<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny &#187; &#8220;Przegląd Powszechny&#8221;</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/category/przeglad-powszechny/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Aug 2010 09:49:24 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Kwietniowy numer &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/01/kwietniowy-numer-przegladu-powszechnego</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/01/kwietniowy-numer-przegladu-powszechnego#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 12:39:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Ołdakowski SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1261</guid>
		<description><![CDATA[Ukazał się kwietniowy numer &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;. Tematem głównym numeru jest wpływ przemian technologicznych, komercjalizacji i konkurencji na rozumienie misji dziennikarza oraz powstawanie nowych formatów medialnych. Na okładce zobaczymy grafikę Michała Piekarskiego będącą obrazem &#8220;biernej konsumpcji medialnej zupki&#8221;. Na pewno warto sięgnąć do dwóch ciekawych tekstów o Papieżu Janie Pawle II. Jeden z nich to wywiad [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ukazał się kwietniowy numer &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;. Tematem głównym numeru jest wpływ przemian technologicznych, komercjalizacji i konkurencji na rozumienie misji dziennikarza oraz powstawanie nowych formatów medialnych. Na okładce zobaczymy grafikę Michała Piekarskiego będącą obrazem &#8220;biernej konsumpcji medialnej zupki&#8221;. Na pewno warto sięgnąć do dwóch ciekawych tekstów o Papieżu Janie Pawle II. Jeden z nich to wywiad z Andreą Torniellim, autorem książki &#8220;Santo subito&#8221;. Jest ponadto bardzo interesujący artykuł Witolda Wasilewskiego o zbrodni katyńskiej. Całość wzbogaca omówienie książki Artura Domosławskiego: &#8220;Kapuściński non- fiction&#8221; oraz filmu &#8220;Towarzysz Generał&#8221; w reżyserii Grzegorza Brauna. Przypominam, że jeden z czterech stałych diakonów w Polsce Bogdan Sadowski od początku Adwentu 2009 przygotowuje rozważania w oparciu o niedzielne czytania mszalne.</p>
<p>To i wiele innych ciekawych rzeczy tylko u nas, a więc, pomyśl tylko &#8211; &#8220;Przegląd Powszechny&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/01/kwietniowy-numer-przegladu-powszechnego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>styczniowy numer &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/07/styczniowy-numer-przegladu-powszechnego</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/07/styczniowy-numer-przegladu-powszechnego#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Jan 2010 11:45:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Ołdakowski SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1178</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy numer naszego miesięcznika w roku 2010 poświęciliśmy refleksji nad kapłaństwem w związku z inicjatywą podjętą kilka miesięcy temu przez Papieża Benedykta XVI. Ksiądz Tomasz Halik z Pragi odsłania tajemnicę swojego powołania. Było ono odpowiedzią na samospalenie uczelnianego kolegi Jana Palacha w proteście przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. Ksiądz Halik [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszy numer naszego miesięcznika w roku 2010 poświęciliśmy refleksji nad kapłaństwem w związku z inicjatywą podjętą kilka miesięcy temu przez Papieża Benedykta XVI. Ksiądz Tomasz Halik z Pragi odsłania tajemnicę swojego powołania. Było ono odpowiedzią na samospalenie uczelnianego kolegi Jana Palacha w proteście przeciwko agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku. Ksiądz Halik postanowił wtedy, że będzie pochodnią numer 2, ale płonącą inaczej, głównie w dialogu pomiędzy religią,  a laickim humanizmem. Przeprowadziliśmy ankietę redakcyjną, w której postawiliśmy duchownym i świeckim ważne pytania: jakich księży dzisiaj potrzebujemy? co przeszkadza najbardziej w relacjach z nimi? jak zmieniać na lepsze relacje świeccy-duchowni? co znaczy bycie mężczyzną w życiu księdza, co z potrzebą bycia ojcem i z samotnością? co najbardziej przeszkadza w stereotypowym obrazie księdza? Publikujemy szczere i otwarte odpowiedzi, czasami dość krytyczne i ostre. W naszej ankiecie udział wzięli m.in. udział Abp Kazimierz Nycz, bp Antoni Długosz,    O. Jan Góra, O. Wacław Oszajca, Krzysztof Bielawski, Siostra Małgorzata Chmielewska, Anna Dymna, Zbigniew Mikołejko, Joanna Święcicka i Adam Woronowicz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/07/styczniowy-numer-przegladu-powszechnego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Listopadowy numer Przeglądu Powszechnego</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/01/listopadowy-numer-przegladu-powszechnego</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/01/listopadowy-numer-przegladu-powszechnego#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Nov 2009 18:37:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Ołdakowski SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1152</guid>
		<description><![CDATA[W numerze jedenastym &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221; możemy przeczytać dużo ciekawych rzeczy o zapomnianych mniejszościach, które od wieków zamieszkują polską ziemię. To naprawdę wyjątkowa okazja do spotkania z grupami etnicznymi, wyznaniowymi i narodowymi, o których niewiele wiemy. Są wśród nich: Ormianie, Karaimi, Bojkowie i Łemkowie, Staroobrzędowcy i Tatarzy. Jak mówi  w wywiadzie z Mają Jaszewską Krzysztof Czyżewski, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W numerze jedenastym &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221; możemy przeczytać dużo ciekawych rzeczy o zapomnianych mniejszościach, które od wieków zamieszkują polską ziemię. To naprawdę wyjątkowa okazja do spotkania z grupami etnicznymi, wyznaniowymi i narodowymi, o których niewiele wiemy. Są wśród nich: Ormianie, Karaimi, Bojkowie i Łemkowie, Staroobrzędowcy i Tatarzy. Jak mówi  w wywiadzie z Mają Jaszewską Krzysztof Czyżewski, dyrektor ośrodka &#8220;Pogranicze&#8221; w Sejnach: &#8220;Mniejszości są niezbędne dla zdrowia psychicznego, bogactwa kulturowego i żywotności społecznej. Dodaje ponadto: &#8220;powinniśmy bić na alarm i robić wszystko, aby okruchy żywej tradycji staroobrzędowców, Tatarów, Karaimów i innych mniejszości, jakie jeszcze pozostały, pomóc zachować w żywej formie&#8221;. Inny to wielka szansa dla każdego z nas na lepsze poznanie i zrozumienie siebie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/01/listopadowy-numer-przegladu-powszechnego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs na hasło promocyjne</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/10/21/konkurs-na-haslo-promocyjne</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/10/21/konkurs-na-haslo-promocyjne#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 11:41:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Ołdakowski SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1144</guid>
