Straszenie widmem Palikota 4
Ludzie lubią personalizować zło. Nergal po swojej wpadce z “uzdrawianiem niepełnosprawnych” stracił płaszcz ochronny nawet ze strony tych, którzy do tej pory byli pobłażliwi dla jego artystycznych ekspresji. Ośmieszanie ludzi nie przejdzie, zwłaszcza tych, którzy są poszkodowani przez życie i zmagają się z przeciwnościami. Chociaż myślę, że nie to było intencją Darskiego. W centrum spektaklu znalazł się znowu temat religijny, tym razem modlitwa o uzdrowienie. Nergal niedługo zakończy występy w Telewizji Polskiej, ale zapewne nadal pozostanie celebrytą utożsamianym z demonicznym światem. Oczywiście wierzę głęboko, że może z niego wyjść. Chciałoby się jednak powiedzieć, że nadciąga nowe widmo z krainy ciemności. To Janusz Palikot i jego drużyna. Strach obleciał wielu ludzi. Nie wiadomo czego można oczekiwać po jego mocnym wejściu na scenę polityczną. Czy znikną krzyże ze ścian? Może religia zostanie wyprowadzona ze szkoły? Czy dotychczasowe standardy obyczajowe nie zostaną wywrócone? Palikot i spółka są wytworem mediów i specjalistów od public relations dla których liczy się przyciąganie uwagi oraz szokowanie osobliwościami. To, czego jeszcze nie było staje się najważniejsze. Względny sukces wyborczy jest także odreagowaniem na dotychczasowe rządy, których celem w odbiorze społecznym było trwanie przy władzy. Spróbujmy postawić na kogoś innego w proteście przeciwko tym wszystkim, którzy już byli. Zanim zostaniemy zaczadzeni “palikotyzmem” może warto na serio potraktować wyborców nie tylko w dniu głosowania. Może trzeba być bardziej oszczędnym w składaniu obietnic i zapewnianiu, że będzie lepiej. Może politycy kończący swoje ślubowania wymownym zdaniem: tak mi dopomóż Bóg, będą mieli teraz okazję bardziej zaświadczyć o swojej wierze niż poprzez przesiadywanie na dożynkach i odpustach. Straszenie Palikotem wywołuje nerwowe reakcje w Kościele. Zupełnie niepotrzebnie. Palikot jest przede wszystkim wyzwaniem do wyjścia z marazmu, odrętwienia i stagnacji. Potrzeba nowego przebudzenia, szukania nowych dróg spotkania z niewierzącymi, a nawet z obyczajową awangardą. Nie można obrażać się na rzeczywistość, tym bardziej na wyborców. Nie straszmy Palikotem. Róbmy swoje. Nie bądźmy prorokami nieszczęścia. Bądźmy zdecydowanie prorokami nadziei.



