Nov25
“Nie jestem jakimś «naukowcem». Chciałbym w tej pracy być także człowiekiem, chrześcijaninem i – na ile to możliwe – kapłanem Kościoła. Być może teolog tak naprawdę nie może chcieć być niczym więcej. W każdym razie nauka teologiczna jako taka zawsze pozostawała mi obojętna”. Słowa te wypowiedział jeden z najwybitniejszych teologów XX wieku, niemiecki jezuita, Karl Rahner. Nie są one przejawem tzw. fałszywej skromności, ale wskazują na istotne elementy sposobu uprawiania teologii przez Rahnera. Po pierwsze był on świadom, że w obliczu ogromu wciąż rozwijającej się problematyki filozoficzno-teologicznej pojedynczy teolog skazany jest na bycie – jak sam mówił – dyletantem. Po drugie, Rahnera teologia interesowała rzeczywiście o tyle, o ile była jednym ze sposobów pomagania konkretnemu człowiekowi: „Jeżeli studiowałem jakiś temat – stwierdził w rozmowie z Vittorio Messori – czyniłem to z powodu mojej działalności duszpasterskiej, moich kontaktów z ludźmi, ponieważ zdawałem sobie sprawę z tego, iż ten temat stanowił problem; że komuś można by pomóc przez zbadanie go”.
Duszpasterska perspektywa teologicznego namysłu niemieckiego teologa sprawiła, że tematyka, jaką zajmował się w swoich publikacjach, jest nadzwyczaj różnorodna i obszerna; przy czym owa perspektywa w niczym nie umniejszyła spekulatywnej głębi rahnerowskiej refleksji. Wręcz przeciwnie, dzieła Rahnera uważane są za dość zawiłe i niełatwe do zrozumienia. Kiedy dochodziły do niego krytyczne uwagi jego studentów, zastanawiał się: „Mógłbym uprościć wykład, jeśli miałbym więcej czasu, by tłumaczyć przez kwadrans każde zdanie, jakie wypowiadam. Ale nie mam czasu, bo przecież nie mogę prowadzić wykładu na ten sam temat przez dziesięć semestrów. Co robić?”.
czytaj dalej »
Oct30
W Biblii nie znajdujemy słowa „czyściec”. Ale znajdziemy fragmenty, które wskazują na rzeczywistość określaną dziś tym słowem. W Drugiej Księdze Machabejskiej, napisanej w II w. przed Chrystusem, Juda każe modlić się za poległych żołnierzy, którzy dopuścili się grzechu. Natchniony autor Księgi daje taki komentarz do postawy Judy: „Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym”. Logiczną konsekwencją tej biblijnej myśli jest, że owi żołnierzy nie znaleźli się po śmierci ani w wiecznym piekle, ani w wiecznym niebie. Musieli być w stanie przejściowym, w którym modlitwa za nich miała sens. Taki właśnie stan nazywamy czyśćcem. A zatem można powiedzieć, że już w Starym Testamencie znajdujemy przeczucie czyśćca.
W Nowym Testamencie natomiast, w Pierwszym Liście do Koryntian Paweł Apostoł stwierdza: „Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień”. Ogień, o którym mowa, jest – jak to Kościół interpretuje – metaforą czyśćca. Nie jest to ogień wieczny, ale ogień oczyszczający, prowadzący do życia.
czytaj dalej »
Oct25
W II rozdziale swej książki rozmowy z Benedyktem XVI, redaktor Seewald zauważa, że pontyfikat obecnego papieża „rozpoczął się falą zachwytów” i sukcesów. „Nie ustaje przychylność dla papieża” – pisał „Der Spiegel”. Odnotowywano m.in., że w pierwszym roku urzędowania Benedykt XVI zgromadził na Placu św. Piotra blisko 4 miliony ludzi, czyli dwa razy tyle, co Jan Paweł II w analogicznym okresie. Zmiana pontyfikatu odbyła się w sposób płynny, co przecież wcale nie było oczywiste po takim „charyzmatycznym olbrzymie” jak Karol Wojtyła.
