<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny &#187; Społeczeństwo</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/category/spoleczenstwo/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 19 Aug 2010 09:49:24 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Krzyż. Chętnie tam wracam i obserwuję</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/08/15/krzyz-chetnie-tam-wracam-i-obserwuje</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/08/15/krzyz-chetnie-tam-wracam-i-obserwuje#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Aug 2010 18:16:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1325</guid>
		<description><![CDATA[17:30, Warszawa, Pałac Prezydencki.
Fragment Krakowskiego Przedmieścia – od strony Pałacu, wraz z jezdnią – jest odgrodzony barierkami, przy których stoi kilku mundurowych. Przechodzić można jedynie chodnikiem po drugiej stronie ulicy. Tam też gromadzą się tzw. obrońcy krzyża (krzyż stoi teraz samotnie). Mobilizują się, przygotowują do czegoś, co ma się zacząć o 18.
Ktoś odmawia różaniec. Niektórzy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>17:30, Warszawa, Pałac Prezydencki.</p>
<p>Fragment Krakowskiego Przedmieścia – od strony Pałacu, wraz z jezdnią – jest odgrodzony barierkami, przy których stoi kilku mundurowych. Przechodzić można jedynie chodnikiem po drugiej stronie ulicy. Tam też gromadzą się tzw. obrońcy krzyża (krzyż stoi teraz samotnie). Mobilizują się, przygotowują do czegoś, co ma się zacząć o 18.</p>
<p>Ktoś odmawia różaniec. Niektórzy czują się jak konspiratorzy. Trzech mężczyzn zasłania jednego, który na barierce nakleja dużą naklejkę: białą, z krzyżem na środku i napisem „Wytrwamy” &#8211; lekko stylizowanym na logo telewizji o. Rydzyka. Zbierają się chmury. Grzmi. Jedna kobieta mówi, że zaraz Bóg pokaże tych, którzy nie umieją uczcić krzyża.</p>
<p>Tłum obserwuje znany historyk. – To straszne – żachnie się.</p>
<p>Kobiety rozmawiają o policjantach. – Jak oni się zachowują! Wczoraj jeden stał i tylko nabijał się z dziecka za barierką!<br />
– Może jeden tak, ale proszę zobaczyć, że nic nie robią, jest spokojnie.</p>
<p>Być może niektórzy woleliby, żeby „coś” się działo, żeby można było stawić opór. Kiedy przechodzą dwaj policjanci, kilku mężczyzn staje przed naklejką, by ją zasłonić. Tak jakby była zagrożona. Ale nikomu ona nie przeszkadza. Ci, którzy właśnie przychodzą, nawet nie zwracają na nią uwagi. To młodzi ludzie, którzy zamierzają znów robić sobie z tzw. obrońców jaja. Niosą transparent z napisem: „Przenieść Pałac, zasłania krzyż”.</p>
<p>Zbliża się 18, grzmi coraz częściej. Przy barierce grupka obrońców i grupka ich przeciwników. Obrońcy puszczają głośno nagranie, w którym narrator opowiada o ateizacji Polski. Mówi o budowaniu wspólnej Europy, która nie chce odwoływać się do religii. Bo religii jest wiele. Lepszy ateizm, bo jeden – więc może być wspólny. Niebo już czarne, zaczyna padać.</p>
<p>– Niebo płacze – słyszę od obrońców. Oni jeszcze wytrwale słuchają o masonach europejskich, którzy pod rękę z katolewicą, ateizują Polskę. Przeciwnicy krzyża, tak jak i cały tłumek wokół, zawijają się i szukają dachu. Grupa ludzi chowa się w arkadach budynku obok. Jest muzyka, wesoło. W końcu dołączają obrońcy. Nie wytrzymali.</p>
<p>Chodzę tam regularnie, bo nigdy nie widziałem czegoś takiego. Takiej dyskusji ulicznej, w którą angażują się tysiące ludzi; takiego wzmożenia katolicko-narodowego jak obrońców i takiej chęci odreagowania, jaką mają młodzi przeciwnicy krzyża. Autorytet państwa na tym nie traci. Choć przy nieudanej próbie przeniesienia krzyża tak to wyglądało. Traci niewątpliwie Kościół, bo od początku nie wie, co robić. Dla mnie to wszystko jest więcej niż atrakcją lata w mieście. <a href="http://wyborcza.pl/1,94898,8241406,To__co_sie_dzieje_pod_krzyzem_to_swieto_demokracji.html" target="_blank">Napisałem już</a>, że uważam to za święto demokracji. Może trochę na wyrost, ale jednak. Takiej demonstracji jeszcze nie było. Chętnie tam wracam i obserwuję.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/08/15/krzyz-chetnie-tam-wracam-i-obserwuje/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Molestowania przez księży nie zamiatać pod dywan</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/07/21/molestowania-przez-ksiezy-nie-zamiatac-pod-dywan</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/07/21/molestowania-przez-ksiezy-nie-zamiatac-pod-dywan#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 15:51:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1315</guid>
		<description><![CDATA[Cieszy mnie, że Benedykt XVI w czasie mszy na zakończenie Roku Kapłańskiego przeprosił za pedofilię i wykorzystywanie seksualne przez księży. Chciałbym, by w Polsce skończyła się praktyka zamiatania sprawy pod dywan.
