Tag prasa

Jagiellonizm szkodzi 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep11

Wilno
Obecnie wydaje się, jakby polityka zagraniczna Polski od zawsze budowana była na fundamentach założeń Jerzego Giedroycia i jego „Kultury”; założeń pojmowanych w III RP dogmatycznie, a więc nie podlegających dyskusji. Nie dziwi więc ostra reakcja Mirosława Czecha („Gazeta Świąteczna”, 5-6 września) na artykuł szefa MSZ Radosława Sikorskiego „Lekcja historii, modernizacja i integracja” („Gazeta”, 29-30 sierpnia).

Problem polega na tym, że Mirosław Czech tak przestraszył się krytycznej rewizji poglądów na miejsce Polski w Europie i świecie, że wolał na zapas nadinterpretować słowa ministra. Tymczasem jego tekst ani nie zapowiada zasadniczej zmiany naszej polityki zagranicznej, ani nie jest – jakby można było się spodziewać z okazji kolejnej rocznicy wybuchu wojny – polityczną laurką czy laniem wody. Zasługuje na uwagę, bo proponuje inny punkt widzenia i prowokuje do debaty o sprawach dla państwa kluczowych, w gruncie rzeczy nie dyskutowanych.

Sikorski zachęca do trzeźwego spojrzenia, pozostawienia na chwilę narodowej martyrologii i „zdjęcia korony cierniowej”. Mówi: „Przegrana wojna polsko-niemiecka 1939 roku oznaczała klęskę cywilizacyjną »państwowości jagiellońskiej«. II Rzeczpospolita była przednowoczesnym w istocie państwem wielonarodowym”. Takie słowa, zwłaszcza po niedawnych obchodach 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, to wiadro zimnej wody. Żywimy się mitem II RP – z nostalgii, z chęci odreagowania propagandy PRL czy budowania tożsamości i poszukiwania wzorców – nie chcemy pamiętać, że nie było to państwo idealne, ale targane wewnętrznymi konfliktami i biedne. Jego historia fascynuje, ale – czego uczy np. „Wyprawa w Dwudziestolecie” Czesława Miłosza – fascynacja nie powinna przysłaniać prawdy. Bo w przeciwnym razie ślizgamy się po wierzchu. Mało który polityk ma dziś – w czasach wzmożenia uczuć patriotycznych – odwagę o tym mówić.

Z klęski II RP wyciąga Sikorski wniosek, że „właściwej odpowiedzi na dylematy geostrategiczne i tożsamościowe Polski nie oferują jagiellońskie ambicje mocarstwowe”. Czech bije na alarm: Sikorski próbuje odejść od linii Giedrojcia i III RP, „wizja Sikorskiego jest fałszywa politycznie i groźna dla właściwego kształtowania polityki zagranicznej”, a o ambicjach mocarstwowych nikt przytomny sobie jego zdaniem nie roi. Czyżby? Zaznaczam, że nie mam do dawnych Kresów Wschodnich stosunku obojętnego. Część rodziny brała udział w Powstaniu Warszawskim, ale bliżsi mieszkali w Wilnie, brat prababki dowodził operacją „Ostra Brama”, częścią akcji „Burza”. W Wilnie czuję się trochę jak u siebie, porównuję budynki z obrazami z rodzinnych fotografii. Jednak jest mi przykro, gdy słyszę pogardliwe wypowiedzi Polaków o narodzie litewskim, jakoby wymyślonym, zupełnie zależnym historycznie i kulturowo od Polski. Czuję się nieswojo, kiedy po spotkaniu z mieszkającymi na Litwie Polakami moi rówieśnicy mówią o nich „ruscy Polacy”.

Nie są to sprawy błahe ani marginalne. Klimat społeczny sprzężony jest z polityczną praktyką. Każdy naród ma prawo do wspomnień, historii, ale i do szacunku, tymczasem ze względu na nasz „jagielloński” bagaż traktujemy Wschód z góry, paternalistycznie, a nie podmiotowo. Litwę widzimy przez pryzmat „Pana Tadeusza”. Białoruś – to rozmodlone kobiety klęczące przed Donaldem Tuskiem, który zdobywa wyborcze punkty składając wizytę Andżelice Borys (sierpień 2005). Ukrainie pomagaliśmy w pomarańczowej rewolucji i – o ironio – chyba zdała egzamin: pomarańczowi są w rozsypce, tak jak rozeszły się drogi tych, którzy walczyli z PRL-em. Czy jesteśmy dobrym nauczycielem, czy dajemy przykład choćby na to, jak chronić system polityczny przed populizmem? Chcemy Ukrainy w NATO, bo leży to również w interesie Polski, ale czy wsłuchujemy się w głos Ukraińców? Warto być jej rzecznikiem w Unii Europejskiej, ale w stosunkach dwustronnych bądźmy partnerami.

