie wyraźnie widzialne i postrzegalne jako panowanie prawdy, sprawiedliwości, pokoju i miłości. Znaczące jest to, że na tę uroczystość przewidziane jest odnowienie aktu oddania się Najświętszemu Sercu Jezusa, bardzo wymownemu symbolowi Bożej Miłości.</p>
<p>W tekście odwołuję się do opracowania Hansa Ulricha Weidemanna.<em> </em>Bardzo kompetentne, wieloaspektowe i szczegółowe studium o uroczystości Chrystusa Króla zawiera publikacja Christiana Joostena, <em>Das Christkönigsfest. </em><em>Liturgie im Spannungsfeld zwischen Frömmigkeit und Politik</em>, Seria: Pietas Liturgica Studia nr. 12, Tübingen und Basel 2002.<em></em></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/23/krolowanie-i-polityka"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/23/krolowanie-i-polityka" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/23/krolowanie-i-polityka" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/23/krolowanie-i-polityka/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fałszywa alternatywa 11 listopada</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/18/falszywa-alternatywa-11-listopada</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/18/falszywa-alternatywa-11-listopada#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Nov 2011 10:32:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1627</guid>
		<description><![CDATA[11 listopada społeczeństwo obywatelskie powinno się zjednoczyć w imię wspólnego dobra, a nie politycznych sympatii 11 listopada poszedłem na oficjalne uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Chodziłem na nie od dziecka, jednak od kilku lat je opuszczałem. Rok temu z powodu dyżuru w redakcji, a wcześniej dlatego, że nie chciałem pojawiać się w pobliżu władzy wywodzącej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/18/falszywa-alternatywa-11-listopada"><img src="/wp-content/uploads/2011/11/kprm4721.jpg" alt="Iluminacja KPRM na 11 listopada. Fot. Grzegorz Rogiński/KPRM" /></a></p>
<p><strong>11 listopada społeczeństwo obywatelskie powinno się zjednoczyć w imię wspólnego dobra, a nie politycznych sympatii</strong></p>
<p>11 listopada poszedłem na oficjalne uroczystości przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Chodziłem na nie od dziecka, jednak od kilku lat je opuszczałem. Rok temu z powodu dyżuru w redakcji, a wcześniej dlatego, że nie chciałem pojawiać się w pobliżu władzy wywodzącej się z Prawa i Sprawiedliwości. Uważałem, że Święto Niepodległości jest świętem państwowym, i wolałem wówczas nie zbliżać się do ludzi PiS-u, który chciał mieć monopol na polskość, patriotyzm i praworządność.</p>
<p>Choć w okolicznościowych przemówieniach z okazji Święta Niepodległości prezydent Lech Kaczyński nie dzielił Polaków na lepszych i gorszych, były to raczej wyjątkowe chwile w politycznej praktyce obozu IV Rzeczpospolitej.</p>
<p>Natomiast w tym roku na plac Piłsudskiego wybrałem się chętnie. <span id="more-1627"></span></p>
<p><strong>„Tego oczekuje większość”</strong></p>
<p>Po drodze, przed drzwiami kawiarni Nowy Wspaniały Świat minąłem grupę ubranych na czarno mężczyzn, przynajmniej jeden trzymał poręczną pałkę (kij bejsbolowy?) ubraną w pokrowiec. Wyglądali groźnie. Nie wiedziałem, czy są z prawicy, czy z lewicy; z lektury późniejszej prasy wnioskuję, że to ci sławni antyfaszyści z Niemiec, których niebawem zatrzymała policja.</p>
<p>Na Krakowskim Przedmieściu widziałem turystów, którzy z zadowoleniem kupowali biało-czerwony szalik, pewnie jako pamiątkę. Nastrój był sielankowy. Na pl. Piłsudskiego było trochę inaczej niż kiedyś. Funkcjonariusze sprawdzili mnie wykrywaczem metali. Na obrzeżach placu nie było tradycyjnych stolików z nacjonalistycznymi publikacjami. Podczas uroczystości widziałem zaledwie jeden transparent jakiejś radykalnej organizacji.</p>
<p>Prezydent Bronisław Komorowski miał bardzo dobre przemówienie. Zwykle drażni mnie jego „biskupi” sposób mówienia i nadmierne zamiłowanie do tradycji. Tym razem nawiązał do przeszłości, ale mówił o dzisiejszej Polsce i dzisiejszych zadaniach.</p>
<p><iframe width="350" height="208" src="http://www.youtube.com/embed/kSvd4bMbYKs" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Odniósł się także do tego, co przy okazji święta dopiero miało się wydarzyć: „W rozległej, polskiej przestrzeni wolności jest miejsce dla różnych poglądów i różnych wrażliwości. Niech zwłaszcza 11 listopada ich manifestowanie odbywa się bez agresji i bez nienawiści, bez uzurpowania sobie przez kogokolwiek monopolu na Polskę. Jestem pewien, że tego oczekuje absolutna większość obywateli, absolutna większość Polaków”.</p>
<p>Niestety dalsza część dnia zależała w Warszawie od mniejszości.</p>
<p><strong>Fajnie?</strong></p>
<p>Poszedłem na plac Konstytucji i zrobiło mi się smutno. Powyrywane kostki chodnikowe, zniszczony sygnalizator przy przejściu dla pieszych, wokoło bandyci, nie wiadomo było, co jeszcze się może stać. Słychać było okrzyki i patetyczno-wulgarne hasła o polskości.</p>
<p>Tyle zostało z Marszu Niepodległości, który się tu wcześniej zebrał, ale potem porozchodził w różne strony.</p>
<p>Dalej kordon policji i wiec-blokada, która miała powstrzymać Marsz. Z wiecu dochodziły okrzyki „Pokojowa demonstracja!”. W ten wiec Kolorowa Niepodległa chciały uderzyć grupy, które zjechały do stolicy na Marsz Niepodległości. Widać było, jak przemieszczają się bocznymi ulicami i szukają drogi do natarcia. Szli z żółto-czerwonymi flagami Obozu Narodowo-Radykalnego. Później przeczytałem, że do drobnych starć doszło.</p>
<p>Poszedłem na plac na Rozdrożu. Narodowcy i bandyci zbierali się pod pomnikiem Romana Dmowskiego. Alejami Ujazdowskimi szło kilkoro osób niosąc drewniany krzyż. Wyglądali jak wyjęci z filmu „Wszyscy jesteśmy Chrystusami” Marka Koterskiego. Stanęli, rozmawiali z przechodniami. – To jest czas dni ostatecznych – mówili. – Ja też tak uważam – odpowiedziała zaczepiona osoba.</p>
<p>Miasto było już ciemne i ponure. Nie widać było sensu dziejących się wydarzeń. Potem czytałem, że pobito fotoreportera, były podpalenia. Na stronach internetowych różnych mediów, choć nie skrajnych, czytałem sprzeczne informacje. Trudno było wyrobić sobie zdanie, gdy wiarygodność informacji spadła na łeb. I tym trudniej było zgodzić się z pisanymi na szybko komentarzami – gdy autorzy angelizowali tych ze swojej strony barykady, a demonizowali przeciwników. W ciągu kolejnych dnia jedni pisali, że na Marsz przyszły matki z dziećmi; drudzy, że spędzanie czasu w wiecu między szpalerami policji było wyjątkowo fajne.</p>