I nie dziwię się krytykom Kościoła, którzy obwiniają całą jego instytucję
 
***
„Opiekun ministrantów uchodził za fajnego. Organizował dla chłopaków mecze i wycieczki. Wiedział, że wielu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cieszy mnie, że Benedykt XVI w czasie mszy na zakończenie Roku Kapłańskiego przeprosił za pedofilię i wykorzystywanie seksualne przez księży. Chciałbym, by w Polsce skończyła się praktyka zamiatania sprawy pod dywan.</p>
<p>I nie dziwię się krytykom Kościoła, którzy obwiniają całą jego instytucję</p>
<p><strong> </strong><span id="more-1315"></span></p>
<p>***</p>
<p>„Opiekun ministrantów uchodził za fajnego. Organizował dla chłopaków mecze i wycieczki. Wiedział, że wielu przyszło do ministrantury, bo przymusili ich rodzice; chciał im to wynagrodzić. Paweł Śliwa, dziś 23-letni student politologii, kończył wtedy podstawówkę. &#8211; W końcu doszło do tego, że ksiądz ciut za bardzo się w tych relacjach rozluźnił &#8211; wspomina.</p>
<p>Poszli do niego z dwoma kolegami na plebanię. Ksiądz spytał, czy nie podrzuciliby mu paru filmów pornograficznych, bo on niestety nie ma. Chłopaków to bawiło. &#8211; Nagle się okazało, że ksiądz też jest facetem &#8211; uśmiecha się Paweł. Filmów porno nie mieli, ale zaproponowali księdzu kreskówkę z Beavisem i Buttheadem. Oburzył się, powiedział, że to atak na Kościół.</p>
<p>Innym razem zwrócił uwagę na jednego z kolegów Pawła: Widzę, Marcinku, że ci już włoski na łydkach rosną. Wzięli nogi za pas. Media nagłaśniały akurat skandale pedofilskie w USA, więc wiedzieli, co się może święcić. Paweł przestał chodzić do kościoła parafialnego.</p>
<p>Po jakimś czasie zadzwonił telefon. Była godzina 22. &#8211; Odebrał brat, powiedział: Ksiądz do ciebie. &#8211; Było mu żal, że się wypisałem z ministrantów &#8211; mówi Paweł. Czuł się winny. Po paru minutach rozmowy się wyluzował i spytał: A bawiłeś się już dzisiaj ze sobą?</p>
<p>Rzucił słuchawką. Ale został w Kościele”.</p>
<p>Znam dalszy ciąg tej opisanej przez „Tygodnik Powszechny” historii (Maciej Müller, „Święty Kościół grzesznych ludzi”, TP, 2007.11.07). Oraz &#8211; inne jej wątki. Z Pawłem chodziliśmy razem do podstawówki. Przechodziłem akurat trudny okres. Miałem 15 lat. Umarł mój ojciec. Któregoś razu, gdy z chłopakami siedzimy na ławeczce, widzimy, że przez osiedlowy park idzie w naszym kierunku ksiądz; ten sam. Przysiadł się. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy. Zakolegowaliśmy się.</p>
<p>Z jednym kolegą zaczęliśmy odwiedzać księdza na plebani. Jeździliśmy &#8211; tym razem ksiądz i ja &#8211; do wypożyczalni wideo. Było wesoło, dawał potrzymać kierownicę. Był u mnie w domu, ale nie spodobał się mamie. Jednak pomagał nam. Po śmierci taty zorganizował kameralną mszę w kaplicy.</p>
<p>W pewnym momencie poczułem, że coś jest nie tak. Dziwna przyjacielskość, przymilanie się, częste nawiązywanie kontaktu fizycznego &#8211; niby serdeczne uściski dłoni, chwytanie za ramiona; niby zwykłe, ale niezwykłe. Powiedziałem mu: czasami zachowuje się ksiądz jak pedał.</p>
<p>Postawiłem sprawę jasno, więc pewnie dlatego nie odbierałem takich telefonów jak Paweł. Nasz kontakt z księdzem się rozluźniał. Potem dowiedziałem się, że księdza przeniesiono do innej parafii. A potem dowiedziałem się, dlaczego.</p>
<p>Piszę o tym po wielu doniesieniach z Watykanu o tym, jak papież stara się zaradzić problemowi pedofilii w Kościele. Kibicuję mu. U nas księża mają ogromny autorytet. Uczą w szkołach, a większość społeczeństwa określa się jako katolicy, ceni tradycję itd. Przy braku kontroli, gdy ksiądz o nieuporządkowanym życiu emocjonalnym albo chory pedofil znajdzie odpowiednie dziecko, może wyrządzić straszną krzywdę. I raczej nic się o tym głośno nie mówi.</p>
<p>Cieszy mnie, że Benedykt XVI w czasie mszy na zakończenie Roku Kapłańskiego przeprosił za pedofilię i wykorzystywanie seksualne przez księży. 11 czerwca mówił: &#8211; Tak się stało, że właśnie w tym roku radości z sakramentu kapłaństwa, wyszły na światło dzienne grzechy kapłanów &#8211; przede wszystkim nadużycia wobec najmłodszych, w których kapłaństwo jako troska Boga o człowieka obrócona została w swoje przeciwieństwo. My także prosimy nieustannie o przebaczenie Boga i dotknięte osoby, zamierzając obiecać, że chcemy uczynić wszystko co można, żeby nadużycie to już nigdy nie wydarzyło się; obiecać, że w przyjmowaniu do posługi kapłańskiej i w kształceniu podczas przygotowania do niej zrobimy wszystko, by ocenić autentyczność powołania.</p>
<p>Chciałbym, by skończyła się praktyka zamiatania sprawy pod dywan. Jak z czystym sumieniem przełożony może przenosić księdza, który molestuje seksualnie dzieci, z jednej parafii do innej? Przecież wtedy staje się współodpowiedzialny &#8211; tuszuje jedne incydenty i zdaje sobie sprawę, że gdzie indziej dojdzie do kolejnych.</p>
<p>I jak nie obwiniać wówczas całego Kościoła?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/07/21/molestowania-przez-ksiezy-nie-zamiatac-pod-dywan/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieporozumienie</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/07/11/nieporozumienie</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/07/11/nieporozumienie#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Jul 2010 06:29:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>
		<category><![CDATA[Socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[Spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1308</guid>
