Kategoria Świat

Dzieci i… abortowani głosu nie mają 1 Autor: Agata Słyk

Nov25

Bynajmniej nie chcę wywołać kolejnej jałowej dyskusji. Kiedy jednak podesłano mi link do tego nagrania, pomyślałam, że oto można usłyszeć głos “drugiej strony” w ogólnoświatowej debacie nad aborcją. Argumenty mówiące o prawie kobiet do decydowania o życiu lub śmierci ich dzieci bazują na emocjach; odwołują się do wolności, do prawa o samodecydowaniu o sobie.
To wideo jest również bardzo emocjonalne i również odwołuje się do podstawowych praw człowieka: do zdrowia, do godności, wolności wyboru. I do życia… (hmm..! ale to przecież takie oczywiste!)

Wojna o krzyż 7 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Nov18

Kiedy wojna o krzyże stanie się tematem kolejnego polskiego sporu ideologiczno-politycznego, zdewaluujemy symbol, którego połowa dyskutantów tak mocno broni.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł niedawno, że wieszanie krzyży w klasach szkolnych to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów. Orzeczenie to ETPC wydał w sprawie mieszkającej we Włoszech Finki, która od 2002 r. bezskutecznie próbowała w sądach włoskich dochodzić prawa do wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami – ateistycznymi.

Wyrok Trybunału nie wiąże wszystkich krajów-członków Rady Europy (nie Unii Europejskiej), ale jest sygnałem dla tych, w których może zaistnieć problem podobny do włoskiego. Na przykład dla Polski, w której krzyż jest w szkołach obecny. Według interpretacji ETPC stanowi to naruszenie europejskiej konwencji praw człowieka.

czytaj dalej »

To mogłabym być ja 7 Autor: Małgorzata Felicka

Jun4

Właściwie, gdy się nad tym wcześniej zastanawiałam, nie miałam żadnych wątpliwości. Liczy się przede wszystkim interes dziecka. Więc gdy znajoma lekarka opowiedziała mi pewnego dnia, z przejęciem, którego powinna się już była dawno pozbyć po latach pracy w szpitalu położniczym, że właśnie dzisiaj miała miejsce jedna z wielu podobnych historii pozbawienia praw rodzicielskich matki, która jest narkomanką, pomyślałam – bardzo słusznie. Ale lekarka kontynuowała: tak, to prawda, że matka ćpała, tak, nie miała partnera, pomieszkiwała tu i tam, ale dlaczego sądowi wystarczyły zaledwie dwie godziny na podjęcie decyzji? Matka miała dwadzieścia kilka lat i było to jej pierwsze dziecko. Interesowała się nim po porodzie, przytulała, karmiła.

Trudno, mówiłam, jest uzależniona, nie podjęła leczenia, łatwo sobie wyobrazić, co byłoby z dzieckiem, gdyby je dostała i wyszła z nim ze szpitala. A tak, dziecko trafi do adopcji i będzie miało kochających rodziców, którzy o nie zadbają, dla których będzie skarbem. Społeczeństwo ma prawo bronić najsłabszych przed niebezpieczeństwem i degradacją. A nawet więcej: społeczeństwo ma obowiązek chronić bezbronne życie nowo narodzonego dziecka. Jaki byłby jego los, gdyby sąd nie zainterweniował? Przecież nie można dopuścić do tragedii. Tu nie ma miejsca na sentymenty. Ta narkomanka sam sobie jest winna.

Tak, to wszystko prawda. czytaj dalej »

Wszystko na sprzedaż 3 Autor: Małgorzata Felicka

Sep26

Pomyślałam, że jesteśmy świadkami wchodzenia społeczeństw w kolejne stadium rozwoju, kiedy usłyszałam o nadspodziewanie szerokim i entuzjastycznym odzewie, z jakim spotkała się kampania reklamowa firmy Kimberley-Clark zatytułowana „Let it out”. Pomysł był prosty: skoro reklama ma oddziaływać na prawą półkulę mózgu, która jest siedliskiem emocji, a w której również skrywają się procesy należące do podświadomości, to trzeba związać silne emocje z produktem, który jest reklamowany. Wytworzy to potrzebę nabywania tego produktu, a o to właśnie chodzi.

