<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog Powszechny</title>
	<atom:link href="http://www.blogpowszechny.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blogpowszechny.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 09 Mar 2010 06:54:39 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Rodzina jest dobra – kontrapel</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 06:27:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Rafał Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1241</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno dostałem od Kolegi, zagorzałego katolika, link do pewnej akcji pod hasłem „Rodzina jest dobra”:
http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html
Przeczytałem z zainteresowaniem, zadziwiłem się i zacząłem wnikać w szczegóły. Zrobiłem to, pomimo tego, że apel ukazał się na stronach Opoki, która do tej pory kojarzyła mi się z w miarę rzetelnym traktowaniem spraw Kościoła.
Treść apelu: Pracownik socjalny ma prawo odbierania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno dostałem od Kolegi, zagorzałego katolika, link do pewnej akcji pod hasłem „Rodzina jest dobra”:</p>
<p><a href="http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html" target="_blank">http://www.opoka.org.pl/rodzinajestdobra/2799.1,Przeczytaj_to_wazne.html</a></p>
<p>Przeczytałem z zainteresowaniem, zadziwiłem się i zacząłem wnikać w szczegóły. Zrobiłem to, pomimo tego, że apel ukazał się na stronach Opoki, która do tej pory kojarzyła mi się z w miarę rzetelnym traktowaniem spraw Kościoła.</p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie</em>, fragment nowelizacji:</p>
<p>„Art. 12a. 1. W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka, w szczególności kiedy opiekun dziecka znajduje się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny i umieścić je w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.<br />
2. Tryb umieszczania dzieci w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej regulują przepisy ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej.<br />
3. Czynności, o których mowa w ust. 1, pracownik socjalny wykonuje przy udziale lekarza lub ratownika medycznego, lub pielęgniarki, lub Policji.<br />
4. Pracownik socjalny ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia sądu opiekuńczego, nie później jednak niż w ciągu 24 godzin, o odebraniu dziecka z rodziny i umieszczeniu go w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.”</p>
<p>Wynika z tego, że rzeczywiście pracownik socjalny będzie miał takie uprawnienie. Autor jednakże zapomniał dodać, że jest to przepis z założenia na sytuacje  bardzo wyjątkowe i w żadnym wypadku nie wyklucza on z obiegu sądu.</p>
<p><span id="more-1241"></span></p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> W każdej gminie powstaną zespoły monitorujące nie tylko rodziny, w których występuje przemoc, lecz także przemocą zagrożone. Do ich uprawnień należeć będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych (takich jak np. przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, także bez ich zgody (!)</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Nie udało mi się znaleźć miejsca, gdzie mowa jest o zbieraniu danych na przykład o przebytych chorobach. Nie znalazłem tego ani w nowelizacji, ani na wzorze Niebieskiej Karty, o której mowa dalej. Nie wiem o czym autor apelu mówi. Abstrahując zupełnie od tego, że trudno mi sobie wyobrazić, że sprawca przemocy musi wyrazić zgodę na przetwarzanie jego danych. Zupełnie jakby złodziej samochodów musiał wyrazić zgodę na zbieranie danych na jego temat na komendzie policji…</p>
<blockquote><p><em>Treść apelu:</em> Rozszerza się definicję przemocy na takie zachowania jak m.in.: jednorazowe albo powtarzające się działanie lub zaniechanie naruszające wolność, w tym seksualną, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą. Niedawno wydany poradnik pracownika socjalnego tak definiuje przemoc, że rodzic podejmujący normalne działania wychowawcze może być o nią posądzony. W konsekwencji tej definicji zabranie dziecka spowodować mogą m.in: dawanie klapsów, &#8220;zawstydzanie&#8221;, &#8220;krytykowanie&#8221; np. &#8220;krytykowanie zachowań seksualnych&#8221;.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Zwyczajne kłamstwo. To przeciwko czemu protestują autorzy, to <strong>nowelizacja</strong> istniejącej ustawy z 2005 roku. Definicja przemocy znajduje się w art. 2 powyższej ustawy. Nowelizacja rozpoczyna zmiany od art. 3, co oznacza, że <strong>nie zmienia definicji przemocy</strong>. Powyższa definicja obowiązuje od 2005 roku! Niestety, gdyby przyznać to wprost, okazałoby się, że apel traci na dramatyzmie, ponieważ na kanwie tezy o rozszerzeniu definicji autor buduje dramatyczną i całkowicie czarną wizję karania wszystkich za wszystko. Gdyby wziąć pod uwagę, że definicja ta obowiązuje od 5 lat, a nie mieliśmy do tej pory lawiny nadużyć spowodowanych takim, a nie innym sformułowaniem, niestety cały dramatyzm bierze w łeb.</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Buduje się gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego Koordynatora do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra, przez wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej gminie. W sytuacji gdy nie ma ani ministra ds. rodziny, ani nawet programu polityki rodzinnej.</p></blockquote>
