Tag Polska

OFENSYWA CZARNYCH SUTANN? 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jun12

Centrum Kultury i Dialogu oraz Przegląd Powszechny zapraszają na debatę

OFENSYWA CZARNYCH SUTANN?

O miejscu Kościoła katolickiego w polskiej przestrzeni i debacie publicznej

Udział biorą:
IZABELLA CYWIŃSKA (Teatr „Ateneum”)
AGNIESZKA GRAFF (Krytyka Polityczna)
Ks. JÓZEF KRUKOWSKI (Wydział Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL)
RAFAŁ TICHY (44 / Czterdzieści i Cztery, d. Fronda)

Debatę prowadzi SEBASTIAN DUDA (Newsweek, Przegląd Powszechny)

ŚRODA, 18 czerwca 2008 roku, godz. 18.
AULA WIELKA PWT „Bobolanum”, ul. Rakowiecka 61, Warszawa, wstep wolny.

Węgleński na prezydenta! 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jun6

Jak podaje Polityka, niemieccy socjaldemokraci ogłosili zamiar wystawienia własnego kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich – Gesine Schwan. Jest ona rektorem Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą; prywatnie polonofilka. Dla Niemiec fakt wystawienia tej kandydatury może mieć niedobre skutki – kanclerz Merkel liczyła na poparcie przez SPD reelekcji obecnego prezydenta Horsta Köhlera, a więc na utrzymanie wielkiej koalicji chadeków i socjaldemokratów. Wyłom SPD zacznie kampanię wyborczą (także przed wyborami do Bundestagu i kilku parlamentów) i spięcia w koalicji.

Ale można spojrzeć z innej strony. Ile zyskałby na poważaniu urząd prezydenta w Polsce, gdybyśmy także wybrali sobie choćby byłego rektora UW prof. Piotra Węgleńskiego? Po co się męczyć z Bratem K., jeśli można mieć za prezydenta człowieka, którego postawa mogłaby licować z powagą zajmowanego stanowiska? Po co nam prezydent do ostatniej suchej nitki przesiąknięty bieżącą polityką; taki, który nie potrafi docenić dorobku poprzednich pokoleń, swoich poprzedników, podkopujący autorytet urzędu, a więc mający za nic wizerunek kraju?

+ Rozmowy z Gesine Schwan:
Wspólny podręcznik historii może zbliżyć Polaków i Niemców

Czy Europa istnieje?

Proza, której nie ma 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jun3

W swojej najnowszej książce Piotr Wojciechowski próbuje analizować polskie społeczeństwo, poddaje ostrej krytyce media i pisze rozdział nieistniejącej powieści. Rozdział ten – jak cały zbiór tekstów – nosi tytuł „Café Navarra”. Oto przygoda Eryka, który czekając w kawiarni na spotkanie towarzysko-biznesowe, zauważa DJŻ (Dziewczynę Jego Życia), blondynę w krótkiej, czerwonej sukience. Chłopak zapomina o świecie. Zrywa się, oblewa spodnie kawą, rusza w pogoń za swoim ideałem. A my – od znajomego, z którym nasz bohater umówiony był w kawiarni – dowiadujemy się: „Eryk posłużył mi do przetestowania pewnego tricku reklamowego”.

Opowiadanie to autor wprawdzie pozostawia otwarte, ale prognozuje raczej pesymistyczne rozwiązanie: manipulacja na bohaterze się powiodła – zrobiła mu wodę z mózgu i przysłużyła się wielkiemu biznesowi. Światłem w tunelu mogłaby się okazać nostalgia, dzięki której Eryk być może nie zgubi wartości. Słabe to jednak pocieszenie; Wojciechowski z końcem książki przyznaje bowiem: „Nostalgia patrzy w blask dawnych wartości z wielkim podziwem i małą nadzieją”.

