O wartościach, pieniądzach i niekonsekwencji w Sztuce. Wilhelm Sasnal 0
Podesłał Artur Filip
„Nie lubię, kiedy sprowadza się to, co robię, do stwierdzeń typu:
‘Obrazy Sasnala kosztują tyle a tyle’.”
A sprowadza się?
Tak.
Niestety.
Jego obrazy osiągają rekordowe (jak na polskie warunki) ceny, choć zwykle dopiero w drugim, spekulacyjnym obiegu. Jego twórczość, od momentu otrzymania paru prestiżowych, międzynarodowych nagród traktowana bywa jako znakomita lokata kapitału.
Nie dziwi nas, że ich autor narzeka na ten proceder.
Ale kto jest winny?
Jean-François Lyotard pisał, że władza kapitału promuje chaos i przemieszanie. Kształtowany przez kapitał realizm „jest realizmem pieniądza: pod nieobecność kryteriów estetycznych ocenianianie wartości dzieł staje się możliwe i użyteczne tylko wedle zysku, jaki przynoszą.”
Michalina Golinczak, w rozmowie z malarzem, przytacza wypowiedź pewnego ‘kolekcjonera’: „Obraz Sasnala uchodzi za perłę naszej kolekcji. Podobną pracę tego artysty na aukcji w Londynie sprzedano za 20 tys. funtów. My kupiliśmy go za niespełna tysiąc. Jak widać, aby dokonać pierwszego zakupu, wystarczy wyłożyć kilka tysięcy złotych. A przy odpowiednim rozeznaniu rynku w ciągu kilku lat obraz może przynieść nawet kilka tysięcy procent zysku!”
Cóż za wybitny znawca! Palce lizać.
Lyotard nie pomylił się.