Biorąc ten mechanizm pod uwagę autorzy kampanii wpadli na pomysł, żeby skłaniać ludzi, przechodniów wielkich miast USA i Wielkiej Brytanii, do zwierzania się „dobremu słuchaczowi” na błękitnych (kolor firmowy) kanapach ustawionych na ruchliwych ulicach. Słuchaczem był jakiś znany aktor, a koło kanapy ustawiony był stolik z pudełkiem chusteczek Kleenex, którymi chętni do zwierzeń ocierali sobie łzy, po tym jak z siebie wyrzucili skrywane dotąd emocje.

Bo to jest tak – kombinowali twórcy kampanii – człowiek chce wyrażać silne emocje, ale nie ma po temu okazji, tłumi je więc w sobie i źle się z tym czuje. Jeśli da mu się szansę, żeby bez wysiłku, ryzyka i niepotrzebnej straty czasu wyrzucił je z siebie, to poczuje się znacznie lepiej. Jeśli zaś w tym wydarzeniu weźmie udział chusteczka, to będzie się dobrze kojarzyć i za nią potencjalny klient zacznie tęsknić jako za czymś, co przynosi ulgę. czytaj dalej »

Von Marschall: Czym Obama różni się od Tuska? 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep12

Jak różnie patrzą na wybory w Ameryce Polacy i Niemcy, można było się przekonać na spotkaniu z Christophem von Marschallem, autorem książki „Barack Obama czarnoskóry Kennedy” wczoraj w redakcji Polityki. – W Niemczech pytają, dlaczego jestem wobec Obamy tak krytyczny, a tu, w Polsce, dlaczego się nim tak fascynuję – mówił o odbiorze swojej książki von Marschall, redaktor berlińskiej gazety Der Tagesspiegel, od 2005 r. korespondent w Waszyngtonie.

Nic dziwnego, jeśli przypomnieć sobie, że Obama zgromadził na wiecu w Berlinie 200 tys. ludzi, czyli więcej niż na jakimkolwiek wiecu w USA. Czy to „prawdziwy łowca ludzi”, jak nazywa demokratycznego kandydata na prezydenta von Marschall? I dlaczego go tak nazywa, pytał prowadzący spotkanie Marek Ostrowski. – Ludzie są zmęczeni tradycyjną polityką, także Kongresu, dla którego poparcie jest bardzo niskie. Nazywają go „Do Nothing Congress” – tłumaczył von Marschall. Nie robiący nic, bo sparaliżowany przez rywalizację dwóch obozów. Wg autora książki, dopiero Obama ma szansę pojednać Republikanów i Demokratów.

I może to zrobić właśnie teraz. Bo, jak mówi von Marschall, „To powinien być rok Demokratów. Notowania Partii Demokratycznej są znacznie wyższe niż Republikanów”. Ale nie przekłada się to na notowania kandydatów z obu partii. Czy z powodu koloru skóry Obamy? Von Marschall: – Jeszcze trudniejszy do przełknięcia dla Amerykanów będzie może nie mulat Obama, ale jego czarno-czarna żona Michelle Obama.

Wszyscy chcą być łatwiejsi przełknięcia, dlatego Obama wziął na kandydata na swojego wiceprezydenta jakby McCaina – Joe’go Bidena, a McCain – Sarah Palin. W każdym razie będą to bardzo ciekawe wybory, a obaj kandydaci są dobrzy. Sam raczej obstawiam McCaina. Ale oddolny ruch poparcia dla Obamy i ta rekordowa liczba 1,7 mln Amerykanów, którzy przekazali pieniądze na jego kampanię przez internet – to robi wrażenie.


czytaj dalej »

Księża powrócą po Igrzyskach 1 Autor: Dariusz Kowalczyk SJ

Aug9

Mówią, że ceremonia otwarcia Olimpiady w Pekinie zaszokowała świat swoją wspaniałością. Osobiście nie czuję się radośnie zszokowany. Towarzyszy mi raczej pewien niepokój i zażenowanie. Kiedy zobaczyłem setki precyzyjnie zsynchronizowanych Chińczyków krzyczących i grających precyzyjnie na bębnach, pomyślałem, że to doskonała ilustracja ideologii, w której „jednostka zerem, jednostka bzdurą”. Liczy się bezduszny system i wytrenowanie posłusznych systemowi trybików.