<p><em>Moje odkrycie:</em> Zastanawiający zabieg retoryczny autora. Krytykuje rozbudowę aparatu administracyjnego, argumentując krytykę niedostatecznie rozbudowanym aparatem administracyjnym… Abstrahując, to prawda, że nie ma ministra ds. rodziny, ale jednocześnie to prawda, że mamy Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Poza tym Państwo pozwolą na dwa cytaty z Konstytucji RP:</p>
<p>„Art. 38 Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.”<br />
„Art. 40 Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.”</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Ustawodawca przewiduje, że problem przemocy dotyczy 50% rodzin w Polsce. Oznacza to, że połowa społeczeństwa ma zostać objęta systemem inwigilacji, poza kontrolą wymiaru sprawiedliwości.</p></blockquote>
<p>Moje odkrycie, za uzasadnieniem:</p>
<p>„Znaczny odsetek, bo prawie dwie trzecie (64%) Polaków zna w swoim otoczeniu, sąsiedztwie takie rodziny, o których słyszeli lub wiedzą, że dochodzi w nich do różnych form przemocy.”</p>
<p>„Kiedykolwiek jakiejkolwiek formy przemocy od członka rodziny doświadczył więcej niż co trzeci Polak (36%).”</p>
<p>Czytanie ze zrozumieniem się kłania…</p>
<blockquote><p>Treść apelu: Przepisy ustawy są niezgodne z Konstytucją RP, która mówi Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. (art. 47) ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu (art. 48 ust. 2) Przepisy są niezgodne z prawem międzynarodowym. Konwencja o prawach dziecka ONZ, mówi w art. 9:<br />
1. Państwa-Strony zapewnią, aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich rodziców wbrew ich woli, z wyłączeniem przypadków, gdy kompetentne władze, podlegające nadzorowi sądowemu zdecydują, że takie oddzielenie jest konieczne.</p></blockquote>
<p>Mój komentarz:</p>
<p>Ponownie za Konstytucją RP:<br />
„Art. 40 Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.”<br />
Ponadto jak przytoczyłem powyżej przepis odebranie dzieci przez pracownika socjalnego ma charakter prewencyjny i wymaga powiadomienia o takim fakcie sądu w czasie 24h od wystąpienia zdarzenia.</p>
<p>Mój ogólny komentarz do całej sprawy.</p>
<p>Życie nienarodzone jest święte. Życie narodzone już nie. Rodzic dał dziecku życie i ma prawo mu je odebrać… Wiele środowisk katolickich poparło ten protest: „Opoka”, o której już wspomniałem, a nawet jeden z najważniejszych organów KK w Polsce – Episkopat: <a href="http://www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&amp;typ=INFORMACJE&amp;id=12320" target="_blank">http://www.episkopat.pl/?a=kalendarium_show&amp;typ=INFORMACJE&amp;id=12320</a></p>
<p>Na stronach Związku Dużych Rodzin (<a href="http://www.3plus.pl/artykuly/szczegoly/sid/1/id/3/aid/183" target="_blank">http://www.3plus.pl/artykuly/szczegoly/sid/1/id/3/aid/183</a>) czytamy, iż:</p>
<p>„Projektodawcy ustawy chcą wprowadzić do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakaz stosowania „<em>kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka</em>”. Każdy rodzic świadomie wychowujący dziecko wie, że nie da się dziecka wychować bez cierpienia.”</p>
<p>Abstrahując od tego, że autorzy pomylili akty prawne, zupełnie nie kryguje się ów Związek publikować takich twierdzeń, w momencie kiedy Konstytucja naszego kraju zakazuje stosowania kar cielesnych, a pod tym wszystkim podpisują się księża, biskupi i wierni katolicy. To jest właśnie ten dominujący ostatnio katolicyzm, z którym ja nie chcę mieć nic wspólnego.</p>
<p>Bardzo przykro zrobiło mi się również w związku z tym, iż Opoka, która wzbudzała pewne moje zaufanie dokonuje publikacji do tego stopnia niesprawdzonych materiałów. Zaufanie to zostało właśnie poważnie nadszarpnięte.</p>
<p>Odwoływanie się do Kodeksu Karnego, co czyni Związek argumentując, że zawiera on dostatecznie dużo regulacji w tym zakresie jest czystym nieporozumieniem. Kodeks Karny jak sama nazwa wskazuje jest „karny”, czyli mówi o tym, jak karamy przestępców. Ustawa, o której mowa ma charakter prewencyjny, czyli zapobiegający tym przestępstwom. To jest tak samo mądry argument jakby powiedzieć, że wydział prewencji policji jest niepotrzebny, bo mamy przecież wydział zabójstw… Ilu z Państwa się z tym zgadza? Lepiej zapobiec śmierci dziecka, czy też ukarać sprawcę tej śmierci?</p>