Benedykt XVI przyznaje, że tak było i wyjaśnia: „Pomógł powszechnie znany fakt, że Jan Paweł II darzył mnie sympatią, że istniało pomiędzy nami głębokie porozumienie. A także to, że ja traktuję siebie jako jego dłużnika, który próbuje swoją skromną postawą kontynuować to, co czynił wielki Jan Paweł II”. Warto tę więź obecnego papieża z błogosławionym Janem Pawłem sobie uświadomić, aby nie czynić niemądrych porównań między nimi, które by ich w jakiś sposób przeciwstawiały. Jest oczywiste, że mieli inne charaktery, historie życiowe, doświadczenia, ale ci dwaj mężowie Boży tworzyli zgrany tandem, bardzo podobnie rozumieli Kościół, w tym Sobór Watykański II. Tylko ten, kto nie zna dokumentów Soboru, a w głowie ma jedynie tyleż mglistą, co fałszywą ideę mitycznego ducha Soboru, może twierdzić, że Benedykt XVI jest mniej soborowy niż Jan Paweł II.
czytaj dalej »
Oct20
Wywiad-ksiażka Petera Seewalda z Benedyktem XVI „Światłość świata” nie jest owocem, jak to bywa przy papieskich tekstach, pracy wielu ludzi, którzy pomagają papieżowi w sprawowaniu jego urzędu, w tym misji nauczania. Ta książka to owoc bezpośredniej rozmowy dziennikarza z Ojcem świętym. Benedykt XVI poświęcał Peterowi Seewaldowi codziennie jedną godzinę, od poniedziałku do piątku, podczas swoich wakacji w ostatnim tygodniu lipca 2010 roku w rezydencji w Castel Gandolfo. A zatem książka, która w polskim wydaniu liczy sobie 200 stron, powstała podczas 6 godzin rozmowy. Potem dziennikarz tę bezpośrednią rozmowę opracował, a Benedykt XVI ją autoryzował, wprowadzając jedynie drobne korekty. Seewald pytany o wrażenia z czasu swych rozmów z Papieżem stwierdził: „gdy się go tak słucha i siedzi obok niego, czuje się nie tylko precyzję jego myślenia i nadzieję, która pochodzi z wiary, ale też w specyficzny sposób dostrzega się widzialny blask światłości świata, oblicza Jezusa Chrystusa, który chce spotkać każdego człowieka i nie wyklucza nikogo”.
Wywiad z Benedyktem XVI „Światłość świata”, to analiza sytuacji Kościoła we współczesnym świecie, ale także apel do Kościoła i świata, do każdego z osobna, by podjąć namysł, nawrócenie, by przywrócić Bogu centralne miejsce w naszym życiu. Sądzę, że każdy, kto dziś chce rozmawiać o Kościele i świecie, powinien te książkę przeczytać. A potem do niej wracać. Nie jest ona oczywiście oficjalnym głosem Biskupa Rzymu. Ale jest głosem człowieka, który jest Papieżem, wybitnym teologiem, wieloletnim, najbliższym współpracownikiem Jana Pawła II jako prefekt Kongregacji Wiary. Jest głosem, w który warto się wsłuchać.
czytaj dalej »
Sep14
Od pewnego czasu czytelnicy Bloga Powszechnego mogą zauważyć w prawej kolumnie naszej strony odnośnik do magazynu katolickiego “List”. To czasopismo wydawane w Krakowie, bardzo prężne, dbające o solidną formację swoich odbiorców. Pismo prezentuje styl edukacyjny i popularyzatorski, każdy jego numer ma charakter tematyczny, stanowi kompendium o wybranym zagadnieniu wiary albo szeroko pojętej kultury. W pracach nad numerem biorą udział duszpasterze, naukowcy, publicyści, ludzie zaangażowani społecznie. Gwarantuje to zróżnicowanie perspektyw w ujmowaniu danego problemu, począwszy od spojrzeń poważnych, systemowych, “oficjalnych”, po spojrzenia “od kuchni”. Pismo posługuje się szeregiem kryteriów, bywa bardzo kościelne, bywa psychologiczne, bywa poradnikowe. Na pewno jest otwarte i pomysłowe.
My szczerze polecamy lekturę “Listu”, a “List” poleca Blog Powszechny. Na stronie http://www.list.media.pl/ umieszczono piękne logo naszego Bloga. Mamy nadzieję, że Listowa rekomendacja przyczyni się do rozwoju Bloga Powszechnego i pomoże mu znaleźć nowych czytelników.
Na koniec informujemy, że chętnie nawiążemy kontakt z innymi katolickimi platformami opiniotwórczymi. Będzie nam miło wymienić się odnośnikami, a może i tekstami. Zapraszamy do współpracy.