<p>Moim zdaniem popołudnie 11 listopada fajne nie było. Kiedy radykalizacja nastrojów społecznych będzie narastać, w kolejnych starciach bojówek ktoś może zginąć. Były już takie przykłady w historii państwa, które odrodziło się w 1918 roku. Być może zbyt lekkomyślnie sięgamy do jego dziedzictwa.</p>
<p><iframe width="350" height="208" src="http://www.youtube.com/embed/9vOor1xmVDs" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p><strong>Co zrobić, żeby było inaczej?</strong></p>
<p>Proponowane przez przedstawicieli władzy zmiany w przepisach o zgromadzeniach potwierdzają, że 11 listopada organy państwa okazały się nieskuteczne – odpowiednich przepisów nie brakuje, nie są one jednak wykorzystywane, np. przez policję (<a href="http://wyborcza.pl/1,75515,10645487,Syndrom_konduktorki.html">pisała o tym Ewa Siedlecka, „Gazeta” 15 listopada</a>). Tymczasem zgłaszane pomysły ograniczają wolność zgromadzeń – są zatem niebezpieczne.</p>
<p>Konstytucja daje podpowiedź, jak należy się zachować. W artykule 13. mówi: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa”.</p>
<p>Jeżeli na tej podstawie nie można zabronić organizacji Marszu Niepodległości, wyobrażam sobie, że obywatelskim obowiązkiem władz miasta, a może nawet państwa, jest danie świadectwa przywiązania do wartości demokratycznych – stanięcie na drodze pochodowi skrajnej prawicy. Społeczeństwo obywatelskie powinno się zjednoczyć w imię wspólnego dobra, a nie politycznych sympatii.</p>
<p>To się okazuje jednak nie do wykonania: władza umywa ręce, a przestrzeń obywatelskiego sprzeciwu wypełniają ugrupowania lewicowe. Powstaje w ten sposób fałszywa alternatywa: albo Marsz Niepodległości narodowców i wandali, albo jego blokada połączona z wiecem Kolorowa Niepodległa.</p>
<p>Alternatywa jest fałszywa dlatego, że w powszechnym odbiorze zaciera fundamentalną różnicę między zgromadzeniami – z których jedno jest antydemokratyczne.</p>
<p>Fałszywa jest także dlatego, że nie ma nic wspólnego z Świętem Niepodległości, które stało się dniem manifestacji przekonań politycznych. Tego dnia chciałbym wybierać nie prawicę bądź lewicę, ale państwo.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/18/falszywa-alternatywa-11-listopada"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/18/falszywa-alternatywa-11-listopada" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/18/falszywa-alternatywa-11-listopada" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2011/11/18/falszywa-alternatywa-11-listopada/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kościele, państwo ci szkodzi</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2011/09/11/kosciele-panstwo-ci-szkodzi</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2011/09/11/kosciele-panstwo-ci-szkodzi#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Sep 2011 10:01:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Dudycz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1464</guid>
		<description><![CDATA[Tekst pierwotnie ukazał się w portalu &#8220;Studio Opinii&#8221;; w niezależnym czasopiśmie internetowym, którego redaktorem naczelnym jest Stefan Bratkowski. W dys­ku­sji na temat roz­działu Kościoła od pań­stwa oby­dwie strony sporu – Kościół i demo­kra­cja – popeł­niają jeden bar­dzo poważny błąd, spy­cha­jący całą debatą na wybo­iste bez­droża. Mnie­mają  mia­no­wi­cie, że osła­bia­nie inge­ren­cji Kościoła w prze­strzeń legi­sla­cyjną to pro­ces istotny i korzystny dla pań­stwa, że to ze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Tekst pierwotnie ukazał się w portalu &#8220;Studio Opinii&#8221;; w niezależnym czasopiśmie internetowym, którego redaktorem naczelnym jest Stefan Bratkowski.</em></p>
<p>W dys­ku­sji na temat roz­działu Kościoła od pań­stwa oby­dwie strony sporu – Kościół i demo­kra­cja – popeł­niają jeden bar­dzo poważny błąd, spy­cha­jący całą debatą na wybo­iste bez­droża. Mnie­mają  mia­no­wi­cie, że osła­bia­nie inge­ren­cji Kościoła w prze­strzeń legi­sla­cyjną to pro­ces istotny i korzystny dla pań­stwa, że to ze względu na roz­wój pań­stwa należy się pod­jąć takiego roz­bratu. Oczy­wi­ście każda z zain­te­re­so­wa­nych stron prze­ja­wia inne ukie­run­ko­wa­nie emo­cjo­nal­ne: pań­stwo jest zado­wo­lone, że tak się sprawy toczą, Kościół, widząc, że się go wypy­cha z par­la­mentu i z zaku­li­so­wych poga­du­szek, pod­nosi larum, zaczyna mówić o prze­śla­do­wa­niach i zama­chu na wol­ność wiary, ustami bisku­pów pró­buje, czę­sto w nie­wy­bredny spo­sób, przy­wo­ły­wać krnąbr­nych poli­ty­ków do porządku.</p>
<p>Wszystko toczy się, jak widać, wokół pań­stwa, akcent jest na pań­stwo i jego struk­tury, na racje demo­kra­cji, tym­cza­sem wła­ściw­sza byłaby inna per­spek­tywa: <strong>roz­dział Kościoła od pań­stwa powi­nien być postu­lo­wany przez sam Kościół</strong>. W dodatku powi­nien być przez Kościół upra­gniony i postrze­gany jako ogromne dobro. Kościół musi uświa­do­mić sobie, że jest suwe­ren­nym, swo­istym pod­mio­tem, ma wła­sną drogę, wła­sną wraż­li­wość, do niczego mu pań­stwo nie jest potrzebne, wręcz prze­ciw­nie: może wiele popsuć.</p>
<p><span id="more-1464"></span></p>
<p>Mądrze stwier­dził Chry­stus przed Piła­tem, że Kró­le­stwo Boże nie jest z tego świata, to słowa o wiel­kiej wadze, pro­roc­kie. Nauka chrze­ści­jań­ska jest tak nowa­tor­ska i nie­po­wta­rzalna, tak głę­boko zako­rze­niona w porządku odmien­nym niż wszyst­kie sys­temy moralne i poli­tyczne, które na co dzień oglą­damy, że jaki­kol­wiek jej kon­takt z nie­chrze­ści­jań­ską meto­do­lo­gią pro­wa­dzi do wypa­czeń i utraty toż­sa­mo­ści, do zabu­rze­nia tego, co dla wyznaw­ców Jezusa naj­istot­niej­sze: wol­no­ści wyboru Boga i pozna­nia w świe­tle tego wyboru prawdy o wła­snym życiu. Sło­wem, <strong>Chry­stus nie chce pań­stwa, nie chce się posłu­gi­wać apa­ra­tem wła­dzy, nie chce być maje­sta­tycz­nym kró­lem na tro­nie</strong>, bo takie roz­wią­za­nie nie pozwo­li­łoby na auten­tyzm reli­gij­nych dekla­ra­cji, a rodzi­łoby podej­rze­nie, że wiara naro­dziła się z przy­musu, z warun­ków zewnętrz­nych, z uwa­run­ko­wań chwili. Poza tym każde korzy­sta­nie z drogi pań­stwo­wej to dla Kościoła kom­pro­mis, wpro­wa­dza­nie do kościel­nego orga­ni­zmu ele­men­tów nie­ewan­ge­licz­nych, zgoda na różne ide­olo­gie i mity. Kościół może otrzy­mać, a i owszem, korzystną dla sie­bie ustawę, ale nie za darmo prze­cież, a za cenę pokle­pa­nia kogoś po ple­cach, za cenę zgody na ponie­sie­nie jakie­goś obcego sztan­daru czy przy­ję­cia cudzych obse­sji. To wszystko pro­wa­dzi do małost­ko­wo­ści, nie pozwala Ewan­ge­lii wybrzmieć wła­sną klasą. A prze­cież <em>prawda winna dzia­łać siłą samej prawdy</em> – jak zauwa­żył Sobór Waty­kań­ski II.</p>