<p>W całej sprawie chodzi jeszcze o jedno. O definicję rodziny. Wielu katolików alergicznie reaguje na próbę określenia jako rodziny czegoś innego niż związku małżeńskiego kobiety i mężczyzny z ich dziećmi. Na stronach Związku czytamy:</p>
<blockquote><p>„Ustawa nazywa „rodziną” każdego zgrupowania „osób najbliższych” w rozumieniu art. 115 § 11 kodeksu karnego i innych osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących. Takie definiowanie rodziny jest rażącym błędem. Rodzina jest instytucją korzystającą z ochrony konstytucyjnej i używanie terminu „rodzina” w całym systemie prawnym winno być zgodne z jego znaczeniem konstytucyjnym. Związek Dużych Rodzin zwraca się do Ustawodawcy o usunięcie tego błędu.”</p></blockquote>
<p>Konstytucja RP nie definiuje w żaden sposób rodziny. Istnieje art. 18 w konstytucji o treści:</p>
<blockquote><p>„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”</p></blockquote>
<p>Czyli nie ma w tym zapisie definicji rodziny. Podobnie nie ma również takiej definicji w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Zatem Ustawodawca nie popełnił tu błędu. Przeciwnie, można powiedzieć, że jak najbardziej słuszne jest wprowadzenie określenia do Ustawy, co rozumiane jest pod pojęciem rodziny, jako, że w prawodawstwie pojęcie to nie jest zdefiniowane. A sama definicja jest bardzo celna, bo w zagadnieniu przemocy poruszanym przez Ustawę chodzi o przemoc pomiędzy osobami wspólnie zamieszkującymi – w stosunku do współmałżonka, konkubenta, partnera, dzieci, babci, dziadka, matki, ojca itd. Nikt nie jest bezpieczny przed przemocą: ani konkubenci, ani katolickie małżeństwo. Być może istnieje statystyczna korelacja pomiędzy charakterem związku, a częstotliwością przemocy, ale nie zachodzi żadne wykluczenie, ani gwarancja. Zatem definicja jest potrzebna i jest trafna w aktualnym kształcie.</p>
<p>Każde prawo jest swego rodzaju ograniczeniem wolności. Moją wolność ograniczają na przykład konieczność płacenia podatków i zakaz stosowania kary śmierci. Troszczycie się o życie morderców opowiadając się przeciwko karze śmierci, jednocześnie oponując w sprawie zwiększonego monitoringu bezpieczeństwa najbardziej bezbronnych członków naszego społeczeństwa… Zastanawiające…</p>
<p>Drodzy Katolicy popierający ten apel, weźcie pod uwagę, że nawet uwzględniając konstytucyjne zakazy, ustawa nie zmierza do tego, żeby karać Was za klapsa czy krytykę onanizmu czy homoseksualizmu, jakkolwiek obie rzeczy uważam za żenujące, to powiedzmy sobie szczerze, że głównie o to Wam chodzi. Ustawa zmierza do tego, żeby dziecko zaniedbane (głodne i brudne) na skutek piątkowej, wieczornej libacji za przeproszeniem „rodziców”, być może również upite lub pobite nie musiało czekać do poniedziałku na wyrok sędziego w nadziei, że dożyje. Tak, optymizmem jest wiara w to, że sędzia wyda taki wyrok w poniedziałek rano… Ustawa zmierza do tego, żeby zwiększyć szanse na to, że nie znajdziemy za kilka miesięcy kilku noworodków martwych, w beczkach po kapuście… Cały problem z ludźmi takimi jak Wy, polega na tym, że widzicie wyłącznie koniec własnego nosa i chcecie, aby prawodawstwo świeckiego kraju, Rzeczypospolitej Polskiej, było dostosowane do wyznawanych przez Was zasad i ograniczeń, podczas gdy wartości tych nie podzielają współobywatele, którzy nie są członkami Waszych wspólnot religijnych.</p>
<p>Jak dla mnie, każdy dzień Waszej działalności, której skutkiem jest powstrzymywanie wejścia w życie tej ustawy, z powodu tak niskich pobudek jak potrzeba klapsa, krytyki homoseksualizmu czy życie w poczuciu obronienia katolickiej definicji rodziny, obciąża Wasze sumienia życiem i cierpieniem każdego dziecka, które nie miało szczęścia przeżyć, albo straciło zdrowie.</p>
<p>Na zakończenie zachęcam Państwa do udziału w proteście przeciwko użytkowaniu monotlenku diwodoru (DHMO), w Polsce niewiele się o tym mówi, a jest to główny składnik kwaśnych deszczy i bardzo często jest również przyczyną śmierci ludzi. Szczegóły tutaj: <a href="http://chemia.pg.gda.pl/Chemiczny_Hihot/Zakazac_DHMO.html" target="_blank">http://chemia.pg.gda.pl/Chemiczny_Hihot/Zakazac_DHMO.html</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/09/rodzina-jest-dobra-%e2%80%93-kontrapel/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mamy prawo być rozczarowani</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/05/mamy-prawo-byc-rozczarowani</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/05/mamy-prawo-byc-rozczarowani#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Mar 2010 21:00:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1235</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nikt