		<description><![CDATA[Redakcja &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221; ogłasza konkurs na hasło promocyjne miesięcznika. Termin nadsyłania propozycji upływa 15 grudnia 2009 roku. Prosimy nadsyłać swoje pomysły listownie na adres &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;. Nagroda Główna to 1000 złotych oraz niespodzianka. Roztrzegnięcie konkursu nastąpi w drugiej połowie grudnia 2009 roku.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Redakcja &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221; ogłasza konkurs na hasło promocyjne miesięcznika. Termin nadsyłania propozycji upływa 15 grudnia 2009 roku. Prosimy nadsyłać swoje pomysły listownie na adres &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;. Nagroda Główna to 1000 złotych oraz niespodzianka. Roztrzegnięcie konkursu nastąpi w drugiej połowie grudnia 2009 roku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/10/21/konkurs-na-haslo-promocyjne/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cyfrowa zabawka – polemika (&#8220;PP&#8221; 7-8, 2009)</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/08/26/cyfrowa-zabawka-%e2%80%93-polemika-pp-7-8-2009</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/08/26/cyfrowa-zabawka-%e2%80%93-polemika-pp-7-8-2009#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 12:28:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Andrzej Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1053</guid>
		<description><![CDATA[Jako blogowy &#8220;spec&#8221; od spraw technicznych czuję się niejako zobligowany do napisania komentarza do artykułu Jana Kłossowicza z wakacyjnego numeru &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;. Pozwolę sobie przywołać fragment tekstu a następnie go skomentować. Zatem od początku:
Projektanci [telewizorów – przyp. AF] nie byliby jednak sobą, gdyby nie popełnili jakiegoś głupstwa. I dlatego największe telewizory (ekrany) rzeważnie mają fatalne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jako blogowy &#8220;spec&#8221; od spraw technicznych czuję się niejako zobligowany do napisania komentarza do artykułu Jana Kłossowicza z wakacyjnego numeru &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221;. Pozwolę sobie przywołać fragment tekstu a następnie go skomentować. Zatem od początku:</p>
<blockquote><p>Projektanci [telewizorów – przyp. AF] nie byliby jednak sobą, gdyby nie popełnili jakiegoś głupstwa. I dlatego największe telewizory (ekrany) rzeważnie mają fatalne proporcje. Po prostu niewłaściwy jest w nich stosunek wysokości do szerokości. Są bardzo szerokie i niskie.</p></blockquote>
<p>Ten fragment bardziej się odnosi do gustów i jedynym powodem, dla którego go tutaj umieszczam, jest urocza pewność z jaką Autor deklaruje, że te proporcje są &#8220;po prostu niewłaściwe&#8221;.</p>
<p><span id="more-1053"></span></p>
<p>Dla wielu ludzi, w tym dla mnie, są one doskonałe. Bo o ile &#8220;Casablanca&#8221;, czy jest w 16:9, czy w 4:3, to wszystko jedno, o tyle wolę oglądać &#8220;Miami Vice&#8221; Manna na panoramicznym ekranie, aby podziwiać spektakularne zwroty akcji. Panorama ma również duże znaczenie przy pracy z komputerem. Pracuję również na panoramicznym ekranie 16:10. Większość monitorów 20&#8243; i więcej, ma taką przekątną, ponieważ wygodniej się na niej pracuje – mogę układać okienka obok siebie i nie marnować dzięki temu przestrzeni, a co za tym idzie moja praca z komputerem jest bardziej produktywna.</p>
<blockquote><p>Bo pomyślcie Państwo, że od ćwierć wieku ludzie na komputerach piszą i nikt dotąd nie wpadł na pomysł, by wymyślić i zastosować tryb &#8220;do pisania&#8221;, który wyłączałby tzw. klawisze funkcyjne, i pozostawiałby nam do dyspozycji tylko czcionki (litery, cyfry, znaki przestankowe) i mysz. Tymczasem przy włączonych funkcyjnych klawiszach (które zastępują operacje dokonywane za pomocą myszy), raz po raz może nam się zdarzyć, że pomyliwszy się, uderzymy w jakąś kombinację i otworzy się nam jakieś niepotrzebne okno wypełnione jakimś menu, albo nawet skasujemy sobie tekst.</p></blockquote>
<p>Najlepsza rada – proszę się nie mylić. Jeżeli trafi się jakaś niefortunna kombinacja zawsze można cofnąć wykonaną czynność. Z resztą nie rozumiem o co chodzi z tymi klawiszami funkcyjnymi. Na klawiaturze Windows jest ich zdaje się 12 (F1-F12) i nie przypominam sobie, żeby którykolwiek potrafił skasować tekst. Komputer to takie samo urządzenie jak toster – trzeba nauczyć się go obsługiwać.</p>
<blockquote><p>A by jeszcze bardziej udowodnić, że spece od komputerów nie są mądrzejsi niż spece od samochodów i telewizorów, zaproponuję, żebyście w tekście, który będzie pisali spróbowali po jakimś słowie wstawić myślnik. Umiecie? Oczywiście. To przypomnijcie sobie, jak to robiliście na starej maszynie do pisania. A dla tych, którzy poczciwych maszyn już w ogóle nie znają mam krótkie zadanie: zróbcie to co ja i napiszcie: &#8220;myślnik: –&#8221;. Czekam na wiadomości, ilu zabiegów musieliście w tym celu dokonać…&#8221;</p></blockquote>
<p>Proszę uprzejmie. Myślnik: –. Powiem więcej, pauza: —. Nie mam z tym specjalnego problemu. Osobiście używam komputera Mac i w nim myślnik to po prostu kombinacja klawiszy &#8220;alt&#8221; oraz &#8220;-&#8221; (minus). Trochę mi to wszystko pachnie ignorancją informatyczną. Brzmi to tak samo jak aktor udziela wywiadu i cieszy się niemal z tego, że z matematyki w szkole był noga. Drogi Autorze, tak pisać po prostu nie wypada. Myślę, że czas zużyty na napisanie tego akapitu można spędzić na wygoogle&#8217;anie problemu: wpisujemy &#8220;microsoft word jak wstawić myślnik&#8221; (dla leniwych – <a href="http://www.google.com/search?hl=pl&amp;q=microsoft+word+jak+wstawi%C4%87+my%C5%9Blnik&amp;btnG=Szukaj&amp;lr=" target="_blank">http://www.google.com/search?hl=pl&amp;q=microsoft+word+jak+wstawi%C4%87+my%C5%9Blnik&amp;btnG=Szukaj&amp;lr=</a>) i już wszystko wiemy. Także ja robić nie muszę nic, bo to wiem. Ktoś kto nie wie, ale wie jak szukać informacji też by się zaraz dowiedział.</p>
<blockquote><p>Różnica między maszyną do pisania i wykorzystanym do pisania komputerem polega przede wszystkim na tym, że na maszynie robiło się to, co się chciało, trzymając się prostych zasad, które można było poznać w pięć minut. Natomiast uruchamiając komputer dostajemy się w szpony specjalistów od software i wszelkiej maści programistów, którzy wymyślili i zastosowali całą masę bardzo mądrych i zarazem skomplikowanych rzeczy, a co gorzej, nie raz się tęgo pomylili, skazując nas na błędy, stratę czasu i poczucie ubezwłasnowolnienia.</p></blockquote>
<p>Drogi Autor zaczyna być tutaj już malkontentem. Nie rozumiem zatem dlaczego używa do pisania komputera zamiast starej, dobrej maszyny do pisania. Poza tym, nikt nie broni trzymać zainstalowanego DOSa i starego poczciwego Taga, który działa dokładnie jak maszyna do pisania, a w którym robiłem sobie notatki do geografii lata temu, w szkole podstawowej. Poza tym, rozumiem, że na maszynie do pisania dało się wkleić na kartkę film w MPEG-4, albo narysować diagram UML. Dlatego komputer jest skomplikowany, ponieważ może dużo więcej. Z komputerami mam do czynienia od urodzenia i proszę mi wierzyć, że z każdym rokiem są coraz prostsze w obsłudze.</p>
