Kategoria Teologia

Królowanie i polityka 0 Autor: Jacek Poznański SJ

Nov23

Do istoty Jezusowego przepowiadania Ewangelii należy głoszenie, że Królestwo Boże właśnie zostało zainaugurowane pośrodku tego świata (choć później Jezus mówi, by w modlitwie „Ojcze nasz” prosić o jego nadejście). Tak zaczyna się publiczna działalność Chrystusa, a królewskie panowanie Boga zostaje nierozłącznie związane z osobą Chrystusa. Jednakże, jak to jest z każdym tytułem przypisywanym Bogu czy Chrystusowi, trzeba być bardzo ostrożnym w jego rozumieniu i używaniu. Teologia przypomina, że jeżeli porównujemy Boga do rzeczywistości tego świata, to jednocześnie powinniśmy podkreślać całkowite niepodobieństwo pomiędzy ludzkim przedstawieniem i tym, kim Bóg jest naprawdę. Jest to postulat, by wiara i refleksja nad nią była samokrytyczna i nie stała się kolejną ideologią tego świata.

czytaj dalej »

Filozofowie, do roboty! 1 Autor: Jarosław Dudycz

Nov10

Wyobraźmy sobie, że Pan Bóg stworzył ludzi nie tylko na Ziemi, ale też w jakiejś innej galaktyce. Stworzył nie jakieś stworzenia inteligentne, obcą formę życia, stwory znane z filmów amerykańskich, ale po prostu ludzi. Tak jak stworzył ich na Ziemi na różnych kontynentach, tak też w skali kosmosu na różnych planetach. I do tych ludzi z rubieży wszechświata też dotarł ze swoim objawieniem, też im pokazał swoją miłość w Jezusie Chrystusie.

czytaj dalej »

Niewykorzystana modlitwa wiernych 1 Autor: Jacek Poznański SJ

Apr4

Lutowo-marcowy numer miesięcznika „Więź” podejmuje temat języka wiary i niewiary. W specjalnej ankiecie pytano członków Zespołu Laboratorium Więzi o „o język Kościoła katolickiego jako wspólnoty i jako instytucji, ale też szerzej: o diagnozę stanu umiejętności komunikowania przez Polaków duchowego doświadczenia wiary w aktualnej sytuacji kulturowej”.

czytaj dalej »

Kto posiadł ducha Soboru? 0 Autor: Jacek Poznański SJ

May30

Teologia to tylko jeden z punktów odniesienia w chrześcijaństwie i aby dobrze spełniała swoją rolę musi być umieszczona w szerszym kontekście życia Kościoła i rzeczywistości wiary.

Za pontyfikatu Benedykta XVI dużo się mówi o duchu Soboru Watykańskiego II. Padają pytania, kto go posiada? jaki ten duch Soboru jest? jak się ma przejawiać? Jednak we wszystkich próbach odpowiedzi warto pamiętać, że nie ma innego ducha Soboru niż Duch Święty. Jeżeli jest jakiś duch Soboru, za którym należy pójść, i którym trzeba się inspirować, to jest to Duch Święty. Ducha Świętego jednak nie da się uchwycić. Żadna z grup, stronnictw polityczno-kościelnych, czy kierunków teologicznych nie może twierdzić: „to mamy Ducha Świętego w posiadaniu”. To raczej Duch Święty nas posiada.

czytaj dalej »

Wracając do Abrahama 0 Autor: Agata Słyk

Feb23

Wątek ofiary z Izaaka, którą na wezwanie Boga gotów jest złożyć pełen wiary Praojciec, pojawia się od czasu do czasu w wierzących lub choćby wątpiących tylko umysłach. Pojawił się też na blogu. Postanowiłam do niego wrócić.
Interpretacja tego epizodu na przestrzeni wieków podlegała zmianie. Inną funkcję pełni w ST; w NT poddany jest reinterpretacji. Możliwe, że niepokoił odwiecznie, odkąd przestały być regułą ofiary z dzieci. Nawet jeśli naoczny tego dowód mamy dopiero w ostatnich dziesiątkach lat, choćby w postaci pism Kierkegaarda.
czytaj dalej »