nie powiedział tego tak trafnie jak ks. Tomáš Halík: &#8220;Podczas gdy ja korzystam ze spokoju pustelni bez jakiejkolwiek łączności ze światem zewnętrznym, w kraju z pewnością toczą się dalej zażarte spory o restytucję majątku kościelnego, o prawo do katedry itd., itd. To wszystko udało się wtłoczyć w głowy czeskiej opinii publicznej jako pierwsze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/05/mamy-prawo-byc-rozczarowani"><img class="alignleft" src="http://www.znak.com.pl/files/covers/card/HALIK_Dotknijran_popr_500pcx.jpg" alt="" width="165" height="236" /></a>Dawno nikt nie powiedział tego tak trafnie jak ks. Tomáš Halík: &#8220;Podczas gdy ja korzystam ze spokoju pustelni bez jakiejkolwiek łączności ze światem zewnętrznym, w kraju z pewnością toczą się dalej zażarte spory o restytucję majątku kościelnego, o prawo do katedry itd., itd. To wszystko udało się wtłoczyć w głowy czeskiej opinii publicznej jako pierwsze skojarzenie ze słowami Bóg, wiara, religia i Kościół. <strong>Ponieważ zależy mi bardzo na tym, by słowa te otwierały zupełnie inne, głębsze i znacznie ważniejsze pytania i drogi refleksji, przyrzekłem sobie, że nie będę się w te spory wdawał</strong>.</p>
<p><span id="more-1235"></span></p>
<p>Jeśli w zbiorze medytacji o ranach Chrystusa, w rozdziale poświęconym ranom Jego Kościoła, dotykam na moment tych właśnie spraw, to na pewno nie dlatego, by proponować jakieś praktyczne rozwiązania. W sporach tych widzę raczej jeden z przykładów na to, o czym wspomniałem wyżej &#8211; pewne pomieszanie idealnego obrazu Kościoła jako eschatologicznej Oblubienicy z rzeczywistym odbiorem Kościoła jako pątniczki, przybrudzonej kurzem naszych dróg. <strong>Żałuję, że w tych emocjonalnych debatach czeski Kościół niepotrzebnie otrzymał tyle ran, ale i sam także sporo zranień i zgorszenia spowodował</strong>&#8220;.</p>
<p>Innymi słowy, mamy prawo być rozczarowani &#8211; w nauczaniu Kościoła centralna kwestia zmartwychwstania, miłości bliźniego, miłosierdzia często schodzi na drugi plan, ustępując miejsca wątpliwym wystąpieniom w sprawach politycznych i społecznych. Zadajemy sobie pytania: na ile pomaga nam to zbliżyć się do Prawdy? na ile odpowiada na nasze problemy?</p>
<p>Większy fragment książki ks. Halíka <a href="http://wyborcza.pl/1,76842,7613232,Majatek_i_lek.html" target="_blank">tutaj</a>. Książkę <a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,2613,tytul,Dotknij%20ran" target="_blank">&#8220;Dotknij ran&#8221;</a> wydaje Znak.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/03/05/mamy-prawo-byc-rozczarowani/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spór o Kapuścińskiego dopiero się zacznie</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/27/spor-o-kapuscinskiego-dopiero-sie-zacznie</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/27/spor-o-kapuscinskiego-dopiero-sie-zacznie#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 11:41:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1221</guid>
		<description><![CDATA[ Co najmniej od czasu &#8220;Strachu&#8221; Jana Tomasza Grossa naród tak nie emocjonował się jedną książką. Wypowiedzi tych, którzy czytali, mieszają się z wypowiedziami tych, którzy coś słyszeli &#8211; wszyscy chcę zabrać głos i wyrazić ostre stanowisko; do tego dochodzą doniesienia sądowe związane z budzącymi współczucie zabiegami wdowy po bohaterze książki, by jej wydanie zablokować. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/27/spor-o-kapuscinskiego-dopiero-sie-zacznie"><img class="alignleft" src="http://www.swiatksiazki.pl/wcsstore/SwiatKsiazki/images/okladki/d7735.jpg" alt="" width="165" height="248" /></a> Co najmniej od czasu &#8220;Strachu&#8221; Jana Tomasza Grossa naród tak nie emocjonował się jedną książką. Wypowiedzi tych, którzy czytali, mieszają się z wypowiedziami tych, którzy coś słyszeli &#8211; wszyscy chcę zabrać głos i wyrazić ostre stanowisko; do tego dochodzą doniesienia sądowe związane z budzącymi współczucie zabiegami wdowy po bohaterze książki, by jej wydanie zablokować. Ale &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221; Artura Domosławskiego dopiero zapowiada ciekawą dyskusję.</p>
<p><span id="more-1221"></span></p>
<p>Bo do tej pory słyszeliśmy np., że &#8220;dzięki Arturowi Domosławskiemu wiemy, jaką cenę Kapuściński – ów reporter niezmordowany – zmuszany był przez „jego czasy” płacić&#8221; (Zygmunt Bauman, Tygodnik Powszechny); &#8220;Artur Domosławski różni się tym od biografa Wałęsy, że widać, że kocha mistrza i usprawiedliwia go nawet w najtrudniejszych momentach. Książkę tę szczególnie polecam lustratorom&#8221; (Monika Olejnik, Gazeta Wyborcza); &#8220;książkę Domosławskiego o Kapuścińskim czyta się ją tak, jakby to był polski przekład książki napisanej przez Amerykanina&#8221; (Wojciech Orliński na blogu).</p>