<p>Chciałbym się dowiedzieć z czym drogi Autor ma takie problemy i z jakiej okazji twórcy oprogramowania skazali go na marnowanie czasu i ubezwłasnowolnienie. Zrozumiałbym, gdyby musiał skompilować jakieś egzotyczne sterowniki w wysłużonym jądrze linuxa, albo stawiał hibernate&#8217;a na jakiejś nieznanej szeroko technologii, albo musiał podpiąć 5 konektorów javy do apache&#8217;a i coś by szło nie tak, z czym borykają się moi koledzy. Ale z tekstu wnioskuję, że wszystkie rozwiązania problemów dają się znaleźć w Google lub w instrukcji obsługi. Instrukcja obsługi do mojego aparatu fotograficznego ma ponad 200 stron. Nie narzekam, przeczytałem ją całą, bo aparat ten potrafi nieco więcej niż zwykła &#8220;małpeczka – wyceluj i naciśnij&#8221;.</p>
<p>Dalej w artykule jest już ad rem – o telewizji cyfrowej. Jako największy plus telewizji cyfrowej Autor wskazuje nagrywarkę. Muszę przyznać, drogi Autorze, że jestem wyjątkowo rozczarowany. Nagrywarki stosuje się również w telewizji analogowej – przetwarzają po prostu sygnał analogowy na cyfrowy i zapisują w jakimś standardzie mpeg (2 albo 4). Owszem, telewizja cyfrowa niesie ze sobą plusy, o których Autor wspomina, jak np. automatyczny wybór pozycji do nagrania, czy lepsza jakość, ale to przecież nie wszystko!</p>
<p>Jestem wielkim zwolennikiem telewizji cyfrowej, ale nie z powodów wymienionych przez Autora. Telewizja cyfrowa uwalnia kulturę. W czasach telewizji analogowej oraz ograniczonej pojemności analogowych częstotliwości mamy do wyboru zaledwie kilka kanałów nadawanych przez naziemne nadajniki. Dochodzi do tego, że w niektórych miejscach Polski mamy do dyspozycji telewizję publiczną i może jeden kanał telewizji prywatnej. Dla osoby, która posiada telewizję kablową (i ją ogląda) różnica jest zdecydowana. Telewizja cyfrowa jest w stanie pomieścić w jednym paśmie częstotliwości wiele różnych kanałów zamiast jednego, dzięki czemu posiadając zwykłą antenę oraz dekoder można odbierać zamiast 4, kilkadziesiąt kanałów. Pomyślmy tylko, co by się stało, gdyby nagle każdy mógł odbierać TVP Kultura, Discovery, czy też obcojęzyczne kanały, takie jak BBC World – i to na każdej mazurskiej wsi. Wizja jest fantastyczna, a my jesteśmy o krok od jej wcielenia.</p>
<p>Jeszcze później można będzie zastosować przekaz w jakości HD (to do tych znienawidzonych przez Autora telewizorów), gdzie relacje z koncertów i imprez sportowych nabiorą zupełnie innego wymiaru. Telewizja cyfrowa umożliwia również wybór z której kamery oglądamy widowisko, nie jesteśmy skazani na widzimisię operatorów.</p>
<p>Na zakończenie miałbym prośbę do Autora, aby w tak szanowanym piśmie, jakim jest &#8220;Przegląd Powszechny&#8221; nie tylko wznosić pochwały nad humanistycznymi osiągnięciami ludzkości, ale również docenić to, co przynosi nam technologia. A kiedy już zabieramy się do oceniania czegoś, najlepiej poświęcić trochę czasu nad tego analizą.</p>
<p>I na koniec filmik, który mi się skojarzył podczas pisania tego tekstu (tak, spróbujcie to zrobić na maszynie do pisania ;-). Niestety, wersja angielska.</p>
<div><object width="480" height="292" data="http://www.dailymotion.pl/swf/x8m5d0_everything-is-amazing-and-nobody-is_fun" type="application/x-shockwave-flash"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.dailymotion.pl/swf/x8m5d0_everything-is-amazing-and-nobody-is_fun" /><param name="allowfullscreen" value="true" /></object><br />
<strong><a href="http://www.dailymotion.pl/video/x8m5d0_everything-is-amazing-and-nobody-is_fun">&#8220;Everything is amazing and nobody is happy&#8221;</a></strong></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/08/26/cyfrowa-zabawka-%e2%80%93-polemika-pp-7-8-2009/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trudny temat Żydów</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/21/trudny-temat-zydow</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/21/trudny-temat-zydow#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Jun 2009 21:25:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>
		<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[antysemityzm]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1039</guid>
		<description><![CDATA[
Co jakiś czas jestem zapraszany do audycji radiowej, w której opowiadam o bieżącym numerze Przeglądu Powszechnego. Dyskutujemy główne problemy poruszane w piśmie. Czerwcowy Przegląd poświęciliśmy zagadnieniom skomplikowanej tożsamości polskich Żydów, znalazły się w nim wywiad z prof. Joanną Tokarską-Bakir, autorką książki „Legendy o krwi. Antropologia przesądu” czy krótka historia antysemityzmu w Polsce. Rozmowa w radiu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.rhetos.pl/index.php?s=karta&amp;id=546"><img class="aligncenter" title="Przegląd Powszechny, 6/2009" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/themes/fspring-10/fspring-10/images/okladka062009.jpg" alt="" width="480" height="480" /></a></p>
<p>Co jakiś czas jestem zapraszany do audycji radiowej, w której opowiadam o bieżącym numerze Przeglądu Powszechnego. Dyskutujemy główne problemy poruszane w piśmie. Czerwcowy Przegląd poświęciliśmy zagadnieniom skomplikowanej tożsamości polskich Żydów, znalazły się w nim wywiad z prof. Joanną Tokarską-Bakir, autorką książki „Legendy o krwi. Antropologia przesądu” czy krótka historia antysemityzmu w Polsce. Rozmowa w radiu była nagrywana i z lekkim zdumieniem słuchałem gotowej audycji następnego dnia. Poprzedził ją bowiem dodatkowy wstęp mówiący o tym, jak dobrze na przestrzeni wieków żyło się w Polsce Żydom. Polska jak długa i szeroka – tolerancyjna. Bez pogromów, bez Jedwabnego. Dowiedziałem się, że pod koniec lat 60. pojawiły się rzeczywiście przejawy antysemityzmu, były jednak inspirowane przez władze radzieckie (!). Właściwie nie ma problemu.</p>
<p>No to chyba jest, dlaczego nie mówić tego wprost?</p>
<p>O numerze pisze też trochę <a href="http://janturnau.blox.pl/2009/06/Zydzi-w-Biblii-i-w-8222Przegladzie-Powszechnym.html" target="_blank">w swoim blogu Jan Turnau</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/06/21/trudny-temat-zydow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zachęta do zabijania w PP?</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/02/zacheta-do-zabijania-w-pp</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/02/zacheta-do-zabijania-w-pp#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Mar 2009 18:18:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Adam Juchnowicz SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>
		<category><![CDATA[Prasa polska]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=854</guid>
		<description><![CDATA[Podobno dobra publicystyka powinna: podejmować niebanalne tematy, prowokować do myślenia, przełamywać utarte schematy, oraz mobilizować do odnajdywania prawdy i podejmowania działania. Jeśli tak, to wiele z tych zalet gatunku prezentuje wywiad Pawła Smoleńskiego z o. Stanisławem Opielą w styczniowym numerze PP.