		<description><![CDATA[Siedzę sobie w Paryżu. Patrzę na Łuk Triumfalny, obserwuję kolorowy tłum i myślę o tym, jaki piękny jest świat, w którym kobiety ze wzajemnością kochają mężczyzn a mężczyżni ze wzajemnością kochają kobiety i cieszą się tym, że się pięknie różnią. To dzięki ich miłości rodzą się kochane przez nich dzieci. I to na paryskich ulicach przyciąga [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzę sobie w Paryżu. Patrzę na Łuk Triumfalny, obserwuję kolorowy tłum i myślę o tym, jaki piękny jest świat, w którym kobiety ze wzajemnością kochają mężczyzn a mężczyżni ze wzajemnością kochają kobiety i cieszą się tym, że się pięknie różnią. To dzięki ich miłości rodzą się kochane przez nich dzieci. I to na paryskich ulicach przyciąga moją uwagę: dzieci otoczone opieką wpatrzonych w nie dorosłych.<br />
 I tak leniwie snując rozmyślania nad miłością, myślę jak zachwycająco różnorodne są jej postaci. Na przykład istnieje miłość do rodziców albo do przyjaciółki z młodości albo do jej córki. Te inne miłości są czasami nawet ważniesze niż miłość kobiety i meżczyzny, a często bardzo wzniosłe, ale tamta jest wyjatkowa, bo tylko w jej wyniku rodzą się dzieci.<br />
To tak na marginesie warszawskiej parady równości i imprez towarzyszących. Bo tak w ogóle, to przecież dobrze, że ludzie się kochają i nic mi do tego, kto kogo i za co. Natomiast robi mi się nieświeżo, jeśli wmawia mi się, że jestem homofobem, jeśli twierdzę to co napisałam powyżej. Przecież stwierdzam tylko oczywiste fakty, a muszę się z nich tlumaczyć jakby były moim złośliwym wymysłem.</p>
<p>Chodzi mi tylko o to, żeby jedno od drugiego odróżniać po prostu dlatego, że jest różne i że nie da się zaprzeczać Rzeczywistości bez popadania w absurd. Nie rozumiem, do czego i komu ten absurd jest potrzebny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/07/11/nieporozumienie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chrześcijanin wobec pojednania polsko-rosyjskiego</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/30/chrzescijanin-wobec-pojednania-polsko-rosyjskiego</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/30/chrzescijanin-wobec-pojednania-polsko-rosyjskiego#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Apr 2010 23:44:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Poznański SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1278</guid>
		<description><![CDATA[Postromantyczna historiozofia wydaje się czasem zastępować treść chrześcijańskiego przesłania, albo, co gorsza, jest z nim identyfikowana. Tymczasem chrześcijanin winien być człowiekiem pojednania
Tragedia smoleńska zapewne będzie miała wiele różnych reperkusji w świadomości Polaków. Jedną z nich jest refleksja nad stosunkiem do Rosjan. Wielu komentatorów w dniach żałoby narodowej zwracało uwagę na to, że Polacy odkrywają Rosjan [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Postromantyczna historiozofia wydaje się czasem zastępować treść chrześcijańskiego przesłania, albo, co gorsza, jest z nim identyfikowana. Tymczasem chrześcijanin winien być człowiekiem pojednania</strong></p>
<p>Tragedia smoleńska zapewne będzie miała wiele różnych reperkusji w świadomości Polaków. Jedną z nich jest refleksja nad stosunkiem do Rosjan. Wielu komentatorów w dniach żałoby narodowej zwracało uwagę na to, że Polacy odkrywają Rosjan na nowo, odkrywają ich twarz, której wcześniej nie znali, twarz ludzi współczujących i bliskich Polakom. W szczególny sposób odnosiło się to do postawy władz rosyjskich, choć trzeba powiedzieć, odkrywaliśmy na nowo także i zwykłych Rosjan. Dla wielu jest to nowe odkrycie, z którym zapewne czuje się nieswojo. Nie wiedzą, co z tym zrobić, jak to przełożyć na konkretne zachowania. Rosjanie często byli przedstawiani w stereotypach społecznych jako wrogowie Polaków. Od czasów rozbiorów często rozumieliśmy siebie jako prześladowane ofiary, natomiast Rosjan jako prześladowców i katów. Negatywny stereotyp Rosji i Rosjan zakodował się głęboko w świadomości narodowej i niektórych wpływowych wersjach patriotyzmu. Całą ambiwalencje stosunku do Rosji widać jak na dłoni w ostatnich tygodniach, wypełnionych domysłami na temat przyczyn katastrofy.</p>
<p><span id="more-1278"></span></p>
<p>Ten nowy obraz Rosjanina i Rosji niepokoi niektórych katolików, zwłaszcza tych, którzy swój patriotyzm mocno związali z pewnymi schematami, ukształtowanymi i uzasadnianymi przez wątpliwą postromantyczną historiozofię. Czasem można mieć wrażenie, że właśnie ta historiozofia wydaje się zastępować treść chrześcijańskiego przesłania, albo, co gorsza, jest identyfikowana z chrześcijańskim przesłaniem. W niektórych katolickich mediach pojawiają się materiały niemożliwe do pogodzenia z przesłaniem Ewangelii, a odnoszące się właśnie do pojednania polsko-rosyjskiego. Insynuacje, domysły, pomówienia, dowolne i arbitralne skojarzenia z pewnością nie służą sprawie pojednania, lecz podsycają uprzedzenia, nieufność i rozbudzają negatywne schematy.</p>
<p>Tymczasem, chrześcijanin winien być człowiekiem pojednania i wprowadzać pojednanie. Chrześcijanin, naśladując Chrystusa, pragnie zbawienia i uleczenia osoby, szuka więc i wykorzystuje każdą okazję do pojednania. Nie chodzi tu o ukrywanie czy przemilczanie prawdy o cierpieniu, śmierci, czy niesprawiedliwości i krzywdzie. Jest jasne, że bez zbadania prawdy i jej uznania nie ma pojednania. Ale też trzeba umieć pomóc tej drugiej osobie, czy społeczności dojść do świadomości sprawy (tym bardziej, że świadomość historyczna może być manipulowana przez rządy i media), trzeba umieć zachować jej godność, przekonać ją, że przyznanie się do winy, nie jest upokorzeniem ale wyzwoleniem.</p>