<p>Żeby być uczciwym, nie czytałem jeszcze książki, rozmawiałem tylko i przysłuchiwałem się rozmowom osób świeżo po lekturze, a także z jej autorem. Wnioskuję z tego, że ciekawa rozmowa nas jeszcze czeka &#8211; po przetrawieniu biografii. I oby ktoś miał jeszcze na dyskutowanie ochotę, kiedy uspokoi się obecna atmosfera skandalu. Trzy zagadnienia mogą wzbudzić zainteresowanie: życie prywatne Kapuścińskiego, jego uwikłanie w PRL, w końcu &#8211; warsztat. Najciekawsze wydaje mi się to ostatnie i nie mogę doczekać się lektury. Domosławski chodził śladami swojego bohatera, ustala, gdzie ten konfabulował; Adam Leszczyński w dzisiejszej Gazecie Świątecznej mówi wprost, że to rozbija tzw. polską szkołę reportażu.</p>
<p>Rozbija czy nie rozbija? Pamiętam, jak pochłaniałem kiedyś Kapuścińskiego, w jedne wakacje siedziałem przez tydzień na pomoście i przeczytałem pięć jego kolejnych książek. Były fascynujące także dlatego, że czytelnik przeżywał przygody reportera ze świadomością, że wydarzyły się naprawdę. Najbardziej zapadają w pamięć momenty dramatyczne, np. pluton egzekucyjny. Teraz dowiadujemy się, że były zmyślone. Jak oceniamy reportaże &#8211; przez pryzmat zgodności z faktami czy jako dzieło literackie? Na zdrowy rozum trudno odeprzeć pierwszy punkt widzenia. A jednak reportaże wymykają się takim ocenom.</p>
<p>A co mówi sam Kapuściński? <strong><a href="http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/25/ryszard-kapuscinski-w-labiryncie-kultur">W rozmowie dla PP tłumaczył</a></strong>, że &#8220;reportaż jako gatunek przeszedł w ostatnich dziesięcioleciach bardzo dużą ewolucję&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/27/spor-o-kapuscinskiego-dopiero-sie-zacznie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>List o pojednaniu polsko-rosyjskim</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/27/list-o-pojednaniu-polsko-rosyjskim</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/27/list-o-pojednaniu-polsko-rosyjskim#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 08:12:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Andrzej Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1217</guid>
		<description><![CDATA[Wiadomość o pomyśle powstania wspólnego listu służącego pojednaniu polsko-rosyjskiemu autorstwa polskiego Kościoła katolickiego oraz rosyjskiej Cerkwii przyjąłem z dużym entuzjazmem. Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek doczekam się takiej inicjatywy. Jeżeli mamy pracować nad pojednaniem obu narodów, to jest to jedna z głównych dróg osiągnięcia tego porozumienia i na pewno znacznie skuteczniejsza od nieporadnych działań polityków, zwłaszcza [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://wyborcza.pl/1,75248,7607290,Koscioly_zbliza_Polakow_i_Rosjan.html" target="_blank"></a><a href="http://wyborcza.pl/1,75248,7607290,Koscioly_zbliza_Polakow_i_Rosjan.html" target="_blank"><img class="alignleft" src="http://bi.gazeta.pl/im/2/7603/z7603412N,-Metropolita-Hilarion---Grigorij-Alfiejew---ma-43.jpg" alt="" width="165" height="232" /></a>Wiadomość o pomyśle powstania wspólnego listu służącego pojednaniu polsko-rosyjskiemu autorstwa polskiego Kościoła katolickiego oraz rosyjskiej Cerkwii przyjąłem z dużym entuzjazmem. Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek doczekam się takiej inicjatywy. Jeżeli mamy pracować nad pojednaniem obu narodów, to jest to jedna z głównych dróg osiągnięcia tego porozumienia i na pewno znacznie skuteczniejsza od nieporadnych działań polityków, zwłaszcza w czasach gdy liczba wiernych Kościoła w Rosji ma tendencję rosnącą.</p>
<p>Wiem, że do ogłoszenia listu jeszcze daleka droga i wiele przeszkód będzie stało przed jego powstaniem, ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że już wkrótce usłyszę go w swoim kościele. Trzymam kciuki!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/27/list-o-pojednaniu-polsko-rosyjskim/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wracając do Abrahama</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 19:33:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agata Słyk</dc:creator>
				<category><![CDATA[O ufności]]></category>
		<category><![CDATA[Teologia]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>
		<category><![CDATA[Abraham]]></category>
		<category><![CDATA[Izaak]]></category>
		<category><![CDATA[ofiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1210</guid>
		<description><![CDATA[Wątek ofiary z Izaaka, którą na wezwanie Boga gotów jest złożyć pełen wiary Praojciec, pojawia się od czasu do czasu w wierzących lub choćby wątpiących tylko umysłach. Pojawił się też na blogu. Postanowiłam do niego wrócić.