<p>Kró­le­stwo Boże nie jest z tego świata, a więc – w prze­ci­wień­stwie do tego świata – <strong>nie chce żadnych dróg na skróty, żadnych uła­twień, żadnych algo­ryt­mów, chce roz­bu­do­wa­nego i mozol­nego, wia­ry­god­nego pro­cesu zmiany ludz­kiego życia</strong>. Opo­wia­dają doświad­czeni dusz­pa­ste­rze, że spo­ty­kają czę­sto ludzi obo­la­łych i prze­stra­szo­nych, głę­boko skry­wa­ją­cych prawdę o swoim życiu,  zwle­ka­ją­cych z jej wypo­wie­dze­niem, do końca siłu­ją­cych się ze sobą i dopiero<em> in sta­dio ultimo</em>, po wielu latach tułaczki, ucie­ka­nia od samego sie­bie, po dzie­się­cio­le­ciach róż­nych nie­go­dzi­wo­ści, jakie popeł­nili, goto­wych opo­wie­dzieć bez masek, kim są i co prze­ży­wają. Ci roz­tropni księża twier­dzą, że niczego nie da się i nie wolno przy­śpie­szać, całe lata musi trwać pro­ces pozna­wa­nia sie­bie, nie­kiedy nawet i do śmierci. Tylko wtedy ta droga będzie efek­tywna i uczciwa, pozba­wiona fał­szy­wych inten­cji. Mówią spe­cja­li­ści – nie tylko od teo­lo­gii i dusz­pa­ster­stwa, ale i od psy­cho­lo­gii – że twarde ludz­kie serce uwraż­li­wia się bar­dzo długo, w męczar­niach, czę­sto ma lata posu­chy i nędzy, musi przejść wiele prób.</p>
<p>I wła­śnie w tym miej­scu rodzi się <strong>pokusa, że nie warto cze­kać, że trzeba ludzi zmie­niać od ręki, za pomocą wszyst­kiego, co jest do dys­po­zy­cji</strong>. Kościół  w Pol­sce od lat jest wła­śnie na tej dro­dze. To droga uszczę­śli­wia­nia ludzi na siłę, pato­lo­giczna nie­moż­ność pogo­dze­nia się z tym, że ludz­kie ścieżki są kręte, nie­chęć do zro­zu­mie­nia, że jaka­kol­wiek próba pod­po­wia­da­nia sce­na­riu­szy na siłę zaowo­cuje prze­mianą szcząt­kową i cha­otyczną, że będzie to w isto­cie nie roz­wój, a regre­sja. Ale to wła­śnie Kościół w Pol­sce robi bez par­donu: łamie sumie­nia, pra­gnie rządu dusz, a nie dusz­pa­ster­stwa. Jest jak pyszny i nad­gor­liwy lekarz, który leczy pacjenta za wszelką cenę i dla wła­snej chwały, żeby popi­sać się warsz­ta­tem, zabły­snąć w środo­wi­sku, otrzy­mać lep­sze wyna­gro­dze­nie, zro­bić karierę. Taki lekarz może i wyle­czy pacjenta z poje­dyn­czej dole­gli­wo­ści, ale go nie wysłu­cha i nie pozna w spo­sób kom­pletny. Nigdy nie dowie się, kim jest pacjent, czego naprawdę potrze­buje i jak naj­peł­niej można mu pomóc. Taki lekarz leczy chory organ, ale nie przy­nosi ulgi ludz­kiemu duchowi. Nie bez powodu takich leka­rzy, mimo ich naj­więk­szych kom­pe­ten­cji, nie­zbyt się lubi i nie ufa się im. Choćby byli tuzami medy­cyny z dorob­kiem nauko­wym, mają­cymi naj­lep­sze sta­ty­styki w lecze­niu danego scho­rze­nia, to i tak będą mieć mniej pacjen­tów, niż poczciwy dok­tor z gmin­nego ośrodka zdro­wia, który skru­pu­lat­nie wytłu­ma­czy pacjen­towi całą sytu­ację, da czas do namy­słu i będzie w sta­nie pogo­dzić się z tym, że pacjent odmó­wił lecze­nia. Mówiąc krótko: naj­lep­szym leka­rzem jest taki medyk, któ­remu medy­cyna nie prze­szka­dza w kon­tak­cie z pacjen­tem, nie jest waż­niej­sza niż wol­ność pacjenta.</p>
<p>Kościół powi­nien to sobie głę­boko prze­my­śleć: Jezus Chry­stus, jak widzimy po pil­nej lek­tu­rze Ewan­ge­lii, nie chce być leka­rzem waż­niej­szym od pacjenta; nie chce być waż­niej­szy od wol­no­ści czło­wieka. <strong>Wła­śnie na tym polega wiel­kość Boga chrze­ści­jan, że on bar­dziej sza­nuje czło­wieka, niż wła­sne wybory, w prze­ciw­nym razie byłby Bogiem pio­ru­nów i zemsty, a nie krzyża</strong>. Kon­kre­ty­zu­jąc już w kon­tek­ście warun­ków pol­skich i tematu tego tek­stu: Bóg nie chce być waż­niej­szy od wol­no­ści matki, która doko­nała abor­cji czy prze­pro­wa­dziła zabieg in vitro, nie chce niczego roz­wią­zy­wać odgór­nie. Jezus Chry­stus nie chce, by matka nie doko­ny­wała abor­cji tylko dla­tego, że ustawa jej na to nie pozwala, by patrzyła na sprawę powierz­chow­nie, nie swo­imi oczami.</p>
<p>A takie wła­śnie, nie­chry­stu­sowe, jest pra­gnie­nie Kościoła w Pol­sce: matka ma widzieć świat oczami poli­tyka i księ­dza biskupa, ma patrzeć przez pry­zmat ustawy, to ma być jedyna prze­strzeń manewru. Takie wycho­wy­wa­nie od sza­blonu. Nowa ustawa anty­abor­cyjna fak­tycz­nie zmniej­szyć może liczbę prze­pro­wa­dza­nych zabie­gów, ale czy ufor­muje ludz­kie wnę­trze, czy pozwoli na suwe­renne decy­zje, da mat­kom poznać, czego rze­czy­wi­ście pragną?</p>
<p><strong>To są wła­śnie manowce upra­wia­nej przez Kościół od lat fał­szy­wej ewan­ge­li­za­cji, w któ­rej się­gnięto po instru­men­ta­rium pań­stwa, wpierw po miecz, potem po ustawy</strong>: sta­ty­styki mogą sobie kwit­nąć, świą­ty­nie mogą być pełne wier­nych, ludzie mogą się nie zabi­jać, ale w isto­cie wszystko dzieje się jakby było nakrę­cone, moty­wa­cje są skrzy­wione, ludzie są trzy­mani – mniej lub bar­dziej dosłow­nie – za mordy. Towa­rzy­szy ludziom nie poczu­cie Deka­logu, a poczu­cie poli­cji. Naiwny byłby ten, kto by sądził, że w takim świe­cie powo­duje spo­łe­czeń­stwem miło­sier­dzie, a nie prawo.</p>
<p>A Chry­stus prze­cież <strong>ostrze­gał swo­ich uczniów</strong> przed tym wszyst­kim. <strong>Tłu­ma­czył, by nie się­gali po pań­stwo, bo to się skoń­czy kłam­stwem</strong> i tanim efek­ciar­stwem, led­wie kosme­tycz­nymi popraw­kami. Kościół nie roz­po­zna przez to, na jakim kto jest eta­pie roz­woju, nie pomoże ludziom.</p>
<p>Skoń­czyło się tak, jak się skoń­czyło, nigdy nie jest jed­nak za późno na zmiany. Powin­ni­śmy ape­lo­wać: Kościele, wyco­faj się z pań­stwa, prze­mów wła­snym sło­wem! Stać cię na to.</p>
<p style="text-align: right;">&nbsp;</p>
<p style="text-align: right;"><em>Jarosław Dudycz</em></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/09/11/kosciele-panstwo-ci-szkodzi"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2011/09/11/kosciele-panstwo-ci-szkodzi" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2011/09/11/kosciele-panstwo-ci-szkodzi" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2011/09/11/kosciele-panstwo-ci-szkodzi/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>10.04.2010</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2010 08:15:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1271</guid>