Boże Ciało obecne – bez transsubstancjacji? 18 Autor: Agata Słyk

Jun11

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, różni teologowie, katoliccy i protestanccy, pojedynczo ale i we współpracy, na zjazdach i konferencjach, próbowali opracowywać nowe, przystające do myśli współczesnej formuły, wyrażające rzeczywistość przemiany, jaka zachodzi podczas wypowiadania sakramentalnych słów konsekracji. Próby takie podejmowane były także podczas trwania Soboru Watykańskiego II. Niestety, nie dopracowano się systematycznego i satysfakcjonującego wykładu. Jakby w odpowiedzi, a nawet na przekór nie przynoszącym konkretnych owoców spekulacjom, Papież Paweł VI ogłosił Encyklikę Mysterium Fidei (czyli Tajemnica Wiary), w której przedstawiał to, w co Kościół wierzy na temat rzeczywistej obecności Chrystusa w sakramencie Eucharystii.
Paweł VI użył w encyklice pojęcia transsubstancjacji, chociaż Sobór Watykański II nie chciał posługiwać się tym pojęciem. Sobór jednak nie zajmował się Eucharystią od strony dogmatycznej. Nie miał na celu opisu jej rzeczywistości. Przypuszczalnie z tego powodu Paweł VI sięgnął po wyrażenie transsubstancjacja: dlatego, że było jedynym potwierdzonym przez poprzedni Sobór Trydencki (1545 – 1563). Z kolei ów Sobór głosił rzeczywistą, prawdziwą i substancjalną obecność (całego) Chrystusa w Eucharystii w reakcji na głoszenie przez niektóre nurty protestanckie jedynie symbolicznego znaczenia Ciała i Krwi Pańskiej.
Można prowadzić dyskusję, czy Paweł VI miał intencję utrzymania pojęcia transsubstancjacja dla opisu tajemnicy eucharystycznej przemiany. Za tym świadczyłoby stwierdzenie, iż nie można zmieniać, pomijać czy reinterpretować raz już wyłożonej dokładnie doktryny oraz poszczególnych słów (10, 23). Nie można również mówić o tajemnicy przeistoczenia bez wspomnienia, iż cała substancja chleba ulega cudownej przemianie w substancję Ciała, zaś cała substancja wina przemienia się w Krew Chrystusa (11). Z drugiej strony, w następnych akapitach czytamy: (…) przecież te formuły jak również i inne, których Kościół używa dla określenia dogmatów wiary wyrażają pojęcia, które nie są związane z żadnym określonym typem kultury, ani z żadnym etapem rozwoju nauki ani z tą czy inną szkołą teologiczną (…) (24). I dalej: Można je wprawdzie jaśniej i bardziej przystępnie wyłożyć – co jest z wielką korzyścią – zawsze jednak tylko w tym znaczeniu w jakim zostały użyte, żeby w miarę rozwoju zrozumienia, wiary, sama prawda wiary pozostała niezmieniona (25). Jest więc tu zachęta do pogłębiania rozumienia i wyjaśniania wiary, przy zachowaniu jej tożsamości.

czytaj dalej »

Kto wymyślił duszę 11 Autor: Małgorzata Felicka

May7

Gdyby urządzono konkurs na to, który opis rzeczywistości najdłużej pobudzał wyobraźnię i najsilniej oddziałał na przekonania, pierwsze miejsce trzeba by chyba przyznać platońskiemu podziałowi na świat idei i świat materii, i wynikającemu stąd dualizmowi ducha i ciała.

Od dwóch tysięcy lat judeochrześcijańska koncepcja człowieka jako duchowo-cielesnej całości przegrywa z tym utrwalonym przez Platona podziałem. Według Platona dusza jest tym,  co w człowieku boskie, wieczne i piękne. Tę duszę spotyka przykrość: upada i ląduje w ciele na naszym niedoskonałym, bo materialnym, a więc poddanym zmianom, świecie. Po śmierci ciało ulega rozpadowi, a dusza porzuca je i rozpoczyna swą pozaziemską wędrówkę, żeby w zależności od tego, jak sprawowała się na ziemi, doznać wyzwolenia i zasłużyć na przebywanie w niezmiennym świecie idei, lub ponownie stoczyć się na ziemię i zamieszkać w kolejnym ciele. Tymczasem, jak pisał teolog angielski N. Lash, „rozróżnienie biblijne nie opisuje różnicy między żywymi systemami i ich zdolnościami (jak w przypadku umysłu i materii czy duszy i ciała), ale między tym, co rodzi się do życia, i tym, co rozpada w proch, między nie-życiem lub złym życiem a życiem: życiem rzeczywistym, życiem prawdziwym, życiem Bożym i życiem całego stworzenia w Bogu”. czytaj dalej »