Szereg ważnych kwestii z życia Kościoła w ostatnich dziesięcioleciach przedstawionych z wnikliwością i troską o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podobno dobra publicystyka powinna: podejmować niebanalne tematy, prowokować do myślenia, przełamywać utarte schematy, oraz mobilizować do odnajdywania prawdy i podejmowania działania. Jeśli tak, to wiele z tych zalet gatunku prezentuje wywiad Pawła Smoleńskiego z o. Stanisławem Opielą w styczniowym numerze PP.</p>
<p>Szereg ważnych kwestii z życia Kościoła w ostatnich dziesięcioleciach przedstawionych z wnikliwością i troską o autentyczność ewangelicznego przesłania. Orzeźwiający powiew świeżości. Wartka opowieść o katolickim (szczególnie w wydaniu Towarzystwa Jezusowego) zaangażowaniu na Wschodzie, stanięcie w prawdzie gdy chodzi o niektóre przyczyny niechęci do Kościoła, strzał w dziesiątkę co do skandalicznej tendencji do pobłażliwości wobec nadużyć seksualnych osób duchownych…</p>
<p>Jeden z wątków wzbudził jednak moje zdumienie. Otóż w paru pytaniach przeprowadzający wywiad zdaje się sugerować, że Kościół nie ma moralnego ani nawet religijnego mandatu by aktywnie przeciwdziałać zabijaniu dzieci nienarodzonych. A już na pewno nie powinien wpływać na prawo państwowe by chroniło życie ludzkie od poczęcia. Hierarchia, jak i katolicy świeccy, mogą co najwyżej <em>delikatnie</em> „tłumaczyć” (z naciskiem na delikatnie) oraz… „wychowywać aby aborcja nie była potrzebna”.</p>
<p>Ciekawy jest moment, w którym o. Opiela zwraca uwagę, że człowiek rozpoczyna swoje życie w momencie poczęcia i że nie sposób podać żadnej innej racjonalnej cezury. Dodajmy na marginesie, że jest to fakt wskazywany przez nauki przyrodnicze – biologię i genetykę a nie jakiś specyficznie katolicki artykuł wiary.</p>
<p>Co na to redaktor Smoleński? – Niestety nie podejmuje merytorycznej dyskusji a jedynie wypowiada ogólnikowe argumenty emocjonalne w rodzaju, że zwolennicy poglądu przeciwnego bywają całkiem sympatyczni a nawet są… „często (…) lepsi niż wielu katolików”. Przy okazji, Kościół w Polsce, jako wzór do naśladowania dostaje… Giscarda d&#8217;Estainga, bo – mimo, że uważał się za katolika, jako prezydent Francji bez zająknięcia podpisał wyjątkowo liberalną ustawę otwierającą szeroko drzwi dla zabijania dzieci nienarodzonych!</p>
<p>W wywiadzie wypływa również głośny w połowie ubiegłego roku przypadek czternastolatki, która zaszła w ciążę ze swoim o rok starszym kolegą. Tym razem, Paweł Smoleński potępia Kościół i przedstawicielki organizacji <em>pro-life</em> za próby (ostatecznie bezskuteczne zresztą) przekonania dziewczynki i jej rodziców by nie pozbawiać życia oczekującego na urodzenie dziecka. Próby te, zdaje się sugerować redaktor Przeglądu, zaprzeczają autentyczności… chrześcijańskiej wiary i katolickiego miłosierdzia tych, którzy je podejmowali!</p>
<p>Będę szczery. Trudno mi zrozumieć logikę tego typu rozumowań. Może jakieś „koło ratunkowe od przyjaciół” na BP? :-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/03/02/zacheta-do-zabijania-w-pp/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>39</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kościół w demokracji 1989-2009</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/09/kosciol-w-demokracji-1989-2009</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/09/kosciol-w-demokracji-1989-2009#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Jan 2009 00:11:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>
		<category><![CDATA[Spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=753</guid>
		<description><![CDATA[
&#8220;Przegląd Powszechny&#8221;, Blog Powszechny, Centrum Kultury i Dialogu oraz Papieski Wydział Teologiczny &#8220;Bobolanum&#8221;
zapraszają na debatę
&#8220;Kościół w demokracji 1989-2009&#8243; 
Rozmawiać będą abp Kazimierz Nycz, s. Małgorzata Chmielewska i Roman Graczyk. Dyskusję poprowadzi Andrzej Majewski SJ.
Czwartek, 15 stycznia, g. 18, aula Kolegium Jezuitów, ul. Rakowieckiej 61 w Warszawie. Wstęp wolny.