		<description><![CDATA[Tweet]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010" target="_self"><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0004.jpg" alt="" width="340" height="511" /></a></p>
<p><span id="more-1271"></span></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0001.JPG" alt="" width="340" height="255" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0002.JPG" alt="" width="340" height="255" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0003.JPG" alt="" width="340" height="255" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0005.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0006.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0007.jpg" alt="" width="340" height="511" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0008.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0009.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0010.jpg" alt="" width="340" height="511" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0011.jpg" alt="" width="340" height="227" /></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzina jest dobra – kontrapel</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 06:27:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1241</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno dostałem od Kolegi, zagorzałego katolika, link do pewnej akcji pod hasłem „Rodzina jest dobra”: http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html Przeczytałem z zainteresowaniem, zadziwiłem się i zacząłem wnikać w szczegóły. Zrobiłem to, pomimo tego, że apel ukazał się na stronach Opoki, która do tej pory kojarzyła mi się z w miarę rzetelnym traktowaniem spraw Kościoła. Treść apelu: Pracownik socjalny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno dostałem od Kolegi, zagorzałego katolika, link do pewnej akcji pod hasłem „Rodzina jest dobra”:</p>
<p><a href="http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html" target="_blank">http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html</a></p>
<p>Przeczytałem z zainteresowaniem, zadziwiłem się i zacząłem wnikać w szczegóły. Zrobiłem to, pomimo tego, że apel ukazał się na stronach Opoki, która do tej pory kojarzyła mi się z w miarę rzetelnym traktowaniem spraw Kościoła.</p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie</em>, fragment nowelizacji:</p>
<p>„Art. 12a. 1. W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka, w szczególności kiedy opiekun dziecka znajduje się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny i umieścić je w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.<br />
2. Tryb umieszczania dzieci w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej regulują przepisy ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej.<br />
3. Czynności, o których mowa w ust. 1, pracownik socjalny wykonuje przy udziale lekarza lub ratownika medycznego, lub pielęgniarki, lub Policji.<br />
4. Pracownik socjalny ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia sądu opiekuńczego, nie później jednak niż w ciągu 24 godzin, o odebraniu dziecka z rodziny i umieszczeniu go w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.”</p>
<p>Wynika z tego, że rzeczywiście pracownik socjalny będzie miał takie uprawnienie. Autor jednakże zapomniał dodać, że jest to przepis z założenia na sytuacje  bardzo wyjątkowe i w żadnym wypadku nie wyklucza on z obiegu sądu.</p>
<p><span id="more-1241"></span></p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> W każdej gminie powstaną zespoły monitorujące nie tylko rodziny, w których występuje przemoc, lecz także przemocą zagrożone. Do ich uprawnień należeć będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych (takich jak np. przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, także bez ich zgody (!)</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Nie udało mi się znaleźć miejsca, gdzie mowa jest o zbieraniu danych na przykład o przebytych chorobach. Nie znalazłem tego ani w nowelizacji, ani na wzorze Niebieskiej Karty, o której mowa dalej. Nie wiem o czym autor apelu mówi. Abstrahując zupełnie od tego, że trudno mi sobie wyobrazić, że sprawca przemocy musi wyrazić zgodę na przetwarzanie jego danych. Zupełnie jakby złodziej samochodów musiał wyrazić zgodę na zbieranie danych na jego temat na komendzie policji…</p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> Rozszerza się definicję przemocy na takie zachowania jak m.in.: jednorazowe albo powtarzające się działanie lub zaniechanie naruszające wolność, w tym seksualną, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą. Niedawno wydany poradnik pracownika socjalnego tak definiuje przemoc, że rodzic podejmujący normalne działania wychowawcze może być o nią posądzony. W konsekwencji tej definicji zabranie dziecka spowodować mogą m.in: dawanie klapsów, &#8220;zawstydzanie&#8221;, &#8220;krytykowanie&#8221; np. &#8220;krytykowanie zachowań seksualnych&#8221;.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Zwyczajne kłamstwo. To przeciwko czemu protestują autorzy, to <strong>nowelizacja</strong> istniejącej ustawy z 2005 roku. Definicja przemocy znajduje się w art. 2 powyższej ustawy. Nowelizacja rozpoczyna zmiany od art. 3, co oznacza, że <strong>nie zmienia definicji przemocy</strong>. Powyższa definicja obowiązuje od 2005 roku! Niestety, gdyby przyznać to wprost, okazałoby się, że apel traci na dramatyzmie, ponieważ na kanwie tezy o rozszerzeniu definicji autor buduje dramatyczną i całkowicie czarną wizję karania wszystkich za wszystko. Gdyby wziąć pod uwagę, że definicja ta obowiązuje od 5 lat, a nie mieliśmy do tej pory lawiny nadużyć spowodowanych takim, a nie innym sformułowaniem, niestety cały dramatyzm bierze w łeb.</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Buduje się gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego Koordynatora do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra, przez wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej gminie. W sytuacji gdy nie ma ani ministra ds. rodziny, ani nawet programu polityki rodzinnej.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Zastanawiający zabieg retoryczny autora. Krytykuje rozbudowę aparatu administracyjnego, argumentując krytykę niedostatecznie rozbudowanym aparatem administracyjnym… Abstrahując, to prawda, że nie ma ministra ds. rodziny, ale jednocześnie to prawda, że mamy Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Poza tym Państwo pozwolą na dwa cytaty z Konstytucji RP:</p>