Kilka tygodni temu pokazywałem Warszawę Litwinkom, koleżankom studiującym w Wilnie. Na Krakowskim Przedmieściu i Nowym Świecie czuły się jak w domu – bo przecież przypominają ulice Wilna. Jednak szczerze się ucieszyłem, że nie pytały zanadto o historię, a chciały obejrzeć wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej i w Zachęcie. W dusznym klimacie paternalizmu w stosunku do ULB (Ukraina, Litwa, Białoruś) było to dla mnie wielką radością i sprawiło ulgę.

„Jagiellonizm” czy paternalizm nam szkodzi: prowadzi do niezrozumienia (jak rozmawiać z tymi, dla których budowanie tożsamości oznaczało uniezależnienie się od polskiej kultury?), stawia też w gorszej sytuacji, gdy trzeba walczyć o nasze rzeczywiste racje (np. spory o fakty historyczne z XX w. między Polakami a Litwinami).

Czy odejście od „jegiellonizmu” rodem z II RP miałoby oznaczać zaledwie prowadzenie polityki zagranicznej na zasadzie skromnego pragmatyzmu, jak mówi Czech? Stawiane przez Sikorskiego hasła integracji i modernizacji – typowe dla naszej centroprawicy – nie są skromne, jeśli potraktować je poważnie.

Według Mirosława Czecha, „część polityków i komentatorów na bezczelnego serwuje nam interpretacje partyjne”. Nawet jeśli taki charakter ma artykuł ministra Sikorskiego, czytanie go bez partyjnych okularów pozwala w nowym świetle zobaczyć ważny problem polskiej polityki zagranicznej.

Straszą Niemcami 11 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

May25

Der Spiegel napisał bardzo ciekawy tekst o uwikłaniu w zbrodnie Holocaustu narodów Europy (polskie tłumaczenie na wyborcza.pl). Belgów, Francuzów, Holendrów, Litwinów, Polaków, Rumunów, Ukraińców… Tekst podkreśla – i nie podlega to dyskusji – że odpowiedzialność za Zagładę ponoszą Niemcy. Jednocześnie pokazuje, co rzadko mamy okazję spotkać, przegląd różnych postaw wobec Żydów – zarówno naszych wschodnich, jak i zachodnich sąsiadów. No i Polaków.

Przecież to szalenie ciekawe. A artykuł jest wyważony, pomaga zrozumieć wydarzenia, które widzimy w nowym świetle. Co więcej, przywołuje liczby, które dają nam powody do dumy: autorzy przytaczają wyliczenia ekspertów, według których w „pomoc” hitlerowcom mogło być zaangażowanych 200 tys. osób, a w innym miejscu mówią, że Żydów ratowało aż 125 tys. Polaków. W gruncie rzeczy informacje o zachowaniach Polaków nie są dla nas nowe; najciekawszy jest tu kontekst europejski.

Tymczasem prawie cała polska prasa rzuciła się na Spiegla. Może nie trzeba się dziwić – wielu komentatorów nie od dziś powtarza mantrę o relatywizowaniu przez Niemców winy za zbrodnie drugiej wojny światowej. Ale krzyk podnieśli też politycy. I to zgodnie: „skandaliczny artykuł!”. Czytali go? Nie jest krótki. Pewnie niewiele osób go przeczyta. Dlatego tak łatwo przychodzi straszenie Niemcami?

Kogo obchodzi Europa Wschodnia? 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Sep29

Ostatnio wprawdzie nasza uwaga się na niej koncentruje w kontekście konfliktu w Gruzji, ale czy zainteresowanie nie jest chwilowe? Powiedziano już o nowej zimnej wojnie, o możliwościach rozszerzenia NATO, prezydent Kaczyński „podjął walkę”. I na tym właściwie się kończy.