Apr23
Święta Paschalne zmieniają ostatecznie bieg historii świata oraz otwierają ludzkie życie na nieskończoność. Otwierają się przed nami bramy wieczności. W tej perspektywie głębokiego sensu nabiera nasza codzienna praca, zmaganie z przeciwnościami, a nawet cierpienie oraz śmierć. Obyśmy nieśli światło poranka wielkanocnego wszędzie tak, gdzie zalegają ciemności.
Dec11
Wraz z życzeniami na Boże Narodzenie, Stowarzyszenie Komunikacji Społecznej SIGNIS-POLSKA skierowało apel do ludzi mediów. Oto jego treść:
Orędzie Bożego Narodzenia przynosi nam prawdę o sprawach najważniejszych dla człowieka. W perspektywie Świąt apelujemy do wszystkich dziennikarzy o szacunek dla prawdy w codziennym przekazie informacyjnym oraz o otwartość na dobre wiadomości. Oby pozwalały one naszym odbiorcom lepiej rozumieć otaczający świat i pomagały odróżnić dobro od zła. Apelujemy do ludzi mediów o rozpoczęcie dyskusji o najważniejszych sprawach dla Polski. Tego naprawdę brakuje.
Krótki komentarz do tego oświadczenia: rzeczywiście daje się zauważyć w ostatnim czasie nadmierną koncentrację mediów na ciągłym komentowaniu oraz ocenianiu wypowiedzi i zachowań polityków, często przez nich samych, z czego kompletnie nic nie wynika poza ogólnym chaosem oraz maglem. Nagłaśniane są najbardziej dziwaczne i ekscentryczne wystąpienia ludzi, którzy zajmują czas i uwagę opinii publicznej zupełnie nieistotnymi tematami z punktu widzenia przyszłości kraju i jego obywateli. Najwyższy czas poważnie przemyśleć to nastawienie mediów, ponieważ przestają one rzetelnie pełnić swoją funkcję informacyjną, a zaczynają tworzyć widowisko, w którym nie mówi się o sprawach ważnych, mających wpływ na codzienne życie, a bardziej przyciąga się uwagę oraz kieruje się nastrojami, zgodnie z przyjętą opcją nadawcy lub samego dziennikarza.
Oct2
Jeżdżąc po mieście i spotykając skromnie wyglądające budki w stylu kiosków z gazetami z napisem “dopalacze” dziwiłem się jak to możliwe, żeby coś takiego mogło być legalnie dostępne i sprzedawane. Zawsze uważałem, że jest to eufemistyczna nazwa, za którą kryją się po prostu narkotyki. Różnica jest tylko w dostępności. Od wielu lat walczy się z mafiami narkotykowymi, zatrudnia się agencje ochrony, żeby chroniły szkoły przed dilerami, a gdzieś w pobliżu stoi spokojnie sklepik z dopalaczami. Może dziwić ten brak spójności w trosce o zdrowie i życie młodych pokoleń. Okazuje się, że branża handlowa od rozmaitych używek zawsze wyprzedza stanowienie praw chroniących ludzi. Potrafią być sprytniejsi od urzędników chroniących zdrowie obywateli. Trudno jest nadążyć z analizowaniem składników rozmaitych odlotowych mikstur i ich klasyfikowaniem pod kątem szkodliwości. Ludzie szukający zarobku nie przebierają w środkach, pozostali nie działają z taką determinacją i uporem. Szkoda, że światełko alarmowe zapala się dopiero wtedy, gdy zatruje się kilka osób. Dopalacze nie są oczywiście jedynym przykładem na substancje lub działania przeciwne zdrowiu człowieka. Zdaję sobie sprawę, że sięgnięcie po taką czy inną używkę zależy ostatecznie od każdego indywidualnie. Ale legalna i powszechna dostępność szkodliwych substancji może świadczyć o tym, że nie zależy nam na zdrowiu ludzi i jest nam obojętne czy sobie szkodzą czy nie. Dlatego pójście po całości w eliminowaniu podobnych zjawisk wydaje mi się rozsądne. Nie może być tak, że niektórzy zarabiają pieniądze kosztem niszczenia zdrowia lub wpędzania w uzależnienia. Stop dopalaczom to krok we właściwą stronę. Oby tylko nie zabrakło konsekwencji.