<p>„Art. 38 Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.”<br />
„Art. 40 Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.”</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Ustawodawca przewiduje, że problem przemocy dotyczy 50% rodzin w Polsce. Oznacza to, że połowa społeczeństwa ma zostać objęta systemem inwigilacji, poza kontrolą wymiaru sprawiedliwości.</p></blockquote>
<p>Moje odkrycie, za uzasadnieniem:</p>
<p>„Znaczny odsetek, bo prawie dwie trzecie (64%) Polaków zna w swoim otoczeniu, sąsiedztwie takie rodziny, o których słyszeli lub wiedzą, że dochodzi w nich do różnych form przemocy.”</p>
<p>„Kiedykolwiek jakiejkolwiek formy przemocy od członka rodziny doświadczył więcej niż co trzeci Polak (36%).”</p>
<p>Czytanie ze zrozumieniem się kłania…</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Przepisy ustawy są niezgodne z Konstytucją RP, która mówi Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. (art. 47) ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu (art. 48 ust. 2) Przepisy są niezgodne z prawem międzynarodowym. Konwencja o prawach dziecka ONZ, mówi w art. 9:<br />
1. Państwa-Strony zapewnią, aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich rodziców wbrew ich woli, z wyłączeniem przypadków, gdy kompetentne władze, podlegające nadzorowi sądowemu zdecydują, że takie oddzielenie jest konieczne.</p></blockquote>
<p>Mój komentarz:</p>
<p>Ponownie za Konstytucją RP:<br />
„Art. 40 Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.”<br />
Ponadto jak przytoczyłem powyżej przepis odebranie dzieci przez pracownika socjalnego ma charakter prewencyjny i wymaga powiadomienia o takim fakcie sądu w czasie 24h od wystąpienia zdarzenia.</p>
<p>Mój ogólny komentarz do całej sprawy.</p>
<p>Życie nienarodzone jest święte. Życie narodzone już nie. Rodzic dał dziecku życie i ma prawo mu je odebrać… Wiele środowisk katolickich poparło ten protest: „Opoka”, o której już wspomniałem, a nawet jeden z najważniejszych organów KK w Polsce – Episkopat: <a href="http://www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&amp;typ=INFORMACJE&amp;id=12320" target="_blank">http://www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&amp;typ=INFORMACJE&amp;id=12320</a></p>
<p>Na stronach Związku Dużych Rodzin (<a href="http://www.3plus.pl/artykuly/szczegoly/sid/1/id/3/aid/183" target="_blank">http://www.3plus.pl/artykuly/szczegoly/sid/1/id/3/aid/183</a>) czytamy, iż:</p>
<p>„Projektodawcy ustawy chcą wprowadzić do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakaz stosowania „<em>kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka</em>”. Każdy rodzic świadomie wychowujący dziecko wie, że nie da się dziecka wychować bez cierpienia.”</p>
<p>Abstrahując od tego, że autorzy pomylili akty prawne, zupełnie nie kryguje się ów Związek publikować takich twierdzeń, w momencie kiedy Konstytucja naszego kraju zakazuje stosowania kar cielesnych, a pod tym wszystkim podpisują się księża, biskupi i wierni katolicy. To jest właśnie ten dominujący ostatnio katolicyzm, z którym ja nie chcę mieć nic wspólnego.</p>
<p>Bardzo przykro zrobiło mi się również w związku z tym, iż Opoka, która wzbudzała pewne moje zaufanie dokonuje publikacji do tego stopnia niesprawdzonych materiałów. Zaufanie to zostało właśnie poważnie nadszarpnięte.</p>
<p>Odwoływanie się do Kodeksu Karnego, co czyni Związek argumentując, że zawiera on dostatecznie dużo regulacji w tym zakresie jest czystym nieporozumieniem. Kodeks Karny jak sama nazwa wskazuje jest „karny”, czyli mówi o tym, jak karamy przestępców. Ustawa, o której mowa ma charakter prewencyjny, czyli zapobiegający tym przestępstwom. To jest tak samo mądry argument jakby powiedzieć, że wydział prewencji policji jest niepotrzebny, bo mamy przecież wydział zabójstw… Ilu z Państwa się z tym zgadza? Lepiej zapobiec śmierci dziecka, czy też ukarać sprawcę tej śmierci?</p>
<p>W całej sprawie chodzi jeszcze o jedno. O definicję rodziny. Wielu katolików alergicznie reaguje na próbę określenia jako rodziny czegoś innego niż związku małżeńskiego kobiety i mężczyzny z ich dziećmi. Na stronach Związku czytamy:</p>
<blockquote><p>„Ustawa nazywa „rodziną” każdego zgrupowania „osób najbliższych” w rozumieniu art. 115 § 11 kodeksu karnego i innych osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących. Takie definiowanie rodziny jest rażącym błędem. Rodzina jest instytucją korzystającą z ochrony konstytucyjnej i używanie terminu „rodzina” w całym systemie prawnym winno być zgodne z jego znaczeniem konstytucyjnym. Związek Dużych Rodzin zwraca się do Ustawodawcy o usunięcie tego błędu.”</p></blockquote>
<p>Konstytucja RP nie definiuje w żaden sposób rodziny. Istnieje art. 18 w konstytucji o treści:</p>
<blockquote><p>„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”</p></blockquote>
<p>Czyli nie ma w tym zapisie definicji rodziny. Podobnie nie ma również takiej definicji w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Zatem Ustawodawca nie popełnił tu błędu. Przeciwnie, można powiedzieć, że jak najbardziej słuszne jest wprowadzenie określenia do Ustawy, co rozumiane jest pod pojęciem rodziny, jako, że w prawodawstwie pojęcie to nie jest zdefiniowane. A sama definicja jest bardzo celna, bo w zagadnieniu przemocy poruszanym przez Ustawę chodzi o przemoc pomiędzy osobami wspólnie zamieszkującymi – w stosunku do współmałżonka, konkubenta, partnera, dzieci, babci, dziadka, matki, ojca itd. Nikt nie jest bezpieczny przed przemocą: ani konkubenci, ani katolickie małżeństwo. Być może istnieje statystyczna korelacja pomiędzy charakterem związku, a częstotliwością przemocy, ale nie zachodzi żadne wykluczenie, ani gwarancja. Zatem definicja jest potrzebna i jest trafna w aktualnym kształcie.</p>
<p>Każde prawo jest swego rodzaju ograniczeniem wolności. Moją wolność ograniczają na przykład konieczność płacenia podatków i zakaz stosowania kary śmierci. Troszczycie się o życie morderców opowiadając się przeciwko karze śmierci, jednocześnie oponując w sprawie zwiększonego monitoringu bezpieczeństwa najbardziej bezbronnych członków naszego społeczeństwa… Zastanawiające…</p>