W takim kontekście na rynku prasowym pojawił się nowy dwumiesięcznik „Nowa Europa Wschodnia”. „W polu zainteresowania pisma będzie zarówno polityka, historia, kultura, jak i życie codzienne – by pokazać możliwie najpełniejszy obraz regionu. Niemal wszystkie ważne wydarzenia, które miały i mają miejsce na wschód od Polski, w jakimś stopniu wpływają także na nasz kraj”, piszą Bogumiła Berdychowska – przewodnicząca Rady Redakcyjnej, Andrzej Brzeziecki – redaktor naczelny, Jan Andrzej Dąbrowski – prezes Kolegium Europy Wschodniej i Adolf Juzwenko – przewodniczący Rady Kolegium Europy Wschodniej. „Zmiany zachodzące na wschodzie Europy stanowią dla Polski wyzwanie, ale też ogromną szansę” – piszą.

Wyzwaniem dla czytelnika będzie przeczytanie całej zawartości numeru. Nie będzie to czas stracony. Pierwsze dwadzieścia stron uświadamia nam, jak mało wiadomości z Europy Wschodniej i Azji Centralnej przenika do naszych mediów; znajdziemy tu kronikę i komentarze: Azja Centralna, Białoruś, Kaukaz, Rosja, Ukraina. Dalej działy Publicystyka i Analizy; Historia; Rozmowa; Reportaż; Prezentacje; Recenzje.

Andrzej Brzeziecki, naczelny, wcześniej w „Tygodniku Powszechnym”, zebrał do pierwszego numeru ciekawe nazwiska. O „obcej i niezrozumiałej historii Europy Wschodniej” pisze Timothy Snyder.

O współczuciu dla Rosjan mówi w wywiadzie Barbara Skarga: „Jeśli i my mamy sowieckie nawyki, które dają o sobie znać na każdym kroku, to co mówić o Rosjanach? Ta mentalność jest jak zaraza, która gdzieś się zakorzenia i potem jest nie do wyleczenia. Trzeba mieć wyrozumiałość wobec ludzi, którzy przez tyle lat cierpieli, i szukać porozumienia z nimi”.

Niektóre teksty można już przeczytać na stronie internetowej.

Czyta się 1 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jul12

Wydawało mi się, że teza mówiąca, że nie ma w naszej polityce alternatywy dotyczyła relacji PO i PiS. Tymczasem Marek Beylin w dzisiejszej Świątecznej pyta, “czy jest jakieś podobieństwo między Jarosławem Kaczyńskim a Grzegorzem Napieralskim” i odpowiada, iż tylko “pozornie nie”. Jednak są oni do siebie, zdaniem redaktora Gazety, podobni. “Przede wszystkim – mówią tak, jakby wielka wyprawa cywilizacyjna Polaków w przyszłość już się skończyła.
Według Kaczyńskiego Polska stanie się lepsza, gdy wykluczeni zamienią się miejscami z beneficjentami systemu, a o tej zmianie będzie się opowiadać językiem dumy narodowej. Według Napieralskiego będzie dobrze, gdy portfele biedniejszych nieco pogrubieją, bogatszych trochę schudną, a ludzie pomyślą, że dokonał się skok do królestwa sprawiedliwości”.
Czyli alternatywy jak nie było, tak nie ma – a problem ma, jak się okazuje, zasięg szerszy niż środowisko dwóch partii prawicy.

W Polityce ciekawy reportaż Edyty Gietki “Na oczy czarne” o rumuńskich żebrakach z ulic Warszawy. “Dwa tygodnie temu bossowie podjechali autem na skrzyżowanie Nowoursynowskiej z Doliną Służewiecką i skatowali kijami od bejsbola dwóch Rumunów, bo weszli na rejon ich kobiet z dzieciątkami. Akcja trwała półtorej minuty, a na kilka dni żebractwo w rejonie zapadło się pod ziemię”.
Pisze Gietka: “Gdy rumuńskie dzieci robią się starsze, matowieją im te duże oczy, rośnie zarost i śmierdzą papierosami jak dorośli, przestają być dochodowe”. Jak zaradzić problemowi żebractwa? Mówi się o odstawianiu do granicy, o polityce imigracyjnej, o podpatrywaniu Włochów, którzy mają z tym największy problem, ale nic o zwalczaniu handlu żywym towarem. Gietka pisze wprawdzie, że mały Rumun kosztuje 25 tys. euro, dziewczynka 20 proc. taniej, opisuje, jak wygląda podkupywanie dzieci, ale co z tego wynika? Tego nie wiemy.