Jesteśmy na początku 2009 r., a to rok [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-752 aligncenter" title="Przegląd Powszechny: Kościół w demokracji 1989-2009" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2009/01/debkwd01.jpg" alt="Przegląd Powszechny: Kościół w demokracji 1989-2009" width="466" height="606" /></p>
<p style="text-align: left;">&#8220;Przegląd Powszechny&#8221;, Blog Powszechny, Centrum Kultury i Dialogu oraz Papieski Wydział Teologiczny &#8220;Bobolanum&#8221;</p>
<p>zapraszają na debatę</p>
<p><strong>&#8220;Kościół w demokracji 1989-2009&#8243; </strong></p>
<p>Rozmawiać będą <strong>abp Kazimierz Nycz</strong>, <strong>s. Małgorzata Chmielewska</strong> i <strong>Roman Graczyk</strong>. Dyskusję poprowadzi <strong>Andrzej Majewski SJ</strong>.</p>
<p>Czwartek, 15 stycznia, g. 18, aula Kolegium Jezuitów, ul. Rakowieckiej 61 w Warszawie. Wstęp wolny.</p>
<p>Jesteśmy na początku 2009 r., a to rok wielu podsumowań. Mija dwadzieścia lat od podpisania porozumień Okrągłego Stołu, pierwszej tury wyborów do tzw. Sejmu kontraktowego, przejścia z PRL w Rzeczpospolitą Polską.</p>
<p>Po 1989 r. zmieniła się sytuacja Kościoła. Przestał być inwigilowany. Dzięki konkordatowi między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską podpisanym w 1993 r. zyskał on nowy status prawny. Pojawiła się możliwość zawierania małżeństw konkordatowych. Religia wróciła do szkół. Sytuacja  Kościoła Katolickiego &#8211; tak jak wielu, jeśli nie wszystkich, mieszkańców kraju &#8211; uległa zdecydowanej poprawie.</p>
<p>Ale Przez ostatnie dwadzieścia lat Polska zmieniła się nie tylko politycznie czy gospodarczo, ale również obyczajowo. Mamy do czynienia z coraz większą liczbą rozwodów i związków niesakramentalnych zawieranych przez katolików. Zmniejszyła się liczba alumnów seminariów duchownych.</p>
<p>Czy w przypadku Kościoła w Polsce sprawdza się powiedzenie, że im lepiej, tym gorzej?</p>
<p>Warto zastanowić się nad stanem Kościoła polskiego po tych dwudziestu latach przemian. Jak sobie radzi w demokracji? Czy ma wypracowaną nową  wizję duszpasterską na nowe niewątpliwie zmienione czasy?</p>
<p>O odpowiedzi na te pytania poprosimy ordynariusza warszawskiego abpa Kazimierza Nycza, s. Małgorzatę Chmielewską i publicystę Romana Graczyka. Rozmowę, która odbędzie się w najbliższy czwartek, 15 stycznia o godzinie 18 w auli Kolegium Jezuitów przy ul. Rakowieckiej 61 w Warszawie, poprowadzi Andrzej Majewski SJ.</p>
<p>Zapraszamy, wstęp wolny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/01/09/kosciol-w-demokracji-1989-2009/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwikłani w ciało &#8211; debata</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/14/uwiklani-w-cialo-debata</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/14/uwiklani-w-cialo-debata#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Dec 2008 07:51:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zapowiedzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=709</guid>
		<description><![CDATA[
Uwikłani w ciało &#8211; człowieka współczesnego kłopoty z seksem
Debatę poprowadzi Jan Pniewski (Polskie Radio), a wezmą  w niej udział:
Artur Sporniak &#8211; TP
Artur Filipowicz SJ
Małgorzata Jacyno &#8211; UW
18.12, g. 18, Warszawa, ul. Rakowiecka 61, Aula Bobolanum
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-708" title="Przegląd Powszechny, Uwikłani w ciało, debata" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2008/12/dabatauwiklani.jpg" alt="" width="480" height="679" /></p>
<p>Uwikłani w ciało &#8211; człowieka współczesnego kłopoty z seksem</p>
<p>Debatę poprowadzi Jan Pniewski (Polskie Radio), a wezmą  w niej udział:<br />
Artur Sporniak &#8211; TP<br />
Artur Filipowicz SJ<br />
Małgorzata Jacyno &#8211; UW<br />
18.12, g. 18, Warszawa, ul. Rakowiecka 61, Aula Bobolanum</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/14/uwiklani-w-cialo-debata/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niedyskretny urok ciała i seksu</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/07/niedyskretny-urok-ciala-i-seksu</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/07/niedyskretny-urok-ciala-i-seksu#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2008 19:38:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Gościnnie</dc:creator>
				<category><![CDATA["Przegląd Powszechny"]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Z archiwum "PP"]]></category>
		<category><![CDATA[ciało]]></category>
		<category><![CDATA[cielesność]]></category>
		<category><![CDATA[cielesny]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[seksualność]]></category>
		<category><![CDATA[sex]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=686</guid>
		<description><![CDATA[

We współczesnej kulturze mamy do czynienia ze społecznym negocjowaniem seksualności jako jednej z wersji tożsamości jednostki. Termin „seksualność” obejmuje swoistą przestrzeń jednostki, czyli jej erotyczne pragnienia, praktyki oraz jej tożsamość, która może być przypisana biologicznie lub wybrana indywidualnie. Seksualność jest, by posłużyć się językiem bardziej metaforycznym, zarazem fikcją i rzeczywistością, sztuczną kreacją i życiowym doświadczeniem
Mariola [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/07/niedyskretny-urok-ciala-i-seksu#more-686"><img class="aligncenter size-full wp-image-691" title="Okładka PP 12/2008" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2008/12/cover_04_prev1.gif" alt="" width="480" height="480" /></a></p>
<p style="text-align: center;">
<p>We współczesnej kulturze mamy do czynienia ze społecznym negocjowaniem seksualności jako jednej z wersji tożsamości jednostki. Termin „seksualność” obejmuje swoistą przestrzeń jednostki, czyli jej erotyczne pragnienia, praktyki oraz jej tożsamość, która może być przypisana biologicznie lub wybrana indywidualnie. Seksualność jest, by posłużyć się językiem bardziej metaforycznym, zarazem fikcją i rzeczywistością, sztuczną kreacją i życiowym doświadczeniem</p>
<p><strong>Mariola Bieńko </strong>(Przegląd Powszechny 12/2008)</p>
<p><span id="more-686"></span><br />