Interpretacja tego epizodu na przestrzeni wieków podlegała zmianie. Inną funkcję pełni w ST; w NT poddany jest reinterpretacji. Możliwe, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Wątek ofiary z Izaaka, którą na wezwanie Boga gotów jest złożyć pełen wiary Praojciec, pojawia się od czasu do czasu w wierzących lub choćby wątpiących tylko umysłach. Pojawił się też na blogu. Postanowiłam do niego wrócić.<br />
Interpretacja tego epizodu na przestrzeni wieków podlegała zmianie. Inną funkcję pełni w ST; w NT poddany jest reinterpretacji. Możliwe, że niepokoił odwiecznie, odkąd przestały być regułą ofiary z dzieci. Nawet jeśli naoczny tego dowód mamy dopiero w ostatnich dziesiątkach lat, choćby w postaci pism Kierkegaarda.<br />
<span id="more-1210"></span>W czasach, kiedy tworzyła się historia praojców, praktyką niemal zwyczajną było poświęcanie życia swych dzieci, często pierworodnych, w celu przebłagania bogów wyżyn, Baalów, Kemosza&#8230; I w ST znajdujemy tego rodzaju przykłady. Bóg Jahwe w Prawie wyraźnie zakazuje składania ofiar z ludzi. Bibliści twierdzą, że w tekst o Abrahamie włączone jest stare opowiadanie o zastąpieniu ofiar z ludzi przez ofiary ze zwierząt. Jednocześnie ukazana jest pełna zaufania wiara Praojca, którą Bóg wystawia na próbę. Judaizm rabiniczny podkreśla znaczenie samo-poświęcenia i uzyskania wyższej samoświadomości, a tym samym wywyższenia Abrahama przez Jahwe.<br />
W świetle Nowego Testamentu, historia ofiary z Izaaka staje się zapowiedzią ofiary z Syna, której dokonuje sam Bóg. Abraham zostaje odczytany jako figura Ojca, który  dla zbawienia ludzi wydaje swego Umiłowanego Syna. Ten, który do tej pory przyjmował ofiary nakazane Prawem, wychodzi z inicjatywą i sam w ręce ludzi wkłada żertwę doskonałą. Izaak, przez posłuszeństwo ojca poświęcony w ofierze i przez to odzyskany, jest figurą Chrystusa, który umiera i zmartwychwstaje. Bóg nie cofa się i nie zatrzymuje, jak zatrzymał rękę Abrahama. Odtąd nie żąda już niczyjej śmierci, już żadnej krwawej ofiary.<br />
A dziś, dla nas, kiedy wciąż nas niepokoi postać Abrahama ofiarującego swego Izaaka, spełnienie swoich nadziei, jakie jeszcze znaczenie może mieć ten fragment? Bo, może, będzie sprawdzianem tego, jaki obraz dobrego Boga Ojca nosimy w sercu? Dobrego? Żądającego gotowości do złożenia całkowitej ofiary z tego, co najcenniejsze, upragnione, z ukochanych bliskich? Jeśli taki jest nasz obraz Boga, to może czas się z nim rozstać..? Bóg nie chce kreować sobie niewolników. Nie potrzebuje sobie niczego udowadniać. Nie potrzebuje naszych ofiar, wyrzeczeń, obietnic&#8230;<br />
Bóg chce byśmy byli wolni. W wolności rodzi się miłość. I dopiero miłość uzdalnia nas do takiej ofiary, którą może przyjąć Bóg. Niemal co krok &#8211; miłość to gotowość do ofiarności. Ale nie wymóg, nie oczekiwanie, nie żądanie. To wolność.     </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/23/wracajac-do-abrahama/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>7 tygodni bez&#8230;</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/18/7-tygodni-bez</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/18/7-tygodni-bez#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 08:11:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Andrzej Figas</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1208</guid>
		<description><![CDATA[Czas Wielkiego Postu to dla wielu ludzi czas postanowień na nadchodzące 40 dni, a czasem zostaje i na całe życie. Niejednokrotnie aby utrzymać dane postanowienie trzeba wypowiedzieć je głośno. Jeżeli komuś takie właśnie wygłoszenie postanowienia ma okazać się pomocne, z odpowiednimi narzędziami przychodzą nam luteranie. Zapraszam na stronę http://www.7bez.pl/
Powodzenia! :)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czas Wielkiego Postu to dla wielu ludzi czas postanowień na nadchodzące 40 dni, a czasem zostaje i na całe życie. Niejednokrotnie aby utrzymać dane postanowienie trzeba wypowiedzieć je głośno. Jeżeli komuś takie właśnie wygłoszenie postanowienia ma okazać się pomocne, z odpowiednimi narzędziami przychodzą nam luteranie. Zapraszam na stronę <a href="http://www.7bez.pl/" target="_blank">http://www.7bez.pl/</a></p>
<p>Powodzenia! :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/18/7-tygodni-bez/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>starcie postu z karnawałem</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/16/starcie-postu-z-karnawalem</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/16/starcie-postu-z-karnawalem#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 18:34:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Ołdakowski SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wiara]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1206</guid>