Wracając do polityki. W komentarzu Dziennika “Regulaminowa gilotyna” Piotr Zaremba puentuje, że “w ciągu prawie 20 lat polskiej demokracji wiele standardów dotyczących relacji władza – obywatel czy rząd – opozycja wcale się nie poprawiło, a czasem wręcz uległo wtórnemu pogorszeniu”, a “każdy następny parlament jest bardziej restrykcyjny wobec opozycji niż poprzedni”. Opinia ta wpisuje się w analizy aktualnych wydarzeń w Sejmie, ale można ją zobaczyć w szerszym ujęciu. Nie po raz pierwszy słychać podobne głosy. Albo taki: że Sejm kontraktowy był w istocie najsprawniejszy w naszym dwudziestoleciu. Może więc go zrehabilitujemy w naszej narodowej pamięci? Rok 2009 na karku – dobra okazja.

Media Night 2008 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Jun19

Wczoraj, jak co rok, odbyła się konferencja Fundacji Konrada Adenauera Media Night o stanie polskiego dziennikarstwa. Zeszłoroczna mocno osadzała się w kontekście bieżących wydarzeń politycznych. Rząd PiS-u grał kartą antyniemiecką, w niemieckiej prasie z Kaczyńskich zrobiono kartofle. Teraz jest spokojnie, stosunki z zachodnim sąsiadem, przynajmniej na zewnątrz, w sferze gestów i symboli, układają się bardziej niż poprawnie. Można rozmawiać o mediach bez obciążenia – oczywiście nie do końca – polityką.

Fundacja przygotowała jak zwykle trzy panele: „Nowe media, nowe dziennikarstwo?”, „Nieoczekiwana zmiana miejsc: Media pierwszą władzą?” i „O sztuce dziennikarstwa i wartościach w mediach”.

Najbardziej widownię zainteresował ten drugi (trzeba było wybierać, ponieważ odbywały się równolegle). Jednym z jego uczestników był Michał Kamiński z kancelarii prezydenta, który winę za przegraną PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych zrzucił właśnie na media. Decydująca wg niego była kapania z hasłem „Idź na wybory, zmień Polskę”, którą podobno obejrzała ogromna liczba Polaków i jej posłuchała. Dziwne, że doświadczony polityk może mieć aż tak zasłonięte oczy. Przypuszczam, że wiele osób o tym haśle w ogóle nie słyszało. Zresztą „zmień Polskę” nie oznacza od razu „odsuń od władzy PiS”, bo każde wybory, jak każda decyzja, są zmianą. Jeśli politycy PiS uważają, że przegrali przez media (a przecież mieli większość silnych mediów za sobą), to znaczy, że niczego się nie nauczyli.

Tymczasem najciekawszy wydał mi się panel poświęcony sztuce dziennikarstwa. Thomas Urban, niemiecki korespondent w Polsce zauważył, że nasze media, bardziej niż gdzie indziej, zajęte są same sobą. „Prawie codziennie pół kolumny poświęca się walce z inną gazetą” – mówił. – „I mam wrażenie, że ten spór rozumie w kraju nie więcej niż dziesięć osób. Walka między mediami prowadzi do przekazywania samych informacji w inny sposób – to znaczy do obniżania ich jakości”. Słuszne uwagi. U nas warto czytać kilka tytułów, by lepiej wyrobić sobie opinię o wydarzeniach. Ale z drugiej strony – nie tylko u nas.

Smak polityki 4 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Feb23

Czyżby polska polityka równie szybko straciła smak, jak go odzyskała? Jeszcze nie tak dawno, bo minionej jesieni prof. Zdzisław Krasnodębski tłumaczył w rozmowie z udziałem Jarosława Gowina i Jerzego Hausnera w „Tygodniku” („W puszczy RP”, „TP” nr 42. z 21 października 2007), że w czasie rządów PiS, i dzięki nim, zmieniło się poczucie tożsamości Polaków:

„Nastąpił renesans polityki. Nie jest już tak, że mamy jedną słuszną politykę Balcerowicza-Geremka, i wszystko, co ją podważa, jest czystym szaleństwem.
Moja krytyczna refleksja nad stanem spraw polskich zaczęła się, gdy uświadomiłem sobie rolę stanowczego sprzeciwu ośrodków opiniotwórczych w sprawie lustracji. Otóż to był wtedy dogmat. Ten dogmat i wiele innych złamano, co jest zasługą PiS-u”.