Zapewne dam się – przynajmniej w pewnym momentach – ponieść emocjom olimpijskiej rywalizacji. Będę śledził występy polskich sportowców, podziwiał kunszt najlepszych, czytał zestawienia i medalowe statystyki. A jednak nie opuści mnie przeczucie, że uczestniczę w jakiejś światowej hucpie, w której komunistyczny chiński zamordyzm będzie udowadniał światu, iż jest potężny, ergo, ma rację. A świat będzie udawał, że generalnie jest pięknie…

Mówi się dużo o męczeństwie Tybetańczyków. I słusznie! Ja poczytałem trochę o losie katolików w Chinach. Z raportu organizacji „Kościół w Potrzebie” na temat prześladowań chrześcijan w latach 2005-2006 możemy się dowiedzieć, że w momencie oddania raportu do druku „co najmniej dwóch biskupów przebywało w więzieniu, podczas gdy 13 innym uniemożliwiono sprawowanie posługi duchowej; około 20 księży było w więzieniu lub zaginęło. Oskarża się ich o sprawowanie nielegalnych Mszy świętych i głoszenie rekolekcji”. Raport opisuje wiele konkretnych przypadków pobić, zastraszeń i rozmaitych prześladowań chrześcijan.

Niektórzy wyrażali nadzieję, że Olimpiada przyczyni się do zmiękczenia postępowania władz chińskich. Niestety, nic na to nie wskazuje. Wręcz przeciwnie! Serwisy donoszą: Na czas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie władze chińskie nałożyły szereg restrykcji na duchowieństwo Kościoła „podziemnego” (wiernego Stolicy Apostolskiej). Wielu biskupów i księży otrzymało pod koniec lipca zakaz sprawowania sakramentów i prowadzenia pracy duszpasterskiej. Wobec ścisłej kontroli, wprowadzonej przez władze miejskie Pekinu, księża z nieuznawanego przez państwo Kościoła „podziemnego” pracujący na co dzień w stolicy Chin, opuścili miasto, zamierzając powrócić po zakończeniu Igrzysk. Niektórzy biskupi „podziemni” zostali umieszczeni w areszcie domowym i znajdują się pod ścisłym nadzorem.

Olimpiada będzie zapewne wielkim sukcesem organizacyjnym i sportowym Chin. Jak się skończy, to jedni księża wrócą do Pekinu, a inni wyjdą z aresztu domowego. Ci w więzieniach pozostaną tam, gdzie są. A może mimo wszystko coś drgnie? Ech! Ta nadzieja!

Daleki strajk 1 Autor: Małgorzata Felicka

Jul15

Ukoronowaniem naszej wyprawy do Peru miało być legendarne Machu Picchu. Było nas dwanaścioro plus nasza przewodniczka. Już się poznaliśmy. Jeździliśmy razem drogami i dróżkami Peru od niemal trzech tygodni. Część z nas tylko po to, żeby znaleźć się na Machu Picchu. I raptem plan zaczął się załamywać, bo zapowiadany w zeszłym tygodniu na jeden dzień strajk transportowców przedłużono w ostatniej chwili o dodatkowy dzień: 8 lipca, ten właśnie dzień, w którym mieliśmy dojechać do celu.

Na początku nie zdawaliśmy sobie sprawy z dramatu. Strajk to strajk, cóż to nas może obchodzić? Zawsze można znaleźć prywatny samochód, albo kogoś, kogo strajk nie będzie dotyczył. Tylko nasza przewodniczka, mieszkająca w Peru Polka, wydawała się zgnębiona. Zapowiedziała wieczorem, tuż po tym jak dotarliśmy do hostelu w Cusco, że jeśli wiadomości się potwierdzą, mamy w ciągu dziesięciu minut stawić się spakowani i gotowi do odjazdu przed hotelem. Inaczej – klapa. Byliśmy wykończeni po całym dniu jazdy i poprzedniej nocy spędzonej u Indian na wyspie na jeziorze Titicaca, gdzie nie można było się umyć i warunki były zdecydowanie prymitywne, a Indianie – żeby nas dobrze przyjąć – zorganizowali tańce wokół ogniska trwające do późna w nocy. Niestety sprawdził się czarny scenariusz, zdążyliśmy tylko wziąć prysznic w Cusco i zamiast ułożyć się spać, trzeba było znowu ruszać w drogę. A rankiem następnego dnia, zaopatrzeni w wodę, wyruszyliśmy z miejscowości Olantaytambo z jak najmniejszymi plecaczkami na dwudniową wyprawę.

czytaj dalej »

Prostytucja: niewolnictwo i masowy przemysł 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jul7

Publikujemy niezwykle ciekawy tekst z czerwcowego Przeglądu Powszechnego: GIUSEPPE DE ROSA SJ (notka o autorze poniżej) – “Zglobalizowana prostytucja – nowa forma niewolnictwa”. Prostytucja kobiet i niepełnoletnich obojga płci osiągnęła gigantyczne rozmiary:

Będąc w rękach organizacji przestępczych bez żadnych moralnych skrupułów, za to skrajnie sprawnych – chodzi o ogromne mafie azjatyckie, europejskie i południowoamerykańskie – ma olbrzymie szanse rozwoju ze szkodą dla milionów istot ludzkich spośród najsłabszych i najbardziej bezbronnych.