		<description><![CDATA[Rozpoczynamy Wielki Post, który jest czasem przygotowania do Świąt Paschalnych. One stanowią serce roku liturgicznego. W tym czasie często rozbrzmiewać będzie wezwanie do nawrócenia, a więc do zerwania z grzechem i przemiany mentalności. Są one możliwe, ponieważ Bóg jako pierwszy umiłował człowieka i skrócił dystans wobec niego posypując sobie głowę popiołem, a więc wchodząc w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozpoczynamy Wielki Post, który jest czasem przygotowania do Świąt Paschalnych. One stanowią serce roku liturgicznego. W tym czasie często rozbrzmiewać będzie wezwanie do nawrócenia, a więc do zerwania z grzechem i przemiany mentalności. Są one możliwe, ponieważ Bóg jako pierwszy umiłował człowieka i skrócił dystans wobec niego posypując sobie głowę popiołem, a więc wchodząc w ludzką kruchość i przemijalność. Odtąd słowa: &#8220;prochem jesteś i w proch się obrócisz&#8221; przestały być przekleństwem, a stały się źródłem nadziei na lepsze, bo przemienione światłem paschalnym życie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/02/16/starcie-postu-z-karnawalem/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hasło promocyjne</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/29/haslo-promocyjne</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/29/haslo-promocyjne#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 16:07:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Krzysztof Ołdakowski SJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1195</guid>
		<description><![CDATA[W konkursie na hasło promocyjne &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221; zwycieżył Pan Edward Winiarski z Nienadówki, woj. podkarpackie. Hasło przez niego zaproponowane brzmi: Pomyśl tylko &#8211; &#8220;Przegląd Powszechny&#8221;. Oprócz 1000 złotych nagrody zwyciężca otrzymał od redakcji roczną prenumeratę naszego miesięcznika w 2010 roku.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W konkursie na hasło promocyjne &#8220;Przeglądu Powszechnego&#8221; zwycieżył Pan Edward Winiarski z Nienadówki, woj. podkarpackie. Hasło przez niego zaproponowane brzmi: <strong>Pomyśl tylko &#8211; &#8220;Przegląd Powszechny&#8221;.</strong> Oprócz 1000 złotych nagrody zwyciężca otrzymał od redakcji roczną prenumeratę naszego miesięcznika w 2010 roku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/29/haslo-promocyjne/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolność z wyboru</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 11:48:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Małgorzata Felicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1193</guid>
		<description><![CDATA[Różnie myśli się o wolności: można uważać, że wolny, to ten, kto nie doświadcza przemocy; albo że wolny to ten, kto nie jest niczym związany; lub też że wolny to ten, kto może robić co mu się podoba. Święty Tomasz określał wolność jako możliwość dokonywania wyboru.
Wolność pojmowana jako wolność wyboru jest &#8211; w większym stopniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Różnie myśli się o wolności: można uważać, że wolny, to ten, kto nie doświadcza przemocy; albo że wolny to ten, kto nie jest niczym związany; lub też że wolny to ten, kto może robić co mu się podoba. Święty Tomasz określał wolność jako możliwość dokonywania wyboru.</p>
<p>Wolność pojmowana jako wolność wyboru jest &#8211; w większym stopniu niż inne rodzaje wolności -wyznaczona nie tylko przez czynniki zewnętrzne, ale również przez czynniki wewnętrzne, mianowicie przez rozum. Bowiem to właśnie rozum pozwala człowiekowi na formułowanie sądów na temat tego, co jest najlepszą ewentualnością i na tej podstawie człowiek dokonuje wyboru. W tej koncepcji stworzenie nierozumne nie jest wolne, bo nie umie wydać sądu. Z drugiej strony, gdyby człowiek miał doskonałą wiedzę o rzeczywistości, nie miałby wahań i niczego nie musiałby wybierać, bo najlepsza decyzja zawsze byłaby oczywista. Zatem wolność przysługuje człowiekowi dlatego, że znajduje się gdzieś pośrodku pomiędzy bezrozumnością a wszechwiedzą. Wszechwiedza nam nie grozi, więc wnioskiem powinno być, że im więcej rozumu, tym większa jest wolność. Tymczasem daje się zauważyć, że człowiek ulega złudzeniu, iż staje się tym bardziej wolny, im większy jest wachlarz ewentualności, które może wybrać. Jednak &#8211; zwłaszcza w obecnych czasach &#8211; takie przekonanie jest tylko złudzeniem: ponieważ natłok możliwości jest ogromny, a zmienność sytuacji zawrotna, to nie starcza czasu ani sposobu, aby te ewentualności rozpoznać. W rezultacie zamiast realizować swą wolność trwa się tylko w gorączkowej pogoni za następnymi możliwościami.</p>
<p><span id="more-1193"></span></p>
<p>Co więcej, człowiek zachowuje się tak, jakby uważał, że rozumność to coś, co wolność ogranicza, bo zawęża gamę możliwości. Zastanówmy się nad następującym przykładem: Wiedza o tym, że w odległości dwóch kroków przed nami zaczyna się przepaść ograniczy nasz wybór co do kierunku, w którym chcemy dalej się posuwać. Nie można jednak powiedzieć, że wiedza o tym umniejszyła naszą wolność, ponieważ nadal mamy możliwość wyboru, ale będzie to wybór mądrzejszy. O tym właśnie się zapomina: że do bycia wolnym nie wystarczy mieć możliwości wybierania, ale trzeba jeszcze rozumieć, dlaczego wybiera się coś jednego, a nie innego.</p>