Autor proponuje rozmowę o stanie umysłowym Polaków po osiemnastu latach od odzyskania wolności (za datę przełomu uważa i często to podkreśla, choć w sprawie panuje konsensus, Czerwiec 1989 r.). Rozdział „Café Navarra” to dość efektowny kolaż, w którym znalazły się opowiadanie i esej. Niestety, na następujące po nim rozdziały złożyły się merytorycznie nieaktualne publikacje sprzed lat; autor próbuje opisać rzeczywistość dobrze już poznaną.

czytaj dalej »

Między goryczą i nadzieją 2 Autor: Tomasz Jędrzejewski

Jun3

Być może jedną z największych trudności w zrozumieniu i ocenie historii III Rzeczpospolitej jest – paradoksalnie – wielkie medialne zainteresowanie bardziej i mniej doniosłymi zdarzeniami w świecie polityki, nieustanne koncentrowanie się na detalach. Wyolbrzymianie znaczenia nawet drobnych decyzji politycznych – deformuje perspektywę, oddala kwestie zasadnicze, przez co frazes wykrzyczany z trybuny sejmowej, zmiany w składzie rządu i problem bezrobocia zrównują się pod względem istotności. Co więcej, za sprawą dużych nadawców usuwają się w cień całe obszary wiedzy, np. przemiany w obyczajowości, wpływ mediów na pojmowanie kultury wysokiej – chyba że dadzą się przedstawić w formie ciekawostki czy anegdoty.

Piotr Wojciechowski w swojej książce „Café Navarra” podejmuje próbę syntetycznego opisu kultury (politycznej, obyczajowej, religijnej) polskiego społeczeństwa po przełomie roku 1989. Zastanawia się nad zależnościami między demokratyzacją życia publicznego a moralnością, rozważa wpływ popularnych audycji telewizyjnych i kolorowych czasopism na świadomość młodego pokolenia, ostrzega przed niebezpieczeństwami, jakie niesie ze sobą rozwój nowych technologii. Autor postawił sobie zatem ambitne, interdyscyplinarne zadanie określenia obecnej sytuacji cywilizacyjnej Polaków. Przy tego typu przedsięwzięciach – w dobie bardzo daleko posuniętej specjalizacji – zawsze można postawić zarzuty ogólności, powierzchowności, przekraczania kompetencji, ale chyba nie mniejsza byłaby wina zaniechania: niebezpieczeństwo wzrasta, kiedy każdy zamyka się w swojej kajucie i nie ma komu pilnować kierunku rejsu. W pewnym znaczeniu książka ta została napisana przeciw rozszczepieniu uwagi, przeciw medialnemu informacyjnemu rozdrobnieniu, przeciw dezorientującej lawinie strzępów wiadomości.

czytaj dalej »

Kawa po polsku 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jun3

CAFÉ NAVARRAAutor podejmuje próbę syntetycznego opisu kultury polskiego społeczeństwa po przełomie 1989 r. Spoiwem refleksji jest wrażliwość obywatelska doświadczonego pisarza i publicysty.

Z Tomkiem Jędrzejewskim rozmawiamy o książce Piotra Wojciechowskiego „Café Navarra” (Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2007):

Między goryczą i nadzieją
Proza, której nie ma

Dzień Dziękczynienia 4 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

May29

Jeżeli Świątynia Opatrzności Bożej stanie się eklezjalnym przedłużeniem Instytutu Pamięci Narodowej, to wyobrażam sobie pielgrzymki do niej prawdziwych Polaków, ale to za mało, by mówić o wizji Kościoła na przyszłość.

Już za kilka dni, w dzień dziecka i imieniny Jakuba, po raz pierwszy obchodzimy Dzień Dziękczynienia.

Dziękuję to słowo niezwykłe, o którym w codziennym zabieganiu często zapominamy. Koncentrujemy się na tym co przeszkadza, co nie wyszło, nie zaś na tym co dobre i pozytywne. Słowo ,,dziękuję” to klucz do otwierania ludzkiego serca i mnożenia dobra w drugim człowieku. Dzień Dziękczynienia to czas, kiedy można się na chwilę zatrzymać i popatrzeć na świat, który nas otacza, na jego piękno, ludzi, przyrodę i podziękować tym, którzy niosą nam dobro i uśmiech” – pisze abp. Kazimierz Nycz w specjalnym liście pasterskim (list w pliku pdf / w html).

Jednocześnie, przypomina metropolita warszawski, „od kilku lat na Polach Wilanowskich powstaje Świątynia Opatrzności Bożej, wotum obiecane przez Polski Sejm Czteroletni w 1792 roku. W jej wnętrzu mają znaleźć się ołtarze i kaplice oraz miejsca obrazujące najważniejsze momenty naszej historii – chrzest Polski, obronę Częstochowy, powstania narodowe, cud nad Wisłą, męczeństwo i hekatombę okupacji, Katyń, powstanie warszawskie. Ostatnia kaplica poświęcona będzie Janowi Pawłowi II, Prymasowi Tysiąclecia Kard. Stefanowi Wyszyńskiemu i ,,Solidarności”. Pragniemy, aby świątynia ta mogła stać się Sanktuarium Pamięci Narodowej, wotum Opatrzności Bożej za dar wolności, ale także naszym wyrazem pamięci i dziękczynienia za polskich świętych i miliony polskich bohaterów – znanych i nieznanych. W Centrum Opatrzności Bożej, w obrębie którego znajduje się świątynia, powstanie także niezwykłe muzeum Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia, a w podziemiach krypta – Panteon Wielkich Polaków”.

