Tag biblia ewangelia wiara oszajca

X niedziela zwykła: Bardziej niż całopaleń 1 Autor: Wacław Oszajca SJ

Jun8

(Oz 6,3-6; Rz 4,18-25; Mt 9,9-13)

Coraz rzadziej, ale zdarza się jeszcze, zwłaszcza w dużych miastach, że parę osób wychodzi ze mszy zaraz po komunii, a najpóźniej w chwili, gdy zaczyna się czytać ogłoszenia parafialne czy duszpasterskie. Jeszcze więcej jest takich, którzy wpadają do kościoła w ostatniej chwili, a niejeden przychodzi dopiero na Ewangelię. Takie zachowanie powodują różne przyczyny, jedną z nich jest przekonanie, że obecność na mszy jest spełnieniem tzw. niedzielnego obowiązku. Przykazania Boże i kościelne nakazują przecież dzień święty święcić i we mszy nabożnie uczestniczyć. Z takiego postawienia sprawy wynika, że Bóg znajduje przyjemność w egzekwowaniu należnych Mu nabożeństw. A skoro tak, to lepiej z Bogiem nie zadzierać, bo można się Mu narazić. Dochodzi do tego, że zaczynamy mszę, pozostałe sześć sakramentów, pacierz i wszystkie inne nabożeństwa traktować jako naszą własność, jako coś, co my ofiarowujemy Bogu, licząc, że On poczuje się zobowiązany względem nas i tym samym prędzej spełni nasze oczekiwania i prośby.

Tymczasem słyszymy: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. A przecież krwawe, całopalne ofiary były szczytem kultu jedynego prawdziwego Boga w jedynej prawdziwej świątyni. A jednak Bogu nie o kult chodzi, ani nawet o przestrzeganie przykazań, lecz o miłość. Czyli o takie zaufanie Jezusowi, które sprawia, że za przykładem Mateusza pragnie się iść tam, dokąd idzie Chrystus. Okazuje się wtedy, że to my musimy zmienić nasze nastawienie wobec Boga, a nie Bóg względem nas.

* * *

Na pewno i ty jesteś jednym z nich, bo i twoja mowa cię zdradza – usłyszał Piotr apostoł na dziedzińcu pałacu arcykapłańskiego. Skoro tak, to również o nas można wiele powiedzieć na podstawie naszej mowy. Warto w związku z tym uważnie wsłuchać się, w jaki sposób formułujemy modlitwę powszechną i intencje mszalne. Najczęściej na pierwszym miejscu jest prośba o zdrowie, a dopiero potem o Boże błogosławieństwo. A tak przy okazji warto też zwrócić uwagę na ogłoszenia parafialne. Na ich budowę. Najczęściej słyszymy, że w środę przypada to a to, w piątek coś innego. Tymczasem powinno być najpierw co, potem gdzie i wreszcie kiedy.

IX niedziela zwykła: Dom swój zbudował na skale 0 Autor: Wacław Oszajca SJ

Jun1

(Pwt 11,18.26–28; Rz 3,21–25a.28, Mt 7,21–27)

Dzieje, historia chrześcijaństwa, Kościoła, jest zapisem wysiłków, jakie podejmowali chrześcijanie chcący zbudować dom według planów, pomysłu, Jezusa Chrystusa. Z drugiej strony ta sama historia jest zapisem wszelkich możliwych potknięć, jakie miały miejsce i nadal mają na tej budowie. Wciąż przecież słyszymy o nadużyciach finansowych, o pedofilii, arogancji prezbiterów i biskupów, bezduszności itd. Od samego początku, od apostołów począwszy, a na dzisiejszej hierarchii kościelnej, i nie tylko hierarchii, skończywszy, upadamy, błądzimy, zdradzamy, odchodzimy. Jednocześnie, wcześniej lub później, wracamy, przepraszamy się z Chrystusem i znowu włączamy się, dołączamy do tych, którzy zostali przy Chrystusie i już bez nas budowali świat, nową ziemię.

Czasami jednak i tak się dzieje, że temu, kto odszedł od Chrystusa, zabraknie czasu na drogę powrotną. To dlatego, bojąc się, że im zabraknie czasu, nasi ojcowie i dziadkowie śpiewali suplikacje, prosząc Boga, by ich strzegł przed śmiercią nagłą i niespodziewaną.

Dla chrześcijanina grzech mimo wszystko nie jest zaskoczeniem bez względu na to, w kim się ów grzech zalągł. W papieżu, biskupie, prezbiterze, zakonniku czy świeckim. Dotąd jednak nie jest on groźny, dopóki ten, kto grzeszy, nadal grzech grzechem nazywa. Tragedia zaczyna się wtedy, gdy człowiek czyniący zło, a więc wydający owoce grzechu, to zło zaczyna nazywać dobrem dlatego, że sam się tegoż zła dopuszcza. Taki człowiek mówi: Nie mogę żyć w zakłamaniu i nie mogę zabraniać komuś tego, co sam robię. A rzecz polega na tym, by również wbrew sobie zło nazywać złem. W przeciwnym przypadku nasze życie będziemy budować na piasku, a więc na złudzeniach.

* * *
Bywa, że pod adresem Chrystusa zgłaszamy pretensje o działanie przeciwko nam. Obwiniamy Boga o niepotrzebne i szkodliwe mieszanie się do naszych spraw, oskarżamy wprost o to, że burzy to, co my zbudujemy. Takie pretensje często nie są pozbawione podstaw. Rzeczywiście, Bóg burzy różnego rodzaju nasze budowle, zwłaszcza te, które dotyczą naszego szczęścia. Burzy te, które może są nawet i dobre, ale już niewystarczające jak na nasze możliwości. Może więc warto od czasu do czasu samu wyburzyć to, co już się przeżyło?

VIII niedziela zwykła: Ja nie zapomnę o tobie 4 Autor: Wacław Oszajca SJ

May24

(Iz 49,14-15; 1 Kor 4,1-5; Mt 6,24-34)

W czwartek, w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, w procesjach obnosiliśmy po ulicach i drogach chleb. Przy czterech ołtarzach okadzaliśmy tę, chciałoby się powiedzieć, kromkę chleba, klękali przed nią, adorowali. Nasi bracia z Kościołów wschodnich trochę dziwują się tego typu pobożności.

Chleb przecież nie jest przeznaczony do oglądania czy też adorowania, ale jego przeznaczeniem jest bycie pokarmem.

Po prostu, chleb jest do jedzenia, a nie do podziwiania i obnoszenia. Warto nad tymi zastrzeżeniami względem naszej katolickiej pobożności się zastanowić.

czytaj dalej »

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com