<p>Drodzy Katolicy popierający ten apel, weźcie pod uwagę, że nawet uwzględniając konstytucyjne zakazy, ustawa nie zmierza do tego, żeby karać Was za klapsa czy krytykę onanizmu czy homoseksualizmu, jakkolwiek obie rzeczy uważam za żenujące, to powiedzmy sobie szczerze, że głównie o to Wam chodzi. Ustawa zmierza do tego, żeby dziecko zaniedbane (głodne i brudne) na skutek piątkowej, wieczornej libacji za przeproszeniem „rodziców”, być może również upite lub pobite nie musiało czekać do poniedziałku na wyrok sędziego w nadziei, że dożyje. Tak, optymizmem jest wiara w to, że sędzia wyda taki wyrok w poniedziałek rano… Ustawa zmierza do tego, żeby zwiększyć szanse na to, że nie znajdziemy za kilka miesięcy kilku noworodków martwych, w beczkach po kapuście… Cały problem z ludźmi takimi jak Wy, polega na tym, że widzicie wyłącznie koniec własnego nosa i chcecie, aby prawodawstwo świeckiego kraju, Rzeczypospolitej Polskiej, było dostosowane do wyznawanych przez Was zasad i ograniczeń, podczas gdy wartości tych nie podzielają współobywatele, którzy nie są członkami Waszych wspólnot religijnych.</p>
<p>Jak dla mnie, każdy dzień Waszej działalności, której skutkiem jest powstrzymywanie wejścia w życie tej ustawy, z powodu tak niskich pobudek jak potrzeba klapsa, krytyki homoseksualizmu czy życie w poczuciu obronienia katolickiej definicji rodziny, obciąża Wasze sumienia życiem i cierpieniem każdego dziecka, które nie miało szczęścia przeżyć, albo straciło zdrowie.</p>
<p>Na zakończenie zachęcam Państwa do udziału w proteście przeciwko użytkowaniu monotlenku diwodoru (DHMO), w Polsce niewiele się o tym mówi, a jest to główny składnik kwaśnych deszczy i bardzo często jest również przyczyną śmierci ludzi. Szczegóły tutaj: <a href="http://chemia.pg.gda.pl/Chemiczny_Hihot/Zakazac_DHMO.html" target="_blank">http://chemia.pg.gda.pl/Chemiczny_Hihot/Zakazac_DHMO.html</a></p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Głosować w wyborach samorządowych? Krótka rozmowa na początek roku wyborczego</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Jan 2010 21:22:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1188</guid>
		<description><![CDATA[Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: Nie tylko po kłótni o Camerimage, myślę, że nie zagłosuję w wyborach samorządowych. Andrzej Figas: Już tak wcześnie się poddajesz? Jak się na to patrzy od środka, to to jeszcze gorzej wygląda, ale ja głosował będę. To w sumie ważniejsze wybory niż parlamentarne. Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: To jest ważne tylko teoretycznie. Faktycznie bliżsi są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski:</strong> Nie tylko po <a href="http://wyborcza.pl/1,99069,7427635,Lodzki_Rejtan.html" target="_blank">kłótni o Camerimage</a>, myślę, że nie zagłosuję w wyborach samorządowych.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Andrzej Figas:</strong> Już tak wcześnie się poddajesz? Jak się na to patrzy od środka, to to jeszcze gorzej wygląda, ale ja głosował będę. To w sumie ważniejsze wybory niż parlamentarne.</p>
<p><span id="more-1188"></span></p>
<p><strong>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: </strong>To jest ważne tylko teoretycznie. Faktycznie bliżsi są nam polityce centralnego szczebla, bo to ich obejmuje kontrolna funkcja mediów. Osób, które wybieramy do samorządów, nie znamy w ogóle, nie możemy się nawet kierować sympatiami politycznymi, bo one maja inne przełożenie na władzę centralną, inne na samorządową. Chciałbym silnej samorządności, obecnie nie czuję legitymizacji władzy lokalnej.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Andrzej Figas:</strong> Kontrolna funkcja mediów chyba mnie osobiście z kolei mniej interesuje. Natomiast jeżeli chodzi o władze lokalne, to ludziom dużo łatwiej na nią wpłynąć niż na centralną. W Łodzi w niedzielę jest referendum za odwołaniem Kropiwnickiego. Wyobrażasz sobie takowe przy odwoływaniu premiera lub prezydenta? Nie ma nawet takiego instrumentu.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: </strong>Akurat do urzędu prezydenta miasta się nie czepiam, chodzi mi raczej o instytucje zupełnie nierozpoznawalne, jak sejmik wojewódzki, rada powiatu itp.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Andrzej Figas: </strong>Bo sejmik wojewódzki niewiele może. Raczej wojewoda wybierany przez premiera. Ale już akurat na radę powiatu wpływa się tak samo jak na radę miasta. Może ja to bardziej czuję, bo u nas rada powiatu i starosta mają coś do powiedzenia. W dużych miastach to wszystko się rozpływa.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna o krzyż</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 15:49:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1158</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy wojna o krzyże stanie się tematem kolejnego polskiego sporu ideologiczno-politycznego, zdewaluujemy symbol, którego połowa dyskutantów tak mocno broni. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł niedawno, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów. Orzeczenie to ETPC wydał w sprawie mieszkającej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kiedy wojna o krzyże stanie się tematem kolejnego polskiego sporu ideologiczno-politycznego, zdewaluujemy symbol, którego połowa dyskutantów tak mocno broni. </strong></p>
<p>Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł niedawno, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów. Orzeczenie to ETPC wydał w sprawie mieszkającej we Włoszech Finki, która od 2002 r. bezskutecznie próbowała w sądach włoskich dochodzić prawa do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami – ateistycznymi.</p>
<p>Wyrok Trybunału nie wiąże wszystkich krajów-członków Rady Europy (nie Unii Europejskiej), ale jest sygnałem dla tych, w których może zaistnieć problem podobny do włoskiego. Na przykład dla Polski, w której krzyż jest w szkołach obecny. Według interpretacji ETPC stanowi to naruszenie europejskiej konwencji praw człowieka.</p>
<p><span id="more-1158"></span></p>
<p>Możliwe zatem, że ktoś poskarży się na Polskę (choć najpierw będzie musiał wyczerpać drogę sądową w kraju). Ale nawet bez tego wybucha już u nas polityczno-ideologiczna wojna o krzyże. Niestety nie ma szans na to, by dyskusja osiągnęła wyższy poziom niż choćby spór o lustrację. Najpewniej skompromituje się sama. Do gry wejdą politycy i telewizja, będziemy używać krzyża do waliki politycznej i zdewaluujemy symbol, którego przynajmniej połowa dyskutantów chciałaby bronić.</p>