Według francuskich językoznawców istnieje 1300 słów lub wyrażeń na określenie stosunku seksualnego, 550 na określenie penisa i tyle samo odnośnie do żeńskiego organu płciowego. Mamy do czynienia &#8211; w każdym języku &#8211; z wielką gamą terminów opisujących seks. Wpisanie tego słowa w światowych i w polskich zasobach internetowych pociąga za sobą pojawienie się nieprzeliczonych adresów, które odsyłają do niekiedy nieoczekiwanych kontekstów rzeczywistości. Seksualność dotyczy tych haseł ze słowników teorii i opisów współczesnej kultury, które opatrywane są ciągle nowymi odsyłaczami.</p>
<p>Słowo „seks” oraz „seksualność” bywają używane zamiennie, mimo że ich znaczenia nieco się różnią. Seks (od łacińskiego sexus, czyli płeć) to w znaczeniu biologicznym czynność, która prowadzi do reprodukcji genetycznej gatunku. Seks to ogół spraw związanych z życiem płciowym; atrakcyjność pod względem płciowym. Uprawianie seksu jest doświadczeniem zmysłowym, czynnością, której towarzyszy różny stopień zaangażowania emocjonalnego i na ogół wysoki stopień przyjemności. Seks zaspokaja podstawowe potrzeby psychiczne człowieka (więzi, poczucia własnej wartości, czułości, potwierdzania i wyrażania swej płciowości, jest podstawą potrzeby rodzicielstwa). Udane życie seksualne sprzyja zdrowiu, harmonii psychicznej i równowadze hormonalnej. Współcześni badacze prześcigają się w opisie różnorodności aspektów spełnienia seksualnego. Wyróżnia się kategorie funkcjonalne, wśród których znajdują się seks prokreacyjny, seks kształtujący i podtrzymujący związek pary, seks fizjologiczny, wywołujący rozładowanie napięcia, seks poszukiwawczy, polegający na eksperymentowaniu z nowymi sposobami wzajemnego pobudzania się partnerów. Odmienną kategorią jest seks dla przyjemności, dla zabicia czasu lub jako środek uspokajający. Pojawiają się również znane kategorie seksu na sprzedaż i seksu będącego konsekwencją statusu partnerów, związanego z dominacją, a niekiedy przemocą. W teorii feministycznej istnieje rozróżnienie określenia „erotica”, oznaczającego takie stosunki seksualne (a w szczególności uczestnictwo w nich kobiet), które mają charakter niezależny, zintegrowany, radosny, od „tanatica”, seksu opresywnego, w którym kobieta jest istotą podległą, nienawistną lub nienawiść znoszącą.</p>
<p>We współczesnej kulturze mamy zatem do czynienia ze społecznym negocjowaniem seksualności jako jednej z wersji tożsamości jednostki. Termin „seksualność” obejmuje swoistą przestrzeń jednostki, czyli jej erotyczne pragnienia, praktyki oraz jej tożsamość, która może być przypisana biologicznie lub wybrana indywidualnie. Seksualność jest, by posłużyć się językiem bardziej metaforycznym, zarazem fikcją i rzeczywistością, sztuczną kreacją i życiowym doświadczeniem &#8211; oznacza to, że dzieje się ona po części w wyobraźni człowieka, w jego pragnieniach (co jest sposobem wyrażania pożądania seksualnego), a jednocześnie w sposób praktyczny w świecie rzeczywistym. Seksualność jest sposobem nawiązywania z innymi relacji opartych na intymności.</p>
<p>Jednak wyjątkowość i intensywność wiążących się z nią przeżyć sprzyja moralnemu zaangażowaniu i choćby przez to można ją określić mianem prototypu transcendencji. Doznanie, które towarzyszy wspólnocie seksualnej, to całkowite stopienie się w jedność oraz poczucie znikającej odrębności drugiej osoby. Seksualność jest bez wątpienia istotą człowieczeństwa. Erotyczne porozumienie może stworzyć chwilowe złudzenie tożsamości z drugim człowiekiem i dlatego jest bezcenne.</p>
<p>Oddzielenie prokreacji od seksu, miłości i intymności postrzegane jest jako dehumanizacja relacji interpersonalnych. Możliwości zapłodnienia in vitro, banki spermy i komórek jajowych, matki zastępcze, dzieci z probówki otworzyły pole społecznych eksperymentów, podlegających kontroli i represji w kontekście moralnym i prawnym. Fakt, że kobieta może mieć dziecko, nie znając ojca, albo że mężczyzna nawet po śmierci może stać się ojcem, zrywa związek między biologicznym i społecznym aspektem reprodukcji gatunku ludzkiego, oddziela socjalizację od rodzicielstwa.</p>
<p>Popęd płciowy ulega autonomizacji i funkcjonuje w oddzieleniu od miłości seksualnej, może degradować się do prostego poszukiwania satysfakcji, do autoerotyzmu i niepokojącej infantylności zachowań. Banalizacja seksu związana jest z uznaniem, że jego aspekty techniczne, sprawnościowe i rekreacyjne są podstawowe.</p>
<p>Socjologowie zauważają, że od lat siedemdziesiątych konsekwentnie dąży się do „odmoralnienia” seksu i przesuwa granice tego, co dozwolone. Seks &#8211; pojmowany jako przedmiot konsumpcji czy kultu, jako działanie ludyczne lub jako miara ludzkiej godności, jako niewinne igraszki lub jako przemoc &#8211; stał się przedmiotem dwóch sprzecznych dyskursów.</p>
<p>Termin „seks” określa rodzaj społeczno-kulturowego spektaklu, który rozgrywany jest przez kobiety i mężczyzn wokół sfery seksualnej. Przez całe wieki wchodził on w zakres obowiązków małżeńskich: jego celem było zaspokoić pragnienie mężczyzny i potrzebę przedłużenia gatunku. Uczciwa kobieta nie doznaje rozkoszy, pożądanie i przyjemność były uznanymi przywilejami mężczyzn &#8211; w czasie stosunku „uczciwa” kobieta zamykała oczy i obmyślała menu na następny tydzień. Według Anthony&#8217;ego Giddensa, rewolucja seksualna ostatnich trzydziestu czy czterdziestu lat to nie tylko, ani nawet przede wszystkim, neutralny płciowo rozkwit swobody seksualnej. Składają się na nią dwa podstawowe elementy: wyzwolenie seksualne kobiet oraz rozkwit homoseksualizmu, tak męskiego, jak kobiecego. Podaje się dziś w wątpliwość stereotyp, że „kobiety pragną miłości, a mężczyźni poszukują jedynie doznań seksualnych”. Jego zdaniem, te nieaktualne wyobrażenia na temat kobiet i mężczyzn mogłyby zostać całkowicie zmienione, a nawet odwrócone. Badania potwierdzają, że emocjonalna bliskość i intymność z partnerem są dla kobiety ważniejsze niż osiąganie orgazmu. Dla kobiety grą wstępną jest wszystko, co dzieje się w ciągu 24 godzin przed stosunkiem, a dla mężczyzny &#8211; to 3 minuty poprzedzające stosunek. W badaniu, przeprowadzonym przez Millward Brown MSG/KRC na zlecenie firmy Janssen Cilag na temat życia seksualnego i antykoncepcji, ponad 12% Polek na pytanie: „Czy prowadzi Pani życie seksualne?” &#8211; odpowiedziało: „Nie wiem”. Prawdopodobnie oznacza to w istocie odmowę odpowiedzi; chyba że jest specyficzną formą krytyki partnera.</p>