Bóg – winny czy niewinny? 11 Autor: Agata Słyk

Apr8

Postawmy Boga w stan oskarżenia. Już czas najwyższy, już jest ta godzina – w nabożeństwach pasyjnych, w Drodze Krzyżowej spotykamy się z tym wydarzeniem – Chrystus pod sąd postawiony. Uaktualnijmy je.
O co dziś pytają ludzie oskarżający Boga?
Boże, czy przyznajesz się do tego, że kazałeś Abrahamowi wziąć jego umiłowanego syna, którego mu dałeś, i złożyć go Tobie w ofierze? – Czy wymagasz od ludzi by gotowi byli Tobie oddawać, co w ich życiu najcenniejsze?

Czy przyznajesz się, że zabiłeś wszystkich pierworodnych synów egipskich? – Dlaczego pozwalasz na cierpienie i śmierć niewinnego dziecka? Na niezawinione cierpienie i śmierć? Jakiekolwiek cierpienie i śmierć..?

Dlaczego potrzebowałeś krwi tysięcy baranów, kozłów, cielców; ofiar całopalnych, dziękczynnych, pochwalnych, przebłagalnych..? Codziennych, szabatnich, sezonowych, dorocznych, paschalnych..? Czy jesteś Bogiem żądnym krwi? – Dlaczego sprawiedliwość Twa żąda ofiary, zadośćuczynienia, odbycia kary? 

Kto będzie mówił jako obrońca Boga? Czy znajdzie się ktoś, kto zechce bronić Jego – Dobry – imienia?
Chcemy by mógł się wypowiedzieć, chcemy, by zapadł sprawiedliwy wyrok.
Czy w procesie będą brać udział świadkowie? Czy ława przysięgłych zechce podać wyrok?

czytaj dalej »

Lefebryści: zaciemnienie sprawy 5 Autor: Tomasz Kot SJ

Feb10

21 stycznia dekretem podpisanym przez Prefekta Kongregacji ds. Biskupów zniesiona została ekskomunika z biskupów konsekrowanych w 1988 r. bez zgody Stolicy Apostolskiej przez abp Marcela Lefebvre’a. Niedługo potem media zdominowały doniesienia o wypowiedzi biskupa Richarda Williamsona, jednego z lefebrystów, negującej istnienie Holokaustu. Na Benedykta XVI posypały się gromy. Zaczęły się wyjaśnienia. Z jednej strony Watykan wyraźnie odciął się od wypowiedzi Williamsona, z drugiej zaś podobnie uczynił przełożony Bractwa Piusa X biskup Bernard Fellay.
Rozumiem, że głoszone przez biskupa Williamsona poglądy są skandaliczne i absolutnie gorszące. Publiczne ich napiętnowanie jest z pewnością słuszne. Jednak uwaga jaką skupił on na sobie i na sprawie Holokaustu ogromnie zaciemnia sprawę lefebrystów i ich powrotu do Kościoła Katolickiego. A to dlatego, że negacja Holokaustu, choć godna potępienia tak jak negacja każdego zła, nie jest bezpośrednią przyczyną braku jedności między Kościołem Katolickim a lefebrystami.