<p>„Świeccy bigoci zwalczają krzyże” – <a href="http://www.deon.pl/religia/kosciol/komentarze/art,35.html" target="_blank">straszy w komentarzu o. Dariusz Kowalczyk SJ</a>. „Komuniści walczący z krzyżami to byli jednak amatorzy” – ironizuje. Jeśli nawet podzielam częściowo jego obawy, uważam ten głos w dyskusji za duże uproszczenie, a ostre sądy za broń obosieczną.</p>
<p>Nie pomagają wypowiedzi o. Kowalczyka, który rysuje porównanie sprawy Lautsi przeciwko Włochom do sprawy Alicji Tysiąc: „której ten sam Trybunał nakazał wypłacić odszkodowanie za straty moralne spowodowane brakiem możliwości odwołania się od odmowy wyskrobania jej dziecka”.</p>
<p>Orzeczenie Trybunału w Strasburgu skłania do postawienia pytań o miejsce chrześcijaństwa i jego symboli sferze publicznej w Europie i w Polsce. Jeszcze na studiach mój były wykładowca opowiadał z lekką pogardą o tym, jak na początku lat 90. zaczęto u nas manifestować publicznie wiarę, święcić wszystko, co się da. Z drugiej strony ze zrozumieniem dla tej reakcji po dziesięcioleciach waliki państwa z Kościołem tłumaczył tę potrzebę obecności religii w życiu społeczno-politycznym jeden z pierwszych ministrów spraw wewnętrznych po 89 r. Potrzeba religijnej manifestacji nie ominęła jego urzędu, dawniej centrali milicji.</p>
<p>Jeżeli zaraz po przemianach 1989 r. ta naturalna potrzeba była silna, o tyle później ewoluowała. W różnym czasie w różnych państwach Europy stosunek do religii i ich symboli jest inny. Na przykład XIII-wieczny kościół dominikanów w Maastricht uratowano tylko dzięki temu, że sieć księgarni Selexyz urządziła w nim swój sklep. <a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/5,80530,7175463,Marsz_do_kosciola.html?i=9" target="_blank">To dziś najpiękniejsza księgarnia na świecie</a>. Ale też – pusty kościół.</p>
<p>Czy tak korzystna dla Polski integracja europejska pociągnie za sobą sekularyzację – to chyba główne pytanie, które się nasuwa w związku z orzeczeniem ETPC.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jagiellonizm szkodzi</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/11/jagiellonizm-szkodzi</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/11/jagiellonizm-szkodzi#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Sep 2009 21:18:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta]]></category>
		<category><![CDATA[gazeta wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[litwa]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[wyborcza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1089</guid>
		<description><![CDATA[Obecnie wydaje się, jakby polityka zagraniczna Polski od zawsze budowana była na fundamentach założeń Jerzego Giedroycia i jego „Kultury”; założeń pojmowanych w III RP dogmatycznie, a więc nie podlegających dyskusji. Nie dziwi więc ostra reakcja Mirosława Czecha („Gazeta Świąteczna”, 5-6 września) na artykuł szefa MSZ Radosława Sikorskiego „Lekcja historii, modernizacja i integracja” („Gazeta”, 29-30 sierpnia). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/11/jagiellonizm-szkodzi"><img class="alignnone" title="Wilno" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2009/jagiellonizm-jhp.jpg" alt="Wilno" width="480" height="210" /></a><br />
Obecnie wydaje się, jakby polityka zagraniczna Polski od zawsze budowana była na fundamentach założeń Jerzego Giedroycia i jego „Kultury”; założeń pojmowanych w III RP dogmatycznie, a więc nie podlegających dyskusji. Nie dziwi więc <a href="http://wyborcza.pl/1,97737,7004231,Duch_Jagiellonow_nie_bladzi_po_Polsce.html" target="_blank"><strong>ostra reakcja Mirosława Czecha</strong></a> („Gazeta Świąteczna”, 5-6 września) na artykuł szefa MSZ Radosława Sikorskiego <a href="http://wyborcza.pl/1,75478,6978098,Min__Sikorski_dla__Gazety___1_wrzesnia___lekcja_historii.html" target="_blank"><strong>„Lekcja historii, modernizacja i integracja”</strong></a> („Gazeta”, 29-30 sierpnia).</p>
<p>Problem polega na tym, że Mirosław Czech tak przestraszył się krytycznej rewizji poglądów na miejsce Polski w Europie i świecie, że wolał na zapas nadinterpretować słowa ministra. Tymczasem jego tekst ani nie zapowiada zasadniczej zmiany naszej polityki zagranicznej, ani nie jest – jakby można było się spodziewać z okazji kolejnej rocznicy wybuchu wojny – polityczną laurką czy laniem wody. Zasługuje na uwagę, bo proponuje inny punkt widzenia i prowokuje do debaty o sprawach dla państwa kluczowych, w gruncie rzeczy nie dyskutowanych.</p>
<p>Sikorski zachęca do trzeźwego spojrzenia, pozostawienia na chwilę narodowej martyrologii i „zdjęcia korony cierniowej”. Mówi: „Przegrana wojna polsko-niemiecka 1939 roku oznaczała klęskę cywilizacyjną »państwowości jagiellońskiej«. II Rzeczpospolita była przednowoczesnym w istocie państwem wielonarodowym”. Takie słowa, zwłaszcza po niedawnych obchodach 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, to wiadro zimnej wody. Żywimy się mitem II RP – z nostalgii, z chęci odreagowania propagandy PRL czy budowania tożsamości i poszukiwania wzorców – nie chcemy pamiętać, że nie było to państwo idealne, ale targane wewnętrznymi konfliktami i biedne. Jego historia fascynuje, ale – czego uczy np. „Wyprawa w Dwudziestolecie” Czesława Miłosza – fascynacja nie powinna przysłaniać prawdy. Bo w przeciwnym razie ślizgamy się po wierzchu. Mało który polityk ma dziś – w czasach wzmożenia uczuć patriotycznych – odwagę o tym mówić.</p>
<p>Z klęski II RP wyciąga Sikorski wniosek, że „właściwej odpowiedzi na dylematy geostrategiczne i tożsamościowe Polski nie oferują jagiellońskie ambicje mocarstwowe”. Czech bije na alarm: Sikorski próbuje odejść od linii Giedrojcia i III RP, „wizja Sikorskiego jest fałszywa politycznie i groźna dla właściwego kształtowania polityki zagranicznej”, a o ambicjach mocarstwowych nikt przytomny sobie jego zdaniem nie roi. Czyżby? Zaznaczam, że nie mam do dawnych Kresów Wschodnich stosunku obojętnego. Część rodziny brała udział w Powstaniu Warszawskim, ale bliżsi mieszkali w Wilnie, brat prababki dowodził operacją „Ostra Brama”, częścią akcji „Burza”. W Wilnie czuję się trochę jak u siebie, porównuję budynki z obrazami z rodzinnych fotografii. Jednak jest mi przykro, gdy słyszę pogardliwe wypowiedzi Polaków o narodzie litewskim, jakoby wymyślonym, zupełnie zależnym historycznie i kulturowo od Polski. Czuję się nieswojo, kiedy po spotkaniu z mieszkającymi na Litwie Polakami moi rówieśnicy mówią o nich „ruscy Polacy”.</p>