„Polityka odzyskała smak?” – dopytał prowadzący rozmowę Roman Graczyk. Krasnodębski: „Tak to można nazwać”.

Czy może zmiany, jakie zaszły w kraju po ostatnich wyborach, skłaniają do refleksji zgoła odwrotnej: że nastał czas postpolityczności, o której pisze w pierwszym po Nowym Roku numerze „Tygodnika” Jarosław Makowski (nr 1. z 6 stycznia 2008)?

„Postpolityczność – tłumaczy autor – to koniec podziału na prawicę i lewicę. Kres sporów odmiennych grup interesów, które przecież drzemią w społeczeństwie i których konflikty są bodaj jedyną demokratycznotwórczą siłą. Postpolityczność jest więc – w ujęciu tych, którzy ją wytropili i jej nie lubią – zwycięstwem konsensu, porozumienia i dialogu, który zabija demokrację, gdyż niweluje społeczne antagonizmy. (…) Polska znajduje się w szponach postpolityczności. Przejawem tego jest zwycięstwo PO. Szerzenie się politycznego cynizmu i populizmu, którego symbolem jest Donald Tusk”.

Może więc polityka straciła nie smak, ale sens? Czy mamy w sobie jeszcze zapał i ideowość, czy może zwierzęta polityczne są na wymarciu? Moim zdaniem, nie jest jeszcze tak źle. Często bywa, że im większe idee w polityce, tym większa ich kompromitacja. By nie sięgać daleko w głąb historii, wystarczy przypomnieć losy tzw. IV RP. Dlatego cieszę się i jestem dumny, że za rok obchodzić będziemy dwudziestolecie Kompromisu.

Wygodny czy powszechny 8 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec7

“Tygodnik Powszechny” ukazał się w środę 5 grudnia w nowym formacie. Wygląda pięknie. Czy “piękno jest tylko przerażenia początkiem”- jak cytowała w książce “Katecheci i frustraci” Rilkego Marianna G. Świeduchowska (właśc. Grzegorz Dyduch i Marcin Świetlicki), pisząc o środowisku intelektualnym Krakowa? Zobaczmy, jak się zmieniło pismo.

czytaj dalej »

BP w MediaRun 0 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec4

Artykuł Ani Godziuk “Metro prosto z blogosfery” o przygotowaniach do wydania dodatku “Metroblox” w MediaRun! Przypominam, że dodatek wychodzi już jutro razem z dziennikiem “Merto”:)

Więcej: Redagujemy Metro, Metroblox. Robota prawie gotowa, Metroblox.bolx.pl, blogomotive, mediafun, narower, ciezkiedni, grafica, Paweł Lipiec.

iPod2, JP2 i prywatne więzienia 3 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec3

Znalazłem w niedzielę więcej czasu na przejrzenie gazet, zwłaszcza tych, do których sięgam rzadziej; jak się okazuje – w niektórych przypadkach słusznie, w innych – przeciwnie, zostałem pozytywnie zaskoczony.

Najpierw “Życie Warszawy” i artykuł o Donaldzie Tusku, który jako jedyny poseł ze stolicy, nie ma w niej swojego biura – jego biuro poselskie działa w Gdańsku, w Warszawie premierowi służy kancelaria. Nic nadzwyczajnego? Dla “ŻW” to temat dnia!

czytaj dalej »

Metroblox. Robota prawie gotowa 2 Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski

Dec1

Zdjęcia z sobotniej pracy już na stronie “Metra”!

Właśnie skończyliśmy z Andrzejem redagowanie drugiej strony środowego dodatku do “Metra” – “Metrobloksa“. Jestem wykończony. Mam nadzieję, że końcowy efekt będzie się podobał naszym Czytelnikom. Zachęcam do nieuciekania przed panią lub panem, którzy próbują wcisnąć nam darmowy dziennik.

W pracy pomagali nam bardzo Intel-e-gent i Polski Blogger. Oraz świetna ekipa “Metra” i Agory! Dzięki wielkie dla Maćka, że wyrobił się z pisaniem.

A to jeszcze inne zdjęcia – nasz skład na miejscu:) Przy okazji, Blog Powszechny znalazł się dziś na drugiej stronie “Metra”!

We wtorek łamanie kolumny, w środę – do zobaczenia na ulicach Polski!

Więcej: Redagujemy Metro!

Blog Powszechny is powered by WordPress and FREEmium Theme.
developed by Dariusz Siedlecki and brought to you by FreebiesDock.com