Jak odbieracie pojawienie się nowego święta w kalendarzu?

Moim zdaniem, słusznie robi abp. Nycz. Świątynia Opatrzności potrzebuje swojego miejsca także w kalendarzu liturgicznym, by odnaleźć się np. w odniesieniu do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Pisała o tym kiedyś Józefa Hennelowa w Tygodniku Powszechnym. W tym samym artykule („Obiecaliśmy”, TP Nr 15/ 15 IV 2007) mówiła jednak: „Pytanie o ideę powstającej w Warszawie Świątyni Opatrzności Bożej prowadzi nas prosto ku pytaniu o przyszłościową wizję dla Kościoła w Polsce”. Czy idea, którą przedstawia abp. Nycz jest wystarczająca? Jeżeli Świątynia Opatrzności Bożej stanie się eklezjalnym przedłużeniem Instytutu Pamięci Narodowej, to wyobrażam sobie pielgrzymki do niej prawdziwych Polaków, Polaków-katolików, Matek Polek i katoendecji. Ale to za mało, by mówić o „przyszłościowej wizji Kościoła”. Idąc do przodu, nie można wiecznie patrzeć wstecz.

Program Dnia Dziękczynienia – 1 czerwca 2008

Akt Dziękczynienia Polski

Smak polityki 4 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb23

Czyżby polska polityka równie szybko straciła smak, jak go odzyskała? Jeszcze nie tak dawno, bo minionej jesieni prof. Zdzisław Krasnodębski tłumaczył w rozmowie z udziałem Jarosława Gowina i Jerzego Hausnera w „Tygodniku” („W puszczy RP”, „TP” nr 42. z 21 października 2007), że w czasie rządów PiS, i dzięki nim, zmieniło się poczucie tożsamości Polaków:

„Nastąpił renesans polityki. Nie jest już tak, że mamy jedną słuszną politykę Balcerowicza-Geremka, i wszystko, co ją podważa, jest czystym szaleństwem.
Moja krytyczna refleksja nad stanem spraw polskich zaczęła się, gdy uświadomiłem sobie rolę stanowczego sprzeciwu ośrodków opiniotwórczych w sprawie lustracji. Otóż to był wtedy dogmat. Ten dogmat i wiele innych złamano, co jest zasługą PiS-u”.

„Polityka odzyskała smak?” – dopytał prowadzący rozmowę Roman Graczyk. Krasnodębski: „Tak to można nazwać”.

Czy może zmiany, jakie zaszły w kraju po ostatnich wyborach, skłaniają do refleksji zgoła odwrotnej: że nastał czas postpolityczności, o której pisze w pierwszym po Nowym Roku numerze „Tygodnika” Jarosław Makowski (nr 1. z 6 stycznia 2008)?

„Postpolityczność – tłumaczy autor – to koniec podziału na prawicę i lewicę. Kres sporów odmiennych grup interesów, które przecież drzemią w społeczeństwie i których konflikty są bodaj jedyną demokratycznotwórczą siłą. Postpolityczność jest więc – w ujęciu tych, którzy ją wytropili i jej nie lubią – zwycięstwem konsensu, porozumienia i dialogu, który zabija demokrację, gdyż niweluje społeczne antagonizmy. (…) Polska znajduje się w szponach postpolityczności. Przejawem tego jest zwycięstwo PO. Szerzenie się politycznego cynizmu i populizmu, którego symbolem jest Donald Tusk”.

Może więc polityka straciła nie smak, ale sens? Czy mamy w sobie jeszcze zapał i ideowość, czy może zwierzęta polityczne są na wymarciu? Moim zdaniem, nie jest jeszcze tak źle. Często bywa, że im większe idee w polityce, tym większa ich kompromitacja. By nie sięgać daleko w głąb historii, wystarczy przypomnieć losy tzw. IV RP. Dlatego cieszę się i jestem dumny, że za rok obchodzić będziemy dwudziestolecie Kompromisu.

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com