<p>Nie są to sprawy błahe ani marginalne. Klimat społeczny sprzężony jest z polityczną praktyką. Każdy naród ma prawo do wspomnień, historii, ale i do szacunku, tymczasem ze względu na nasz „jagielloński” bagaż traktujemy Wschód z góry, paternalistycznie, a nie podmiotowo. Litwę widzimy przez pryzmat „Pana Tadeusza”. Białoruś – to rozmodlone kobiety klęczące przed Donaldem Tuskiem, który zdobywa wyborcze punkty składając wizytę Andżelice Borys (sierpień 2005). Ukrainie pomagaliśmy w pomarańczowej rewolucji i – o ironio – chyba zdała egzamin: pomarańczowi są w rozsypce, tak jak rozeszły się drogi tych, którzy walczyli z PRL-em. Czy jesteśmy dobrym nauczycielem, czy dajemy przykład choćby na to, jak chronić system polityczny przed populizmem? Chcemy Ukrainy w NATO, bo leży to również w interesie Polski, ale czy wsłuchujemy się w głos Ukraińców? Warto być jej rzecznikiem w Unii Europejskiej, ale w stosunkach dwustronnych bądźmy partnerami.</p>
<p>Kilka tygodni temu pokazywałem Warszawę Litwinkom, koleżankom studiującym w Wilnie. Na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie czuły się jak w domu – bo przecież przypominają ulice Wilna. Jednak szczerze się ucieszyłem, że nie pytały zanadto o historię, a chciały obejrzeć wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej i w Zachęcie. W dusznym klimacie paternalizmu w stosunku do ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś) było to dla mnie wielką radością i sprawiło ulgę.</p>
<p>„Jagiellonizm” czy paternalizm nam szkodzi: prowadzi do niezrozumienia (jak rozmawiać z tymi, dla których budowanie tożsamości oznaczało uniezależnienie się od polskiej kultury?), stawia też w gorszej sytuacji, gdy trzeba walczyć o nasze rzeczywiste racje (np. spory o fakty historyczne z XX w. między Polakami a Litwinami).</p>
<p>Czy odejście od „jegiellonizmu” rodem z II RP miałoby oznaczać zaledwie prowadzenie polityki zagranicznej na zasadzie skromnego pragmatyzmu, jak mówi Czech? Stawiane przez Sikorskiego hasła integracji i modernizacji – typowe dla naszej centroprawicy – nie są skromne, jeśli potraktować je poważnie.</p>
<p>Według Mirosława Czecha, „część polityków i komentatorów na bezczelnego serwuje nam interpretacje partyjne”. Nawet jeśli taki charakter ma artykuł ministra Sikorskiego, czytanie go bez partyjnych okularów pozwala w nowym świetle zobaczyć ważny problem polskiej polityki zagranicznej.</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/11/jagiellonizm-szkodzi"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/11/jagiellonizm-szkodzi" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/11/jagiellonizm-szkodzi" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/09/11/jagiellonizm-szkodzi/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Straszą Niemcami</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/25/strasza-nas-niemcami</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/25/strasza-nas-niemcami#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 May 2009 23:17:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa zagraniczna]]></category>
		<category><![CDATA[holocaust]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=984</guid>
		<description><![CDATA[Der Spiegel napisał bardzo ciekawy tekst o uwikłaniu w zbrodnie Holocaustu narodów Europy (polskie tłumaczenie na wyborcza.pl). Belgów, Francuzów, Holendrów, Litwinów, Polaków, Rumunów, Ukraińców… Tekst podkreśla – i nie podlega to dyskusji – że odpowiedzialność za Zagładę ponoszą Niemcy. Jednocześnie pokazuje, co rzadko mamy okazję spotkać, przegląd różnych postaw wobec Żydów – zarówno naszych wschodnich, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Der Spiegel napisał bardzo ciekawy tekst o uwikłaniu w zbrodnie Holocaustu narodów Europy (<a href="http://wyborcza.pl/1,97849,6640582.html" target="_blank">polskie tłumaczenie na wyborcza.pl</a>). Belgów, Francuzów, Holendrów, Litwinów, Polaków, Rumunów, Ukraińców… Tekst podkreśla – i nie podlega to dyskusji – że odpowiedzialność za Zagładę ponoszą Niemcy. Jednocześnie pokazuje, co rzadko mamy okazję spotkać, przegląd różnych postaw wobec Żydów – zarówno naszych wschodnich, jak i zachodnich sąsiadów. No i Polaków.</p>
<p>Przecież to szalenie ciekawe. A artykuł jest wyważony, pomaga zrozumieć wydarzenia, które widzimy w nowym świetle. Co więcej, przywołuje liczby, które dają nam powody do dumy: autorzy przytaczają wyliczenia ekspertów, według których w „pomoc” hitlerowcom mogło być zaangażowanych 200 tys. osób, a w innym miejscu mówią, że Żydów ratowało aż 125 tys. Polaków. W gruncie rzeczy informacje o zachowaniach Polaków nie są dla nas nowe; najciekawszy jest tu kontekst europejski.</p>
<p>Tymczasem prawie cała polska prasa rzuciła się na Spiegla. Może nie trzeba się dziwić – wielu komentatorów nie od dziś powtarza mantrę o relatywizowaniu przez Niemców winy za zbrodnie drugiej wojny światowej. Ale krzyk podnieśli też politycy. I to zgodnie: „skandaliczny artykuł!”. Czytali go? Nie jest krótki. Pewnie niewiele osób go przeczyta. Dlatego tak łatwo przychodzi straszenie Niemcami?</p>
<div class="simple_likebuttons_container_small">
      <div class="simple_likebuttons_googleplus">
        <g:plusone size="medium" count="false" href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/25/strasza-nas-niemcami"></g:plusone>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_twitter simple_likebuttons_twitter_s">
        <a href="https://twitter.com/share" class="twitter-share-button" data-count="none" data-url="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/25/strasza-nas-niemcami" data-lang="en">Tweet</a>
      </div>
    
      <div class="simple_likebuttons_facebook">
        <div id="fb-root"></div>
        <script>(function(d, s, id) {
          var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0];
          if (d.getElementById(id)) {return;}
          js = d.createElement(s); js.id = id;
          js.src = "//connect.facebook.net/en_US/all.js#xfbml=1";
          fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs);
        }(document, "script", "facebook-jssdk"));</script>
        <div class="fb-like" data-href="http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/25/strasza-nas-niemcami" data-send="false" data-layout="button_count" data-show-faces="false" data-width="90"></div>
      </div>
    </div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/05/25/strasza-nas-niemcami/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