<p>Narzuca się wniosek, że w sytuacji nadmiaru możliwości – a o taką właśnie sytuację człowiek z sukcesem zabiega &#8211; rozum powinien służyć przede wszystkim do tego, żeby wiele możliwości od razu wykluczyć. Człowiek powinien dokonać rozumnego samoograniczenia. Swoje życie przeżywają pierwsze pokolenia ludzi, którzy żyją w warunkach powszechnej obfitości dóbr. U nich często motywacją do działania nie jest już potrzeba ani nawet pragnienie, ale przypadkowa zachcianka. Ponieważ jednak realizacja zachcianek nie zbliża do odkrywania sensu życia, więc jeśli człowiek chce przeżywać swoje życie w sposób rozumny, musi od nowa nauczyć się rozumnie wybierać i tak odzyskać prawdziwą wolność. Podobne wymaganie nie pojawiło się dotąd nigdy na taką skalę. Dotychczas w wielu sprawach ludziom nawet nie przychodziło na myśl, że powinni się sami ograniczać, bo ograniczał ich trudny do zniesienia niedostatek. Wydaje się wszakże, że teraz już nie tylko asceci, ale i zwykli ludzie muszą dobrowolnie zrezygnować z wyborów, które na pierwszy rzut oka zdają się przyjemne i korzystne.</p>
<p>Trzeba mieć jednak podstawę do zdecydowania, które elementy mozaiki możliwości należy wyeliminować. Jako osoba wierząca myślę, że taką podstawę dla wierzących powinny stanowić wskazania wiary. Wszakże nie wystarczy tego tak skwitować, bo często owe wskazania wiary nie są ani oczywiste ani zrozumiałe ani prawdziwie zinterioryzowane. Simone Weil brzmiała radykalnie, ale miała rację, kiedy przynaglała do namysłu nad tym, z czego może wypływać i jaką formę może mieć samoograniczenie, które byłoby możliwe do przyjęcia dla współczesnego człowieka. Taki namysł jest nieodzowny, gdyż wybór polegający na tym, żeby ograniczyć samemu sobie możliwość wyboru ze względu na jakąś wartość lub wartości naczelne jest wyborem zasadniczym i fundującym naszą wolność. Ci, którzy by go dokonali byliby wolni z wyboru.</p>
<p>Święty Tomasz wskazywał, że wolność wyboru jest jedynie środkiem do prawdziwej wolności, która jest tym większa, w im większym stopniu człowiek posiada prawdę (mądrość) i dobro (miłość) i im bardziej jego wybory są przez nie podyktowane. Myślę, że jest to wskazówka nader aktualna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/26/wolnosc-z-wyboru/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Głosować w wyborach samorządowych? Krótka rozmowa na początek roku wyborczego</title>
		<link>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego</link>
		<comments>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Jan 2010 21:22:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blogpowszechny.pl/?p=1188</guid>
		<description><![CDATA[Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: Nie tylko po kłótni o Camerimage, myślę, że nie zagłosuję w wyborach samorządowych.

Andrzej Figas: Już tak wcześnie się poddajesz? Jak się na to patrzy od środka, to to jeszcze gorzej wygląda, ale ja głosował będę. To w sumie ważniejsze wybory niż parlamentarne.

Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: To jest ważne tylko teoretycznie. Faktycznie bliżsi są nam polityce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski:</strong> Nie tylko po <a href="http://wyborcza.pl/1,99069,7427635,Lodzki_Rejtan.html" target="_blank">kłótni o Camerimage</a>, myślę, że nie zagłosuję w wyborach samorządowych.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Andrzej Figas:</strong> Już tak wcześnie się poddajesz? Jak się na to patrzy od środka, to to jeszcze gorzej wygląda, ale ja głosował będę. To w sumie ważniejsze wybory niż parlamentarne.</p>
<p><span id="more-1188"></span></p>
<p><strong>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: </strong>To jest ważne tylko teoretycznie. Faktycznie bliżsi są nam polityce centralnego szczebla, bo to ich obejmuje kontrolna funkcja mediów. Osób, które wybieramy do samorządów, nie znamy w ogóle, nie możemy się nawet kierować sympatiami politycznymi, bo one maja inne przełożenie na władzę centralną, inne na samorządową. Chciałbym silnej samorządności, obecnie nie czuję legitymizacji władzy lokalnej.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Andrzej Figas:</strong> Kontrolna funkcja mediów chyba mnie osobiście z kolei mniej interesuje. Natomiast jeżeli chodzi o władze lokalne, to ludziom dużo łatwiej na nią wpłynąć niż na centralną. W Łodzi w niedzielę jest referendum za odwołaniem Kropiwnickiego. Wyobrażasz sobie takowe przy odwoływaniu premiera lub prezydenta? Nie ma nawet takiego instrumentu.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Jakub Halcewicz-Pleskaczewski: </strong>Akurat do urzędu prezydenta miasta się nie czepiam, chodzi mi raczej o instytucje zupełnie nierozpoznawalne, jak sejmik wojewódzki, rada powiatu itp.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Andrzej Figas: </strong>Bo sejmik wojewódzki niewiele może. Raczej wojewoda wybierany przez premiera. Ale już akurat na radę powiatu wpływa się tak samo jak na radę miasta. Może ja to bardziej czuję, bo u nas rada powiatu i starosta mają coś do powiedzenia. W dużych miastach to wszystko się rozpływa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blogpowszechny.pl/2010/01/15/glosowac-w-wyborach-samorzadowych-taka-rozmowa-na-poczatek-roku-wyborczego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