<p>Warto też pamiętać, że nie cała prawda jest po polskiej stronie. W lasach katyńskich spoczywają tysiące bestialsko zamordowanych Rosjan. Jak mówi bp Stanisław Budzik, trzeba umieć spojrzeć na tragedię katyńską oczami drugiej strony. W swoim wywiadzie dla KAI mówi: „Gdybyśmy od początku stawiali warunki pojednania, to dialog prawdopodobnie nie zostałby podjęty. Uważam, że w punkcie wyjścia żadna strona nie powinna stawiać warunków. Najpierw trzeba spotkać się we wspólnej wierze i w braterskim dialogu, pamiętając o nakazie Chrystusa, abyśmy byli jedno.” Sprawę utrudnia jeszcze niejasność co do tego, na ile Rosjanie identyfikują się ze swoją komunistyczną przeszłością, jaki jest ich stosunek do Stalina i stalinizmu, czy swoją współczesną tożsamość chcą określać przez pozytywny czy też negatywny stosunek do tych czasów. Sama historia, jak i teraźniejszość Rosji jest bardzo skomplikowana. Trzeba też rozróżnić stosunek do sprawy rosyjskich władz oraz rosyjskiego społeczeństwa i mediów. Stąd sprawa pojednania nie jest tak oczywista i prosta, jakby się mogło wydawać. Wszystko to wymaga przede wszystkim obustronnej dobrej woli, ale także rzetelnych studiów historycznych i właściwej hermeneutyki, by oddać sprawiedliwość wszystkim.</p>
<p>W każdym bądź razie, czasami, niestety można mieć wrażenie, że pewne niewielkie, lecz bardzo prężne i wpływowe kręgi katolickie są środowiskiem powstawania i utrwalania pewnych schematów, uprzedzeń i kliszy interpretacyjnych zamiast ich weryfikowania i przezwyciężania. To drugie wydaje się postawą prawdziwie godną chrześcijanina. Czy jest w nas tyle uczciwości i odwagi, by odsłaniać prawdziwe oblicze brata, niezależnie od tego, kim on by był?</p>
<p>Można mieć nadzieję, że inicjatywa wspólnego dokumentu Kościołów Katolickiego i Prawosławnego o pojednaniu polsko-rosyjskim podejdzie do sprawy całościowo i dogłębnie, tak, by jasna się stała konsekwentna realizacja biblijnego przesłania. W ten sposób wiara chrześcijańska będzie mogła wnieść coś wartościowego i twórczego na forum stosunków międzynarodowych i stać się zaczynem budowania autentycznej wspólnoty narodów.</p>
<p>„Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg pojednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania.” (2 Kor 5, 19)</p>
<p>Warto zobaczyć: Andrzej Kępiński, „Geneza i funkcjonowanie negatywnego stereotypu Rosji i Rosjanina”, w: „Narody i stereotypy”, Teresa Walas (red.), Kraków 1995, ss. 153-157.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/30/chrzescijanin-wobec-pojednania-polsko-rosyjskiego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>10.04.2010</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2010 08:15:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1271</guid>
		<description><![CDATA[











]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010" target="_self"><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0004.jpg" alt="" width="340" height="511" /></a></p>
<p><span id="more-1271"></span></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0001.JPG" alt="" width="340" height="255" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0002.JPG" alt="" width="340" height="255" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0003.JPG" alt="" width="340" height="255" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0005.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0006.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0007.jpg" alt="" width="340" height="511" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0008.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0009.jpg" alt="" width="340" height="226" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0010.jpg" alt="" width="340" height="511" /></p>
<p><img class="alignnone" src="http://www.blogpowszechny.pl/wp-content/uploads/2010/04/0011.jpg" alt="" width="340" height="227" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/04/11/10-04-2010/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzina jest dobra – kontrapel</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 06:27:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1241</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno dostałem od Kolegi, zagorzałego katolika, link do pewnej akcji pod hasłem „Rodzina jest dobra”:
http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html
Przeczytałem z zainteresowaniem, zadziwiłem się i zacząłem wnikać w szczegóły. Zrobiłem to, pomimo tego, że apel ukazał się na stronach Opoki, która do tej pory kojarzyła mi się z w miarę rzetelnym traktowaniem spraw Kościoła.
Treść apelu: Pracownik socjalny ma prawo odbierania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno dostałem od Kolegi, zagorzałego katolika, link do pewnej akcji pod hasłem „Rodzina jest dobra”:</p>
<p><a href="http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html" target="_blank">http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html</a></p>
<p>Przeczytałem z zainteresowaniem, zadziwiłem się i zacząłem wnikać w szczegóły. Zrobiłem to, pomimo tego, że apel ukazał się na stronach Opoki, która do tej pory kojarzyła mi się z w miarę rzetelnym traktowaniem spraw Kościoła.</p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie</em>, fragment nowelizacji:</p>
<p>„Art. 12a. 1. W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka, w szczególności kiedy opiekun dziecka znajduje się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny i umieścić je w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.<br />
2. Tryb umieszczania dzieci w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej regulują przepisy ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej.<br />
3. Czynności, o których mowa w ust. 1, pracownik socjalny wykonuje przy udziale lekarza lub ratownika medycznego, lub pielęgniarki, lub Policji.<br />
4. Pracownik socjalny ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia sądu opiekuńczego, nie później jednak niż w ciągu 24 godzin, o odebraniu dziecka z rodziny i umieszczeniu go w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.”</p>
<p>Wynika z tego, że rzeczywiście pracownik socjalny będzie miał takie uprawnienie. Autor jednakże zapomniał dodać, że jest to przepis z założenia na sytuacje  bardzo wyjątkowe i w żadnym wypadku nie wyklucza on z obiegu sądu.</p>