Jednym z największych skandali historii ludzkości był handel afrykańskimi niewolnikami w XVI-XIX w.; chwytano ich w brutalny sposób, przewożono do Ameryk w niewypowiedzianych mękach; zatrudniano w nieludzkich warunkach na plantacjach i w kopalniach. Szacuje się, że w okresie 400 lat było 11,5 tys. ofiar – kobiet i mężczyzn. Ten fakt – dziś tak skandaliczny dla ludzkiego sumienia, że piętnuje się go jako horrendalną i nieludzką krwiożerczość, a handlarzy Afrykanami uznaje za pozbawionych chrześcijańskiego zmysłu – był rzeczywiście haniebnym przestępstwem; liczebnie jest to jednak “skromna wielkość” w porównaniu z dziesięcioleciem, w którym z Południowo-Wschodniej Azji przemycono 33 mln kobiet przeznaczonych do prostytucji.

czytaj dalej »

My, neonaziści… 6 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Apr11

Z Onetu:

Telewizja BBC wyemitowała reportaż zrealizowany przez Mihira Bose, szefa sportu tej stacji, który miał opowiadać o tym, jak Polska radzi sobie z problemem rasizmu na stadionach. Zamiast tego przedstawiono Polaków jako neonazistów – czytamy w “Przeglądzie Sportowym”.

Z bloga 2up:

Trzeba mieć wiele tupetu, aby zrobić reportaż o kraju, wyniszczonym przez Hitlera, przedstawiając go jako kolebkę neonazistów. To się po prostu (…) w głowie nie mieści.

ps. Oczywiście, iż rozumiem, że istnieje taki problem wśród polskich kibiców, ale pokazywanie polskiej piłki przez pryzmat tego, to wypaczanie rzeczywistości.

Olimpiada w Pekinie – coś się ruszyło… 4 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Mar25

Na razie o konflikcie Chin z Tybetem pisze się niewiele, bo i ludzi to nie interesuje. Ale w miarę upływu czasu to się zmieni. Widać pierwsze oznaki ewolucji nastrojów, ich skala już jest nie do przecenienia, np. – jak podaje blog Free Tibet – “w najnowszym newsletterze od Avaaz’u, można przeczytać, że w ciągu pięciu dni, pod petycją wspierającą Dalajlamę podpisało się już ponad 750,000 osób z 192 krajów. Zapewne już tylko kwestią godzin jest, gdy petycja zdobędzie ponad milion podpisów, stając się tym samym największą globalną, internetową petycją w historii. Mało tego: o samej kampanii Avaazu dowiedziało się już ponad 5 milionów osób – to aż milion na dzień”.

Wybór Pekinu na organizatora igrzysk od początku budził zastrzeżenia. Na cztery miesiące przed olimpiadą Tybetańczycy powstali przeciw Chinom, spotkali się z przemocą i obojętnością. “Sytuacja w Tybecie nie może być powodem odwołania obecności prezydenta George’a W. Busha na ceremonii otwarcia”, oświadczył 20 marca Biały Dom. Benedykt XVI dzień wcześniej na audiencji generalnej powiedział zdawkowo: – Z wielkim przejęciem śledzę doniesienia napływające z Tybetu. Przemocą nie rozwiązuje się problemów.

Stany przez gospodarkę, Watykan przez sytuację katolickiego Kościoła podziemnego w Chinach mają częściowo związane ręce. – Ciągle wierzę, że Chińczycy dojdą do wniosku, że nie tędy droga, że wykorzystają szansę – powiedział natomiast w RMF FM Piotr Nurowski, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego. – Jeśli nie, to wrócimy do tej rozmowy i będę jednym z pierwszych, który będzie nawoływał do izolacji, do bojkotu, ale we wszystkich dziedzinach – podkreślił szef PKOl. Czyli czekamy, aż Tybet zginie.

+ więcej na BP
Geneza logo olimpiady w Pekinie…

+ więcej w internecie
http://blog.studentsforafreetibet.org/
http://www.globalvoicesonline.org/-/world/east-asia/
http://www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/
http://www.sft.org.pl/

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com