<p>W koncepcji Strenberga istnieją trzy komponenty miłości: namiętność, intymność i zaangażowanie. W różnych związkach różne jest nasilenie tych komponentów. Namiętność wiąże się z seksualnością. Jest to bardzo gorące odczuwanie drugiego człowieka, są to silne emocje związane z pociągiem seksualnym. Oczywiście mitem jest, że namiętność będzie trwała przez całe życie. Badania wykazują, że jest ona najsilniejsza przez kilka pierwszych lat trwania związku. W późniejszych latach seks zdecydowanie odchodzi na dalszy plan. Drugim ważnym elementem jest intymność. Bez namiętności związek przetrwa, nawet może bardzo dobrze funkcjonować, ale bez intymności chyba już nie. Intymność to bliskość, szczerość, bycie sobą w kontakcie z drugim człowiekiem. Intymność może również zastąpić namiętność. Trzecia sprawa to zaangażowanie. Jest ono bardzo ważne, ale okazuje się, że jeżeli jest TYLKO zaangażowanie, to związek umiera. Jego wyrazem są słowa przysięgi małżeńskiej, to znaczy deklaracja tego, że będziemy ze sobą na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie; obejmuje ono takie sfery życia jak wydawanie pieniędzy, budowanie domu, wychowywanie dzieci. Jeśli nie ma nic ponad to, w związek wdziera się rutyna i nuda. Zaangażowanie jest oczywiście istotne, ale nie tworzy ono „kleju” spajającego związek, którym jest na początku namiętność, a potem intymność. Ważne jest, by te 3 komponenty w związku funkcjonowały, ale namiętność nie jest najważniejsza.</p>
<p>Życie z kimś nie jest już życiem dla kogoś. Dlatego współcześnie nie istnieje jeden określony model idealnego związku, ale pojawiają się wciąż nowe wzory bycia we dwoje. Każda para określa, co jest dla niej możliwe do zaakceptowania, a co nie do przyjęcia, organizuje wspólną przestrzeń, wyznacza obszar chroniony tak, by żyć razem bez zespolenia, zachować tożsamość partnerów, tworząc jednocześnie tożsamość związku. W sumie żaden związek nie jest taki, jak inne. Każdy jest negocjowany jako niepowtarzalna historia dwojga ludzi.</p>
<p><strong>Medialna obsesja na punkcie ciała i seksu </strong></p>
<p>Współczesny świat, określany przez socjologów jako ponowoczesny, jest światem błyszczących, migocących ekranów i powierzchni medialnych, mieniących się wszystkimi kolorami utowarowionych obrazów; środowiskiem społecznym, w którym wszystko jest przejrzyste, jasne i jawne. To jednocześnie świat nadmiaru, przesady i ekscesu, w którym obrazy stają się potężniejsze od samej rzeczywistości, gdzie wszystko jest jedynie kopią czegoś innego i gdzie różnica między przedstawieniem a tym, co przedstawiane, ulega zatarciu, scenę zastępuje obsceniczność.</p>
<p>Dzisiaj już nie prowokacja wobec mieszczańskiego społeczeństwa, ale zwykłe zainteresowanie konsumenckie przesądza o wyborze przez klientów i klientki obrazów seksualności &#8211; czy to pod postacią filmów, reprodukcji aktów seksualnych, manifestacji płciowości, czy wpisywania obrazu seksualności w najbardziej nawet banalne konteksty. Dziś za pomocą seksu artyści załatwiają wiele mniej lub bardziej ważnych spraw. Sztuka zwraca się raczej ku prowokacji seksualnej niż ku erotyzmowi. Jest to batalia o pokazanie kilku dodatkowych centymetrów ciała. Artyści korzystają z motywów seksualnych, które są dla nich bardzo funkcjonalnymi metaforami. Sztuka współczesna prowokuje przez odwołanie się do sfery seksualnej i cielesności. Widz może odczuwać wstyd i zażenowanie, jak w przypadku spektaklu „Sex Addict” wystawianego w Edynburgu, gdzie aktor każdego wieczora znajduje w internecie homoseksualnego partnera na jedną noc, by na deskach teatru następnego wieczora zrelacjonować publiczności swoje przeżycia. Perwersja, wczoraj piętnowana, staje się grą, inscenizacją, która stwarza nowe podejście do seksu. Wydaje się, że to, co wczoraj stanowiło zjawisko marginalne, może dzisiaj bezkarnie zyskać charakter masowy.</p>
<p>Przekonanie, że sztuka nie może być niemoralna, staje się obecnie dyskusyjne. Amerykańska malarka sprzedawała w jednej z londyńskich galerii sztuki swe dzieła wraz z własnym ciałem. Innym, odnotowanym ostatnio w Stanach Zjednoczonych, bezprecedensowym faktem było to, że zakazem wstępu do sali muzealnej, w której zgromadzone zostały najbardziej obsceniczne i pełne przemocy dzieła, objęci zostali nieletni. W ten sposób zniesiona została różnica między tzw. prezentacją kultury a pierwszym z brzegu obscenicznym spektaklem oznaczonym kategorią X. W tym miejscu należy przypomnieć, że słowo „obsceniczny” pochodzi od łacińskiego terminu „obscenus” oznaczającego złą wróżbę &#8211; zapowiedź budzącej lęk przyszłości.</p>
<p>Ciało było i jest przedmiotem licznych fantazji i tabu. W pierwszych wspólnotach części ciała, a zwłaszcza narządy płciowe, nie były własnością intymną. Stanowiły jawny zasób znaków, mogły podlegać demonstrowaniu. Jednak już w języku biblijnym „odsłanianie czyjejś nagości” stało się synonimem nieuporządkowanych kontaktów seksualnych. Oglądanie nagości drugiego uważano za czyn hańbiący, godny potępienia.</p>
<p>Ciało jest niewątpliwie produktem społecznym, a tym samym przedmiotem społecznej kontroli. Podobnie jak seksualność, jest ono dziś elementem kultury konsumpcji i symbolicznym wyznacznikiem tożsamości. Ciało to najpiękniejszy, wszechobecny przedmiot konsumpcji, a zarazem przedmiot zbawienia. Zajęło ono, i to dosłownie, miejsce duszy w jej roli moralnej i ideologicznej. Pielęgnacja ludzkiego ciała wyraża również pragnienie nieśmiertelności. Na określenie tego zjawiska ukuto termin „beautification”, łącząc angielskie słowa „piękno” i „beatyfikacja”. W tym ujęciu człowiek staje się raczej przedmiotem oceny estetycznej niż moralnej. Nie jest już źródłem odpowiedzialności, ale spodziewanych doznań. Ciało jest fetyszem i kapitałem, który spowija mit przyjemności w sferze reklamy, mody i kultury masowej. Kultura popularna tkwi w pułapce fascynacji seksualnością. Jesteśmy zniewoleni kulturowo przez sam „obraz” seksu, kuszeni przez różnorodne kody płciowe.</p>