<p><span id="more-1241"></span></p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> W każdej gminie powstaną zespoły monitorujące nie tylko rodziny, w których występuje przemoc, lecz także przemocą zagrożone. Do ich uprawnień należeć będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych (takich jak np. przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, także bez ich zgody (!)</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Nie udało mi się znaleźć miejsca, gdzie mowa jest o zbieraniu danych na przykład o przebytych chorobach. Nie znalazłem tego ani w nowelizacji, ani na wzorze Niebieskiej Karty, o której mowa dalej. Nie wiem o czym autor apelu mówi. Abstrahując zupełnie od tego, że trudno mi sobie wyobrazić, że sprawca przemocy musi wyrazić zgodę na przetwarzanie jego danych. Zupełnie jakby złodziej samochodów musiał wyrazić zgodę na zbieranie danych na jego temat na komendzie policji…</p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> Rozszerza się definicję przemocy na takie zachowania jak m.in.: jednorazowe albo powtarzające się działanie lub zaniechanie naruszające wolność, w tym seksualną, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą. Niedawno wydany poradnik pracownika socjalnego tak definiuje przemoc, że rodzic podejmujący normalne działania wychowawcze może być o nią posądzony. W konsekwencji tej definicji zabranie dziecka spowodować mogą m.in: dawanie klapsów, &#8220;zawstydzanie&#8221;, &#8220;krytykowanie&#8221; np. &#8220;krytykowanie zachowań seksualnych&#8221;.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Zwyczajne kłamstwo. To przeciwko czemu protestują autorzy, to <strong>nowelizacja</strong> istniejącej ustawy z 2005 roku. Definicja przemocy znajduje się w art. 2 powyższej ustawy. Nowelizacja rozpoczyna zmiany od art. 3, co oznacza, że <strong>nie zmienia definicji przemocy</strong>. Powyższa definicja obowiązuje od 2005 roku! Niestety, gdyby przyznać to wprost, okazałoby się, że apel traci na dramatyzmie, ponieważ na kanwie tezy o rozszerzeniu definicji autor buduje dramatyczną i całkowicie czarną wizję karania wszystkich za wszystko. Gdyby wziąć pod uwagę, że definicja ta obowiązuje od 5 lat, a nie mieliśmy do tej pory lawiny nadużyć spowodowanych takim, a nie innym sformułowaniem, niestety cały dramatyzm bierze w łeb.</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Buduje się gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego Koordynatora do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra, przez wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej gminie. W sytuacji gdy nie ma ani ministra ds. rodziny, ani nawet programu polityki rodzinnej.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Zastanawiający zabieg retoryczny autora. Krytykuje rozbudowę aparatu administracyjnego, argumentując krytykę niedostatecznie rozbudowanym aparatem administracyjnym… Abstrahując, to prawda, że nie ma ministra ds. rodziny, ale jednocześnie to prawda, że mamy Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Poza tym Państwo pozwolą na dwa cytaty z Konstytucji RP:</p>
<p>„Art. 38 Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.”<br />
„Art. 40 Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.”</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Ustawodawca przewiduje, że problem przemocy dotyczy 50% rodzin w Polsce. Oznacza to, że połowa społeczeństwa ma zostać objęta systemem inwigilacji, poza kontrolą wymiaru sprawiedliwości.</p></blockquote>
<p>Moje odkrycie, za uzasadnieniem:</p>
<p>„Znaczny odsetek, bo prawie dwie trzecie (64%) Polaków zna w swoim otoczeniu, sąsiedztwie takie rodziny, o których słyszeli lub wiedzą, że dochodzi w nich do różnych form przemocy.”</p>
<p>„Kiedykolwiek jakiejkolwiek formy przemocy od członka rodziny doświadczył więcej niż co trzeci Polak (36%).”</p>
<p>Czytanie ze zrozumieniem się kłania…</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Przepisy ustawy są niezgodne z Konstytucją RP, która mówi Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. (art. 47) ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu (art. 48 ust. 2) Przepisy są niezgodne z prawem międzynarodowym. Konwencja o prawach dziecka ONZ, mówi w art. 9:<br />
1. Państwa-Strony zapewnią, aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich rodziców wbrew ich woli, z wyłączeniem przypadków, gdy kompetentne władze, podlegające nadzorowi sądowemu zdecydują, że takie oddzielenie jest konieczne.</p></blockquote>
<p>Mój komentarz:</p>
<p>Ponownie za Konstytucją RP:<br />
„Art. 40 Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.”<br />
Ponadto jak przytoczyłem powyżej przepis odebranie dzieci przez pracownika socjalnego ma charakter prewencyjny i wymaga powiadomienia o takim fakcie sądu w czasie 24h od wystąpienia zdarzenia.</p>
<p>Mój ogólny komentarz do całej sprawy.</p>
<p>Życie nienarodzone jest święte. Życie narodzone już nie. Rodzic dał dziecku życie i ma prawo mu je odebrać… Wiele środowisk katolickich poparło ten protest: „Opoka”, o której już wspomniałem, a nawet jeden z najważniejszych organów KK w Polsce – Episkopat: <a href="http://www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&amp;typ=INFORMACJE&amp;id=12320" target="_blank">http://www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&amp;typ=INFORMACJE&amp;id=12320</a></p>
<p>Na stronach Związku Dużych Rodzin (<a href="http://www.3plus.pl/artykuly/szczegoly/sid/1/id/3/aid/183" target="_blank">http://www.3plus.pl/artykuly/szczegoly/sid/1/id/3/aid/183</a>) czytamy, iż:</p>
<p>„Projektodawcy ustawy chcą wprowadzić do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakaz stosowania „<em>kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka</em>”. Każdy rodzic świadomie wychowujący dziecko wie, że nie da się dziecka wychować bez cierpienia.”</p>