Innym zaciemnieniem w tej sprawie jest przesadne akcentowanie, jakoby lefebrystom chodziło głównie o liturgię sprzed Soboru Watykańskiego II. Zupełnie nie lekceważąc liturgii, należy stwierdzić, że problem jest poważniejszy. Chodzi bowiem o przyjęcie całego nauczania tego soboru. A to sprawa niebagatelna. Trudno podzielać mi entuzjazm red. Pawła Milcarka, który zdjęcie ekskomuniki komentował jako „wielki dzień katolickiej jedności chrześcijan w Kościele” (komentarz dla KAI z 24.01.2009). To raczej malutki kroczek w bardzo długiej drodze do jedności, której na razie nie widać i zdaje się, że nie jest nawet poszukiwana przez wszystkich lefebrystów, o czym świadczyć może choćby wypowiedź bpa Bernard Tissier de Mallerais dla La Stampa, który na pytanie, czy zrewidują lefebryści swoje stanowisko w kwestiach spornych, odpowiedział: „Nie, zdecydowanie nie. My nie zmienimy naszego stanowiska, mamy natomiast zamiar nawrócić Rzym, to jest przeciągnąć Watykan na naszą stronę”.

W Przeglądzie Powszechnym (9/2007) opublikowaliśmy artykuł Bernarda Sesboüé SJ, „Instytut Dobrego Pasterza – nadzieja czy wieloznaczność?”. Warto przypomnieć jego fragment, w którym znajduje się syntetyczna historia rozłamu lefebrystów, jasno wskazująca na istniejące problemy (przypisy umieszczone w nawiasach kwadratowych).

czytaj dalej »

Bo tak mówi Kościół 10 Autor: Agata Słyk

Jan18

Ponieważ u samego Arystotelesa za pojęciem substancji kryje się wiele znaczeń, ponieważ od czasu, kiedy scholastyka znikła  z uniwersytetów i dziś pewnie dla nikogo (jeśli jest, to przepraszam i składam ukłony) nie jest jasne znaczenie, w jakim używano wówczas pewnych terminów, a mimo to Kościół nadal w tych terminach wyraża prawdy wiary, skutkiem czego większość wiernych ich nie rozumie, postanowiłam uzewnętrznić i oddać pod dyskusję moje tezy. Czynię tak zachęcona wezwaniem Kościoła, ponawianym w dziełach soborowych i papieskich, by wykładać naukę zrozumiale. Jednocześnie świadomie ryzykuję przekroczenie napomnienia, by przestrzegać ustalonego sposobu mówienia i nie naruszać wypracowanych formuł.

Chcąc dziś wyrażać prawdy wiary w języku dziedziczonym po filozofach starożytnych i średniowiecznych teologach, trzeba by podać najpierw zbiór definicji dokładnie określających jak rozumieć poszczególne słowa i pojęcia. Co znaczą, co w sobie zawierają, a z czym absolutnie nie powinno się ich mylić i czego nie łączyć. Zwłaszcza, że wiele z tych słów ma w dzisiejszym języku własne znaczenie, jakoś popularnie rozumiane, jakieś, zależne od różnic społeczno-historyczno-kulturowych konotacje. Bez tego, trudno jest współczesnemu człowiekowi, nawet o przyzwoitym poziomie wykształcenia, rozumieć podstawowe prawdy wiary. A trudno o coś gorszego niż ignorancja w dziedzinie religii, zwłaszcza, gdy powiązana jest z redukcją wiary do sfery prywatnej. Rodzi to własne rozumienie Boga, objawienia, sensu życia, dobra i zła.

Problematyczne słowa to np. substancja, forma, natura, osoba, istota.

Osoba. Jezus jest osobą boską, nie jest osobą ludzką; ludzką ma jedynie naturę po wcieleniu. To na pewno bardzo ważne. Tylko czy coś wnosi do rozumienia Jezusa Pana przez statystycznego, praktykującego lub nie, katolika? Czy nie pozostanie on głuchy na tak podaną naukę? Substancje chleba i wina podczas przeistoczenia całe zmieniają się w substancje ciała i krwi Chrystusa, pozostają jedynie przypadłości chleba i wina. A może da się to wyrazić prościej? Tak, by można mówić o tym do ludzi, aby mogli głębiej wchodzić w tajemnice wiary. Aby rozumieli. By dysponowali wiedzą o swojej wierze i by mogli czynić z niej użytek w życiu, w codziennych decyzjach. Może wtedy nie zarzucano by katolikom, że mówią „tak, bo tak mówi Kościół”.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com