<p>Współcześnie dyskurs dotyczący seksualności z powodzeniem podejmują media &#8211; niekwestionowana czwarta władza w społeczeństwie. Cechą nowoczesnej kultury jest komercjalizacja seksualności i powszechna fascynacja seksem. Seksualność generuje przyjemność, przyjemność zaś, a w każdym razie jej obietnica, jest w nowoczesnym świecie dźwignią marketingu dóbr konsumpcyjnych. Wyobraźnia seksualna jest na rynku niemal wszechobecna, jest jak jeden gigantyczny chwyt reklamowy. Można powiedzieć, że skomercjalizowana seksualność służy odwracaniu uwagi społeczeństwa masowego od jego prawdziwych potrzeb, jakiekolwiek by one były.</p>
<p><strong>Społeczna sztuka obnażania </strong></p>
<p>Cywilizacja europejska przywiązuje obecnie wielką wagę do postrzegania wzrokowego, kosztem innych zmysłów. Fascynacja seksem jest fenomenem psychologicznym i w dużym stopniu kulturowym. Medialny obraz seksu zamknięto w nawiasie nierzeczywistego, rządzącego się własnym kodeksem spektaklu, w ramach którego nie pozostał już ani milimetr niezagospodarowanej strefy erogennej. Medialne prezentacje nabierają ostentacyjnie seksualnego zabarwienia. Wszechobecny pod najróżniejszymi postaciami seks, albo sugerujące jego obecność erotyczne wyobrażenie ciała, zawładnęły mediami. Cyfrowe technologie komunikacyjne technicznie rozszerzają nasze zmysły, są ich przedłużeniem, umożliwiają postrzeganie oczu, warg, włosów czy piersi i pośladków celebrities w sposób przekraczający nasze zdolności sensoryczne. Ta możliwość, codziennie proponowana w mediach, nie tylko obniża tajemniczość tradycyjnie wiążącą się z tzw. elitami, ale jednocześnie stymuluje naszą chęć dowiedzenia się jeszcze więcej o życiu prywatnym, a właściwie intymnym osób znanych z mediów.</p>
<p>Brian McNair używa określenia „kultura obnażania”, rozumiejąc ją jako medialną dostępność seksu, nagości na pokaz i ekshibicjonizmu. W tym kontekście obnażanie ma znaczenie zarówno dosłowne jak i metaforyczne, obejmując szeroki wachlarz tekstów i przedstawień od pornografii, przez seksualnie nacechowaną sztukę ciała, filmy dokumentalne o striptizerkach oraz telewizyjne wyznania podczas telewizyjnych programów typu talk-show.</p>
<p>Do tej kategorii można również zaliczyć nowe zjawisko, określane przez neologizm „sporno”, określający miejsce, w którym sport spotyka się z pornografią. Obiektem komercyjnej eksploatacji są sportowcy obojga płci, którzy stają się coraz częściej nie twarzą, ale ciałem kampanii reklamowych. W czasie transmisji sportowych, na filmach dokumentalnych czy sesjach reklamowych kamery koncentrują się na szczegółach ich anatomii, wypełniają oni sobą ekran, co nasuwa skojarzenia z bohaterami filmów pornograficznych, w których zbliżenia ciał są równie częste.</p>
<p><strong>Konsumowanie złudzeń w seksualnej przestrzeni społecznej </strong></p>
<p>Erich Fromm w rozprawie „O sztuce miłości” krytykował system kapitalistyczny, który nakłania, w jego opinii, głównie do konsumowania i zabawiania się, zamieniając cały świat w „przedmiot pożądania, wielką pierś”, promując przy okazji postawy hedonistyczne oraz permisywne. Kierowanie uwagi na sprawy seksu pociąga za sobą konkretną zmianę w świecie przeżywanym. Z jednej strony pojawiają się na świecie programy i organizacje walczące o wstrzemięźliwość płciową i promujące abstynencję seksualną wśród młodych ludzi, przy okazji hasło „no sex” obrasta w tak wiele produktów pochodnych, w ile hollywoodzkie produkcje. Z drugiej strony konsumenci złudzeń, kolekcjonując wrażenia w sferze seksualnej, są zdeprawowani masową ich podażą. Współczesna kultura konsumpcyjna, lansując styl życia oparty na szybkim działaniu, podejmowaniu natychmiastowych decyzji oraz łatwych receptach, doświadczenie seksualne sprowadza do serii krótkotrwałych, hedonistycznych wydarzeń. Partnerom seksualnym coraz częściej zależy na używaniu niż na przeżywaniu, poznaniu zmysłowości ciała, a nie ducha, doświadczaniu natychmiastowego spełnienia, a nie budowaniu więzi uczuciowej. Punkt ciężkości w sferze wzajemnych relacji przesuwa się w stronę seksu i cielesnego zaspokojenia. Metafizyka, duchowość, tajemnica zostają boleśnie strywializowane.</p>
<p>Perwersja, wczoraj piętnowana, staje się grą, inscenizacją, która stwarza nowe kalki kulturowe. Tym kodem posługują się marki handlowe, jeszcze wczoraj czytelne dla bardzo wąskiego kręgu wtajemniczonych, a dziś powszechnie znane. Sadomasochizm, fetyszyzm, przemoc są wykorzystywane jako znaki rozpoznawcze, ułatwiające sprzedaż określonego produktu. Tego typu komunikaty przenikają coraz częściej wyobraźnię seksualną odbiorców konsumujących obrazy. Seks w naszej świadomości staje się wirtualny, a przez to abstrakcyjny i na swój sposób odzmysłowiony.</p>
<p>Już starożytni Grecy używali słowa „seksus”, ale było ono inaczej rozumiane niż dzisiaj, łączyło się ono z zupełnie innymi skojarzeniami. W starożytności posługiwano się również słowem „eros”, jednakże Grecy nie rozumieli go tak wąsko jak my dzisiaj, czyli jako pociąg seksualny, płciowy. Dla nich eros to była raczej namiętność, radość, szaleństwo. Mało tego, św. Augustyn nazywał eros siłą, która prowadzi do Boga. Ze sferą seksualną związane było również słowo „pieta”, czyli coś, co oznacza czułość, delikatność, czy też „studium”, a więc chęć służenia, poświęcenia się osobie kochanej. Było słowo „affectio”, czyli coś, co łączy się z pewną spontanicznością w kwestii uczuć. Również słowo „dilectio” &#8211; tj. wybór &#8211; odgrywało ważną rolę: przecież miłość, a zarazem seks jest pewnym wyborem podejmowanym przez dwoje ludzi. Dla starożytnych Greków jedzenie i dieta były dużo ważniejsze niż seks. Wiązali oni przyjemność z indywidualną wolnością sprawowania kontroli nad sobą w uregulowanych stosunkach z innymi. Bez pracy nad sobą &#8211; która prowadzi do zwiększenia samokontroli &#8211; dostęp do przyjemności i prawdy staje się bardzo ograniczony. Niebezpieczeństwo kryje się bowiem w sposobie życia, w którym dominuje troska o siebie i nieumiarkowanie, a nie dewiacja; problemem nie jest seks pozamałżeński, lecz nadmiar seksu małżeńskiego.</p>
<p><strong>MARIOLA BIEŃKO</strong>, dr socjologii w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się problematyką socjologii małżeństwa i rodziny oraz wychowania seksualnego, a także społecznymi zagadnieniami seksualności człowieka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2008/12/07/niedyskretny-urok-ciala-i-seksu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