<p>Abstrahując od tego, że autorzy pomylili akty prawne, zupełnie nie kryguje się ów Związek publikować takich twierdzeń, w momencie kiedy Konstytucja naszego kraju zakazuje stosowania kar cielesnych, a pod tym wszystkim podpisują się księża, biskupi i wierni katolicy. To jest właśnie ten dominujący ostatnio katolicyzm, z którym ja nie chcę mieć nic wspólnego.</p>
<p>Bardzo przykro zrobiło mi się również w związku z tym, iż Opoka, która wzbudzała pewne moje zaufanie dokonuje publikacji do tego stopnia niesprawdzonych materiałów. Zaufanie to zostało właśnie poważnie nadszarpnięte.</p>
<p>Odwoływanie się do Kodeksu Karnego, co czyni Związek argumentując, że zawiera on dostatecznie dużo regulacji w tym zakresie jest czystym nieporozumieniem. Kodeks Karny jak sama nazwa wskazuje jest „karny”, czyli mówi o tym, jak karamy przestępców. Ustawa, o której mowa ma charakter prewencyjny, czyli zapobiegający tym przestępstwom. To jest tak samo mądry argument jakby powiedzieć, że wydział prewencji policji jest niepotrzebny, bo mamy przecież wydział zabójstw… Ilu z Państwa się z tym zgadza? Lepiej zapobiec śmierci dziecka, czy też ukarać sprawcę tej śmierci?</p>
<p>W całej sprawie chodzi jeszcze o jedno. O definicję rodziny. Wielu katolików alergicznie reaguje na próbę określenia jako rodziny czegoś innego niż związku małżeńskiego kobiety i mężczyzny z ich dziećmi. Na stronach Związku czytamy:</p>
<blockquote><p>„Ustawa nazywa „rodziną” każdego zgrupowania „osób najbliższych” w rozumieniu art. 115 § 11 kodeksu karnego i innych osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących. Takie definiowanie rodziny jest rażącym błędem. Rodzina jest instytucją korzystającą z ochrony konstytucyjnej i używanie terminu „rodzina” w całym systemie prawnym winno być zgodne z jego znaczeniem konstytucyjnym. Związek Dużych Rodzin zwraca się do Ustawodawcy o usunięcie tego błędu.”</p></blockquote>
<p>Konstytucja RP nie definiuje w żaden sposób rodziny. Istnieje art. 18 w konstytucji o treści:</p>
<blockquote><p>„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”</p></blockquote>
<p>Czyli nie ma w tym zapisie definicji rodziny. Podobnie nie ma również takiej definicji w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Zatem Ustawodawca nie popełnił tu błędu. Przeciwnie, można powiedzieć, że jak najbardziej słuszne jest wprowadzenie określenia do Ustawy, co rozumiane jest pod pojęciem rodziny, jako, że w prawodawstwie pojęcie to nie jest zdefiniowane. A sama definicja jest bardzo celna, bo w zagadnieniu przemocy poruszanym przez Ustawę chodzi o przemoc pomiędzy osobami wspólnie zamieszkującymi – w stosunku do współmałżonka, konkubenta, partnera, dzieci, babci, dziadka, matki, ojca itd. Nikt nie jest bezpieczny przed przemocą: ani konkubenci, ani katolickie małżeństwo. Być może istnieje statystyczna korelacja pomiędzy charakterem związku, a częstotliwością przemocy, ale nie zachodzi żadne wykluczenie, ani gwarancja. Zatem definicja jest potrzebna i jest trafna w aktualnym kształcie.</p>
<p>Każde prawo jest swego rodzaju ograniczeniem wolności. Moją wolność ograniczają na przykład konieczność płacenia podatków i zakaz stosowania kary śmierci. Troszczycie się o życie morderców opowiadając się przeciwko karze śmierci, jednocześnie oponując w sprawie zwiększonego monitoringu bezpieczeństwa najbardziej bezbronnych członków naszego społeczeństwa… Zastanawiające…</p>
<p>Drodzy Katolicy popierający ten apel, weźcie pod uwagę, że nawet uwzględniając konstytucyjne zakazy, ustawa nie zmierza do tego, żeby karać Was za klapsa czy krytykę onanizmu czy homoseksualizmu, jakkolwiek obie rzeczy uważam za żenujące, to powiedzmy sobie szczerze, że głównie o to Wam chodzi. Ustawa zmierza do tego, żeby dziecko zaniedbane (głodne i brudne) na skutek piątkowej, wieczornej libacji za przeproszeniem „rodziców”, być może również upite lub pobite nie musiało czekać do poniedziałku na wyrok sędziego w nadziei, że dożyje. Tak, optymizmem jest wiara w to, że sędzia wyda taki wyrok w poniedziałek rano… Ustawa zmierza do tego, żeby zwiększyć szanse na to, że nie znajdziemy za kilka miesięcy kilku noworodków martwych, w beczkach po kapuście… Cały problem z ludźmi takimi jak Wy, polega na tym, że widzicie wyłącznie koniec własnego nosa i chcecie, aby prawodawstwo świeckiego kraju, Rzeczypospolitej Polskiej, było dostosowane do wyznawanych przez Was zasad i ograniczeń, podczas gdy wartości tych nie podzielają współobywatele, którzy nie są członkami Waszych wspólnot religijnych.</p>
<p>Jak dla mnie, każdy dzień Waszej działalności, której skutkiem jest powstrzymywanie wejścia w życie tej ustawy, z powodu tak niskich pobudek jak potrzeba klapsa, krytyki homoseksualizmu czy życie w poczuciu obronienia katolickiej definicji rodziny, obciąża Wasze sumienia życiem i cierpieniem każdego dziecka, które nie miało szczęścia przeżyć, albo straciło zdrowie.</p>
<p>Na zakończenie zachęcam Państwa do udziału w proteście przeciwko użytkowaniu monotlenku diwodoru (DHMO), w Polsce niewiele się o tym mówi, a jest to główny składnik kwaśnych deszczy i bardzo często jest również przyczyną śmierci ludzi. Szczegóły tutaj: <a href="http://chemia.pg.gda.pl/Chemiczny_Hihot/Zakazac_DHMO.html" target="_blank">http://chemia.pg.gda.pl/Chemiczny_Hihot/Zakazac_DHMO.html</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolność z wyboru</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 11:48:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193</guid>
		<description><![CDATA[Różnie myśli się o wolności: można uważać, że wolny, to ten, kto nie doświadcza przemocy; albo że wolny to ten, kto nie jest niczym związany; lub też że wolny to ten, kto może robić co mu się podoba. Święty Tomasz określał wolność jako możliwość dokonywania wyboru.