Aug15
Mija powoli 15 sierpnia, Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zwraca ona uwagę na jej pełny udział w Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. W Niej, najdoskonalszym owocu ziemi możemy kontemplować to, kim sami się staniemy. Cóż może być wspanialszego dla człowieka od tego orędzia nadziei i pociechy. Dzisiaj przekazy i informacje o znaczeniu tego święta zostały przesłonięte kolejną dawką sporu o krzyż, nie jako symbolu wiary niosącego w sobie miłość i poświęcenie, ale bardziej jako narzędzia walki z przeciwnikiem politycznym. Czy nie zabrnęliśmy już do takiego punktu, w którym nie widać końca konfliktu, a każde zabranie głosu przez którąś ze stron jest interpretowane jako kolejny przejaw niechęci, wrogości i próby wyprowadzenia w pole? Na nic nie zdadzą już apele różnych autorytetów duchowych, pokrzykiwania polityków i połajanki medialnych kreatorów rzeczywistości. Pozostaje chyba powołanie zespołu mediatorów, który spróbuje rozsupłać ten zaplątany węzeł, bo chcąc nie chcąc urządzimy sobie niezły Hyde Park w Warszawie. Nie mam nic przeciwko otwartej debacie w centrum miasta różnych grup społecznych i ścieraniu się odmiennych poglądów. To jest potrzebne. Ale znaczenie krzyża zostało już kiedyś określone dzięki Temu i przez Tego, który oddał na nim życie za zbawienie świata. Warto o tym pamiętać w zażartych dyskusjach, nie wolnych przecież od agresji, niechęci, wzajemnych oskarżeń i inwektyw.
Upały szkodzą 3
Autor: Krzysztof Ołdakowski SJ
Jul21
Po przeczytaniu jednego z ostatnich wpisów na blogu dowiedziałem się, że mój język bywa czasami zbyt gładki, co utrudnia polemikę z moimi wypowiedziami. Postanowiłem wziąć sobie do serca tę słuszną uwagę i popracować nad sobą. Może efekty nie będą widoczne od razu, ale intencje mam szczere. Spróbuję odnieść się do atmosfery, jaka ogarnęła naszym życiem publicznym w ostatnich tygodniach, szczególnie po wyborach prezydenckich. Nie wiem, w jakim stopniu to wszystko jest powrotem “starego” stylu konfrontacji głównych sił politycznych, a w jakim wywoływaniem sztucznych konfliktów na bazie stosunku do krzyża ustawionego przed pałacem prezydenckim. A może po prostu w sezonie “ogórkowym” trzeba wrzucić temat, żeby było o czym pisać i dyskutować. To chyba znaczyłoby, że niektórym mocno zaszkodził upał i przydałoby się, żeby ostudzili głowy w morskiej kąpieli. Zacznę do krzyża, który dla chrześcijanina jest znakiem miłości i zbawienia, w tym również przebaczenia i pojednania. Używanie krzyża jako narzędzia walki z przeciwnikami politycznymi jest świadectwem instrumentalnego traktowania tego świętego znaku. Szacunek wobec niego okazujemy nie tylko dążąc do postawienia go fizycznie w symbolicznym miejscu, ale przede wszystkim poprzez szacunek dla wartości, które on w sobie zawiera m.in. wielkoduszność, służba i oddanie innym. Krzyż to nie tylko dwie skrzyżowane belki, to przede wszystkim uczucia i myśli z nich wypływające. Chciałbym jeszcze jedno słowo powiedzieć o czci dla zmarłych. Jest wiele sposobów na godne pożegnanie ofiar katastrof i wypadków oraz utrwalenie ich pamięci. Niektóre z nich wziązane są z bezpośrednim okresem żałoby. W tym zakresie polskie władze i społeczeństwo zachowały się po 10 kwietnia bardzo godnie. Nie można jednak po odpływie pierwotnego smutku i żalu odgrzewać pamięci o ofiarach, po to, aby rozgrywać swoje akcje przeciwko przeciwnikom politycznym. To jest prawdziwym brakiem szacunku dla zmarłych. Nie raz w historii okazywało się, żę bezwzględna walka o władzę i wpływy odwracała popracie polityczne wyborców i kierowała ich preferencje w inną stronę. Tak całkiem niedługo może się stać. I wtedy po raz kolejny ktoś komuś zaśpiewa: miałeś albo mogłeś mieć…. złoty róg i to nie jeden. Nie narzekajmy jednak ponad miarę. Cieszmy się z rozsądnych decyzji. Dzięki nim krzyż tak naprawdę ocaleje.