Wolność pojmowana jako wolność wyboru jest &#8211; w większym stopniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Różnie myśli się o wolności: można uważać, że wolny, to ten, kto nie doświadcza przemocy; albo że wolny to ten, kto nie jest niczym związany; lub też że wolny to ten, kto może robić co mu się podoba. Święty Tomasz określał wolność jako możliwość dokonywania wyboru.</p>
<p>Wolność pojmowana jako wolność wyboru jest &#8211; w większym stopniu niż inne rodzaje wolności -wyznaczona nie tylko przez czynniki zewnętrzne, ale również przez czynniki wewnętrzne, mianowicie przez rozum. Bowiem to właśnie rozum pozwala człowiekowi na formułowanie sądów na temat tego, co jest najlepszą ewentualnością i na tej podstawie człowiek dokonuje wyboru. W tej koncepcji stworzenie nierozumne nie jest wolne, bo nie umie wydać sądu. Z drugiej strony, gdyby człowiek miał doskonałą wiedzę o rzeczywistości, nie miałby wahań i niczego nie musiałby wybierać, bo najlepsza decyzja zawsze byłaby oczywista. Zatem wolność przysługuje człowiekowi dlatego, że znajduje się gdzieś pośrodku pomiędzy bezrozumnością a wszechwiedzą. Wszechwiedza nam nie grozi, więc wnioskiem powinno być, że im więcej rozumu, tym większa jest wolność. Tymczasem daje się zauważyć, że człowiek ulega złudzeniu, iż staje się tym bardziej wolny, im większy jest wachlarz ewentualności, które może wybrać. Jednak &#8211; zwłaszcza w obecnych czasach &#8211; takie przekonanie jest tylko złudzeniem: ponieważ natłok możliwości jest ogromny, a zmienność sytuacji zawrotna, to nie starcza czasu ani sposobu, aby te ewentualności rozpoznać. W rezultacie zamiast realizować swą wolność trwa się tylko w gorączkowej pogoni za następnymi możliwościami.</p>
<p><span id="more-1193"></span></p>
<p>Co więcej, człowiek zachowuje się tak, jakby uważał, że rozumność to coś, co wolność ogranicza, bo zawęża gamę możliwości. Zastanówmy się nad następującym przykładem: Wiedza o tym, że w odległości dwóch kroków przed nami zaczyna się przepaść ograniczy nasz wybór co do kierunku, w którym chcemy dalej się posuwać. Nie można jednak powiedzieć, że wiedza o tym umniejszyła naszą wolność, ponieważ nadal mamy możliwość wyboru, ale będzie to wybór mądrzejszy. O tym właśnie się zapomina: że do bycia wolnym nie wystarczy mieć możliwości wybierania, ale trzeba jeszcze rozumieć, dlaczego wybiera się coś jednego, a nie innego.</p>
<p>Narzuca się wniosek, że w sytuacji nadmiaru możliwości – a o taką właśnie sytuację człowiek z sukcesem zabiega &#8211; rozum powinien służyć przede wszystkim do tego, żeby wiele możliwości od razu wykluczyć. Człowiek powinien dokonać rozumnego samoograniczenia. Swoje życie przeżywają pierwsze pokolenia ludzi, którzy żyją w warunkach powszechnej obfitości dóbr. U nich często motywacją do działania nie jest już potrzeba ani nawet pragnienie, ale przypadkowa zachcianka. Ponieważ jednak realizacja zachcianek nie zbliża do odkrywania sensu życia, więc jeśli człowiek chce przeżywać swoje życie w sposób rozumny, musi od nowa nauczyć się rozumnie wybierać i tak odzyskać prawdziwą wolność. Podobne wymaganie nie pojawiło się dotąd nigdy na taką skalę. Dotychczas w wielu sprawach ludziom nawet nie przychodziło na myśl, że powinni się sami ograniczać, bo ograniczał ich trudny do zniesienia niedostatek. Wydaje się wszakże, że teraz już nie tylko asceci, ale i zwykli ludzie muszą dobrowolnie zrezygnować z wyborów, które na pierwszy rzut oka zdają się przyjemne i korzystne.</p>
<p>Trzeba mieć jednak podstawę do zdecydowania, które elementy mozaiki możliwości należy wyeliminować. Jako osoba wierząca myślę, że taką podstawę dla wierzących powinny stanowić wskazania wiary. Wszakże nie wystarczy tego tak skwitować, bo często owe wskazania wiary nie są ani oczywiste ani zrozumiałe ani prawdziwie zinterioryzowane. Simone Weil brzmiała radykalnie, ale miała rację, kiedy przynaglała do namysłu nad tym, z czego może wypływać i jaką formę może mieć samoograniczenie, które byłoby możliwe do przyjęcia dla współczesnego człowieka. Taki namysł jest nieodzowny, gdyż wybór polegający na tym, żeby ograniczyć samemu sobie możliwość wyboru ze względu na jakąś wartość lub wartości naczelne jest wyborem zasadniczym i fundującym naszą wolność. Ci, którzy by go dokonali byliby wolni z wyboru.</p>
<p>Święty Tomasz wskazywał, że wolność wyboru jest jedynie środkiem do prawdziwej wolności, która jest tym większa, w im większym stopniu człowiek posiada prawdę (mądrość) i dobro (miłość) i im bardziej jego wybory są przez nie podyktowane. Myślę, że jest to wskazówka nader aktualna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzieci i&#8230; abortowani głosu nie mają</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/25/dzieci-i-abortowani-glosu-nie-maja</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/25/dzieci-i-abortowani-glosu-nie-maja#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 22:35:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Słyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>
		<category><![CDATA[aborcja]]></category>
		<category><![CDATA[prawo do życia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1161</guid>
		<description><![CDATA[Bynajmniej nie chcę wywołać kolejnej jałowej dyskusji. Kiedy jednak podesłano mi link do tego nagrania, pomyślałam, że oto można usłyszeć głos &#8220;drugiej strony&#8221; w ogólnoświatowej debacie nad aborcją. Argumenty mówiące o prawie kobiet do decydowania o życiu lub śmierci ich dzieci bazują na emocjach; odwołują się do wolności, do prawa o samodecydowaniu o sobie.
To wideo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bynajmniej nie chcę wywołać kolejnej jałowej dyskusji. Kiedy jednak podesłano mi link do tego nagrania, pomyślałam, że oto można usłyszeć głos &#8220;drugiej strony&#8221; w ogólnoświatowej debacie nad aborcją. Argumenty mówiące o prawie kobiet do decydowania o życiu lub śmierci ich dzieci bazują na emocjach; odwołują się do wolności, do prawa o samodecydowaniu o sobie.<br />
To wideo jest również bardzo emocjonalne i również odwołuje się do podstawowych praw człowieka: do zdrowia, do godności, wolności wyboru. I do życia&#8230; (hmm..! ale to przecież takie oczywiste!)</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NpOFcqrqBa0&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/NpOFcqrqBa0&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1qa8EwCU38w&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/1qa8EwCU38w&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/25/dzieci-i-abortowani-glosu-nie-maja/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna o krzyż</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 15:49:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1158</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy wojna o krzyże stanie się tematem kolejnego polskiego sporu ideologiczno-politycznego, zdewaluujemy symbol, którego połowa dyskutantów tak mocno broni. 
Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł niedawno, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów. Orzeczenie to ETPC wydał w sprawie mieszkającej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kiedy wojna o krzyże stanie się tematem kolejnego polskiego sporu ideologiczno-politycznego, zdewaluujemy symbol, którego połowa dyskutantów tak mocno broni. </strong></p>
<p>Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł niedawno, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów. Orzeczenie to ETPC wydał w sprawie mieszkającej we Włoszech Finki, która od 2002 r. bezskutecznie próbowała w sądach włoskich dochodzić prawa do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami – ateistycznymi.</p>
<p>Wyrok Trybunału nie wiąże wszystkich krajów-członków Rady Europy (nie Unii Europejskiej), ale jest sygnałem dla tych, w których może zaistnieć problem podobny do włoskiego. Na przykład dla Polski, w której krzyż jest w szkołach obecny. Według interpretacji ETPC stanowi to naruszenie europejskiej konwencji praw człowieka.</p>
<p><span id="more-1158"></span></p>
<p>Możliwe zatem, że ktoś poskarży się na Polskę (choć najpierw będzie musiał wyczerpać drogę sądową w kraju). Ale nawet bez tego wybucha już u nas polityczno-ideologiczna wojna o krzyże. Niestety nie ma szans na to, by dyskusja osiągnęła wyższy poziom niż choćby spór o lustrację. Najpewniej skompromituje się sama. Do gry wejdą politycy i telewizja, będziemy używać krzyża do waliki politycznej i zdewaluujemy symbol, którego przynajmniej połowa dyskutantów chciałaby bronić.</p>
<p>„Świeccy bigoci zwalczają krzyże” – <a href="http://www.deon.pl/religia/kosciol/komentarze/art,35.html" target="_blank">straszy w komentarzu o. Dariusz Kowalczyk SJ</a>. „Komuniści walczący z krzyżami to byli jednak amatorzy” – ironizuje. Jeśli nawet podzielam częściowo jego obawy, uważam ten głos w dyskusji za duże uproszczenie, a ostre sądy za broń obosieczną.</p>
<p>Nie pomagają wypowiedzi o. Kowalczyka, który rysuje porównanie sprawy Lautsi przeciwko Włochom do sprawy Alicji Tysiąc: „której ten sam Trybunał nakazał wypłacić odszkodowanie za straty moralne spowodowane brakiem możliwości odwołania się od odmowy wyskrobania jej dziecka”.</p>
<p>Orzeczenie Trybunału w Strasburgu skłania do postawienia pytań o miejsce chrześcijaństwa i jego symboli sferze publicznej w Europie i w Polsce. Jeszcze na studiach mój były wykładowca opowiadał z lekką pogardą o tym, jak na początku lat 90. zaczęto u nas manifestować publicznie wiarę, święcić wszystko, co się da. Z drugiej strony ze zrozumieniem dla tej reakcji po dziesięcioleciach waliki państwa z Kościołem tłumaczył tę potrzebę obecności religii w życiu społeczno-politycznym jeden z pierwszych ministrów spraw wewnętrznych po 89 r. Potrzeba religijnej manifestacji nie ominęła jego urzędu, dawniej centrali milicji.</p>
<p>Jeżeli zaraz po przemianach 1989 r. ta naturalna potrzeba była silna, o tyle później ewoluowała. W różnym czasie w różnych państwach Europy stosunek do religii i ich symboli jest inny. Na przykład XIII-wieczny kościół dominikanów w Maastricht uratowano tylko dzięki temu, że sieć księgarni Selexyz urządziła w nim swój sklep. <a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/5,80530,7175463,Marsz_do_kosciola.html?i=9" target="_blank">To dziś najpiękniejsza księgarnia na świecie</a>. Ale też – pusty kościół.</p>
<p>Czy tak korzystna dla Polski integracja europejska pociągnie za sobą sekularyzację – to chyba główne pytanie, które się nasuwa w związku z orzeczeniem ETPC.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/11/18/wojna-o-krzyz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Potrzebny nowy Popiełuszko</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2009/10/21/potrzebny-nowy-popieluszko</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2009/10/21/potrzebny-nowy-popieluszko#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 11:35:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Ołdakowski SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1142</guid>
		<description><![CDATA[W tym roku obchodzimy 25 rocznicę męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. To jeden z tych odważnych ludzi, który nie bał się nazywać po imieniu nadużyć władzy komunistycznej i jej zbrodni wobec narodu. Dzięki ofierze takich niezrozumianych i osamotnionych proroków możemy cieszyć się dzisiaj pełną wolnością.  Ksiądz Prymas powiedział kiedyś, że bardzo potrzebny jest Polsce nowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W tym roku obchodzimy 25 rocznicę męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. To jeden z tych odważnych ludzi, który nie bał się nazywać po imieniu nadużyć władzy komunistycznej i jej zbrodni wobec narodu. Dzięki ofierze takich niezrozumianych i osamotnionych proroków możemy cieszyć się dzisiaj pełną wolnością.  Ksiądz Prymas powiedział kiedyś, że bardzo potrzebny jest Polsce nowy Ksiądz Popiełuszko i to może nie jeden i może nie koniecznie duchowny, ponieważ te wartości, za które oddał życie potrzebują dzisiaj obrony, już nie przed systetem totalitarnym, ale przed filozofią łatwego życia, która wmawia nam, że przyszłość należy jedynie do przebojowych i skutecznych ludzi, nierzadko sprytnych i bezwzględnych. Potrzebny jest nam nowy ksiądz Popiełuszko, który pokazałby jak pielęgnować wolność, aby oznaczała: &#8220;chcieć i umieć wybierać to, co dobre&#8221;. Potrzebny jest nam nowy Ksiądz Popiełuszko, który przypominałby o stałej potrzebie przemiany chorych struktur życia publicznego, aby leczyć je z korpcji, upartyjnienia i ciemnych układów. Potrzebny jest nam nowy Ksiądz Popiełuszko, a może nawet wielu, aby postawił wysokie poprzeczki politykom, którzy z chrześcijańskimi hasłami na ustach opluwają swoich przeciwników z innych partii. Czy narodził się już nowy Popiełuszko? Oby jak najszybciej. Bardzo go potrzebujemy!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2009/10/21/potrzebny-nowy-popieluszko/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
